Kryzys River, odrodzenie „Inde”

Po jednym fartownym zwycięstwie zaś ośmieszony został River Plate. Wyraźny katharsis przechodzą teraz Defensa y Justicia, Lanús, Talleres oraz przede wszystkim Independiente. Podsumowanie pięciu sobotnich starć 21 kolejki Liga Profesional:

Defensa y Justicia vs Patronato 2:1 (1:1)

Gole – 1:0 Gabriel Alanís (26′), 1:1 Jonathan Herrera (45+4′), 2:1 Leandro Otormín (80′)

Pomyślny debiut Julio Vaccariego w roli trenera Defensa y Justicia. Team ze stołecznego Florencio Varela pod wodzą nowego piastuna pokonał u siebie pewniaka do spadku, odnosząc trzecią konsekutywną victorię. „El Halcón” leci w kierunku przyszłorocznej Copa Sudamericana!

Miejscowi zaczęli chybioną torpedą, jaką przypuścił zostawiony samopas Gabriel Alanís ze skraju szesnastki. Później uderzenie z podobnego miejsca wybite przez Facundo Altamirano posłał Nicolás Tripichio.

DyJ otworzyła wynik w 26 minucie trafieniem Gabriela Alanísa. Skrzydłowy ten główką z bliska oddał strzał wybity przez goalkeepera. Sędzia Sebastián Zunino przez długi czas sprawdzał VAR, aż wreszcie zadecydował o uznaniu gola, albowiem spostrzegł, że Facundo Altamirano sparował futbolówkę, kiedy ta już całkowicie minęła linię bramkową.

Wciąż aktualni wicemistrzowie Argentyny mogli podwyższyć u progu dodatkowego czasu, lecz strzał z boku pola karnego Alanísa wybił bramkarz, który po chwili zahamował też dobitkę z centrum pola karnego Nicolása Fernándeza.

Dość długa przerwa w grze spowodowana rozmyślaniem arbitra nad zaliczeniem dyskusyjnej bramki spowodowała doliczenie aż siedmiu minut do czasu pierwszej połowy. W czwartej z tychże ekstra minut wyrównał Jonathan Herrera.

Poprawiając na terenie pola bramkowego zablokowany przez obrońcę rywali strzał z boku kompana, były napastnik m.in. San Lorenzo tudzież Independiente zdobył gola do szatni.

W drugiej połowie szansa gospodarzy, gdy mocny strzał z krańca 16-tki „Uvity” Fernándeza na korner zdołał sparować Altamirano.

Patronato również nie stronił od ofensywy. Choćby sam na sam wybiegł szukający drugiego trafienia Herrery, ale jego przymiarkę pośrodku pola karnego heroicznie zablokował Ezequiel Unsain. Nadto bramkarz DyJ sparował główkę Marcelo Estigarribii.

Kiedy znów natarli lokalni piłkarze, bombę w słupek z ubocza pola karnego zaserwował Gastón Togni.

Summa summarum szala zwycięstwa znalazła się po stronie faworyzowanych „Sokołów”. W 80 minucie rezerwowy Urugwajczyk Leandro Otormín niskim uderzeniem przy słupku ze środka 16-tki rozstrzygnął potyczkę na korzyść Defensa y Justicia.

Wygrywając DyJ zrównała się punktami ze swoimi wczorajszymi ofiarami. Obie ekipy mają po 28 punktów.

Wprawdzie Patronato plasuje się wyżej dzięki lepszej różnicy bramek, bo jest jedenasty, a Defensa y Justicia trzynasta. Jednak to ci drudzy mają więcej powodów do optymizmu, bowiem team z Parany jest już praktycznie pewien spadku, natomiast „Sokołom” coraz bliżej do Sudamericany.

******

Sarmiento de Junín vs Arsenal de Sarandí 2:0 (1:0)

Gole – Lisandro López (20′), Jonathan Torres (81′-pen.) 

