Tucumán na czele, piorunujący River

Nowym i to jakże niespodziewanym liderem tabeli stał się Atlético de Tucumán, który jeszcze w pierwszej połowie tego roku był jednym z najsłabszych teamów ligi. Błysnął generalnie zawodzący póty co River Plate. Podsumowanie czterech niedzielnych potyczek dziesiątej kolejki Liga Profesional:

Independiente vs Atlético de Tucumán 0:1 (0:1)

Gol – Augusto Lotti (1′)

Zaległa potyczka ze wczoraj odbyła się na stadionie Platense przy pustych trybunach, ponieważ strajk kibiców Independiente przeciwko prezesowi swojego klubu uniemożliwił przeprowadzenie zawodów w Avellanedzie. Rozpoczęto spotkanie już o 11:00 czasu lokalnego.

Trener przyjezdnych Lucas Pusineri dokopał swojemu byłemu klubowi, w którym pracował zarówno jako piłkarz, jak i szkoleniowiec. Natomiast jego zespół odnotował już piąty konsekutywny tryumf bez straconej bramki, przy okazji biorąc idealny rewanż na „Inde” za czerwcową bitwę 1/16 finału Copa Argentina.

Atlético de Tucumán to mistrzowie zdobywania błyskawicznych goli w aktualnym sezonie. Nota bene, obie mega szybkie bramki uzyskał ten sam zawodnik – Augusto Lotti!

Dwa tygodnie temu Lotti już w 13 sekundzie pokonał bramkarza Gimnasii La Plata. Teraz dany napastnik „El Decano” trafił do siatki w 52 sekundzie.

Podczas akcji zapoczątkowanej długą lagą zza połowy boiska, piłkę przejął Ramiro Ruiz Rodríguez i z boku szesnastki wyłożył asystę, zaś 26-letni Augusto w polu bramkowym niskim bezpośrednim uderzeniem zaskoczył Sebastiána Sosę. Wychowanek Racingu Club ukąsił więc Independiente!

W 12 minucie wyrównać próbą z dystansu zapragnął Tomás Pozzo, jednakże Boliwijczyk Carlos Lampe bez większych komplikacji złapał futbolówkę.

Podczas kornera dla delegatów strzał z dystansu Ciro Riusa urugwajski goalkeeper Sosa obronił.

Obrońca gospodarzy Sergio Barreto został ukarany czerwoną kartką za faul nakładką, ale sędzia Fernando Echenique po sprawdzeniu VAR tę surową karę anulował i pokazał mu jedynie „żółtko”.

Uderzenie z boku pola karnego Gabriela Hachena podczas akcji Independiente odbiło się rykoszetem od obrońcy i piłka nieznacznie minęła dalszy słupek.

W drugiej odsłonie „El Decano” bezowocnie szukał wyśrubowania zaliczki. Biegnący sam na sam od boku pola karnego Ruiz Rodríguez jednak w dogodnej sytuacji został pośrodku 16-tki zahamowany przez Sosę. Mało tego, oddał też chybione uderzenie z ostrego kąta.

Torpeda wolejem brylującego ostatnio wśród tucumańczyków Joaquína Pereyry z centrum pola karnego przeleciała nad poprzeczką. Zaś próba z rzutu wolnego dla „Los Diablos Rojos” autorstwa Ekwadorczyka Juana Cazaresa została przejęta na raty przez Lampe (Cazares strzelił tucumańskiej ekipie w Pucharze Argentyny, acz teraz nie dał rady).

Atlético de Tucumán notuje fantastyczną passę, albowiem piąty raz z rzędu zwyciężył do zera! „El Decano” sensacyjnie zasiadł na fotelu lidera klasyfikacji ligowej, wzbogaciwszy się do już 22 punktów.

Mało tego, od tej chwili „Tucumános” jako jedyni nie zaznali goryczy porażki w Liga Profesional 2022. Nikt się nie spodziewał tak wysokich lotów po odradzającej się rewelacji z północnej Argentyny! Pusineri zbawcą na Monumental José Fierro!

Upadły tytan z Independiente trzeci raz zagrał pod tymczasową kuratelą opiekuna drużyny rezerw – Claudio Grafa i w tym czasie ni razu nie zaznał smaku victorii. Na sześć ostatnich starć „Czerwone Diabły” aż pięć przegrały i jedno zremisowały. W tabeli zaledwie osiem oczek, co daje odległe 24 miejsce. Tragedia w czerwonej części Avellanedy.

