Przełom River, derby dla Lanús

Koszmarny sen przerwał River Plate wygrywając swoje następne derby, zaś klasyk południa aglomeracji Buenos Aires należał do Lanús, który przełamał jeszcze dłuższy impas. Relacja z pięciu niedzielnych spotkań 20 kolejki Liga Profesional:

Tigre vs Vélez Sarsfield 2:0 (2:0)

Gole – Blas Armoa (6′), Facundo Colidio (22′)

Oba beniaminki zamiast o utrzymanie, biją się o Copa Sudamericana. Śladem Barracas Central zmierza dużo bardziej znany Tigre. Wciąż aktualny mistrz drugiej ligi tym razem przechytrzył u siebie w stołecznej Victorii (na północy aglomeracji Buenos Aires) wyjątkowo rozczarowujący Vélez Sarsfield.

Już w szóstej minucie gospodarze zadali cios dzięki niemałej dozie farta. Wycofania Emanuela Insúy w środku pola nie zdołał odebrać jego kolega Miguel Brizuela, co zapoczątkowało akcję „Matadores”.

Mateo Retegui przejął futbolówkę i asystował do Blasa Armoa, a Paragwajczyk niepilnowany wbiegł na teren szesnastki, z jej skraju niskim uderzeniem pokonując wychodzącego goalkeepera.

Potem akcja delegatów, lecz młody Julián Fernández przypuścił zbyt słaby strzał ze środka 16-tki – Gonzalo Marinelli bez problemu zainterweniował.

W 22 minucie podwyższył Facundo Colidio, na krańcu pola karnego bezpośrednim strzałem nie dając szans Leonardo Buriánowi.

Dotkliwiej upokorzyć Vélez mógł czołowy snajper ligi, a więc Mateo Retegui, lecz przecinając główką dośrodkowanie z rzutu wolnego tylko obił słupek.

Dla odmiany po drugiej stronie boiska główkę Lucasa Jansona łatwo wychwycił Marinelli. Jeszcze podczas akcji Tigre z ubocza pola bramkowego bezpośrednią próbą fatalnie chybił Retegui.

W 55 minucie czerwoną kartkę za drugą żółtą wskutek nieprzepisowego zatrzymania kontratakującego przeciwnika obejrzał lewy obrońca przyjezdnych Emanuel Insúa.

Z rzutu wolnego dla gospodarzy poprzeczkę otłukł Alexis Castro. Następnie jeszcze Urus Burián wychwycił piłkę spod nóg Retegui’ego, zaś strzał ze środka pola karnego Colidio zdołał wybić obrońca przyjezdnych.

Tigre z 27 oczkami aktualnie okupuje jedenaste miejsce w lidze, jednocześnie odwiedzając strefę awansu do Copa Sudamericana – na jak długo? 

Drużynę Vélezu Sarsfield dojście do półfinału Pucharu Wyzwolicieli kosztowało wiele wyrzeczeń, a rachunek za sukces na międzynarodowej arenie płaci ona do dziś. Trzecia pozycja od końca z uciułanymi marnymi 13 punkami to notowanie zdecydowanie poniżej oczekiwań „Fortíneros”.

******

San Lorenzo vs River Plate 0:1 (0:1)

Gol – Emanuel Mammana (40′)

Tydzień po przegranym El Superclásico drużyna River Plate musiała stoczyć następne derby! To nie jest przyjemny okres dla „Millonarios”, jednak tym razem udało im się wydrzeć zwycięstwo na Nuevo Gasometro i to mimo kończenia zawodów w dziesiątkę.

Już w 3 minucie ekipa Marcelo Gallardo przeprowadziła groźny kontratak, lecz strzał z ubocza pola karnego Pablo Solariego zdołał wybić Augusto Batalla występujący przeciw macierzystemu klubowi. Dalekosiężna przymiarka Urusa Nicolása De La Cruza zaś minęła bramkę.

Kiedy rzut rożny mieli gospodarze, ze łba nad poprzeczką futbolówkę posłał Malcom Braida.

Podczas kornera dla River w 38 minucie, zza szesnastki spudłował Enzo Pérez. Tuż przed kwadransem wytchnienia jednak kulejący ostatnimi czasy gigant zadał cios. Po kolejnym rzucie rożnym nastąpiła dość długa akcja, którą wreszcie wykończył Emanuel Mammana.

