Mrzonka Tucumánu ukrócona

Kres mistrzowskich aspiracji Atlético de Tucumán, przełom Vélezu Sarsfield, rosnące szanse beniaminka na Copa Libertadores – oto, co się wydarzyło w pięciu czwartkowych pojedynkach 25 kolejki Liga Profesional:

Vélez Sarsfield vs Talleres 2:1 (0:0)

Gole – 1:0 Santiago Castro (62′), 1:1 Matías Esquivel (88′), 2:1 José Florentín (90′)

Sposobność dla Talleres na małą vendettę za przegrany ćwierćfinał Copa Libertadores nie została wykorzystana. Po jakże emocjonującej wymianie ciosów w samej końcówce osłabiony „La T” znów uległ Vélezowi!

Urugwajski trener gospodarzy Alexander Medina już trzeci raz w przeciągu nieco ponad dwóch miesięcy dokopał swojemu byłemu klubowi!

Już w 3 minucie kordobanie mogli zadać cios w iście fartownych okolicznościach. Młody Gonzalo Álvez na uboczu pola karnego przejął futbolówkę od nieuważnego goalkeepera Leonardo Buriána.

Wydawało się, iż 18-latkowi pozostało wbić piłkę do pustej siatki, ale na terenie pola bramkowego sytuację uratował rodak wiekowego bramkarza gości – Matías De Los Santos. Urugwajski stoper miejscowych w ostatniej chwili zdążył wybić futbolówkę na korner, uprzedzając młodego napastnika opozycji.

Wśród miejscowych na dalekosiężną przymiarkę zdecydował się młody Luca Orellano, lecz Guido Herrera wykazał się poprawną robinsonadą.

Krótko przed 20 minutą Burián na raty wychwycił uderzenie zza linii bocznej pola bramkowego Kolumbijczyka Diego Valoyesa.

Wspaniałą interwencję Urus Burián zaliczył w 39 minucie, kiedy wybił strzał z bardzo bliskiej odległości zawodzącego tu żółtodzioba Álveza. Po chwili jeszcze Francisco Pizzini w ramach pokracznej dobitki ze środka 16-tki huknął wysoko nad poprzeczką.

Niestety, wiekowy goalkeeper Vélezu tę kapitalną robinsonadę przypłacił kontuzją. Z tego względu na drugą połowę w jego miejsce musiał pojawić się Lucas Hoyos.

Przeważający do przerwy Talleres otrzymali nieoczekiwany cios od losu tuż przed upływem godziny zawodów, kiedy wskutek brzydkiego wejścia w nogi oponenta za drugą żółtą kartkę wyleciał ich największy gwiazdor, czyli Valoyes.

„Fortíneros” zaledwie trzech minut potrzebowali, ażeby wykorzystać atut przewagi liczebnej. Młodzian Santiago Castro pokazał o rok starszemu od siebie Gonzalo Álvezowi, jak należy wykańczać akcje.

Wprowadzony na drugą część starcia młodzieżowy reprezentant Argentyny wspaniałym strzałem z dystansu otworzył wynik zawodów. Zdobył zarazem pierwszego w życiu jako profesjonalista gola ligowego!

Wyrównać strzałem z dystansu spróbował Francisco Pizzini, aczkolwiek Hoyos sparował futbolówkę na korner.

Przyjezdni mimo osłabienia wyrównali tuż przed upływem regulaminowego czasu. Zmiennik Matías Esquivel nieco ponad dziesięć minut od czasu wejścia na murawę, bezpośrednim niskim strzałem w środek bramki z centrum szesnastki zaskoczył Hoyosa, chwilowo niwelując stan konfrontacji.

23-letni pomocnik wypożyczony do Córdoby z Lanús zanotował już dziewiąte oficjalne trafienie w karierze, ale dopiero pierwsze na płaszczyźnie ligowej.

Aczkolwiek Vélez mający na boisku jednego zawodnika więcej nie pozwolił tu sobie na potknięcie i zaraz odzyskał zwycięstwo! O zwycięstwie „El Fortín” pod sam kres batalii zadecydował gol José Florentína.

Reprezentant Paragwaju wszedł na sam epilog bitwy, fundując tu najprawdziwsze wejście smoka! Pomocnik ten heroicznym bezpośrednim przymierzaniem ze środka pola karnego rozstrzygnął losy batalii!

Zdesperowani kordobanie podczas doliczonego czasu za wszelką cenę dążyli do wydarcia remisu. Hoyos na raty pochwycił niskie uderzenie zza szesnastki kolumbijskiego stopera Rafaela Péreza. Natomiast podczas rzutu rożnego ofiarna główka Ulisesa Ortegozy rabnęła w słupek, po czym goalkeeper Vélezu jakoś wyrzucił futbolówkę poza boisko.

