Hity bez goli na start 24 kolejki

Zaraz po finiszu 23 serii spotkań Liga Profesional, rozpoczęła się ta pod numerem 24. Zobaczmy jak potoczyły się dwa sobotnie szlagierowe pojedynki, otwierające nowe rozdanie, w których nie padł żaden gol:

Estudiantes La Plata vs Racing Club 0:0

Bezbramkowe widowisko w La Placie, gdzie lokalni Estudiantes nie zdołali przewyższyć przeciętnie spisującego się podczas trwającej kampanii ligowej Racingu Club.

Początkowo obie strony miały spore problemy z celnością. Wśród miejscowych choćby prawy obrońca Leonardo Godoy posłał zza pola karnego strzał lobem, jaki minimalnie przeleciał nad poprzeczką.

Jednym i drugim nie udawało się również próbami z dystansu, albowiem bramkarze obu zespołów nie tracili czujności albo też strzelającym nie udawało się skierować piłki w światło bramki tak, jak Franco Zapioli ze strony gospodarzy.

Aktualnie „Estu” okupuje szóste miejsce w ligowej stawce ze zdobytymi 39 punktami. Z taką postawą laplateńczykom trudno będzie o podium. 

Za to Racing Club jest dwunasty, posiadając 32 oczka. Niewątpliwie ekipę Fernando Gago stać na więcej, ale ta za priorytet stawia sobie osiągnięcie sukcesu w Copa Libertadores.

******

San Lorenzo vs River Plate 0:0

Wielki hit 24 kolejki również nie przyniósł trafień. Dla San Lorenzo ten remis definitywnie oznacza porzucenie resztek marzeń o tytule, a dla River Plate zwiastuje odroczenie koronacji.

Do przerwy na boisku działo się niewiele ciekawego. Niedługo po niej obiecujący atak miejscowych, aczkolwiek bezpośredni strzał z centrum 16-tki niekrytego Malcoma Braidy przytomnie sparował Franco Armani.

Zaś podczas akcji River chytre uderzenie z linii bocznej pola bramkowego Ignacio Fernándeza nogą sparował występujący przeciw macierzystemu klubowi Augusto Batalla. Potem obok bramki San Lorenzo z ubocza szesnastki spudłował Lucas Beltrán.

Od 70 minuty CASLA musieli radzić sobie w osłabieniu, bowiem po faulu czerwoną kartkę za drugą żółtą zarobił ich czołowy skrzydłowy Nahuel Barrios.

„Cuervos” jednakże wytrzymali z jednym zawodnikiem mniej na murawie. Rywalom nie powiodły się próby dalekiego zasięgu, jakie mijały bramkę lokalnego teamu.

Natomiast u samego epilogu batalii Batalla heroicznie zatrzymał ofiarny strzał wślizgiem z kilku metrów Kolumbijczyka Miguela Borjy, który nieco przeszkodził sobie ze stojącym obok kolegą Agustínem Palavecino.

Po zakończeniu spotkania doszło do przepychanek między piłkarzami obu klubów. Na szczęście nic poważnego nikomu się nie stało.

Podkreślmy, iż San Lorenzo w lidze nie stracił bramki u siebie od aż 1491 minut, co jest absolutnym rekordem ligi argentyńskiej pod tym względem! 

Dodajmy jeszcze, że „Cuervos” jednocześnie przerwali tu długą passę River, który strzelał co najmniej jednego gola we wcześniejszych 38 starciach!

Aktualnie San Lorenzo de Almagro uzupełnia podium, zebrawszy 43 punkty. Trzecie miejsce mimo wszystko całkiem optymistyczne dla ulubieńców papieża Franciszka zważywszy na niestabilną sytuację finansową klubu z Estadio Nuevo Gasometro.  

River Plate jest liderem z 54 oczkami – aktualnie ma ich dziesięć więcej od drugich Talleres. Kto wie, czy kordobanie jeszcze nie podejmą pogoni za „Millonarios”, zatem teamowi z Más Monumental nie gratulujmy mistrzostwa zbyt szybko!

Chyba, że w poniedziałek Talleres polegną u siebie z Uniónem, to wówczas „Millonarios” będą pewni majstra już po bieżącej kolejce!

Comments are closed.