Były obrońca ligi rosyjskiej spożytkował złe wybicie oponenta i wolejem po ziemi zza pola karnego zdobył gola. To drugi gol byłego reprezentanta Argentyny po powrocie do domu, a zarazem czwarty ogółem w dorosłej karierze.

Jeszcze przed przerwą obrońca tytułu mógł ukąsić drugi raz, znowu po kornerze. Aczkolwiek po szybkim przeprowadzeniu go, Esequiel Barco przymierzył niecelnie z ubocza szesnastki.

Mało tego, nim zawodnicy zeszli do szatni, to skoczyli sobie do gardeł. Wobec tego sędzia Patricio Loustau narozdawał żółtych kartek (po dwie) w obu ekipach.

Potem jeszcze Franco Armani zdążył jeszcze wybić groźny strzał z rzutu wolnego Adama Bareiro.

U samego progu drugiej odsłony następna szarża River, podczas której popisał się Federico Gattoni. Stoper będący kapitanem papieskiego teamu zablokował najpierw strzał ze skraju 16-tki Barco, a po chwili także dobitkę z ubocza Lucasa Beltrána.

Szansę dla San Lorenzo zaprzepaścił Jalil Elías, katastrofalnie pudłując nad poprzeczką zza piątego metra w obstawie obrońcy.

Cień nadziei gospodarzom na uniknięcie porażki dała czerwona kartka dla prawego obrońcy gości Marcelo Herrery, jaką ten obejrzał wskutek drugiej żółtej za chamskie uderzenie oponenta. Nota bene, były olimpijski reprezentant Argentyny wyleciał z boiska podczas potyczki ze swoim macierzystym klubem!

Chwilę potem Armani wychwycił zbyt słaby strzał zza 16-tki młodego pomocnika lokalnej ekipy – Agustína Marteganiego.

Uratować punkt „Krukom” zamierzał zmiennik Nicolás Blandi, który ostatnio częściej leczy kontuzje, niż występuje na boisku. Niemniej raz wychowanka Boca Juniors przed trafieniem powstrzymał obrońca rywali, w polu bramkowym zbijając jego główkę i posyłając futbolówkę ponad poprzeczką.

Przy innej okazji „Nico” trafił do siatki, ale arbiter liniowy uniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego.

Ostatecznie „La Banda Roja” obroniła skromne prowadzenie walcząc przez około 20 minut w osłabieniu.

River Plate cudem otrząsnął się z letargu i ma teraz 32 punkty, co daje „Milionerom” szóste miejsce.

San Lorenzo ciągle posiada 27 oczek, w klasyfikacji okupując lokatę numer dwanaście. Zona Copa Sudamericana wciąż poza horyzontem możliwości „Azulgrany”

******

Banfield vs Lanús 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Yonathan Cabral (45+2′), 0:2 Franco Orozco (85′), 1:2 Andrés Chávez (89′)

Clásico del Sur, czyli derby południa Buenos Aires pomiędzy solidnym średniakiem Banfield, a znajdującym się teraz w opłakanym stanie Lanús, zwyciężyli ci drudzy!

Wszak derby jednak rządzą się swoimi prawami i to zamykający dotychczas stawkę goście byli w nich górą. Nota bene, tryumf w klasyku pozwolił „El Granate” opuścić ostatnią lokatę tabeli!

Pierwsi natarli zawodnicy z dna klasyfikacji, lecz dalekosiężną torpedę Lautaro Acosty zdołał zablokować Facundo Cambeses. Potem Franco Troyansky zaliczył chybioną główkę.

Na chwilę przed przerwą przyjezdni zadali cios, kiedy stoper Yonathan Cabral przeciął głową narożne dośrodkowanie, pokonując goalkeepera Banfield. To jego pierwszy gol w barwach Lanús.

Podwyższyć po kwadransie odpoczynku mógł Luciano Boggio, ale strzał Urugwajczyka z narożnika pola bramkowego Cambeses zdołał wybić na rzut rożny.

Od 66 minuty Lanús grał w przewadze liczebnej, ponieważ za brutalne wejście w nogi rywala czerwoną kartkę wobec drugiej żółtej ujrzał młody zawodnik miejscowych – Aaron Quirós.

