Boca remisuje hit z Corinthians

Pół tygodnia od czasu wejścia do finału Copa de Liga Profesional drużyna Boca Juniors musiała stoczyć następny szlagierowy bój. Tym razem „Xeneizes” przyszło rywalizować w piątej kolejce grupowej Copa Libertadores przeciw Corinthians. Nie powiódł się rewanż za porażkę sprzed trzech tygodni. Padł remis 1:1.

Grupa E:

Boca Juniors vs Corinthians 1:1 (1:1)

Gole – 0:1 Du Queiroz (16′), 1:1 Darío Benedetto (42′)

Teoretycznie w takich potyczkach wyższej rangi wszystko jest możliwe i nie można mówić, iż rzeczony remis jest niczym porażka.

Z drugiej strony trudno być zadowolonym po podziale punktów w batalii, gdzie przypierało się rywala do ściany przez 2/3 meczu, a nadto miało się przewagę liczebną przez niemal 25 minut zawodów.

Na kontynentalną arenę wrócił tu kapitan „Xeneizes” – Carlos Izquierdoz po czteromeczowej dyskwalifikacji za zeszłoroczne pomeczowe ekscesy, jakie nastąpiły wskutek odpadnięcia Boca z ostatniej edycji Pucharu Wyzwolicieli przy udziale stronniczego arbitrażu.

Pierwszy szlagier z Corinthians pod koniec kwietnia w Brazylii zawodnicy Sebastiána Battaglii przegrali 0:2. Od tamtej wtopy regularnie zwyciężają (z czego raz po rzutach karnych) i nawet nie stracili żadnego gola!

Wyniki bitew Boca przeciw „Alvinegro” w tej fazie grupowej są zatem identyczne, co podczas finału Copa Libertadores 2012. W Brazylii 2:0 dla klubu z São Paulo, w Argentynie 1:1.

Początki nie wyglądały optymistycznie. „Genueńczycy” stracili pierwszą bramkę od czasu poprzedniego starcia z Brazylijczykami. W 16 minucie podczas rozegrania kornera obrońca Du Queiroz niskim strzałem w róg ze środka szesnastki pokonał Agustína Rossiego.

Seria potyczek CABJ bez bramki wpuszczonej stanęła zatem na pięciu meczach pod rząd.

Obchodzący tego dnia swoje 32 urodziny Darío Benedetto mógł wyrównać w 29 minucie. Niestety, podczas obiecującej akcji zainicjowanej od środka boiska chybił nad bramką ze skraju pola karnego.

W 38 minucie niewypał zaliczył także Eduardo Salvio. Otrzymawszy podanie z boku 16-tki od Exequiela Zeballosa, były reprezentant Argentyny przymierzył nisko w centrum pola karnego – piłka odbita rykoszetem od nogi obrońcy Fabio Santosa nieznacznie minęła słupek.

Nareszcie udało się sforsować mur „Timão” w 42 minucie, czyli jeszcze przed przerwą. Wtedy właśnie dogranie głową Carlosa Zambrano z ubocza szesnastki spożytkował Benedetto, niskim uderzeniem w długi róg zaskakując Cássio.

I tak oto solenizant sam sobie sprawił prezent na 32 urodziny! To jego trzeci gol podczas tych zmagań grupowych, a dziesiąty ogółem po powrocie na La Bombonera.

Tuż po kwadransie odpoczynku stuprocentową szansę zmarnował Salvio. „Toto” wybiegł niemal sam na sam będąc pomiędzy dwoma obrońcami i pośrodku pola karnego oddał strzał, jaki wychodzący doń Cássio bohatersko nogą sparował.

Niedługo potem Salvio przez przypadek na skraju 16-tki zablokował uderzenie kolegi Guillermo Fernándeza.

Wspomniany „Pol” Fernández w 65 minucie podczas rzutu wolnego zbyt słabo przymierzył głową, kierując futbolówkę do rąk wiekowego goalkeepera gości.

Zaraz po tej akcji mieliśmy brzydki incydent antysportowy na murawie. Doszło do olbrzymiej awantury między piłkarzami obu drużyn.

W trakcie tego niepotrzebnego konfliktu, który zakłócił spotkanie na jakieś pięć minut, arbiter pokazał czerwoną kartkę kolumbijskiemu pomocnikowi przyjezdnych – Víctorowi Cantillo (za chamskie popchnięcie powodujące upadek „Pol” Fernándeza) oraz ich portugalskiemu trenerowi – Vitorowi Pereirze (za nadmierne protesty pod adresem rozjemcy).

Corinthians musiał grać w osłabieniu i do tego bez swojego głównego szkoleniowca. A mimo to remis utrzymał!

Rozpaczliwa obrona zdała egzamin. Boca mimo niekrótkiego okresu gry z jednym zawodnikiem więcej, nie potrafiła drugi raz rozbić tyłów oponenta.

Dopiero w drugiej doliczonej minucie udało się gospodarzom wyprowadzić pierwszy ciekawy atak w przewadze liczebnej. Niestety, Salvio feralnie spudłował tuż obok słupka główką zza piątego metra.

„Toto” okazał się tutaj bezdyskusyjnym pechowcem konfrontacji. Jeśli jego była partnerka (ta, którą potrącił autem miesiąc temu) oglądała to spotkanie, niewątpliwie tryskała radością patrząc na nieporadność swego oprawcy.

Jeszcze w siódmej (ostatniej dodatkowej) minucie dośrodkowanie Salvio prawą flanką, pośrodku 16-tki wślizgiem przeciął „Pol” Fernández – jednakże futbolówka minęła się z bramką i na boku, przed linią końcową boiska wyłapał ją Cássio.

„Azul y Oro” nie zdołali spożytkować sprzyjających okoliczności. Im taki remis przyniósł olbrzymi niedosyt.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Carlos Zambrano, Carlos Izquierdoz [C], Frank Fabra – Guillermo Fernández, Alan Varela, Óscar Romero – Eduardo Salvio, Darío Benedetto, Exequiel Zeballos (85′, Luis Vázquez)

Sędziował: Christian Ferreyra (Urugwaj)

W tabeli „Xeneizes” nadal są wiceliderem, zdobyli siedem punktów – ciągle tracą jeden do Brazylijczyków.

Jeżeli czwartkowej nocy Deportivo Cali ogra u siebie boliwijskiego kopciuszka Always Ready, wówczas ekipa „Niebiesko-Złotych” na kolejkę przed kresem fazy grupowej znajdzie się poza strefą awansu do fazy KO elitarnego turnieju!

Za pięć dni, najbliższej niedzieli Boca Juniors skonfrontuje się przeciwko Tigre w wielkim finale Copa de Liga Profesional na Estadio Mario Kempes w Córdobie.

Natomiast podczas następnego tygodnia nocą z czwartku na piątek „Bosteros” zetrą się u siebie z kolumbijskim Deportivo Cali na zwieńczenie libertadoresowej fazy grupowej. Jest bardzo możliwe, że tylko zwycięstwo tam pozwoli Boca przejść do 1/8 finału Pucharu Wyzwolicieli.

Comments are closed.