Grad goli na start i sporo czerwieni

Zaledwie dzień przerwy miała Liga Profesional. We wtorek rozpoczęła się jej trzecia kolejka. Oto podsumowanie pierwszych pięciu starć bieżącej serii spotkań, zaplanowanej na środek tygodnia:

San Lorenzo vs Arsenal de Sarandí 3:3 (0:1)

Gole – 0:1 Lucas Suárez (20′), 1:1 Néstor Ortigoza (57′-pen.), 2:1 Jalil Elías (60′), 3:1 Iván Leguizamón (68′), 3:2 i 3:3 Cristian Colmán (77′, 78′)

Grad goli przed trybunami Estadio Nuevo Gasómetro na przywitanie trzeciej kolejki! San Lorenzo zaledwie zremisował z Arsenalem 3:3, chociaż prowadził już dwiema bramkami.

Arsenal objął prowadzenie w 20 minucie, kiedy obrońca Lucas Suárez z najbliższej odległości na raty dobił źle sparowany przez Sebastiána Torrico strzał głową kolegi podczas kornera.

Wyrównać mógł Ezequiel Cerutti, ale ofiarnym strzałem wślizgiem zza pola bramkowego fatalnie spudłował nad poprzeczką. W drugiej połowie rozwiązał się worek z bramkami.

San Lorenzo zaraz po przerwie dokonał piorunującej remontady. W 57 minucie Néstor Ortigoza uczynił to, co potrafi najlepiej, czyli zamienił rzut karny na gola. Były reprezentant Paragwaju nadal jest ekspertem od egzekucji jedenastek!

Natomiast trzy minuty później Ezequiel Cerutti dośrodkował z lewej flanki, po czym piłki nie przejął jeden atakujący gospodarzy, acz niekryty Jalil Elías zza piątego metra trafił do siatki.

Papieski klub poszedł za ciosem. W 68 minucie młody Iván Leguizamón strzelił pierwszego gola podczas swej dorosłej kariery, podwyższając zaliczkę „Cuervos” na 3:1.

Nie mający jeszcze 20 lat pomocnik wykiwał rywala, wybiegł sam na sam w polu karnym i niskim uderzeniem w długi róg spowodował kapitulację Alejandro Mediny.

San Lorenzo stał się pierwszym zespołem w bieżącej kampanii ligowej, jaka zdobyła co najmniej trzy gole podczas jednego spotkania.

Aczkolwiek kto w tym momencie spodziewał się, że Arsenal zdąży odrobić dwie bramki deficytu!?

W ciągu około minuty chłopcy Leonardo Madelóna ze stanu 1:3 nieoczekiwanie doprowadzili do wyniku 3:3!

Błyskawiczny dublet Cristiana Colmána uratował Arsenal. W 77 minucie Paragwajczyk trafił po raz pierwszy. Wówczas z ubocza szesnastki posłał uderzenie w krótki róg, a to po palcach Torrico wleciało do siatki.

Jakąś minutę potem Colmán strzelił drugi raz. Przejął długą lagę Lucasa Suáreza, ażeby linii 16. metra przymierzyć nisko od słupka do celu. Błyskawiczny dublet byłego napastnika Godoy Cruz! Goście dokonali szybszej riposty, niźli miejscowi tuż przed upływem godziny batalii!

U samego kresu potyczki „El Viaducto” mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, lecz Torrico heroicznie obronił strzał głową Francisco Apaolazy podczas akcji delegatów.

Póki co San Lorenzo wyłącznie remisuje na ligowym podwórku. Biorąc pod uwagę całokształt, to już czwarty pod rząd podział zdobyczy dla papieskiego teamu.

Arsenal de Sarandí zdobył dopiero drugi punkt, za to odnotował już trzeci w bieżącym roku remis 3:3! Przeciętny, ale przebojowy jest aktualnie zespół założony przez ś.p. „Wiecznego Prezesa” AfA – Julio Grondonę.

******

Talleres vs Newell’s Old Boys 0:1 (0:1)

Gol – Ramiro Sordo (1′)

Newell’s Old Boys potwierdzają swe wysokie aspiracje w bieżącym sezonie. Zwycięstwo w Córdobie pozwoliło im zostać choć na dzień wiceliderem tabeli.

Prędki gol Ramiro Sordo rozstrzygnął losy potyczki. Już w 25 sekundzie młody ofensywny pomocnik gości przymierzył nisko zza pola karnego, zaskakując Guido Herrerę. Najszybszy gol tego roku na boiskach Argentyny!

Ze strony gospodarzy poprzeczkę z rzutu wolnego zza narożnika 16-tki obił Enzo Díaz. Jeszcze dobitka Matíasa Godoy’a ze środka pola karnego została wybita głową przez obrońcę.

Później urugwajski napastnik kordoban Michael Santos na terenie pola bramkowego z bliska feralnie spudłował bezpośrednim strzałem.