Pachnie olbrzymią sensacją w walce o Copa Sudamericana. Sarmiento de Junín nie dość, że praktycznie zapewnił sobie utrzymanie, to wygrywając bitwę dwóch outsiderów przybliżył się na metr do bram kontynentalnej przygody!

Trener blondyn Israel Damonte przewyższył swój były klub, w którym był zarówno piłkarzem, jak i szkoleniowcem.

W 20 minucie gospodarze zadali cios, kiedy Luciano Gondou odebrał piłkę nieuważnemu obrońcy Ignacio Gariglio i popędził w pole karne – tam wyłożył asystę do Lisandro Lópeza, który skrzętnie trafił na pustą siatkę.

39-letni snajper odhaczył zatem szóste trafienie podczas bieżącej kampanii.

Następnie dalekosiężna torpeda Gonzalo Bettiniego przeleciała tuż koło słupka bramki gości. Kiedy z boku szesnastki przymierzył wspomniany prawy obrońca, futbolówkę nad poprzeczką przerzucił Alejandro Medina.

Mało tego, strzał z kilku metrów pilnowanego przez obrońcę „Lichy” Lópeza rzeczony Medina sparował na słupek, po czym piłka wyleciała poza teren akcji.

Tryumf „La Verde” przypieczętował Jonathan Torres, w 81 minucie wykorzystując rzut karny.

Jeszcze dotkliwiej przyjezdnych upokorzyć mógł Javier Toledo, lecz wiekowy napastnik osaczony aż dwoma defensorami na krańcu 16-tki zaliczył próbę minimalnie za wysoką.

Sarmiento posiadając 28 punktów okupuje dwunasta lokatę w lidze oraz przynajmniej na dzień będzie przebywał w strefie Copa Sudamericana. Czy chłopcy z Junín faktycznie zadebiutują w Ameryce Południowej? 

Miejsce numer 24 należy do Arsenalu posiadającego 23 oczka. Poza spokojnym zachowaniem pierwszoligowego bytu brygady ze stołecznego Sarandí aktualnie nie stać na cokolwiek więcej.

******

Lanús vs San Lorenzo 2:0 (1:0)

Gole – Leonel Di Plácido (31′), Brian Blando (54′)

Trener Frank Darío Kudelka po ponad miesiącu degrengolady wreszcie dotarł do piłkarzy Lanús i przemówił im: „Dość tkwienia, jak krówka w gównie!” – po zwycięskim Clásico del Sur, teraz klub z południa aglomeracji Buenos Aires przewyższył groźny do niedawna San Lorenzo.

Wstęp zawodów należał do gości, wśród których Jalil Elías po rozegraniu wolniaka oddał strzał zza szesnastki łatwo obroniony przez goalkeepera.

Przy kornerze dla papieskiego klubu, Fernando Monetti popisał się, blokując między innymi bombę zza szesnastki młodego Ivána Leguizamóna (przy próbie dobitki „arquero” z kokiem został sfaulowany przez rywala, więc sędzia i tak przerwał grę).

Dwa uderzenia z dalszych odległości przypuszczone przez miejscowych mijały bramkę Sebastiána Torrico. U progu walki też Franco Troyansky odhaczył niecelną główkę.

Po upływie półgodziny konfrontacji miejscowi przeprowadzili zabójczy kontratak. Urus Luciano Boggio w polu karnym wyłożył asystę, dzięki której zza piątego metra niekryty Leonel Di Plácido dopełnił formalności. Obrońca ten zdobył swojego pierwszego oficjalnego gola od 3,5 lat!

Krótko przed przerwą wyrównać mógł Andrés Vombergar, lecz występujący przeciw byłemu klubowi Fernando Monetti na raty obronił zbyt słaby strzał nożycami ze środka szesnastki autorstwa znaturalizowanego Słoweńca.

W 54 minucie Brian Blando celną główką wyśrubował prowadzenie Lanús. Potem Torrico obronił zbyt lekki strzał z narożnika 16-tki długowłosego Boggio.

