Udany pościg DyJ, przełom Tigre

Ekipie Lanús znów włączył się gen frajerstwa i ta roztrwoniła swoją przewagę dwóch goli nad Defensa y Justicia. Obudził się Tigre, passę porażek uciął Arsenal de Sarandí. Zrelacjonowanie pięciu niedzielnych potyczek 24 kolejki Liga Profesional:

Instituto vs Tigre 0:1 (0:1)

Gol – Mateo Retegui (24′) 

Tigre odniósł zwycięstwo w Córdobie na stadionie im. Juana Domingo Peróna, dzięki czemu przeskoczył w tabeli swoje wczorajsze ofiary. Drużyna tymczasowo dowodzona przez Juana Manuela Sarę przechytrzyła beniaminka Instituto.

Faworyzowany zespół gości zapewnił sobie zwycięstwo w 24 minucie. Wówczas Martín Garay mając przed sobą obrońców, wyłożył genialne podanie w pole karne, a w jego centrum król strzelców poprzedniej kampanii ligowej – Mateo Retegui wykończył atak sam na sam z bramkarzem, pokonując go zręczną podcinką.

To już jedenasty gol reprezentanta Włoch podczas bieżącej kampanii, ale pierwszy od niemal dwóch miesięcy. Powalczy o drugi z rzędu tytuł czołowego goleadora Liga Profesional? Jeszcze dwóch trafień brakuje mu do przodowników.

Wychowanek Boca Juniors mógł zadać następny cios, ale grający przeciw byłemu klubowi Manuel Roffo wybił jego niski bezpośredni strzał z centrum pola karnego.

„La Gloria” nieomal wyrównałaby po chytrym uderzeniu z prawej flanki Franco Watsona, lecz piłkę nad poprzeczką jakoś zdołał sparować Gonzalo Marinelli.

W drugiej połowie Marinelli zablokował też groźny strzał głową Jonathana Bay’a oraz podczas kornera odparł próbę ze łba Adriána Martíneza.

U samego epilogu rzeczony Martínez zdobył gola główką przy innym rzucie rożnym, aczkolwiek sędzia anulował to trafienie z powodu faulu na bramkarzu przyjezdnych.

Obecnie Tigre (generalnie oszczędzający siły na Copa Sudamericana) w lidze zajmuje osiemnaste miejsce ze zdobytymi 28 punktami. „Matadorzy” przerwali tu czarną serię trzech konsekutywnych porażek we wszystkich zmaganiach. 

Instituto okupuje 21 miejsce, posiadając dwa oczka mniej. W tabeli spadkowej kordobanie są przedostatni, więc poważnie grozi im degradacja. 

******

Platense vs Sarmiento de Junín 1:0 (0:0) 

Gol – Franco Díaz (51′) 

W starciu dwóch kandydatów do spadku, jakim marzy się walka o wejście do Copa Sudamericana lepiej wypadł Platense.

Do przerwy bramek nie było. Natomiast zaraz po niej gospodarze przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Pomocnik Franco Díaz w 51 minucie posłał bezlitosną torpedę zza pola karnego, którą zaadresował futbolówkę do siatki.

„La Verde” mimo starań nie zdołał odpowiedzieć. Tuż przed końcem zawodów, przybysze z Junín uzyskali bramkę, lecz tę skasowano ze względu na wątpliwy ofsajd.

Wściekły trener Sarmiento – Israel Damonte głośno zaprotestował przeciwko kontrowersyjnej decyzji pana Leandro Rey’a Hilfera, ale tylko przypłacił to czerwoną kartką.

Wśród klasyfikacji Platense okupuje teraz trzynastą lokatę, zgromadziwszy 32 oczka.

Sarmiento de Junín z 28 punktami sytuuje się na lokacie numer siedemnaście. 

******

Vélez Sarsfield vs Godoy Cruz 1:1 (0:0)

Gole – 1:0 Lautaro Giannetti (56′), 1:1 Thomas Galdames (74′)

Podział zdobyczy na El Fortín de Liniers, gdzie lokalny Vélez nie zdołał przewyższyć wymagającego Godoy Cruz.

Pierwszy groźniejszy atak przypuścili miejscowi już w 11 minucie, ale bombę młodziana Gianluki Prestianniego z ubocza pola karnego sparował Diego Rodríguez.

Vélez dopiął swego w 56 minucie, kiedy dośrodkowanie z rzutu wolnego Waltera Bou spożytkował obrońca Lautaro Giannetti. Kapitan „El Fortín” ofiarnym wślizgiem przeciął piłkę pośrodku 16-tki i myląc bramkarza, zaadresował ją do siatki.

Zaś po drugiej stronie boiska Leonardo Burián wychwycił strzał główką z bliska Tomása Conechny’ego.

Kilka minut później „El Ruso” Rodríguez zapobiegł drugiemu ciosowi w plecy mendoskiej ekipy – mając dwóch napastników naprzeciw siebie wyrzucił piłkę sprzed własnej bramki po dośrodkowaniu odbitym rykoszetem od kolegi z drużyny.

Nadto goalkeeper „Winiarzy” przytomnie sparował niskie przymierzenie z ubocza 16-tki lewego obrońcy miejscowych Francisco Ortegi.

Godoy Cruz wyrównał straty w 74 minucie, kiedy chilijski lewy obrońca Thomas Galdames celnym uderzeniem wślizgiem zza piątego metra, spowodował kapitulację Leonardo Buriána.

Dodajmy, iż Thomas Galdames strzelił gola zespołowi, w którym kiedyś grał jego starszy brat – Pablo!

