Spadkowicz wygrał Copa Argentina!

Dziesiątą edycję Copa Argentina od czasu reaktywacji tego turnieju sensacyjnie zwyciężył Patronato. W finale drużyna zdegradowana niedawno z Liga Profesional przewyższyła wyżej notowanych Talleres, pokonując ich 1:0.

Estadio Malvinas Argentinas (Mendoza)

Talleres vs Patronato 0:1 (0:0)

Gol – Tiago Banega (78′)

Kto by tego finału nie wygrał, zdobywał nie tylko swój pierwszy Puchar Argentyny, ale i zarazem swoje pierwsze krajowe trofeum na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

Był to pierwszy w historii finał Copa Argentina bez udziału drużyny z prowincji Buenos Aires. Tutaj w decydującej bitwie uczestniczyły Córdoba przeciwko Paranie.

Talleres chcieli zrehabilitować się za zeszłoroczną porażkę w finale krajowego pucharu, gdzie mimo przewagi liczebnej przez 1/3 meczu, zaledwie bezbramkowo zremisowali z Boca Juniors, aby następnie ulec gigantowi podczas konkursu rzutów karnych. Nie udało im się! Drugi raz z rzędu wtopili w finale krajowego pucharu!

Natomiast zaściankowemu Patronato nadarzyła się okazja, żeby pójść śladem Tigre sprzed trzech lat, czyli po spadku do drugiej ligi zdobyć któryś krajowy puchar i wejść do fazy grupowej nadchodzącej edycji Copa Libertadores.

Po szokującym wszystkich wyeliminowaniu w rzutach karnych dwóch największych gigantów argentyńskiego futbolu – River Plate i Boca Juniors, team z północnej Argentyny poszedł za ciosem. „El Patrón” wygrał decydującą bitwę z przeciętnymi podczas bieżącego roku na arenie krajowej „Albiazules”.

Pierwsza połowa zdecydowanie dla faworyzowanych Talleres, lecz ci skutecznością nie grzeszyli. Już po 4 minutach starcia okazja kordoban, gdzie Kolumbijczyk Diego Valoyes wolejem chybił obok słupka ze środka szesnastki.

W 13 minucie zaś po rozegraniu rzutu wolnego, nastolatek Gonzalo Álvez przypuścił bombę zza szesnastki sparowaną przez Facundo Altamirano – dobijać z boku pola karnego usiłował jeszcze Michael Santos, lecz jego poprawkę zablokował obrońca.

Za kilka minut następna akcja „La T”, gdzie Urus Santos zza linii bocznej pola bramkowego feralnie przestrzelił.

Valoyes tuż przed 40 minutą fatalnie spudłował obok dalszego słupka zbyt desperackim uderzeniem z boku 16-tki.

Krótko po przerwie następny atak kordobańskiego zespołu. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Rodrigo Garro głową przeciął Enzo Díaz, myląc się nad poprzeczką. Za moment następny rzut wolny dla Talleres i tym razem Garro uderzał, lecz Altamirano na raty złapał piłkę.

Chłopcy Javiera Gandolfiego wkrótce jakże pożałowali swojej indolencji i zmarnowanej przewagi. Jeszcze w 66 minucie Alan Aguerre zablokował strzał Marcelo Estigarribii z boku pola karnego, ale wreszcie niewykorzystane okazje zemściły się na kordobanach.

Rezerwowy pomocnik Patronato nazywający się Tiago Banega w 78 minucie rozstrzygnął losy finału na korzyść spadkowicza!

Decydujący gol padł w doprawdy niezapomnianych okolicznościach. Podczas kontry „El Patrón” autor trafienia przebiegł dłuższy dystans z piłką i chcąc powstrzymać rywala przed odebraniem mu jej, ofiarnie uderzył wślizgiem z dystansu – futbolówka zatoczyła dziwny łuk, wlatując pod poprzeczką za kołnierz Aguerre!

Nota bene 23-letni Banega (który jest wypożyczony do Parany z Racingu Club) w takim momencie zdobył swojego pierwszego gola dla Międzyrzeczan.

Przegrywający podjęli jeszcze rozpaczliwe, acz bezowocne próby wyrównania strat. Santos przewrotką spudłował koło słupka, natomiast Matías Esquivel z rzutu wolnego przymierzył wprost do rąk czujnego Altamirano.

„La T” dominowali niemal przez całe zawody, ale mimo to wtopili, gdyż Patronato w przeciwieństwie do nich okazał się skuteczny i strzelił tu jako jedyny.

Składy:

Talleres: Alan Aguerre [C] – Gastón Benavídez (84′, Francisco Pizzini), Matías Catalán, Rafael Pérez, Enzo Díaz – Alan Franco (65′, Matías Esquivel), Rodrigo Villagra (80′, Favio Álvarez) – Diego Valoyes, Rodrigo Garro (80′, Matías Godoy), Gonzalo Álvez (65′, Ulises Ortegoza) – Michael Santos

Trener: Javier Gandolfi

Patronato: Facundo Altamirano – Raúl Lozano, Sergio Ojeda (56′, Juan Guasone), Carlos Quintana [C], Lucas Kruspzky – Jonás Acevedo (85′, Leonel Mosevich), Franco Leys (30′, Tiago Banega), Nicolás Castro, Sebastián Medina (56′, Justo Giani) – Marcelo Estigarribia, Jonathan Herrera (46′, Axel Rodríguez)

Trener: Facundo Sava

Żółte kartki: Pérez (Talleres) – Leys, Acevedo, Quintana, Ojeda, Medina, Guasone, Kruspzky (Patronato)

Sędziował: Fernando Rapallini

Dla tryumfatora, jak wspomnieliśmy, to premierowa victoria w Copa Argentina i jednocześnie pierwszy krajowy skalp możliwy do zdobycia dla pierwszoligowca. 

Patronato dokonało tego wyczynu, co Tigre przed trzema laty – po spadku z ligi, sięgnęło po jakiś z krajowych pucharów (z tą różnicą, że zamiast Pucharu Ligi zgarnęli Puchar Argentyny). Dzięki temu sukcesowi podczas przyszłego roku wystąpi w fazie grupowej Copa Libertadores jako drugoligowiec! 

Oczywiście team z miasta Paraná leżącego w prowincji Międzyrzecze na północy Kraju Tanga zadebiutuje w ogóle na międzynarodowych salonach! 

Klasyfikacja strzelców Copa Argentina 2022:

4 gole – Jesús Dátolo (Banfield), Marcelo Estigarribia (Patronato)

3 gole – José López (Lanús), Franco Soldano (Gimnasia La Plata), Juan Garro (Newell’s Old Boys), Pablo Solari (River Plate).

Nadto w styczniu przyszłego roku „El Patrón” zmierzy się z Boca Juniors w bitwie o Superpuchar Argentyny na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Biorąc pod lupę wszystkie edycje Pucharu Argentyny (nawet te sprzed reaktywacji) najwięcej razy ów rozgrywki wygrała Boca Juniors, bo czterokrotnie. Trzy puchary wywalczył River Plate, zaś po jednym skalpie padło łupem Arsenalu de Sarandí, Huracánu, Rosario Central i właśnie Patronato.

Comments are closed.