******

Tigre vs Platense 3:0 (2:0)

Gole – Víctor Cabrera (13′), Lucas Menossi (22′), Facundo Colidio (47′)

Beniaminek stał się pierwszym zespołem, który podczas bieżącego czempionatu okazał się lepszy od rewelacyjnego Platense. Delegaci ze stołecznej dzielnicy Vicente López premierową wtopę zapamiętają na długo, gdyż „Matadorzy” dosłownie zmietli ich z murawy.

Pierwszy atak należał do przybyszy z Vicente López, aczkolwiek dalekosiężny strzał Alexisa Sabelli wybił Manuel Roffo.

Jednak to Tigre od samego początku rzucił się na niepokonanych dotychczas rywali. Już w 9 minucie jeden z czołowych snajperów obecnej kampanii – Mateo Retegui przejął daleką centrę z prawej flanki i zza piątego metra chciał przechytrzyć bramkarza, acz chybił obok bramki.

Obrońca Víctor Cabrera w 13 minucie otworzył wynik na rzecz niżej sklasyfikowanych gospodarzy. Podczas rozegrania kornera, w polu bramkowym pomyślnie zwieńczył atak.

Dalekosiężną bombą podwyższyć chciał Lucas Blondel, o którego pyta brazylijski Santos. Niemniej Marcos Ledesma wykazał się przytomną interwencją przy jego petardzie.

Dla odmiany niską torpedą z większej odległości w 22 minucie podwyższył Lucas Menossi, zaskakując Ledesmą tym sposobem.

Podczas rozegrania wolniaka główką nad poprzeczką pomylił się Retegui. Akurat czołowa armata Tigre nie miała tu farta.

Zaraz po kwadransie odpoczynku Facundo Colidio ładnym strzałem w długi róg zza szesnastki podwyższył na 3:0.

Chwilę potem zaatakował Platense, jednakże Rodrigo Contreras zbyt mocnym strzałem zza pola bramkowego w obstawie defensywy tylko obił poprzeczkę, po czym futbolówka opuściła boisko.

Dotkliwiej upokorzyć przyjezdnych mógł Pablo Magnín, aczkolwiek sprytnym bezpośrednim uderzeniem zza piątego metra minimalnie spudłował obok słupka. Na deser zmarnowaną szansę jeden na jednego odhaczył Retegui, albowiem jego uderzenie ze skraju 16-tki w tak klarownej akcji zatrzymał nogą Ledesma. Szósty gol w sezonie wychowanka Boca tutaj nie padł.

Pierwsza ligowa porażka Platense w tym roku od razu okazała się druzgocąca. Oddaliła też „Kalmary” od czołowej lokaty. Team Omara De Felippe jest szósty z 17 oczkami na koncie.

Tigre przy uciułanych dwunastu punktach osiada na lokcie numer 17. „Matadorzy” będą walczyli o wejście do Copa Sudamericana.

******

Aldosivi vs River Plate 0:3 (0:0)

Gole – Agustín Palavecino (71′), Lucas Beltrán (73′), Miguel Borja (76′)

Trzy błyskawiczne trafienia w odstępie zaledwie pięciu minut zapewniły River Plate tryumf na obiekcie ostatniej drużyny tabeli. Mimo początkowych kłopotów machina Marcelo Gallardo noe pozostawiła suchej nitki na mizernym Aldosivi, wygrywając drugi raz pod rząd.

W strugach ulewy grało się ciężko. Trudno też było o dobre wykończenie okazji, o czym przekonał się choćby pomocnik gości Bruno Zuculini. Jego dalekosiężny strzał z 11 minuty po mokrej murawie zwolnił tempa i piłkę pewnie wychwycił José Devecchi.

Inna próba dalekiego zasięgu niegdysiejszego niewypału transferowego Manchesteru City minęła bramkę.

Kiedy mijała 25 minuta zawodów, obrońca giganta Emanuel Mammana heroicznie zatrzymał w polu karnym szarżę wiekowego Urusa Santiago Silvy, czyli byłego napastnika Boca Juniors.

Niedługo potem łysol „El Tanque” Silva z ubocza pola bramkowego usiłował w obstawie defensywy wcisnąć futbolówkę do siatki, ale jego próbę z bliska zablokował Franco Armani.

Za to, kiedy minęło pół godziny konfrontacji, w towarzystwie obrońcy ze środka pola karnego nad poprzeczką spudłował Agustín Palavecino.

