River gromi, heroizm Rosario Central

Wspaniały mecz River Plate, dwa remisy, wygrana w osłabieniu Rosario Central – oto relacja z czterech sobotnich potyczek 13 kolejki Liga Profesional:

Defensa y Justicia vs Tigre 0:0

Bezbramkowy remis na Estadio Norberto Tomaghello pomiędzy dwoma aktualnymi średniakami Liga Profesional.

Szansa dla przyjezdnych w 13 minucie, lecz główkę czołowego strzelca ligi – Mateo Retegui’ego odparł Ezequiel Unsain. Następnie Ezequiel Fernández huknął z daleka nad bramką „Sokołów”.

Niecałe dziesięć minut później okazję dla DyJ po błędzie obrońcy zanotował nowy atakujący gospodarzy, czyli Andrés Ríos. Niestety z ubocza pola karnego ostrzelał boczną siatkę.

Około 35 minuty strzegący bramki przyjezdnych Manuel Roffo zablokował dalekosiężne uderzenie Gastóna Togniego oraz dobitkę z bliska Urusa Fabricio Domíngueza. Za moment jeszcze obrońca Tigre wybił poza boisko futbolówkę dośrodkowaną przy kontynuacji akcji.

Chwilę później kontra przyjezdnych, przy której Facundo Colidio bezpośrednim uderzeniem ze środka 16-tki zaledwie obił słupek.

Tuż przed przerwą Colidio przymierzył z rzutu wolnego, lecz Unsain pomyślnie wybił futbolówkę. Chwilę potem jeszcze „Equi” Fernández przestrzelił obok słupka z krańca 16-tki.

Gdy mijała godzina starcia, goalkeeper DyJ zablokował także dalekosiężną torpedę młodego pomocnika Ezequiela Fernándeza.

Około 75 minuty Tigre zmarnotrawił najprawdziwszą setkę, kiedy wpierw dalekosiężne, otarte rykoszetem uderzenie Agustína Obando obiło poprzeczkę, a za chwilę główką z metra nad poprzeczką kuriozalnie chybił Colidio!

Wychowankowie Boca nie dali rady. Ponadto inny spośród nich – Retegui zdobył dwie bramki nieuznane ze względu pozycji spalonej.

Dziesięć minut po niewypale delegatów, jeszcze szansa gospodarzy. Roffo jednakże odparł przymierzenie z ubocza 16-tki Alexisa Soto. Ostatecznie mimo wielu okazji z obu stron, we Florencio Varela nie padł ani jeden gol.

Beniaminek Tigre okupuje dwunastą lokatę przy 17 punktach na koncie. Mocno przekształcona personalnie Defensa y Justicia jest dopiero dwudziesta z 15 oczkami. Oba teamy kandydują do Copa Sudamericana. 

******

Rosario Central vs Barracas Central 3:1 (1:1)

Gole – 1:0 Franco Frías (17′), 1:1 Cristian Colmán (20′), 2:1 Alejo Véliz (69′), 3:1 Gino Infantino (87′)

Chłopcy Carlosa Téveza wykazali się niezwykłym bohaterstwem i zwyciężyli beniaminka grając w dziesięciu przez ponad połowę spotkania! Bardzo młodziutka brygada Rosario Central mimo skomplikowanego położenia przechytrzyła klub prezesa AfA.

Wyżej notowany spośród tej dwójki zespół gospodarzy objął prowadzenie w 17 minucie, kiedy dośrodkowanie Lautaro Blanco na terenie pola bramkowego przeciął Franco Frías, pokonując goalkeepera gości. 20-letni napastnik zaliczył pierwsze w życiu trafienie jako zawodowiec.

Jednakże radość Rosario trwała krótko. Już w 20 minucie celną główką wyrównał nieupilnowany Cristian Colmán. Paragwajczyk szósty raz podczas bieżącej kampanii wpisał się na listę strzelców, z czego dwukrotnie uczynił to wśród Barracas Central.

Od 41 minuty „Canallas” radzili sobie w osłabieniu, ponieważ czerwoną kartkę zarobił ich młody pomocnik Mateo Tanlongo. Sędzia Andrés Merlos po sprawdzeniu VAR wyrzucił go z boiska wobec brutalnego kopniaka 18-latka w udo rywala.

Mimo zawodnika mniej na murawie gospodarze wyszli na plus w 69 minucie golem Alejo Véliza. Niedopatrzony przez obronę rywala zza piątego metra dopełnił formalności dzięki kolejnej asyście Blanco. Ten 18-latek dla odmiany odnotował trzecią bramkę podczas bieżącego czempionatu.

Kolejny cios beniaminkowi pragnął zadać Facundo Buonanotte, lecz z okolicy szesnastego metra lobem nad wychodzącym bramkarzem spudłował nad poprzeczką.

Barracas zostali dobici w 87 minucie przez Gino Infantino. Młodzieżowy reprezentant Argentyny wykończył pośrodku pola karnego akcję zapoczątkowaną dalekim wykopem bramkarza Gaspara Servio.

Rosario Central póty co trzyma się fajnego porządku, bowiem piastuje 17 pozycję w tabeli, którą pozwala mi dysponowanie 17 oczkami.

Natomiast Barracas Central figuruje na dalekim 22 miejscu, punktów posiadając 14. Niska lokata nie jest zmartwieniem dla „El Guapo” – byleby jak najdalej od strefy spadkowej. Czwarty w bieżącym półroczu pojedynek beniaminka i premierowa wtopa pod kuratelą nominalnego trenera rezerw Sergio Ramosa. 

