Tucumán znów zaskoczył River

Atlético de Tucumán drugi raz w tym roku urwał punkty River Plate na wyjeździe, remis między beniaminkami – podsumowanie czterech sobotnich meczów drugiej kolejki Liga Profesional:

Arsenal de Sarandí vs Banfield 0:0

Bezbramkowy remis między drużynami, które tydzień temu zaczęły czempionat porażkami jeden do dwóch.

Podczas akcji gospodarzy ze łba niecelnie przymierzył defensor Gonzalo Goñi. W 27 minucie stuprocentowa szansa dla Banfield, lecz Alejandro Medina wspaniale obronił strzał ze środka 16-tki biegnącego sam na sam Agustína Urziego.

U wstępu drugiej części podczas akcji przyjezdnych niecelnie głową przymierzył Giuliano Galoppo. Wśród miejscowych zaś Mauro Pittón z dystansu sieknął nad poprzeczką.

Dla Banfield z rzutu wolnego mógł trafić Galoppo, lecz futbolówkę nad poprzeczką zdołał przerzucić Medina. Ponadto rzeczony pomocnik zaliczył też niecelny strzał głową na wysokości piątego metra.

Pod sam koniec konfrontacji Arsenal zaprzepaścił stuprocentową szansę. Przejąwszy heroiczne dogranie ze środka pola, jeden na jednego biegł Cristian Colmán, lecz zza piątego metra Paragwajczyk wycelował prosto w goalkeepera Enrique Bolognę.

Obie te ekipy aktualnie posiadają po jednym oczku i dysponują identycznym bilansem bramkowym (1:2).

******

Tigre vs Barracas Central 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Bruno Sepúlveda (21′), 1:1 Mateo Retegui (76′)

Pojedynek beniaminków na remis. Tigre nie sprostał Barracas Central.

Niżej notowany spośród tej dwójki zespół Barracas Central objął prowadzenie w 22 minucie. Wówczas gola głową strzelił Bruno Sepúlveda dzięki dośrodkowaniu Ivána Tapii.

Wśród miejscowych z dystansu chybił Sebastián Prieto, zaś szarżującego Facundo Colidio na boku szesnastki zahamował bramkarz.

Tuż przed przerwą Colidio zaliczył też fatalne pudło ze środka pola karnego podczas rozegrania kornera. Natomiast Rodrigo Saracho obronił strzał z podobnej odległości długowłosego Pablo Magnína.

Podczas drugiej połowy Tigre także przez dłuższy czas wykazywał sporą indolencję. Saracho wybił uderzenie ze skraju 16-tki Prieto tudzież zablokował strzał głową Colidio w trakcie kornera.

Dopiero w 76 minucie wyrównać zdołał zmiennik Mateo Retegui. On również trafił głową za sprawą centry od Diego Sosy.

Wpisał się na listę strzelców pięć minut po wejściu na murawę. Trochę odkupił sobie rażącą nieskuteczność w finale Copa de Liga Profesional.

U samego kresu czerwoną kartkę wskutek drugiej żółtej po faulu zarobił obrońca miejscowych Abel Luciatti.

Tigre zgromadził dotąd cztery oczka, Barracas Central póki co tylko remisuje 1:1 w lidze.

******

Sarmiento de Junín vs Argentinos Juniors 1:0 (1:0)

Gol – Lisandro López (37′)

Wygrana Sarmiento pozwoliła klubowi z peryferii prowincji Buenos Aires dogonić Argentinos Juniors w tabeli.

Zaściankowy klub, prezentujący się w bieżącym roku całkiem obiecująco zaatakował od samego początku. Wpierw Urugwajczyk Jean Manuel Rosso pomylił się dalekosiężną próbą.

Ponadto goalkeeper wychwycił próbę Yaira Arismendiego zza linii bocznej szesnastki.

Wiekowy gwiazdor Lisandro López zapewnił zwycięstwo „Zielonym”. W 37 minucie kontra miejscowych – dogranie z ubocza Jonathana Torresa pośrodku szesnastki wykorzystał nieupilnowany 39-letni weteran, podcinką zaskakując Federico Lanzillottę. Piłka odbita od poprzeczki wyraźnie minęła linię bramkową.

Potem występujący przeciwko byłemu zespołowi Sergio Quiroga spudłował z dystansu, celując koło bramki Argentinos Juniors.

W 75 minucie heroiczną torpedą zza pola karnego słupek ostemplował defensor gospodarzy Federico Rasmussen.

U kresu potyczki goście zmarnowali okazje, aby wyrównać straty. Sebastián Meza zahamował uderzenie zza szesnastki Mateo Coronela oraz niski dalekosiężny strzał Fausto Very.

Sarmiento oraz Argentinos Juniors zgromadzili po trzy oczka wśród ligowej stawki. Pokonani ciągle są wyżej dzięki lepszej różnicy bramek.

******

River Plate vs Atlético de Tucumán 0:0

W kwietniu Atlético de Tucumán sensacyjnie zremisował 1:1 na Monumental z River Plate. Tym razem „El Decano” ponownie zdołał wywieźć remis z twierdzy wciąż aktualnego mistrza kraju tanga, ale dla odmiany bezbramkowy.

Gigant mając już do dyspozycji wracających ze zgrupowania reprezentacji Argentyny bramkarza Franco Armaniego i snajpera Juliána Álvareza nie sprostał drużynie, która ostatnio pełniła funkcję ligowego outsidera.

Pierwsi niespodziewanie natarli goście. Joaquín Pereyra posłał odważny strzał z połowy boiska, jaki minimalnie przeleciał nad poprzeczką.

Po drugiej stronie boiska debiutujący w Tucumánie boliwijski bramkarz Carlos Lampe obronił uderzenie zza szesnastki Esequiela Barco. Następnie zatrzymał także biegnącego sam na sam w środku 16-tki Enzo Fernándeza, który utorował sobie drogę między obrońcami.

Wśród delegatów z północnego-zachodu Argentyny dalekosiężną próbę podjął Ramiro Carrera. Skrzydłowy posłał piłkę w światło bramki, lecz Armani nie dał się zaskoczyć.

Na wstępie drugiej odsłony Lampe natomiast znakomicie obronił główkę oraz przewrotkę bocznego obrońcy Elíasa Gómeza.

Ponadto ze środka pola karnego José Paradela i Julián Álvarez spudłowali nad bramką przyjezdnych. Ospały tu goleador Álvarez także z dystansu przymierzył obok słupka.

Naprawdę dobrą okazję u finiszu konfrontacji zanotował Marcelo Herrera, lecz zza narożnika pola bramkowego posłał futbolówkę zbyt wysoko.

Jedni i drudzy po dwóch kolejkach ligowych wyłącznie remisują. Z tą różnicą, że dla Atlético to powód do dumy, a piłkarze River mogą chować głowy w piasek.

Boca Juniors po około czterech latach ponownie wyraźnie staje się czołowym klubem Argentyny.

Comments are closed.