River także upokorzony

Nie tylko Boca Juniors, ale i River Plate poległ ostatniej nocy. Nota bene, otrzymał manto od przeciętniaka na własnym terenie! Podsumowanie czterech pozostałych niedzielnych spotkań jedenastej kolejki Liga Profesional:

Lanús vs Aldosivi 0:1 (0:0)

Gol – Santiago Silva (90+7′)

Pojedynek ostatniej dwójki tabeli nieoczekiwanie dla Aldosivi. Trener Leandro Somoza i wiekowy piłkarz Santiago Silva upokorzyli swój były klub na jego terenie! Dzięki tej victorii „Los Tiburones” przynajmniej na dzień opuścili strefę spadkową.

Smutny debiut Franka Darío Kudelki w roli trenera Lanús, bowiem zaczął od wtopy przeciw dotąd najgorszej ekipie ligi i od osunięcia się na samo dno klasyfikacji w jej miejsce.

Początkowo naciskali gospodarze. Choćby stoper Matías Pérez przestrzelił ze środka 16-tki podczas rozegrania kornera. Strzał z rzutu wolnego Franco Orozco także minął bramkę.

W drugiej połowie z ostrego kąta na boku pola bramkowego próbował trafić José Sand, lecz bramkarz José Devecchi nie pozwolił się zaskoczyć.

Gdy zaatakował Aldosivi, uderzenie zza szesnastki Urusa Santiago Silvy występującego przeciw byłej drużynie, obronił Fernando Monetti.

Przeważali miejscowi, acz ich skuteczność wołała o pomstę do niebios. Strzał główką z bliska Sanda tylko obił poprzeczkę, a zbyt słabą dobitkę Maximiliano Gonzáleza z boku pola bramkowego nogą obronił Devecchi.

Epilog to jednak popis przyjezdnych. Najpierw ze środka szesnastki obok bramki spudłował Kolumbijczyk Juan Manuel Cuesta.

Kiedy wydawało się, że spotkanie przyniesie bezbramkowy remis, wówczas goście w siódmej ekstra minucie przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Santiago Silva w samej końcówce zdobył gola na wagę tryumfu „Rekinów”. Ponad 40-letni Urus ofiarnym uderzeniem zza piątego metra zapewnił outsiderowi wygraną w ostatniej chwili.

Aldosivi i Lanús zamienili się najniższymi dwiema lokatami. Teraz, po pierwszym w sezonie wyjazdowym tryumfie, klub z Mar del Plata jest przedostatni mając osiem punktów. Natomiast „El Granate” zamyka stawkę uciuławszy punktów sześć.

******

Platense vs Barracas Central 0:0

Bezbramkowe widowisko w stołecznym Vicente López, gdzie zdobyczą podzielili się dwaj nominalni outsiderzy. Sergio Ramos nominalnie szkolący rezerwy Barracas Central, w dwóch meczach uzbierał już cztery oczka dla pierwszej drużyny beniaminka.

Pierwszy atak Platense to próba zza szesnastki Mauro Zárate, jaka odbita rykoszetem od obrońcy minęła bramkę. Drugie uderzenie zza pola karnego tegoż weterana przeleciało bezpośrednio obok słupka. Bombę z dystansu Federico Gino natomiast sparował Maximiliano Gagliardo.

U wstępu drugiej odsłony natarli przyjezdni. Jednak strzał ze skraju pola karnego źle ustawionego Paragwajczyka Cristiana Colmána zablokował wychodzący Marcos Ledesma.

Więcej do powiedzenia miały jednak lokalne „Kalmary”. Zárate przejąwszy centrę lewym skrzydłem, wybiegł jeden na jednego z goalkeeperem – jednakże Gagliardo wspaniale zablokował jego strzał zza pola bramkowego.

Tak samo pięknie Gagliardo zablokował uderzenie starego wygi Zárate z centrum szesnastki podczas obiecującej zespołowej akcji. Ponadto Gino z dystansu huknął nad bramką, a goalkeeper gości odparł jeszcze strzał z krańca pola karnego pechowego tutaj Mauro Zárate.

Platense zgromadził 18 punktów, co przekłada się na mimo wszystko wysoką szóstą lokatę zespołu Omara De Felippe. Barracas Central z 13 oczkami jest dwudziesty. 

******

Racing Club vs Tigre 3:3 (3:1)

Gole – 1:0 Enzo Copetti (9′), 2:0 Leonel Miranda (28′), 2:1 i 3:3 Mateo Retegui (33′-pen., 88′), 3:1 Matías Rojas (45+4′), 3:2 Ijiel Protti (62′)

Drugi pod rząd remis 3:3 zespołu Tigre w przeciągu połowy tygodnia! Beniaminek, który ostatnio odpadł z Pucharu Argentyny, teraz wywiózł hokejowy wynik z Avellanedy.