Talleres potrafili odpowiedzieć jedynie czerwoną kartką, jaką tuż przed przerwą od razu zarobił stoper Rafael Pérez. Pozwolił on sobie wyjątkowo chamsko uderzyć przeciwnika podczas walki o piłkę. Sędzia Mauro Vigliano nie miał zatem wątpliwości, co do wymiaru kary dla Kolumbijczyka.

Przeważający liczebnie NOB kontrolowali przebieg spotkania podczas drugiej części zawodów. Ich naczelny napastnik Juan Manuel García zza szesnastki przestrzelił obok słupka. Tak samo spudłował Guillermo Balzi z ubocza pola karnego.

Mający jednego grajka mniej na boisku Talleres odhaczyli niecelne strzały wślizgiem Federico Girottiego oraz Michaela Santosa, oddane ze środka pola karnego.

U kresu potyczki przyjezdni mogli podwyższyć, ale Nicolás Castro zmarnował rzut karny. Jego strzał z wapna bramkarz sparował na słupek i chwilę potem wyłapał futbolówkę.

Przy okazji warto odnotować, że o skrzydłowego Castro pyta obecnie tryumfator Ligi Europy – Eintracht Frankfurt. Jego niewykorzystany karniak zniechęci Niemców do podjęcia negocjacji z NOB?

Newell’s Old Boys wskoczyli na drugie miejsce ze zdobytymi siedmioma punktami.

Dość młody trener klubu z Rosario – Javier Sanguinetti na początku zeszłego roku poprowadził Banfield do finału Pucharu Ligi. Czy teraz posunie się o krok dalej i osiągnie sukces w lidze?

Natomiast Talleres dotąd uciułali tylko trzy oczka. Póki uczestniczą w Copa Libertadores, zapewne na arenie ligowej będą zawodzili. 

******

Patronato vs Aldosivi 1:0 (1:0)

Gol – Facundo Cobos (23′)

Patronato górą w konfrontacji outsiderów. Drużyna z Międzyrzecza odniosła pierwsze zwycięstwo na polu ligowym, ogrywając jedyny zespół bez punktów, czyli Aldosivi.

Gospodarze zamykający obecnie tabelę spadkową rzucili się do ofensywy od samego wstępu bitwy. Najpierw z ubocza pola karnego po złej interwencji wychodzącego goalkeepera, spudłował Jonatan Herrera.

Następnie po nieudanej próbie wybicia głową obrońcy Aldosivi, sam na sam wybiegł Sebastián Medina. Niestety, ze środka 16-tki fatalnie przestrzelił w stuprocentowej okazji.

Następnie José Devecchi wyłapał niepomyślne dogranie Herrery z ubocza szesnastki. Ponadto Axel Rodríguez przestrzelił obok słupka zza pola karnego.

Długie i intensywne oblężenie bramki przyjezdnych wreszcie dało efekt. Facundo Cobos w 23 minucie z linii bocznej szesnastki znakomicie przymierzył za kołnierz Devecchiego, a ten nieco przypadkowy gol lewego obrońcy okazał się decydujący.

Oblężenie bramki „Rekinów” trwało także po objęciu prowadzenia przez Patronato. Aktywny tutaj Herrera chybił obok bramki z dalszej odległości.

Kiedy wreszcie zaatakowali także goście, Tomás Martínez zza szesnastki pomylił się obok słupka.

Druga połowa również należała do „El Patrón”, jednakże chłopcy Facundo Savy już nie nacierali tak często. Podczas rozegrania rzutu wolnego, Urus Diego García oddał z boku szesnastki uderzenie wybite przez Devecchiego.

Nadto zmiennik Jonás Acevedo spudłował nad poprzeczką swą próbą z dalszej odległości.

Aldosivi zamiast bramką, podobnie jak Talleres, odpowiedział tylko czerwoną kartką. Tę u kresu boju bezpośrednio wobec brutalnego wejścia w nogi oponenta, obejrzał przeważnie lewy defensor klubowych rezerw Santiago Laquidain.

Patronato dzięki tej wygranej ma cztery oczka na koncie i odskakuje od abisalu stawki. Czy piłkarze z Parany zdołają utrzymać się w pierwszej lidze? Przypomnijmy, iż spadają dwie ekipy, a „El Patrón” aktualnie znajduje się na dnie tabeli spadkowej.

Natomiast Aldosivi, który jako tymczasowy opiekun tym razem poprowadził nominalny menedżer teamu Diego Villar, nadal jako jedyny w stawce nie wywalczył żadnego punktu. Wśród tabeli spadkowej „Rekiny” okupują ostatnie bezpieczne miejsce.

******

Estudiantes La Plata vs Sarmiento de Junín 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 i 2:1 Mauro Boselli (37′, 77′-pen.), 1:1 Jonathan Torres (57′)

Nowym liderem stawki przynajmniej na dobę zostali Estudiantes La Plata. Wymęczone, lecz jakże ważne zwycięstwo nad solidnym outsiderem dał „Los Pincharratas” dublet Mauro Boselliego.