Półfinalista tegorocznego Pucharu Wyzwolicieli awansował z pozycji przedostatniej na trzecią od końca, mając na koncie 22 punkty.

Talleres po gorzkiej porażce w stolicy okupuje lokatę numer 22, zebrawszy dotąd 28 oczek. Ekipa tymczasowo dowodzona przez swojego byłego obrońcę – Javiera Gandolfiego może jeszcze uratować rok na rodzimym podwórku w Copa Argentina.

******

Godoy Cruz vs Argentinos Juniors 0:0

Bezbramkowy rozejm kandydata do udziału w Copa Sudamericana z pretendentem do startu w fazie grupowej Copa Libertadores.

Podczas akcji lokalnej ekipy zainicjowanej kornerem, próba dośrodkowania z lewego skrzydła przeleciała nad poprzeczką. W międzyczasie bramkarz gości Federico Lanzillotta chciał podskoczyć do lecącej nad nim piłki i pechowo uderzył się plecami o słupek – na szczęście nic poważnego mu się nie stało.

Uderzenie z boku pola karnego Martína Ojedy ofiarnie zahamował Lanzillotta. Zaś Tomás Badaloni podczas kornera dla gospodarzy strzelił (rzecz jasna nieuznanego) gola ręką, za co obejrzał żółtą kartkę.

Podczas drugiej części Diego Rodríguez zablokował próbę z ostrego kąta Thiago Nussa w czasie ofensywy przyjezdnych.

Gdy przybysze z centrum Buenos Aires przeprowadzili atak po rozegraniu rzutu wolnego, dalekosiężną bombę urugwajskiego zmiennika Javiera Cabrery nad poprzeczką przerzucił „El Ruso” Rodríguez.

Do tego bramkarz Godoy ofiarnie obronił niski strzał z centrum 16-tki młodziana Gastóna Veróna – po chwili obrońca miejscowych zapobiegł dobitce Mariano Bíttolo.

Następnie Paragwajczyk Gabriel Ávalos chybił głową obok słupka, zaś przy bombie dalekiego zasięgu Urusa Alana Rodrígueza ponownie na posterunku był goalkeeper „Winiarzy”. U samego finiszu Kevin MacAllister zdobył bramkę anulowaną z powodu spalonego. Nawała gości w drugiej odsłonie nie dała efektu.

Jeszcze w ostatnich sekundach boju „Mendocinos” przeprowadzili atak, gdzie defensor Lucas Villalba zablokował dwa strzały innych obrońców – najpierw ten zza piątego metra w wykonaniu Piera Barriosa, a po chwili także dobitkę autorstwa Gianluki Ferrariego.

Ósmi w tabeli ligowej Argentinos Juniors dysponują 38 punktami, znajdując się na dobrej drodze do przyszłorocznej edycji Pucharu Wyzwolicieli. Tylko pytanie czy będzie bezpośrednio faza grupowa czy może zajdzie konieczność przeciskania się przez eliminacje? 

Godoy Cruz zgromadził 35 oczek, co pozwala „Bodegueros” piastować w lidze jedenaste miejsce. Wśród klasyfikacji generalnej ekipa z Mendozy plasuje się o punkt za lokatą mogącą dać Copa Sudamericana. 

******

Lanús vs Patronato 0:1 (0:0)

Gol – Jonás Acevedo (68′-pen.) 

Patronato jeszcze nie spadł! Outsider z Międzyrzecza dzięki victorii na południu aglomeracji Buenos Aires przeciw wyjątkowo słabemu Lanús nadal zachowuje cień szansy na utrzymanie!

U wstępu zawodów gospodarze mogli ukąsić po nader prędkim rozegraniu rzutu wolnego, lecz strzał Tomása Belmonte ze środka 16-tki heroicznie zahamował wychodzący Facundo Altamirano.

W 13 minucie uderzenie dalszego zasięgu Jonása Acevedo nieznacznie minęło bramkę miejscowych.

Krótko przed upływem półgodziny konfrontacji rozczarowujący teraz gospodarze zmarnotrawili stuprocentową okazję.

Podczas kontrataku w akcji dwóch na jednego, wiekowy José Sand otrzymał podanie od Franco Troyansky’ego i na skraju pola karnego miał naprzeciw tylko bramkarza – jednakże Facundo Altamirano bohatersko wybił na korner uderzenie 42-latka! Potem ze środka szesnastki wolejem niecelnie przymierzył Urus Luciano Boggio.

Podczas prologu drugiej odsłony z ubocza szesnastki Franco Troyansky przestrzelił koło bramki potencjalnego spadkowicza.