Pierwsza połowa zwiastowała victorię wyżej notowanych gospodarzy, aczkolwiek przyjezdni nie sprzedali tanio skóry.

Już w 9 minucie Enzo Copetti wślizgiem na terenie pola bramkowego przecinając centrę prawą flanką Matíasa Rojasa, otworzył wynik na rzecz Racingu. Blondyn strzelił szóstego gola podczas bieżącej kampanii.

Zaliczkę „La Academii” wyśrubował w 28 minucie Leonel Miranda. Niepilnowany pośrodku 16-tki bezpośrednim uderzeniem po rękach bramkarza Manuela Roffo dopełnił formalności.

Jednakże zaledwie chwilę potem goście wywalczyli jedenastkę, którą wykorzystał ich czołowy zawodnik Mateo Retegui.

W doliczonym czasie pierwszej połowy Racing odzyskał dwubramkową zaliczkę, kiedy Matías Rojas wspaniałym uderzeniem z rzutu wolnego wycelował pod poprzeczkę bramki Roffo.

„Matadorzy” ani myśleli złożyć broń podczas drugiej odsłony. W 62 minucie karygodny błąd goalkeepera Gastóna Gómeza spożytkował Ijiel Protti, przejmując piłkę w polu bramkowym i trafiając do pustej siatki.

Pod sam koniec konfrontacji przyjezdni uciekli spod topora. W 88 minucie podczas kornera Retegui główką skutecznie poprawił z bliska odbity od słupka strzał też głową Prottiego, kompletując dublet i ratując rozejm aktualnemu czempionowi drugiej ligi.

Wypożyczony z Boca Juniors do Tigre 23-letni atakujący dogonił lidera klasyfikacji strzelców – Adama Bareiro, bowiem także ma już siedem goli na koncie!

Nie pogodzony z utratą prowadzenia u epilogu bitwy zespół „Racinguistów” chciał jeszcze odzyskać je, lecz strzał głową z bliska Tomása Chancalay’a znakomicie zablokował Roffo.

Racing Club osiada na czwartej lokacie, zainkasowawszy 19 punktów. Osiemnasty Tigre zgromadził oczek 13.

******

River Plate vs Sarmiento de Junín 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 Guido Mainero (31′), 0:2 Federico Andueza (45′), 1:2 Emanuel Mammana (67′)

Pomyślna vendetta Sarmiento de Junín za majową klęskę 0:7 u siebie przeciw River Plate. Tym razem dla kontrastu „Zieloni” zdobyli twierdzę Monumental, pierwszy raz w historii pokonując „Millonarios” na ich obiekcie!

Strzegący bramki zaściankowych gości Sebastián Meza wybił dalekosiężne uderzenie Héctora Martíneza.

Za to w 31 minucie Sarmiento wyszedł na prowadzenie. Paragwajczyk Fernando Martínez wyłożył długie podanie z połowy boiska, a wykorzystał je Guido Mainero niepilnowany otwierając wynik niskim uderzeniem od słupka ze skraju szesnastki.

Potem wspomniany Mainero huknął zza pola karnego, ale Franco Armani zdołał sparować futbolówkę nad poprzeczką.

Natomiast tuż przed kwadransem odpoczynku dośrodkowanie z rzutu rożnego spożytkował Federico Andueza. Urugwajski obrońca kozłowaną główką pokonał rezerwowego goalkeepera reprezentacji Argentyny, podwajając sensacyjną zaliczkę „La Verde”.

Jeszcze w pierwszej połowie szansa dla River, lecz strzał piętą Miguela Borjy ze środka szesnastki zablokował Meza.

Zaraz po przerwie Mainero mógł skompletować dublet, aczkolwiek jego mocne uderzenie z okolicy szesnastego metra podczas rzutu rożnego tylko ostemplowało słupek bramki River.

Wśród gospodarzy z dystansu obok bramki przestrzelił Urus Nicolás De La Cruz. Tak samo dalekosiężnym uderzeniem pomylił się Kolumbijczyk Juanfer Quintero.

W końcu po 67 minutach zawodów obrońca Emanuel Mammana celną główką zmniejszył deficyt bramkowy „La Banda Roja”. To jednak okazał się zaledwie honorowy gol dla wciąż aktualnego mistrza Kraju Srebra. Sarmiento de Junín historycznie zwyciężył na Más Monumental!

Sarmiento de Junín awansował na szesnaste miejsce w klasyfikacji, uciuławszy póki co 14 punktów. 

Popularny „La Verde” traci oczko do dwunastego River Plate, który lepszą różnicą bramek wciąż przewyższa mającą identyczny dorobek punktowy Boca Juniors. Poważny letarg wielkiej dwójki. 

Comments are closed.