Derby dla San Lorenzo!

San Lorenzo de Almagro dzięki szybkiemu ciosowi zwyciężył Clásico Porteño! Goli wczoraj jednak padło o wiele mniej, aniżeli w piątek. Podsumowanie pięciu sobotnich starć 22 kolejki Liga Profesional:

Central Córdoba vs Sarmiento de Junín 0:0

Batalia niemalże pewnych utrzymania ekip, a dla Sarmiento ponadto gierka o wejście do Copa Sudamericana. Wobec bezbramkowego remisu delegaci nie przybliżyli się ku swojemu celowi, ale mimo wszystko dla nich priorytetem jest pozostanie wśród pierwszoligowców.

Po kwadransie walki groźny atak przeprowadzili przyjezdni. Wówczas Franco Sbuttoni z linii bramkowej wybił strzał ze środka szesnastki Yaira Arismendiego.

Gdy gospodarze wyprowadzili akcję po rzucie rożnym, zza szesnastki koło słupka spudłował Hernán López Muñoz.

Dla odmiany wśród „Zielonych” podczas rzutu wolnego główkę Urusa Federico Anduezy wychwycił mierzący się przeciw byłej ekipie César Rigamonti.

Kiedy upłynęło półgodziny rywalizacji atak Central Córdoba. Bombę dalekiego zasięgu Paragwajczyka Ivána Ramíreza nierozważnie sparował przed siebie Sebastián Meza. Dobijał zza piątego metra osamotniony Gonzalo Torres, lecz feralnie spudłował.

W 68 minucie podczas rzutu rożnego dla Sarmiento strzał ze łba obrońcy Gastóna Sauro z linii bramkowej wykopał Francisco González Metilli.

„El Ferroviario” ofensywa również się nie kleiła. Dalekosiężną próbę Gonzalo Torresa wychwycił Meza. Jak akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, z dystansu zbyt wysoko przymierzył Sergio Quiroga.

Strzegący bramki gości młody Sebastián Meza jeszcze zdążył sparować przypadkowy strzał głową swojego kolegi z zespołu. Właśnie wypożyczony do Junín z Huracánu „arquero” okazał się tu bohaterem.

W ósmej doliczonej minucie, tuż przed finiszem drużyna z Santiago del Estero zanotowała najgodniejszą szansę, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wywalczyła bowiem rzut karny.

Strzał z wapna Alejandro Martíneza jednakże heroicznie zatrzymał Meza, natomiast dobitka ze środka 16-tki Gonzáleza Metilliego została katastrofalnie przerżnięta.

Czternasty Sarmiento aktualnie ma 29 punktów, mogąc liczyć na wejście do kontynentalnego czempionatu. Będzie ciężko o to, lecz prowincjusz musi próbować! Najważniejsze, że obronę statusu pierwszoligowca właściwie „La Verde” trzyma już w kieszeni.

Central Córdoba posiada 28 oczek, co pozwala mu okupować 17 miejsce. Ekipa Abla Balbo raczej o Sudamericanie musi zapomnieć, bowiem wśród tabeli rocznej sytuuje się zbyt nisko. Niech w Santiago del Estero zadowolą się pewnym ratunkiem przed degradacją. 

******

Platense vs Defensa y Justicia 0:0

DyJ wygrała poprzednie trzy spotkania i teraz nie tylko umocniła się w zonie Sudamericany, ale nawet może włączyć się do wyścigu o Puchar Wyzwolicieli. Zwycięską passę drużyna przejęta niedawno przez Julio Vaccariego przerwała, ale narzekać we Florencio Varela zbytnio nie powinni.

Kiedy minęło półgodziny konfrontacji z rzutu wolnego koło bramki przymierzył wiekowy napastnik miejscowych Mauro Zárate.

U wstępu drugiej połowy zza pola karnego obok słupka przymierzył Nicolás Fernández podczas akcji przyjezdnych.

Kiedy zaś natarł zespół lokalny, zza pola bramkowego Rodrigo Contreras nastrzelił obrońcę, po czym futbolówka opuściła boisko.