Chcący ocalić ostatnią nadzieję na ratunek przed degradacją „El Patrón” niemalże zadał cios w 56 minucie, gdy wolej Franco Leysa ze środka szesnastki na poprzeczkę odruchowo sparował debiutujący w argentyńskim futbolu Urugwajczyk Guillermo De Amores (przed rozpoczęciem drugiej części zmienił kontuzjowanego Fernando Monettiego).

Patronato zapewnił sobie tryumf w 68 minucie, kiedy Jonás Acevedo wykorzystując jedenastkę przedłużył płonne nadzieje kopciuszka.

W ligowej klasyfikacji „El Patrón” zajmuje całkiem przyzwoitą (jak na zaściankowy zespół) dwunastą pozycję z 34 punktami zgromadzonymi.

Jeżeli zaś chodzi o szanse na utrzymanie teamu Facundo Savy – wciąż są one nikłe! Żeby zachować je przed następną kolejką, w Paranie muszą oczekiwać jutrzejszego braku zwycięstwa Arsenalu de Sarandí przeciw Central Córdoba. 

Natomiast Lanús po trzech konsekutywnych zwycięstwach, teraz trzeci raz pod rząd wtopił. „El Granate” osiada na przedostatniej lokacie ze zdobytymi marnymi 20 oczkami. Bieżący rok dla „Bordowych” stracony, bo 1/8 finału Copa Sudamericana zapewne nie zrekompensowała im katastrofalnych wyników na ojczystym podwórku. 

******

Atlético de Tucumán vs Rosario Central 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Facundo Buonanotte (24′), 1:1 Ignacio Maestro Puch (85′)

Remis, który praktycznie rozwiewa pozostałości marzeń Atlético de Tucumán o tytule. Carlos Tévez jako trener Rosario Central przysłużył się swojej ukochanej Boca Juniors, blokując jej konkurentowi w batalii o majstra możliwość zbliżenia się do lidera tabeli.

Rozpoczęło się ofensywą gospodarzy, lecz główka z bliska weterana Cristiana Menéndeza ominęła bramkę.

Resztki nadziei prowincjuszy na mistrzostwo stopniały do minimum w 24 minucie, gdy utalentowany młokos Facundo Buonanotte wspaniałym strzałem z dystansu zadał im bolesny cios. 17-latek wart już dziesiątki milionów dolarów pokazał, iż ma żelazo w nodze!

Kiedy tucumański team rozegrał wolniaka, ze łba zbyt wysoko przymierzył obrońca Bruno Bianchi. Podczas doliczonego czasu pierwszej połowy Augusto Lotti zdobył dla gospodarzy bramkę skasowaną przez sędziego po sprawdzeniu VAR z racji spalonego.

W drugiej odsłonie pomocnik Francisco Di Franco reprezentujący lokalny zespół, głową pomylił się ponad bramką.

Krok od wyrównania miejscowi znaleźli się w 65 minucie, kiedy uderzenie z boku szesnastki żółtodzioba Ignacio Maestro Pucha sparował przed siebie Gaspar Servio. Przypadkową dobitkę z bliska wykonał paragwajski stoper gości Cristian Báez, ale na jego szczęście tylko ostemplował słupek własnej bramki, po czym wybił piłkę poza plac gry.

Atlético mimo dramatycznej sytuacji nie poddawał się. Od 78 minuty jego zadanie stało się łatwiejsze, bowiem czerwoną kartkę wobec drugiej żółtej za brzydki faul zarobił weteran rosarinskich przybyszy – Marcelo Benítez.

Mając przewagę liczebną „El Decano” wyrównał w 85 minucie. Wówczas 19-letni Ignacio Maestro Puch ofiarną główką od słupka w polu bramkowym, strzelił swojego pierwszego gola w karierze jako senior.

Aczkolwiek nie można powiedzieć, jakoby uratował punkt tucumańczykom, ponieważ oni koniecznie potrzebowali tu wygranej.

Mogli ją wydrzeć, bowiem około 90 minuty wywalczyli rzut karny. Wapno jednak zmarnował ich czołowy zawodnik Ramiro Carrera. Goalkeeper Servio (który podczas bieżącej kampanii sam strzelił aż trzy karniaki) znakomicie obronił jedenastkę na raty.

Rewelacyjny prowincjusz zatem obszedł się smakiem. Dał temu wyraz pomeczowymi frustracjami – Servio za obronionego karniaka dostał po gębie od oponenta w czasie awantury.

Sędziowie natomiast opuścili boisko w eskorcie policyjnych tarcz, obrzucani różnymi przedmiotami z trybun. Tak oto na Estadio Monumental José Fierro dobiegła końca walka o historyczne mistrzostwo!

