Piątkowa nawałnica goli

Minionej nocy na boiskach Argentyny z całą pewnością nie zabrakło festiwali strzeleckich. Patronato i Platense prawdopodobnie będą bili się o utrzymanie i o tytuł mistrza jednocześnie! Podsumowanie trzech piątkowych spotkań trzynastej kolejki Liga Profesional:

Huracán vs Sarmiento de Junín 4:1 (2:1)

Gole – 1:0 i 4:1 Franco Cristaldo (5′, 61′), 1:1 Jonathan Torres (27′-pen.), 2:1 Sebastián Meza (38′-samobój), 3:1 Benjamín Garré (54′)

Potyczka dwóch ekip bijących się o awans do Copa Sudamericana zdecydowanie dla wyżej notowanego Huracánu. W stołecznej dzielnicy Parque Patricios gospodarze rozbili zaskakująco dobry w bieżącym roku Sarmiento de Junín.

Do zwycięstwa „El Globo” poprowadził rzecz jasna Franco Cristaldo. Niedoszły pomocnik brazylijskiego Santosu zdobył dwie bramki i przy okazji na dobre włączył się do konkurencji o koronę króla strzelców.

Już w 5 minucie wychowanek Boca Juniors otworzył wielkie łowy, niepilnowany pośrodku 16-tki kozłowanym wolejem przecinając dośrodkowanie Chilijczyka Guillermo Soto.

Niedługo potem Cristaldo mógł podwyższyć, ale podczas szybkiej kontry biegnąc sam na sam, ze środka pola karnego fatalnie przestrzelił koło słupka.

Goście odpowiedzieli w 27 minucie dzięki rzutowi karnemu wykorzystanemu przez Jonathana Torresa. Jego trzeci gol w sezonie. Później niestety ów goleador zszedł, odnosząc poważną kontuzję.

Za moment lokalny team mógł odzyskać zaliczkę, ale Santiago Hezze przecinając głową centrę z rzutu wolnego, tylko obił słupek.

Około dziesięciu minut po wyrównaniu, na Sarmiento spadł bardzo nieoczekiwany cios.

Ich bramkarz Sebastián Meza wpakował samobója w starciu przeciw drużynie, z której jest wypożyczony! W jaki sposób doszło do nieszczęścia? Otóż Rodrigo Cabral trzasnął w słupek sprytnym strzałem z boku szesnastki, piłka następnie walnęła w plecy rzucającego się goalkeepera, po czym zatrzepotała w siatce! I tak oto Huracán wrócił na plus.

Jeszcze w premierowej odsłonie próbami dalekiego zasięgu podwyższyć chcieli Hezze oraz Cabral, lecz obaj mylili się obok bramki.

Druga połowa tylko przypieczętowała tryumf „Quemero” . W 54 minucie niedawny kiks transferowy młodzieżówki Manchesteru City, czyli Benjamín Garré trafił na 3:1. Spożytkował złe wybicie dośrodkowania przez obrońcę, ażeby osamotniony ze środka pola karnego przymierzyć skutecznie w długi róg bramki Mezy.

Dla wypożyczonego z Racingu Club młodego skrzydłowego to czwarte wpisanie się na listę strzelców podczas bieżących rozgrywek.

Natomiast po godzinie zawodów Cristaldo celną główką skompletował dublet, wieńcząc dzieło zniszczenia. Lider drugiej linii Huracánu uzyskał już siedem goli podczas bieżącego sezonu – traci tylko dwa do liderującego Mateo Retegui’ego z Tigre.

Na chwilę obecną Huracán okupuje najniższy stopień ligowego podium ze zdobytymi 23 punktami, okupując lokatę honorowaną wejściem do Copa Sudamericana.

Póki co analogicznie w strefie CS plasuje się sensacyjne Sarmiento, które wśród zestawienia LPF jest piętnaste przy 17 oczkach na koncie. Po dwóch konsekutywnych victoriach, „Zielonym” przyszło srogo wtopić na El Palacio. 

******

Platense vs Banfield 3:1 (0:1)

Gole – 0:1 Maximiliano Cuadra (2′), 1:1 Mauro Zárate (58′-pen.), 2:1 Jorge Benítez (65′), 3:1 Rodrigo Contreras (90+5′)

Impas po trzech z rzędu meczach bez zwycięstwa przełamał Platense. Objawienie początku tejże kampanii ligowej dokonało remontady, pokonując 3:1 u siebie solidnego średniaka Banfield.

Póki co na dobrą sprawę zapowiada się równoległa batalia teamu ze stołecznego Vicente López o utrzymanie oraz o mistrzowski tytuł!

Zaczęło się tragicznie dla „Kalmarów”, albowiem już po dwóch minutach goście prowadzili dzięki bramce Maximiliano Cuadry, który niskim technicznym uderzeniem w długi róg zaskoczył Marcosa Ledesmę. Nominalnie rezerwowy napastnik przyjezdnych zdobył pierwszą bramkę w swym obecnym teamie.

Tuż przed kwadransem wytchnienia czerwoną kartkę za wulgarne teksty pod adresem arbitra otrzymał siedzący na ławce rezerwowych urugwajski obrońca gospodarzy Haibrany Ruiz Díaz.

U wstępu drugiej odsłony szansa dla Platense podczas rzutu rożnego, lecz w olbrzymim zamieszaniu Paragwajczyk Jorge Benítez ze środka 16-tki posłał bombę wybitą przez Facundo Cambesesa.

Następnie Urugwajczyk Federico Gino przypuścił zza szesnastki uderzenie także wybite przez goalkeepera z południa aglomeracji Buenos Aires.

Lokalny zespół mimo wszystko odwrócił losy spotkania po przerwie. Najpierw chłopcy Omara De Felippe wywalczyli jedenastkę, a tę w 58 minucie na trafienie zamienił wiekowy Mauro Zárate.