Osłabieni gospodarze starali się wykonać ripostę, lecz wiekowy Nicolás Bertolo spudłował główką ze środka 16-tki.

Natomiast opromienieni przewagą liczebną „Bordowi” pomknęli za ciosem. W 85 minucie Franco Orozco niekryty przejął piłkę na klatę w krańcowej strefie pola karnego, ażeby rogalem w długi róg wyśrubować prowadzenie delegatów. 20-latek wpisał się na listę strzelców premierowy raz w lidze.

Pogrążonym gospodarzom chociaż udało się zaliczyć honorowe trafienie. W 89 minucie doświadczony Andrés Chávez pośrodku pola karnego obrócił się z piłką i celnie przymierzył w długi róg bramki rywala. Gol numer jeden „Torito” po powrocie do domu.

Podczas doliczonego czasu „Wiertło” mogło jeszcze wyrównać, lecz Fernando Monetti obronił główkę rzeczonego Cháveza tudzież jakoś sparował na korner nieoczekiwany strzał z dalekosiężnego rzutu wolnego Matíasa Gonzáleza.

PS. Dodajmy, iż po zakończonym meczu badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego w kolanie u rzeczonego Matíasa Gonzáleza, więc 20-letniego pomocnika Banfield czeka przynajmniej półroczna rekonwalescencja.

Tutaj pod koniec konfrontacji doszło również do przepychanek (jak na derby przystało), a sędzia Andrés Merlos ze względu zamieszek między piłkarzami pokazał im aż pięć żółtych kartek! Trzy „żółtka” obejrzeli pokonani, dwa tryumfatorzy.

Lanús spełnił swoje najskrytsze pragnienie, opuszczając ostatnią lokatę dzięki derbowej victorii. Aktualnie team Franka Darío Kudelki jest trzeci od końca mając 14 oczek.

Przy okazji zespół z La Fortalezy pierwszy raz w bieżącym sezonie wywiózł całą pulę z terenu oponenta oraz pierwszy raz od przeszło pięciu lat wygrał Clásico del Sur!

Siedemnasty Banfield po dwóch konsekutywnych zwycięstwach 2:1, identycznym rezultatem przegrał bitwę o dominację w swym regionie. Ekipa Claudio Vivasa uciułała dotąd 25 punktów, a wśród klasyfikacji rocznej umyka jej strefa awansu do Sudamericany. 

******

Platense vs Racing Club 0:1 (0:0)

Gol – Maximiliano Romero (60′)

„De facto” stawką tej potyczki była walka o mistrzowski tytuł, ponieważ obie ekipy wciąż mogą o nim realnie myśleć. Sensacji nie było, ponieważ szala zwycięstwa znalazła się po stronie zdecydowanie mocniejszego Racingu.

Na samym wstępie strzegący bramki potentata Gabriel Arias obronił niskie przymierzenie zza pola karnego Paragwajczyka Jorge Beníteza.

Zaś już w 3 minucie szansa dla Platense, lecz chilijski defensor Eugenio Mena wślizgiem sprzed bramki wybił strzał z ostrego kąta Nicolása Morgantiniego.

Przy ataku „La Academii” strzał z ubocza szesnastki Emiliano Vecchio odbity rykoszetem od obrońcy ominął bramkę. Następnie obu stronom przytrafiło się sporo zdecydowanie chybionych uderzeń.

Kiedy minęła godzina zawodów, ich losy rozstrzygnął Maximiliano Romero. W centrum szesnastki poprawił zablokowany przez rywala dalekosiężny strzał Emiliano Vecchio, ładną podcinką pokonując wychodzącego doń goalkeepera. Pierwszy raz wpisał się na listę strzelców jako zawodnik Racingu.

Wśród „Kalmarów” z dystansu chybił lewy obrońca Ayrton Costa, który jest wypożyczony do Platense z Independiente, czyli niejako wojował tu przeciw swojemu odwiecznemu wrogowi.

U kresu spotkania Mena w ciągu dwóch minut za dwa faule zarobił dwie żółte, zatem i czerwoną kartkę. Goście jednak poradzili sobie osłabieni przez finalne minuty konfrontacji.