Około 70 minuty piłkarze San Lorenzo podczas rzutu rożnego wzajemnie sobie przeszkodzili. Strzał Vombergara w polu bramkowym, tuż przed bramką zatrzymał Federico Gattoni. Na domiar złego stoper gości uczynił to ręką i akcja została zatrzymana przez arbitra.

Lanús ucieka ostatniemu miejscu. Aktualnie bordowy team jest trzeci od końca, posiadając 17 punktów.

San Lorenzo zgromadził dotychczas 27 oczek, co zawodnikom Rubéna Darío Insúy pozwala okupować piętnastą pozycję. Szanse na Sudamericanę oddalają się „Krukom”

******

River Plate vs Talleres 0:1 (0:0)

Gol – Ulises Ortegoza (90+2′)

Ostatnia victoria w derbach nad San Lorenzo stanowiła tylko przebłysk River Plate! Teraz „Milionerzy” wtopili u siebie przeciw budzącym się Talleres i już naprawdę zakopali resztkę nadziei na obronę mistrzowskiej patery.

Pierwszy atak kulejącego giganta to chybienie wślizgiem nad poprzeczką Esequiela Barco z szesnastego metra.

Wśród kordoban Francisco Pizzini chybił obok słupka z dystansu. Dalekosiężna próba Rodrigo Garro zaś odbiła się rykoszetem i nieznacznie ominęła bramkę.

Jeszcze przed przerwą korner dla gości, podczas jakiego Ezequiel Centurión wychwycił niskie uderzenie ze środka szesnastki defensora Matíasa Catalána.

U prologu drugiej części Barco zza pola karnego przestrzelił obok bramki Guido Herrery.

Bardzo groźny atak delegaci przeprowadzili, kiedy Garro ze środka pola karnego posłał strzał, który po palcach Centurióna obił poprzeczkę, po czym futbolówka opuściła murawę.

Jeszcze nominalnie rezerwowy goalkeeper River (zastępował Franco Armaniego wysłanego na zgrupowanie reprezentacji Argentyny) ładnie wychwycił uderzenie zza piątego metra otoczonego obroną Kolumbijczyka Diego Valoyesa. Centurión wybił też mocny strzał ze skraju 16-tki rzeczonego skrzydłowego z afro na głowie.

Kiedy wydawało się, że padnie bezbramkowy rezultat, w samej końcówce rezerwowy pomocnik delegatów Ulises Ortegoza wylał kubeł lodowatej wody na riverowskie łby i rozstrzygnął bitwę na rzecz Talleres.

W drugiej doliczonej minucie zmiennik przeprowadził kontratak, organizując rajd przez pół boiska i wykańczając go znakomitym uderzeniem zza pola karnego, jakie od słupka wleciało do bramki.

W tak efektownym stylu i w jakże epickich okolicznościach 25-latek zdobył swojego pierwszego gola jako piłkarz „Albiazules”!

Kordobanie pod wodzą tymczasowego trenera Javiera Gandolfiego we wszystkich zmaganiach wygrali aż cztery na pięć spotkań i jedno zremisowali! Nagły renesans formy przechodzą za rządów swojego byłego obrońcy, a zarazem kapitana! 

Chyba Gandolfi powinien zostać stałym szkoleniowcem „La T”, bowiem wykrzesał cały potencjał z tej ekipy w (wydawałoby się) przegranej już kampanii. Wśród ligowego zestawienia Talleres okupują 20 miejsce, zebrawszy 25 punktów.

Dla River to już naprawdę kres marzeń o drugim pod rząd mistrzostwie Argentyny. Trzecia porażka w ostatnich czterech potyczkach, dopiero szóste miejsce przy 32 oczkach na koncie – zatem już o siedem mniej, aniżeli liderująca Boca. 

„La Banda Roja” pozostaje więc walka w Copa Argentina, jeśli nie chcą skończyć roku z pustymi rękami (ewentualnie w listopadzie będą mogli jeszcze zdobyć zaległy Trofeo de Campeónes za 2020 rok). 

