River i Racing coraz dalej od tytułu

Wczorajszego dnia w Argentynie głównie padały remisy 1:1. Walka o mistrzostwo staje się coraz bardziej zacięta, acz giganci jakby ją odpuszczają. Podsumowanie sześciu sobotnich pojedynków szesnastej kolejki Liga Profesional:

San Lorenzo vs Rosario Central 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Ignacio Malcorra (75′), 1:1 Federico Gattoni (79′)

Remis na Estadio Nuevo Gasometro między lokalnym San Lorenzo, a ekipą Carlosa Téveza w ciekawie zapowiadającym się starciu. Dwa prędko wymienione ciosy sprawiły, że padł tu rezultat 1:1.

Rosario Central początkowo atakował wyjątkowo ospale. Wśród miejscowych zaś Adam Bareiro spudłował główką obok słupka podczas rozegrania rzutu wolnego. Podczas kornera natomiast ów Paragwajczyk oddał bezpośredni strzał ze środka 16-tki łatwo wychwycony przez Gaspara Servio.

W drugiej połowie 18-letni młokos ze szkółki San Lorenzo – Agustín Giay spudłował obok bramki zza pola karnego.

Szybka wymiana ciosów nastąpiła u wstępu ostatniego kwadransa spotkania. Nota bene oba gole padły po rzutach wolnych.

W 75 minucie Ignacio Malcorra znakomitym strzałem z wolniaka po rękach bramkarza znalazł drogę do siatki, dając prowadzenie gościom.

Natomiast zaledwie cztery minuty później Federico Gattoni odpowiedział. Obrońca będący tu kapitanem San Lorenzo przejął dośrodkowanie z rzutu wolnego Nicolása Fernándeza Maercau i niepilnowany huknął wolejem pod poprzeczkę z piątego metra.

Dziewiąty San Lorenzo obecnie posiada 24 punkty. Rosario Central zdobył dotychczas 19 oczek, co pozwala im zajmować 17 miejsce. 

******

Banfield vs Defensa y Justicia 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 Gastón Togni (17′), 0:2 Kevin Gutiérrez (29′-pen.), 1:2 Nicolás Domingo (46′)

Rehabilitacji za ostatnią porażkę z Boca Juniors dokonała Defensa y Justicia. „Sokoły” wczorajszego popołudnia na Estadio Florencio Sola podziobały tamtejszy Banfield.

U samego progu rywalizacji to gospodarze mogli ukąsić, aczkolwiek Ramiro Enrique, który tak świetnie zaczął bieżący sezon, spartolił klarowną okazję. Biegł sam na sam z bramkarzem i zabrakło mu zimnej krwi. Zza szesnastki oddał niskie uderzenie wyłapane przez Ezequiela Unsaina.

Wśród przyjezdnych dalekosiężna próba Nazareno Colombo została przerzucona nad poprzeczką przez Facundo Cambesesa.

DyJ otworzyła wynik w 17 minucie, gdy Gastón Togni swoim rajdem przedostał się na bok 16-tki, stamtąd przyrżnął nisko i po rękach goalkeepera padł gol.

Wyrównać usiłował Alejandro Cabrera. Bezowocnie, albowiem jego strzał po ziemi z centrum pola karnego Unsain zablokował nogą.

Przyjezdnym udało się podwyższyć w 29 minucie, kiedy Kevin Gutiérrez wykorzystał rzut karny. Wychowanek Racingu Club wyraźnie przejął rolę lidera środka pola w DyJ po radykalnej metamorfozie tego teamu.

Od razu po zamianie połowami Banfield począł gonić rezultat. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Matíasa Gonzáleza przejął Nicolás Domingo. Weteran pomocy ze skraju pola karnego huknął ile sił w nodze pod poprzeczkę, zmniejszając rozmiar porażki „Zielono-Białych”.

„Halcónes” musieli bronić zaliczki osłabione, albowiem w 72 minucie sędzia po sprawdzeniu VAR wyrzucił do szatni Nicolása Tripichio, który ręką zatrzymał przed polem karnym akcję oponenta.