Po zakończonym spotkaniu doszło jeszcze do awantury na boisku, gdyż goalkeeper gości Arias podokazywał sobie z lokalnymi kibicami. Arbiter Facundo Tello pokazał za to czerwoną kartkę jemu oraz skrzydłowemu lokalnej ekipy – Carlo Lattanzio, który był najaktywniejszy podczas pomeczowych waśni.

Racing Club wskoczył na czwartą lokatę, uzbierawszy już 34 punkty. Czyżby drużyna Fernando Gago włączyła się do czynnego wyścigu o mistrzostwo? 

Na pewno iluzoryczne marzenia o koronie musi porzucić Platense, który zgromadził 29 oczek i zajmuje miejsce dziewiąte.

******

Talleres vs Colón 2:0 (2:0)

Gole – Rodrigo Garro (21′, 45+7′)

Colón zaprzepaścił sposobność do vendetty za przegraną bitwę 1/8 finału Copa Libertadores i znów dostał lanie od Talleres wynikiem 0:2, acz tym razem na wyjeździe. W bitwie dwóch tymczasowych trenerów „La T” ponownie upokorzył klub z Santa Fe.

Już w 8 minucie atak przyjezdnych, lecz zbyt lekki strzał ze środka szesnastki Christiana Bernardiego zdołał tuż sprzed bramki wygarnąć Matías Catalán.

Colón jeszcze kontynuował atak, a rażąco nieskuteczny ostatnimi czasy Ramón Ábila spudłował ze środka szesnastki (wcześniej, kiedy „Wanchope” trafił już do siatki, to został złapany w pułapkę ofsajdową).

Talleres pierwszy cios zadali w 21 minucie, gdy Rodrigo Garro zza pola karnego bezlitośnie huknął pod poprzeczkę niemal w okienko, nie dając żadnych szans Ignacio Chicco.

Podwyższyć mógł Alan Franco, niemniej reprezentant Ekwadoru rażąco spudłował bezpośrednim uderzeniem ze środka szesnastki.

Przy ataku „Santafesinos” zainicjowanym kornerem, próbę z ostrego kąta Bernardiego czujny Guido Herrera sparował. Colón otrzymał też rzut karny wobec domniemanego faulu, ale rozjemca Nazareno Arasa po sprawdzeniu VAR zauważył symulkę i to wapno odwołał.

Podczas doliczonego czasu kordobanie poprawili swoje prowadzenie. W siódmej dodatkowej minucie, wykreowali akcję po dalekim wykopie bramkarza Guido Herrery z rzutu wolnego. Piłka przeszła na teren pola karnego oponenta, a w jego centrum Garro genialną podcinką ustalił wynik na 2:0, kompletując dublet (pierwszy w życiu jako zawodowiec).

Dobić przegrywających podczas drugiej odsłony mógł Matías Godoy. Młody napastnik niestety spudłował nad poprzeczką zbyt mocnym strzałem zza pola bramkowego.

U kresu potyczki honorowe trafienie chciał zaliczyć królujący w lidze pod względem nieskuteczności Ábila, jednak „Wanchope” będąc sam na sam w środku 16-tki tylko ostemplował poprzeczkę swą podcinką, po czym Herrera wychwycił futbolówkę.

Masywny atakujący nadto nie zdołał też przeciąć dogrania kolegi z dalszej odległości, mając tylko goalkeepera naprzeciw siebie pośrodku pola karnego. Jakieś fatum ciąży nad byłym snajperem Boca Juniors.

Na domiar złego Colónu więzadło krzyżowe w kolanie zerwał ich młody talent – Facundo Farías, wobec czego 20-latka czeka co najmniej półroczny odpoczynek od futbolu.

Talleres biorąc pod uwagę wszystkie zmagania odniósł już trzecie zwycięstwo w ostatnich czterech pojedynkach! Pod wodzą Javiera Gandolfiego jako tymczasowego trenera wyraźnie „La T” odrodzili się! W tabeli jednak piastują dopiero 20 pozycję, mając 22 punkty. Jeszcze wiele pracy przed nimi! 

Nie można tego samego powiedzieć o Colónie chwilowo dowodzonym przez Adriána Mariniego. „Sabaleros” regularnie wtapiają i spoczywają na niziutkiej 25 lokacie, mogąc się pochwalić jedynie 19 oczkami.

Comments are closed.