******

Independiente vs Newell’s Old Boys 1:0 (0:0)

Gol – Leandro Benegas (62′)

Wrzesień to czas wybudzenia się z letargu dla wielu renomowanych argentyńskich drużyn. O ile Boca Juniors zaczęła wychodzić z kryzysu już w sierpniu, to tyle od bieżącego miesiąca na właściwe tory wróciły Defensa y Justicia, Talleres, Lanús, a szczególnie Independiente.

Miesiąc od czasu powrotu do czerwonej części Avellanedy, zajęło staruszkowi Julio Césarowi Falcioniemu naprawienie trybów w machinie „Czerwonych Diabłów„.

„Inde” ogrywając przed własną publicznością przeciętnych obecnie Newell’sów odniósł już piąte pod rząd zwycięstwo na wszystkich frontach, nagle z kopciuszka stając się co najmniej solidnym średniakiem.

Miejscowi od razu rzucili się do ofensywy. Wpierw uderzenie z dystansu Leandro Benegasa odbiło się od obrońcy i przeleciało obok bramki. Potem goalkeeper opozycji Lautaro Morales wypuścił piłkę z rąk, chcąc przechwycić centrę z rzutu wolnego, lecz ta na jego szczęście za moment opuściła boisko.

Przy okazji Morales wyłapał otarte rykoszetem od obrońcy przymierzenie z boku 16-tki Rodrigo Márqueza. Następnie mierzący się ze swoimi byłym klubem wiekowy stoper Juan Manuel Insaurralde podczas rzutu rożnego chybił ze łba.

Bombę dalekiego zasięgu Lucasa Romero pewnie zaś obronił goalkeeper. Miażdżąca dominacja „Inde” do przerwy spaliła na panewce.

W drugiej połowie „Diabły” okazały się odrobinę skuteczniejsze. Jednak pierwsze koty za płoty, bowiem młody Márquez bezpośrednim kozłem z centrum pola karnego przymierzył koło słupka.

Za to Damián Batallini feralnie spudłował na terenie pola bramkowego, chcąc od razu spożytkować złe wybicie centry przez Moralesa.

Starania 7-krotnych zdobywców Copa Libertadores wreszcie jednak przyniosły owoc. Decydującego o tryumfie gospodarzy gola uzyskał w 62 minucie Leandro Benegas, pomyślnie dobijając z bliska na pustą siatkę nieodpowiednio sparowany przez bramkarza strzał głową Márqueza.

Znaturalizowany Chilijczyk mający już prawie 34 lata, szósty raz podczas czempionatu wpisał się na listę strzelców. Przeżywa drugą młodość.

Po golu ujrzeliśmy jeszcze pudło Batalliniego z bocznej strefy pola karnego. Przez całe spotkanie upadły tytan atakował, a NOB strzegli własnej bramki. Aż dziw bierze, że mieliśmy tu zaledwie 1:0.

Independiente wygrywając czwarty raz z rzędu w lidze, wskoczył na szesnaste miejsce. Zdobytych 27 punktów to jest dorobek, który niewątpliwie „Los Diablos Rojos” chcą jeszcze bardziej wyśrubować. 

Szkoda jedynie, że wcześniej ekipa ze stadionu im. Ricardo Bochiniego tak zawaliła rozgrywki krajowe, że teraz jeśli nie zdobędzie Pucharu Argentyny, to w przyszłym roku prawdopodobnie nie weźmie udziału na kontynentalnej arenie. Lokalizacja wśród klasyfikacji rocznej daje niegdysiejszym „Reyes de Copas” dosłownie cień nadziei na Copa Sudamericana. 

Newell’s Old Boys prezentują się w kratkę. Po dwóch kolejnych wygranych, nadeszły dwie konsekutywne porażki. Wśród zestawienia Liga Profesional dziesiąta lokata przy 29 oczkach. Wśród klasyfikacji łącznej spore możliwości wejścia do Sudamericany, w przeciwieństwie do „Inde”.

Za to dla kontrastu u rosarinczyków brak szans na Libertadores, gdyż do czołowej piątki/szóstki tabeli rocznej za duża strata, a z Copa Argentina już odpadli.

Comments are closed.