Platense szybko pomknął za wyprowadzonym ciosem i od 65 minuty już wygrywał. Jorge Benítez pierwszy raz na boiskach Argentyny wpisał się do listy strzeleckiej. Wykorzystał fatalne wybicie wrzutki z kornera przez Cambesesa, wykańczając atak z narożnika pola bramkowego.

Były napastnik reprezentacji Paragwaju sprowadzony niedawno z….. Panamy powoli odradza się u rewelacyjnego outsidera Liga Profesional. Kiedyś nie sprawdził się w greckim Olympiakosie Pireus, więc teraz generalnie usiłuje jakkolwiek ratować swą karierę.

Kropkę nad „i” postawił zmiennik Rodrigo Contreras. Tuż przed końcem potyczki miejscowi wyprowadzili kontratak, podczas którego rezerwowy „delantero” trafił zza szesnastki, pokonując wychodzącego goalkeepera.

Platense ku zaskoczeniu wszystkich zajmuje wysokie piąte miejsce przy 21 punktach zgromadzonych. Szkoda, że „Los Calamares” zawalili Puchar Ligi, bo w przeciwnym razie niczym Sarmiento ubiegaliby się teraz o przepustki do kontynentalnych czempionatów. Choć formalnie ubiegają się o nią, ponieważ technicznie uczestniczą w rajdzie po tytuł czempiona Kraju Tanga.

Aczkolwiek logicznie analizując, na Estadio Vicente López raczej mogą już tylko pewnie utrzymać się w lidze (chyba, że zaczną wygrywać mecz za meczem i faktycznie włączą się do walki o majstra, a zarazem radykalnie urosną w tabeli rocznej).

Mający udział w czynnym wyścigu o Sudamericanę zespół Banfield okupuje 17 lokatę, uciuławszy 15 oczek. Z taką postawą „El Taladro” nie ma prawa myśleć o drugim pod rząd wejściu do turnieju CONMEBOL. 

******

Patronato vs San Lorenzo 3:2 (1:1)

Gole – 0:1 Andrés Vombergar (11′), 1:1 Lucas Kruspzky (45+3′), 2:1 Marcelo Estigarribia (47′), 3:1 Justo Giani (49′), 3:2 Nicolás Castro (59′-samobój)

Patronato przed startem bieżącego sezonu ligowego narobił sobie takich zaległości w tabeli spadkowej, że tylko cud mógłby ocalić drużynę z Międzyrzecza Argentyńskiego przed degradacją. Kolejna victoria, aczkolwiek oni mimo niej nadal zamykają stawkę w „descenso”!

Nie zważając na tragiczne położenie, w Paranie nie poddają się i nadal mkną od zwycięstwa do zwycięstwa, czego nikt po nich nie oczekiwał. Po awansie do ćwierćfinału Copa Argentina, outsider w koncercie bramkowym zdławił San Lorenzo.

Jak tak dalej pójdzie, Patronato będzie niczym Tigre w 2012 roku walczyć o mistrzostwo i zarazem o pierwszoligowy byt!

Dobre złego początki dla „Cuervos”. W 11 minucie posiadający słoweńskie obywatelstwo Andrés Vombergar zainicjował strzelanie na rzecz gości. Ukoronował ładną zespołową akcję w okolicy pola bramkowego dzięki asyście Agustína Marteganiego. To jego drugi gol w nowej drużynie.

Tuż przed kwadransem odpoczynku wyrównał Lucas Kruspzky. Lewy defensor zostawiony samopas zza piątego metra dostawił nogę, aplikując trafienie po palcach goalkeepera.

Natomiast u samego progu drugiej części Patronato brutalnie spacyfikował kulejącego giganta. Bohater ostatniego meczu Pucharu Argentyny, czyli Marcelo Estigarribia dał prowadzenie gospodarzom w 47 minucie.

Na terenie pola bramkowego 27-latek udanie przeciął dośrodkowanie Justo Gianiego, wieńcząc akcję dwóch nowych futbolistów „El Patrón”.

Chwilę potem natomiast ci dwaj piłkarze zamienili się rolami. Estigarribia dograł z prawej strony 16-tki, zaś niekryty Giani efektowną piętką w polu bramkowym podwyższył na 3:1.

Starania San Lorenzo o gonienie wyniku dały zaledwie częściowy efekt. Drugi czołowy snajper bieżącego czempionatu, a więc Paragwajczyk Adam Bareiro spudłował główką z bliska.

Kiedy mijała godzina zawodów natomiast, cień nadziei w „Azulgranę” wlał samobój Nicolása Castro, który chciał na piątym metrze wybić głową piłkę poza boisko, ale niefortunnie skierował ją do własnej siatki.

Niemniej stołeczny tytan ostatecznie poległ na bagnistej północy kraju. Jeszcze raz wycelować do „pajęczyny” zechciał Bareiro, aczkolwiek pilnowany przez obrońcę oddał uderzenie zza piątego metra wybite przez Facundo Altamirano.

Aktualnie kolektyw dowodzony przez Facundo Savę plasuje się na wysokiej czwartej pozycji ze zgarniętymi 21 oczkami! Do liderującego Atlético de Tucumán siedem punktów straty – da się odrobić? 

Nie tak dawny potentat latynoskiego futbolu, czyli San Lorenzo de Almagro nie radzi sobie z tarapatami finansowymi i dlatego jego niższe loty w ostatnim czasie aż tak bardzo nie dziwią.

Ukochany zespół papieża Franciszka osiada teraz na 12 miejscu, mając 17 oczek. Teoretycznie zachowuje szanse na bilety do Copa Sudamericana, lecz przy tej dyspozycji są to szanse iluzoryczne.

Comments are closed.