Niemniej klub ze stołecznego Florencio Varela w dziesięciu utrzymał skromne prowadzenie przez ponad 20 minut i wywiózł całą pulę z południa aglomeracji Buenos Aires.

Wśród klasyfikacji ligowej DyJ dopadła Banfield. Obie ekipy mają po 18 punktów. Pokonani jednak wciąż plasują się wyżej ze względu lepszego bilansu bramkowego – są osiemnaści, zaś „Sokoły” osiadają na lokacie numer 21.

******

Newell’s Old Boys vs Godoy Cruz 1:2 (1:1)

Gole – 0:1 Martín Ojeda (2′), 1:1 Pablo Pérez (10′), 1:2 Matías Ramírez (74′)

Do zwyciężania powrócił rewelacyjny ostatnimi czasy Godoy Cruz, tryumfując w Rosario nad lokalnymi Newell’s Old Boys.

U progu spotkania także tu uświadczyliśmy szybkiej wymiany ciosów, za którą wzięli się kapitanowie obu zespołów. I to zdobywając przy tym cudowne „golazos”.

Zaledwie dwie minuty od pierwszego gwizdka sędziego minęły, kiedy Martín Ojeda wywalczył prowadzenie „Winiarzom”. Kapitan gości fenomenalnie przymierzył nisko z dalszej odległości, a piłka odbita od słupka znalazła się w „pajęczynie”. Przebojowy skrzydłowy czwarty raz w czempionacie wpisał się na listę strzelecką.

Niemniej szybka i jeszcze bardziej urodziwa okazała się także riposta NOB. Wiekowy Pablo Pérez w 10 minucie perfekcyjnie przywalił nożycami na szesnastym metrze, a futbolówka odbita od poprzeczki minęła linię bramkową i gol na pewno padł już wtedy, choć jeszcze dla pewności futbolówkę z bliska do siatki wkopał Juan Manuel García.

Od 18 minuty gospodarze musieli radzić sobie osłabieni, bowiem czerwoną kartkę bezpośrednio ujrzał Guillermo Balzi za wyjątkowo brzydki faul. Arbiter Darío Herrera pierwotnie pokazał mu „żółtko”, ale potem sprawdził VAR i zamienił karę na surowszą.

Prowadzenie Godoy mógł odzyskać Salomón Rodríguez, lecz Lautaro Morales wybił nad poprzeczką bombę wolejem zza szesnastki Urusa.

W drugiej części dogodną szansę wśród gości zaprzepaścił stoper Gianluca Ferrari, feralnie chybiwszy obok słupka zza piątego metra.

Jednakże ośmielony przewagą liczebną „El Expreso del Tomba” przechytrzył osłabionych gospodarzy.

Zmiennik Matías Ramírez w 74 minucie trafieniem na pustą bramkę na terenie centrum szesnastki zwieńczył naprawdę składną zespołową akcję.

Chwilę potem jeszcze inny joker delegatów – Urus Enzo Larrosa zdobył bramkę anulowaną ze względu ofsajdu.

Victoria na stadionie im. Marcelo Bielsy pozwoliła Godoy Cruz wskoczyć na czwartą lokatę, którą „Bodegueros” okupują zgromadziwszy już 28 punktów. Chłopcy Favio Orsiego i Sergio Gómeza włączą się do bitwy o mistrzostwo Argentyny?

Newell’si dysponują 20 oczkami, co pozwala im okupować niezadowalające miejsce trzynaste. Perspektywa awansu do Copa Libertadores oddala się ekipie z El Coloso del Parque. Chyba „Leprosos” stać co najwyżej na akces do Sudamericany.

O kontynentalne puchary rosarinski klub będzie wojował z nowym trenerem za sterami, ponieważ ta wtopa nakłoniła Javiera Sanguinettiego do rezygnacji ze stanowiska szkoleniowca NOB.

******

Argentinos Juniors vs Platense 0:2 (0:1)

Gole – Nicolás Morgantini (43′), Ayrton Costa (54′)

Boczni defensorzy poprowadzili Platense do sensacyjnego tryumf na stadionie im. Diego Maradony przeciwko kandydatowi do mistrzostwa i do startu w fazie grupowej przyszłorocznej Copa Libertadores.