Jeszcze u finiszu spotkania znakomicie spisujący się tutaj Diego Rodríguez kolejny raz ocalił Godoy Cruz przed ciosem, przerzuciwszy nad swoją bramką torpedę z boku szesnastki Tomása Guidary.

To pierwszy niewygrany mecz Vélezu pod batutą Sebastiána Méndeza (poprzednie dwa zwyciężył rezultatem 1:0). Drużyna z zachodniej części aglomeracji Buenos Aires w Liga Profesional aktualnie plasuje się na 22 pozycji, posiadając 25 punktów.

Natomiast przyzwoicie spisujący się w bieżącym roku Godoy Cruz okupuje siódmą lokatę, uciuławszy oczek 37.

******

Banfield vs Arsenal de Sarandí 0:0

Bezbramkowy remis na Estadio Florencio Sola, którym serię czterech porażek z rzędu przerwał zamykający stawkę Arsenal de Sarandí.

Banfield pod chwilową pieczą Omara Píccoliego zdołał wygrać poprzednie dwa starcia, lecz tym razem nie poradził sobie z ostatnim zespołem tabeli.

Na wstępie zawodów jedni i drudzy odnotowali po niecelnym strzale głową w trakcie rozegrania rzutów wolnych.

Szukający cienia nadziei Arsenal stworzył sobie dogodną okazję, lecz Facundo Cambeses odparł niskiego woleja ze skraju 16-tki Adriána Spörle. Po rozegraniu autu zaś bramkarz Banfield zahamował też strzał z bliska Flabiána Londoño Bedoyi.

Rzeczony Kolumbijczyk Londoño Bedoya posłał też strzał zza pola karnego, jaki po palcach Cambesesa trafił w słupek, a za moment obrońca miejscowych zażegnał niebezpieczeństwo.

Wśród „El Viaducto” ponadto Santiago Toloza przymierzył zbyt wysoko z boku szesnastki.

Ogółem tutaj obie ekipy atakowały na przemian. W końcówce bitwy jeszcze Alejandro Medina dzielnie zablokował szarżę gospodarzy w okolicy piątego metra podczas rozegrania przez nich wolniaka.

Aktualnie Banfield zgromadził 25 oczek, co daje „El Taladro” miejsce numer 24.

Arsenal de Sarandí wciąż spoczywa na samym dnie tabel zarówno ligowej, jak i spadkowej, zebrawszy zaledwie 18 punktów.

******

Defensa y Justicia vs Lanús 2:2 (0:1)

Gole – 0:1 Pedro De La Vega (5′), 0:2 Franco Orozco (48′), 1:2 Lautaro Morales (76′-samobój), 2:2 Nazareno Colombo (84′)

Pomyślny pościg Defensa y Justicia. „Sokoły” chociaż przegrywały u siebie z Lanús różnicą dwóch bramek, to w przeciągu ostatniego kwadransa zdobyły się na zryw i wydarły dla siebie remis.

Przyjezdni otworzyli rezultat już po pięciu minutach konfrontacji, kiedy Pedro De La Vega heroicznym wolejem ze środka pola karnego od słupka wycelował do siatki.

DyJ wywalczyła rzut karny po ręce obrońcy przeciwników we własnej szesnastce. Wapno wykorzystał bijący się o koronę króla strzelców Nicolás „Uvita” Fernández, ale sędzia po sprawdzeniu VAR dopatrzył się dotknięcia piłki obiema nogami przez egzekutora i gola, a zarazem samą jedenastkę anulował.

Zaraz po kwadransie odpoczynku jednakże podwyższył Franco Orozco. Wycelował z bliska do pustej bramki po wrzutce Leandro Díaza, który wcześniej w środku pola odebrał futbolówkę nieuważnemu rywalowi.

Aczkolwiek miejscowi ani myśleli wywiesić białej flagi. Na około kwadrans przed upływem regulaminowego czasu snajper Nicolás Fernández zza pola karnego rąbnął w poprzeczkę, po czym piłka odbiła się od pleców goalkeepera Lautaro Moralesa, jeszcze raz trąciła poprzeczkę i wleciała do „pajęczyny”.

Ten sygnał pobudził miejscowych do odrabiania deficytu bramkowego. W 84 minucie bowiem podczas nieco chaotycznej akcji dogranie Tomása Escalante przejął w centrum szesnastki defensor Nazareno Colombo, skutecznie mierząc w długi róg bramki gości.

Na tym nie koniec determinacji teamu z Florencio Varela, gdyż DyJ u samego kresu bitwy nieomal przechyliłaby szalę victorii na swoją korzyść. Jednakże Santiago Solari po wykiwaniu obrońcy ze środka pola karnego tylko ostemplował poprzeczkę mocnym uderzeniem. O mały włos byłaby tutaj remontada…..

Tak oto Lanús przypomniał o swoim słynnym genie frajerstwa. Ten klub jak mało kto potrafi wypuścić z rąk niemal pewne zwycięstwo!

Wśród klasyfikacji ligowej team z południa aglomeracji Buenos Aires jest czwarty ze zdobytymi 41 punktami. Najwyraźniej zajęcie miejsca na podium przerośnie możliwości „El Granate”.

Po piętach Lanúsowi nadal depcze Defensa y Justicia, która piastuje piątą lokatę z 40 oczkami na koncie. „Los Halcones” trzymają się względnie wysokiego poziomu. Od kilku lat to jeden z najlepszych klubów Argentyny. 

Comments are closed.