Około 65 minuty okazja dla Platense, kiedy Ignacio Schor usiłował poprawić zablokowany przez obrońcę strzał kolegi i ze środka szesnastki huknął nad poprzeczką. U przyjezdnych z rzutu wolnego nad poprzeczką pomylił się Kevin Gutiérrez.

W 83 minucie natomiast Ezequiel Unsain broniący bramki gości, żywiołowo sparował na korner uderzenie bijącego się ze swoim byłym teamem Rodrigo Contrerasa zza piątego metra. Tu prawo eks’a nie znalazło zastosowania.

Platense jest jedenasty, dzierżąc 31 punktów. Defensa y Justicia posiadając o dwa oczka mniej, okupuje lokatę numer piętnaście.

W zestawieniu rocznym „Sokoły” nadal plasują się wśród lokat honorowanych Sudamericaną.

******

San Lorenzo vs Huracán 1:0 (1:0)

Gol – Ezequiel Cerutti (3′)

Faworytem Clásico Porteño tym razem był Huracán, co często się nie zdarza! Aczkolwiek derby rządzą się swoimi prawami. Górą był jednak San Lorenzo.

Rozstrzygnięcie klasyku przyszło nadzwyczaj szybko, bowiem już w trzeciej minucie zawodów Ezequiel Cerutti niskim dalekosiężnym uderzeniem w długi róg bramki gości strzelił gola na wagę tryumfu papieskiego klubu!

Potem strzał z rzutu wolnego Adama Bareiro wychwycił goalkeeper delegacji Lucas Chaves.

Na chwilę przed kwadransem odpoczynku Sebastián Torrico wychwycił uderzenie z ubocza pola karnego Chilijczyka Guillermo Soto podczas ataku Huracánu.

Zaraz po przerwie czołowy snajper „Cuervos” – Paragwajczyk Adam Bareiro ostemplował poprzeczkę dalekosiężną torpedą. Nieco wcześniej wśród Huracánu z dystansu huknął Santiago Hezze, acz wprost do rąk Augusto Batalli.

Broniący dostępu do bramki miejscowych czujny Batalla zatrzymał również następne próbę dalekiego zasięgu Hezze tudzież uderzenie z boku szesnastki Urusa Matíasa Cóccaro.

Około kwadransa przed upływem regulaminowego czasu bramkarz przyjezdnych Lucas Chaves pośrodku 16-tki nogą odparł podcinkę młokosa Agustína Giay’a.

U kresu bitwy jeszcze podczas kornera uderzenie innego Agustína – Marteganiego tylko otarło boczną siatkę bramki Huracánu. Skończyło się skromnym 1:0.

San Lorenzo de Almagro aktualnie posiadając 30 punktów okupuje lokatę dwunastą i jeszcze zachowuje jakieś szanse na Copa Sudamericana.

Natomiast Huracán coraz dalej od mistrzowskich aspiracji. „El Globo” po derbowej wtopie nadal jest czwarty, mając 37 oczek.

******

Banfield vs Godoy Cruz 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Tomás Badaloni (45′), 1:1 Andrés Chávez (59′-pen.)

Błyskawiczny rewanż za wtorkowy ćwierćfinał Copa Argentina nie wyszedł ekipie Godoy Cruz. W ich starciu przeciwko Banfield znowu padł remis 1:1.

Pierwsza akcja przeprowadzona przez gospodarzy spaliła na panewce. Strzał z szesnastego metra Andrésa Cháveza ominął bramkę.

Tuż przed przerwą „El Bodeguero” zdobyli gola do szatni. Jego autorem był Tomás Badaloni. Goście zorganizowali zespołowy atak po durnej stracie obrońcy przeciwnika, a wykończył go 22-letni napastnik wślizgiem na terenie pola bramkowego celując do pustej siatki.

U progu drugiej części z ubocza szesnastki niecelnie przyrżnął pomocnik gospodarzy Matías Romero. Później jego bombę z dalszej odległości wybił Diego Rodríguez.

Drużyna z południa aglomeracji Buenos Aires odpowiedziała na chwilę przed upływem godziny rywalizacji. Podział zdobyczy punktowej wykorzystanym rzutem karnym zapewnił doświadczony Andrés Chávez.