Początek przebiegł pod znakiem ofensywnych rozczarowań gospodarzy. W 23 minucie Paragwajczyk Gabriel Ávalos technicznym rogalem zza pola karnego nieznacznie pomylił się koło słupka. Zaliczył on również główkę nad poprzeczką.

Tuż przed upływem półgodziny potyczki AJ zaprzepaścili stuprocentową szansę. Podczas kornera wpierw strzał głową Kevina MacAllistera wybił przed siebie Marcos Ledesma, zaś chwilę potem syn słynnego Fernando Redondo – Federico z najbliższej odległości kuriozalnie spudłował obok słupka w ramach „dobitki”!

Idiotycznie zniweczona gratka zemściła się na miejscowych na sekundy przed przerwą. Nicolás Morgantini zdobył gola do szatni dla Platense. Prawy obrońca przy rozegraniu rzutu rożnego głową pokonał Federico Lanzillotę.

Na początku drugiej odsłony dla odmiany podwyższył lewy obrońca Ayrton Costa. Sam zapoczątkował akcję dalekim wyrzutem z autu, po czym zbiegł na ubocze pola karnego i tam huknął w długi róg bramki, śrubując zaliczkę „Kalmarów”.

Wśród pokonanych jeszcze przymiarkę dalekiego zasięgu Urusa Alana Rodrígueza wychwycił Marcos Ledesma. Podczas kontry gości natomiast Lanzillota obronił mocny strzał po ziemi z boku szesnastki weterana Mauro Zárate.

Przełamawszy się w centrum stolicy Platense wskoczyli na ósmą lokatę, uciuławszy póki co 25 oczek. Piąci Argentinos Juniors zgromadzili o dwa punkty więcej, niż ich wczorajsi pogromcy.

******

Talleres vs Racing Club 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Carlos Alcaraz (37′), 1:1 Diego Valoyes (49′-pen.)

Remis w Córdobie, który odsuwa Racing Club od marzeń o tytule mistrza. Rozczarowujący w tym roku na rodzimym podwórku „La T” zdołali uciąć dwa punkty błękitnej części Avellanedy.

U wstępu bitwy natarli kordobanie. Podczas rzutu rożnego główka Diego Valoyesa minęła bramkę. Przy rzucie wolnym zaś nad poprzeczką pomylił się Rodrigo Garro.

Wśród „Racinguistów” zbyt słaby strzał głową Gabriela Hauche bramkarz Guido Herrera wychwycił.

Czołowy snajper przybyszów z Avellanedy, a więc Enzo Copetti zaprzepaścił setkę w 12 minucie zza pola bramkowego pudłując nad poprzeczką, gdy miał naprzeciw tylko pustą siatkę.

Następnie Herrera wybił uderzenie dalekiego zasięgu Nicolása Oróza, zaś Copetti mogąc dobić stracił piłkę sprzed nogi, bowiem ta uciekła mu i za moment znalazła się w rękach goalkeepera.

„La Academia” wyszła na plus w 37 minucie, gdy po ładnej zespołowej akcji młody Carlos Alcaraz celną główką zaskoczył Guido Herrerę.

U samego wstępu drugiej części gigant przeprowadził atak po głupiej stracie obrońcy rywali. Copetti z Gabrielem Hauche zostali zahamowani przez defensora, a następnie Anibal Moreno na raty próbował umieścić futbolówkę w bramce – za pierwszym razem zza szesnastki wycelował w oponenta, poprawka pośrodku niej chybiła obok bramki.

Niewykorzystane okazje zemściły się na ekipie Fernando Gago. Chwilę po wspomnianym niewypale, Talleres wywalczyli rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Kolumbijczyk Diego Valoyes.

Jeszcze jedna dogodniejsza okazja została wykreowana przez miejscowych. Niemniej rezerwowy Ulises Ortegoza zza pola bramkowego chybił wślizgiem nad poprzeczką.