W 37 minucie król strzelców minionego Pucharu Ligi celną główką otworzył wynik na rzecz faworyta.

Jeszcze przed przerwą delegaci mogli wyrównać, ale zza szesnastki obok słupka spudłował Yair Arismendi. Wśród gospodarzy natomiast Leandro Díaz ze łba pomylił się koło słupka.

Sarmiento wykonał ripostę w 57 minucie, kiedy do siatki trafił ich czołowy zawodnik, a więc Jonathan Torres. Podczas rozegrania kornera rzeczony napastnik z najbliższej odległości dostawił głowę, udanie wieńcząc ofensywę.

Laplateńczykom przyszło nielada napocić się w tej konfrontacji, aczkolwiek summa summarum sięgnęli po pełną pulę.

W 77 minucie „Estu” uzyskali jedenastkę, a tę na swojego gola numer dwa zamienił Boselli. Snajper liczący sobie już 37 lat zdaje się być idealnym następcą José Sanda z Lanús w roli ligowego starego lisa pola karnego.

Goście jeszcze szukali kolejnego wyrównania. Niestety, podczas jednej dogodnej sytuacji ich nowy pomocnik Lucas Castro przeszkodził sobie z kolegą i na wysokości piątego metra feralnie spudłował obok bramki.

Podczas akcji lokalnego zespołu natomiast Sebastián Meza zablokował próbę zza pola karnego Emmanuela Mása.

Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra czerwień za drugi żółty kartonik po faulu na wychodzącym bramkarzu Mezie ujrzał jeszcze drugi najskuteczniejszy napastnik gospodarzy, czyli Leandro Díaz. To jednak nie zaszkodziło „Estu”. Trzy punkty zostały w La Placie.

Siedem punktów i bilans bramkowy 4:3 pozwalają na chwilę obecną Estudiantes piastować fotel lidera. Czy czterokrotni zdobywcy Copa Libertadores w tym roku rzeczywiście pogodzą walkę na trzech frontach przez całą kampanię?

Zaściankowy Sarmiento dotychczas uzbierał trzy oczka. W Junín robią, co mogą, aczkolwiek to nie ten poziom. Dodajmy, iż wśród tabeli spadkowej „Zieloni” też muszą uważać.

******

Defensa y Justicia vs Huracán 1:1 (1:1)

Gole – 1:0 Carlos Rotondi (17′), 1:1 Franco Cristaldo (23′)

W mieście stołecznej aglomeracji o nazwie Florencio Varela podział zdobyczy między lokalną Defensa y Justicia, a Huracánem.

Szybka wymiana ciosów na wstępie potyczki ustaliła jej rezultat.

Tuż po upływie kwadransa pojedynku Carlos Rotondi strzelił na wagę prowadzenia „Sokołów”. W trakcie rzutu rożnego ów skrzydłowy tuż przed polem bramkowym przypadkiem zatrzymał strzał ze skraju 16-tki kolegi Nicolása Tripichio, ale za chwilę sam z bliska posłał futbolówkę do „pajęczyny”.

Już chwilę później delegaci stworzyli sobie znakomitą szansę na wyrównanie. Niemniej najpierw Ezequiel Unsain bohatersko wybił strzał z centrum pola karnego Matíasa Cóccaro, a chwilę potem obrońca Alexis Soto w ostatniej chwili wybił na korner próbę dobitki Benjamína Garré.

Natomiast sześć minut po golu Rotondiego dla odmiany Garré skutecznie dośrodkował, a celną główką wyrównał Franco Cristaldo, zadając cios swemu eks-klubowi. Rezultat już więcej nie uległ korekcie.

Póki co w lidze dla Huracánu oprócz jednego samobója strzelał tylko wspomniany pomocnik, pełniący u „El Globo” rolę lidera środka pola.

Wśród gości cztery minuty później zza szesnastki przymierzył César Ibáñez, jednak Unsain wychwycił futbolówkę. Delegatom nie powiódł się plan szybkiej remontada.

Podczas drugiej odsłony czujny Unsain efektownie zablokował także niskie uderzenie z ubocza pola karnego Urusa Matíasa Cóccaro. Natomiast przy akcji gospodarzy z podobnej pozycji chybił obok bramki Walter Bou.

DyJ w lidze po trzech kolejkach posiada same remisy na koncie. Natomiast Huracán dotąd uciułał cztery oczka.

Być może którąś z tych drużyn podczas aktualnego czempionatu będzie stać na wyższe loty. Tym bardziej, że jedni i drudzy przez nadchodzące półrocze będą wojowali tylko na rodzimym podwórku. Obaj posiadają niezły skład, ale problemem dla nich jest słaba ławka rezerwowych.

Comments are closed.