Zasadniczo to już finisz wiekopomnej batalii Atlético de Tucumán o glorię mistrza Argentyny. Na 99% nie będzie pierwszej drużyny spoza prowincji Buenos Aires i miasta Rosario ze zdobytym tytułem czempiona Kraju Tanga! 

„Dziekan” obecnie piastuje pozycję wicelidera klasyfikacji ze zdobytymi 45 punktami – traci trzy do (mającej nadto zaległe spotkanie przed sobą) przewodzącej Boca Juniors. Zatem prawdopodobnie jeszcze przed ostatnią kolejką ekipa Lucasa Pusineriego wypuści choćby matematyczne szanse na koronę. 

Tévez w roli szkoleniowca Rosario Central szału nie wywiera, ale chociaż pomógł macierzystemu teamowi w bitwie o tytuł. Klub ze stadionu Gigante de Arroyito osiada 23 lokatę, dzierżąc 28 oczek.

******

Newell’s Old Boys vs Tigre 0:2 (0:2)

Gole – Mateo Retegui (27′-pen., 32′)

Tigre uprzedził Newell’s Old Boys w bezpośredniej bitwie o Copa Libertadores, płatając „Trędowatym” psikusa na ich El Coloso del Parque.

Mateo Retegui właściwie przypieczętował już koronę króla strzelców, zdobywając tu dublet!

W 28 minucie napastnik wypożyczony do zeszłorocznego mistrza drugiej ligi z Boca Juniors zamienił na bramkę rzut karny.

Retegui szybko pomknął za ciosem i już pięć minut później strzelił drugi raz. Wybiegł sam na sam podczas szybkiej akcji, udanie finalizując ją przymierzeniem w długi róg ze skraju pola karnego mając przeciw sobie tylko wychodzącego bramkarza.

23-letni snajper uzbierał już 17 goli podczas Liga Profesional, rozszerzając swoją przewagę nad konkurentami. Przy okazji to piąty dublet Mateo w bieżącym czempionacie. Chyba już nic nie odbierze mu „Złotego Buta”.

Tuż przed przerwą prowadzący beniaminek niepotrzebnie osłabił się, ponieważ wobec faulu czerwoną kartkę za drugą żółtą ujrzał ich pomocnik Ezequiel Fernández.

Mimo utrudnienia „Matadorzy” utrzymali dwubramkową zaliczkę przez drugą odsłonę. Swoją drogą Paragwajczyk Blas Armoa nie zdołał tu strzelić bramki siódmy mecz z rzędu (dodajmy, iż przed przerwą opuścił boisko ze względu zmiany taktycznej będącej konsekwencją czerwonej kartki dla „Equi’ego”).

Starania rosarinskiej ekipy o nawiązanie kontaktu spełzły na niczym. Podcinkę Martína Luciano z linii bocznej pola bramkowego podczas obiecującej okazji zdołał odeprzeć goalkeeper Gonzalo Marinelli.

Nadto strzał z centrum szesnastki Ramiro Sordo zatrzymał ów Marinelli, a dobitka zza piątego metra Guillermo Balziego fatalnie chybiła.

Potem Cristian Ferreira usiłował trafić ze środka pola karnego, chcąc spożytkować wypuszczenie futbolówki przez goalkeepera – niemniej jego uderzenie zdołał sparować defensor.

U samego krańca batalii rzut karny zaprzepaścił napastnik miejscowych Juan Manuel García, zatem „Trędowaci” nawet nie zdołali uzyskać honorowej bramki. Marinelli wybił jedenastkę „Juanchona” oraz za chwilę zablokował jeszcze dobitkę z bliska Ekwadorczyka Djorkaeffa Reasco.

Po dziesiątym konsekutywnym boju bez wtopy, Tigre w tabeli rocznej znajduje się na miejscu opcjonalnie premiującym eliminacjami Copa Libertadores!

Wśród ligowego zestawienia beniaminek ze stołecznej Victorii wskoczył na wysokie szóste miejsce, zgromadziwszy dotychczas 40 punktów. Przegrany finalista tegorocznego Pucharu Ligi czyni cuda na ostatniej prostej sezonu! 

Co najmniej awans do Copa Sudamericana popularni „Matadores” zaklepali sobie. Czy chłopcy Diego Martíneza posuną się o krok dalej i wejdą do kontynentalnej elity? 

Strefa Pucharu Wyzwolicieli oddaliła się od Newell’s Old Boys, którzy w lidze aktualnie zamykają top 10 przy 36 oczkach uciułanych.

Comments are closed.