Ze strony delegatów technicznie ze skraju pola karnego przymierzył Carlos Alcaraz, celując jednak wprost w objęcia goalkeepera. Herrera na koniec jeszcze sparował uderzenie zza 16-tki Kolumbijczyka Edwina Cardony.

Aktualnie Racing piastuje siódmą pozycję w klasyfikacji, posiadając 25 punktów. Zanosi się na rok bez trofeów „La Academii”, a jedynym pocieszeniem dla tego klubu powinna być kwalifikacja do Pucharu Wyzwolicieli.

Talleres zapłacili bardzo wysoką cenę za historyczne dojście do ćwierćfinału Copa Libertadores. W tabeli rocznej plasują się tak nisko, że już teraz mogą zapomnieć choćby o Sudamericanie. W lidze dopiero 24 miejsce z 15 oczkami. Ostatnią deską ratunku u kordoban jest Puchar Argentyny. 

******

Tigre vs River Plate 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Pablo Solari (37′), 1:1 Mateo Retegui (70′-pen.)

Także River Plate w delegacji zaledwie podzielił się zdobyczą z zespołem na literę T, wskutek czego marzenia o obronie mistrzowskiej korony powoli ulatniają się machinie Marcelo Gallardo.

Beniaminek bijący się o bilety do Copa Sudamericana nie pozwolił zrobić sobie vendetty za ćwierćfinał ostatniego Pucharu Ligi, wymęczając remis przeciwko krezusowi.

Pierwsza akcja tytana spaliła na panewce, albowiem Kolumbijczyk Miguel Borja nie sięgnął głową piłki w polu bramkowym. Później ciemnoskóry napastnik wybiegł z ciekawą okazją, ale pośrodku 16-tki jego strzał zablokował Manuel Roffo będący wychowankiem Boca Juniors.

Dla odmiany Pablo Solari z dystansu huknął nad bramką aktualnego mistrza drugiej ligi. Wśród gospodarzy dla odmiany dalekosiężne uderzenie posłał następny dzieciak z Boca, a więc Facundo Colidio – piłka odbita rykoszetem od rywala przeleciała ponad poprzeczką.

Prowadzenie River wypracował w 37 minucie rosnący na nowego gwiazdora tej ekipy Pablo Solari. Na szesnastym metrze niekryty zmyślnym strzałem zaskoczył źle ustawionego goalkeepera.

Kupiony w lipcu z chilijskiego Colo-Colo młody skrzydłowy zdobył już czwartą bramkę w sezonie.

U wstępu drugiej odsłony Mateo Retegui chciał strzelić z połowy boiska i właściwie niewiele mu zabrakło do bramki. Minimalnie niecelna próba!

Rozejm Tigre uratował czołowy strzelec ligi, a więc Mateo Retegui wykorzystując rzut karny w 70 minucie. Wychowanek Boca zatem znów zadał cios River! Uczynił to również podczas wspomnianej majowej pucharowej batalii.

Dla Retegui’ego będącego synem byłego selekcjonera reprezentacji Argentyny w hokeju na trawie to jedenaste trafienie podczas kampanii. 23-latek zdaje się pewnie zmierzać po miano króla strzelców.

Okazję na wtórne objęcie prowadzenia przez gości zaprzepaścił Solari, chybiwszy obok dalszego słupka z ubocza szesnastki.

Gospodarze końcówkę musieli przecierpieć w osłabieniu, bowiem tuż przed upływem regulaminowego czasu za brutalny faul czerwień ujrzał ich stoper Víctor Cabrera.

Niemniej „Matadorzy” wytrzymali ostatnie minuty z jednym graczem mniej i na Coliseo de Victoria zapadł wynik nierozstrzygnięty.

River Plate okupuje szóste miejsce przy 26 punktach na koniec, powoli tracąc nadzieję na drugiego pod rząd majstra Kraju Tanga.

Czternasty Tigre zebrał póty co 19 oczek, a w klasyfikacji rocznej sytuuje się tuż za strefą Copa Sudamericana.

Comments are closed.