Devecchi sparował też uderzenie zza szesnastki Palavecino, a podczas kontynuacji ataku zza 16-tki przestrzelił obok słupka Esequiel Barco.

W 40 minucie szczęśliwa okazja Aldosivi, gdy znaturalizowany reprezentant Paragwaju występujący u przyjezdnych – Héctor Martínez pokracznie skierował piłkę głową w stronę własnej bramki. Jednakże pośrodku pola karnego strzału wślizgiem nie potrafił oddać wracający do gry weteran Martín Cauteruccio i dzięki temu Armani złapał piłkę.

Za moment po drugiej stronie boiska znów z dystansu przymierzył Barco, lecz goalkeeper poprawnie wypiąstkował futbolówkę.

W drugiej części Devecchi obronił strzał zza szesnastki Nicolása De La Cruza, a potem przy ciągłości ataku jeszcze wybił nogą bezpośrednie przymierzenie z bliska Lucasa Beltrána.

Po 70 minucie zaczęła się najprawdziwsza pacyfikacja kopciuszka przez giganta. Najpierw Agustín Palavecino przejął piłkę pośrodku 16-tki, ażeby zza pola bramkowego niskim strzałem w długi róg dopełnić formalności. Asystę klatą dał mu Miguel Borja.

Za chwilę poprawił Lucas Beltrán, zdobywając gola trzecie spotkanie pod rząd. Jemu też podał Borja (wcześniej ładnie zakręcił goalkeeperem), a młodzian celnie uderzył nisko ze środka pola karnego.

Gwóźdź do trumny wbił sam Miguel Borja. Kolumbijczyk zarazem zdobył pierwszą bramkę w nowym klubie. Przejął futbolówkę wobec karygodnego nieporozumienia miejscowych obrońców i niskim strzałem zza pola karnego ustalił rezultat na 3:0 dla faworyta.

River Plate okupuje teraz dziewiątą pozycję, zdobywszy 15 punktów. Jakby sytuacja wracała do normy wśród „Millonarios”.

Aldosivi znów w strefie spadkowej w tabeli „descenso” i jednocześnie na samym dnie klasyfikacji ligowej, gdzie „Rekiny” uciułały marne pięć oczek.

******

Gimnasia La Plata vs Lanús 1:0 (1:0)

Gol – Brahian Alemán (29′-pen.)

Po krótkiej zadyszce na właściwe tory powróciła Gimnasia, ogrywając u siebie w La Placie kiepsko prezentujący się Lanús.

Atak gości w 9 minucie spalił na panewce, bowiem niski strzał Samuela Careagi z boku szesnastki zdołał wybić Rodrigo Rey.

Tuż przed upływem półgodziny konfrontacji Gimnasia otrzymała rzut karny. Wapno na swojego trzeciego w lidze gola, rozstrzygającego losy konfrontacji zamienił Brahian Alemán.

Wyrównać mógł młody Maximiliano González, aczkolwiek ze środka szesnastki przestrzelił nad poprzeczką.

Zaś tuż przed przerwą bronienie przewagi gospodarzom ułatwiła czerwona kartka dla Juliána Aude. Lewy obrońca wyleciał za brzydki faul wskutek drugiego „żółtka”.

U wstępu drugiej części Fernando Monetti wybił strzał podcinką Urusa Brahiana Alemána z ubocza 16-tki, a chwilę potem obronił też dobitkę z centrum pola karnego Franco Soldano.

W 54 minucie młody defensor gości Franco Ortellado sprzed linii bramkowej wykopał niski strzał zza linii bocznej pola bramkowego oddany przez Tomása Muro. Niedługo później jeszcze Erik Ramírez spudłował obok słupka zza pola karnego.

Lanús u kresu boju nieefektywne starał się wyrównać. Kolumbijczyk Raúl Loaiza spudłował główką obok słupka z jakże bliskiej odległości. Jeszcze podczas doliczonego czasu Rodrigo Rey wspaniale wybił uderzenie Lautaro Acosty ze środka 16-tki.

Gimnasia La Plata wskoczyła na czwarte miejsce, zgromadziwszy 18 punktów.

Słaby obecnie Lanús jest przedostatni mając ledwie sześć oczek w zanadrzu. Od następnej kolejki „El Granate” poprowadzi sędziwy Frank Darío Kudelka, zastępując piastującego klubowe rezerwy Rodrigo Acostę.

Comments are closed.