******

Lanús vs Independiente 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 José Sand (20′), 1:1 Leandro Benegas (83′)

Starcie dwóch uczestników tegorocznej Copa Sudamericana, którzy na arenie ligowej zawodzą teraz horrendalnie. Lanús stracił u kresu boju zwycięstwo nad Independiente, wobec czego nie opuścił ostatniego miejsca klasyfikacji.

Pierwsza akcja Lanús spaliła na panewce. Po długiej ladze Facundo Péreza, z boku pola karnego przymierzył Franco Troyansky. Jednakże bramkarz Milton Álvarez pewnie interweniował.

Prowadzenie gospodarzom wywalczył José Sand w 20 minucie. Kontynuacja akcji po dośrodkowaniu narożnym – przypadkowa asysta Troyansky’ego, dzięki której 42-letni snajper zza pola bramkowego w akcji sam na sam sprytnie podciął piłkę nad rzucającym się Álvarezem, adresując ją do siatki.

Independiente chciał wyrównać, lecz Damián Batallini na uboczu 16-tki przymierzył zbyt wysoko mając tylko goalkeepera naprzeciw siebie.

U wstępu drugiej odsłony ze skraju pola karnego obok słupka chybił prawy obrońca miejscowych – Braian Aguirre. Wśród gości dla odmiany z dystansu pomylił się Gabriel Hachen.

Lanús nie potrafił podwoić zaliczki, czego później żałował. Niski strzał dalszego zasięgu Troyansky tylko obił słupek.

Remis „Czerwonym Diabłom” uratował w 83 minucie Leandro Benegas celną główką przy odrobinie szczęścia zaskakując Fernando Monettiego dzięki asyście też ze łba Juana Manuela Insaurralde.

Wiekowy łysy napastnik o chilijskim obywatelstwie zdobył gola numer pięć podczas LPF 2022. W trakcie akcji Monetti jednak był lekko faulowany przez innego futbolistę „Inde”, czego nie zauważył arbiter!

Lanús wciąż zamyka stawkę, uzbierawszy marne siedem punktów. Pod batutą Franka Kudelki nadal fatalnie dzieje się w bordowej części południa aglomeracji Buenos Aires.

Powody do wstydu ma także Independiente piastujące niewiele lepsze 25 miejsce ze zgromadzonymi 12 oczkami. Wyraźnie Julio César Falcioni po powrocie do czerwonego dystryktu Avellanedy nie wprowadził efektu nowej miotły.

******

River Plate vs Newell’s Old Boys 4:1 (2:0)

Gole – 1:0 i 2:0 Pablo Solari (30′, 33′), 2:1 Pablo Pérez (64′), 3:1 Javier Pinola (72′), 4:1 Matías Suárez (80′)

Rychłe odrodzenie obrońcy tytułu, który po fartownej i wymęczonej u kresu batalii derbowej wygranej nad Independiente, tym razem nie pozostawił suchej nitki nad wracającymi do przeciętności Newell’s Old Boys.

Zaczęło się od ostrzelania bocznej siatki ze środka szesnastki przez Pablo Solariego. To jednak były „pierwsze koty za płoty”.

Pierwsze dwa gole w barwach River Plate strzelił właśnie Pablo Solari. Młody napastnik w pierwszej połowie tego roku jeszcze rywalizował przeciw „Millonarios” w fazie grupowej Copa Libertadores jako atakujący chilijskiego Colo-Colo. Zaś teraz ustrzelił dla mistrza Argentyny dublet w ciągu trzech minut.

Gdy minęło półgodziny zawodów, otworzył rezultat trafieniem po rykoszecie ze skraju pola karnego. Chwilę później podwyższył, pakując piłkę do siatki niskim uderzeniem w długi róg z podobnego miejsca.

U prologu drugiej odsłony z ubocza pola bramkowego w niezłej okazji tylko boczną siatkę otarł Martín Luciano.

Kontakt dla NOB nawiązał weteran Pablo Pérez. Były kapitan Boca Juniors w 64 minucie pomyślnie dobił głową zza piątego metra po zablokowanym przez bramkarza strzale wślizgiem z bliska Nazareno Funeza.

Jednakże kontaktowy gol tylko narobił nadziei „Trędowatym”. Gospodarze spacyfikowali przybyszy z Rosario w dalszej części zawodów.

W 72 minucie wiekowy stoper Javier Pinola, który ostatnimi czasy częściej leczy kontuzje, aniżeli gra przywrócił dwubramkową przewagę gospodarzom. Łysy obrońca głową skutecznie przeciął dośrodkowanie z kornera.

Gwóźdź do trumny gości wbił wracającymi do formy Matías Suárez w 80 minucie. Podczas kontry przeprowadzonej po rzucie rożnym dla rywala, „Mati” wspaniałym bezpośrednim uderzeniem z dystansu pod poprzeczkę ustalił wynik starcia. Nie dał Lautaro Moralesowi nic do gadania. Drugi mecz pod rząd ze zdobytym golem niedawnego reprezentanta Argentyny.

Nagle ni z gruchy, ni z pietruchy River Plate z centrum tabeli wspiął się na jej czwartą lokatę. Na pozycję tuż za podium składa się 21 punktów machiny Marcelo Gallardo. Trzeba teraz gonić siedem oczek deficytu do sensacyjnego lidera Atlético de Tucumán.

Odwrotnie ma się sytuacja Newell’s Old Boys. „Leprosos” ostatnio w lidze straszliwie dołują i ze szczytu stawki lecą do jej środka. Na ostatnie pięć starć Liga Profesional ekipa Javiera Sanguinettiego odhaczyła aż cztery porażki i remis.

Wśród klasyfikacji ligowej rosarinczycy osiadają dopiero piętnaste miejsce ze skompletowanymi 17 oczkami. W tabeli rocznej lokata honorowana Copa Libertadores też powoli się oddala, choć póki co strata do niej jest niewielka.

Comments are closed.