Popularny „El Torito” Chávez, występujący niegdyś dla Boca Juniors, mógł zadać jeszcze jeden cios i zapewnić Banfield zwycięstwo – jego przymierzenie zza szesnastki sparował jednak goalkeeper przyjezdnych.

Ósmy Godoy Cruz zgromadził dotąd 33 punkty, a wśród tabeli rocznej znajduje się zaraz za strefą Copa Sudamericana. 

Dopiero dwudziesty jest Banfield, uciuławszy 26 oczek. Wśród klasyfikacji łącznej „El Taladro” plasuje się niedaleko za miejscami dającymi Sudamericanę, ale w przeciwieństwie do „Mendocinos” ta drużyna wciąż może marzyć o Copa Libertadores, gdyż weszła do półfinału krajowego pucharu.

******

Arsenal de Sarandí vs Independiente 0:1 (0:1)

Gol – Nicolás Vallejo (3′)

Potyczka sąsiadów, gdyż Sarandí i Avellaneda leżą obok siebie w aglomeracji Buenos Aires. W niej już piąty z rzędu ligowy tryumf zanotował odradzający się Independiente.

Wygląda na to, iż „Czerwone Diabły” mogą jeszcze złapać ostatni pociąg do Copa Sudamericana, bo w tabeli rocznej znajdują się coraz bliżej jej czołowego tuzina (awans do CS uzyska top 11 lub 12 ekip tegoż zestawienia).

Decydujący gol padł tu również już w 3 minucie, a strzelił go młody Nicolás Vallejo. Podczas kontrataku po kornerze dla rywali, przejął piłkę – przebiegł z nią pewien dystans i niskim uderzeniem przy słupku zza szesnastki kompletnie zaskoczył Alejandro Medinę.

18-letni skrzydłowy uzyskał więc swoje pierwsze w życiu trafienie jako zawodowiec.

Miejscowi bezskutecznie starali się wyrównać. Milton Álvarez wybił centrostrzał z rzutu wolnego oraz uderzenie wolejem ze skraju pola karnego w wykonaniu Facundo Kruspzky’ego.

Następnie goalkeeper „Inde” obronił główkę, jaką wykonał Kruspzky, a po drodze nie zdołał jej przeciąć Alexander Díaz. Młody Kruspzky podczas rzutu rożnego odhaczył jeszcze chybioną próbę wślizgiem.

Kiedy atakowali przybysze z Avellanedy, dwukrotnie na teren szesnastki dograń od kompanów nie zdołał przeciąć Leandro Benegas.

Jeszcze większy pech prześladował wspomnianego Kruspzky’ego z drużyny lokalnej, który marnował okazję za okazją – jego główka zza piątego metra przeleciała nad poprzeczką. Mało tego, Álvarez zablokował dalekosiężną bombę tegoż 20-latka.

W drugiej połowie Arsenalowi dalej nie wiodło się ofensywnie. Strzał z centrum pola karnego Sebastiána Lomónaco, odbił się rykoszetem i futbolówka ominęła bramkę. Potem w czasie kornera główkę rzecz jasna Kruspzky’ego obronił Milton Álvarez.

Ostatnią szansę dla „Czerwonych Diabłów” zaprzepaścił natomiast Benegas. Oddał uderzenie ze środka szesnastki, chcąc wykorzystać złe wybicie Mediny – piłkę po jego strzale trącił jednak ów goalkeeper i ostatecznie piłkę z linii bramkowej wykopał Christian Chimino.

Długa passa wygranych potwierdza jak prężnie odradza się Independiente, który może w Copa Argentina nie przekroczył bariery ćwierćfinału, ale za to w lidze jest już na trzynastej lokacie ze zdobytymi 30 punktami.

Tylko czy w klasyfikacji generalnej chłopcy Julio Césara Falcioniego zdołają jeszcze wprosić się do zony Sudamericany? Szanse niewątpliwie mają!

Arsenal de Sarandí prawie pewien utrzymania zdaje się odpuszczać resztę sezonu. Wśród stawki LPF jest 24, zebrawszy 23 oczka. W tabeli spadkowej „El Viaducto” zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce z 9 oczkami nad czerwoną kreską.

Comments are closed.