River zmiażdżył czarnego konia!

Ponieważ w niedzielę Argentyńczycy obchodzą Święto Pracy, wówczas nie zostanie zorganizowany żaden mecz przez Kraj Tanga. Natomiast sobotniego dnia przeprowadzono aż siedem starć. Oprócz Boca Juniors wystąpiło wiele innych drużyn. River Plate przebił piątkowy wyczyn Gimnasii i zdemolował swego rywala aż 7:0 na wyjeździe!

Podsumowanie innych sześciu bojów minionego dnia w trzynastej kolejce Copa de Liga Profesional:

Grupa A:

Atlético de Tucumán vs Talleres 3:0 (2:0)

Gole – Tiago Palacios (9′-samobój), Cristian Menéndez (27′, 90+5′-pen.)

Starcie ostatniej dwójki ów grupy zdecydowanie dla Atlético de Tucumán. Chłopcy Lucasa Pusineriego rozbili u siebie drugi garnitur Talleres, trzymających głowę w zmaganiach Copa Libertadores.

Gospodarze pragnący opuścić najniższą lokatę stawki wykorzystali uprzywilejowanie w postaci wystawienia rezerwowego składu przez rywala.

Pierwszy atak przypuścili goście. Dante Campisi wybił sprytne uderzenie żółtodzioba Santiago Tolozy z ubocza szesnastki.

Zaś już w 9 minucie tucumańscy zawodnicy objęli prowadzenie dzięki samobójowi młodziana Tiago Palaciosa.

19-letni obrońca, notujący dopiero drugie oficjalne spotkanie w dorosłej karierze, wraz z kolegą tak niefortunnie próbował zablokować strzał Cristiana Menéndeza z ostrego kąta, że piłka odbita od jego nogi przekroczyła linię bramkową i wybicie jej nastąpiło zbyt późno.

Co można było przewidzieć, Atlético poszło za ciosem. W 27 minucie uzyskało własnego gola – podczas kornera strzelił go głową wspomniany Cristian Menéndez.

Następnie młodzik Palacios poniekąd wynagrodził „swojaka”, wybijając z linii bramkowej strzał oddany zza piątego metra przez Ramiro Carrerę. Poza tym goalkeeper Alan Aguerre zablokował dalekosiężną próbę Gabriela Risso Patróna.

Podczas drugiej odsłony w trakcie kornera dla Atlético główką nad poprzeczką spudłował Marcelo Ortiz.

Wśród Talleres dla odmiany młodociany Rodrigo Garro obił poprzeczkę z rzutu wolnego.

U samego kresu potyczki miejscowi dobili gości. Wywalczyli rzut karny, kiedy Renzo Tesuri został chamsko kopnięty przez oponenta przy chybionej dobitce strzału kolegi za piątym metrem.

Wapno na bramkę dającą dublet zamienił Menéndez. Wiekowy napastnik o przydomku „El Polaco” wyraźnie odżył po przyjściu Lucasa Pusineriego na stanowisko trenera tucumańskiego klubu. Od tego momentu przeważnie jest podstawowym napastnikiem, a przedtem głównie wchodził z ławki rezerwowych.

Atlético de Tucumán dzięki swej najwyższej w bieżącym roku wygranej wskoczył z ostatniej na jedenastą lokatę wśród grupy A. Dotychczas „El Decano” uciułał dziesięć oczek.

Przy tym zespół z północnego-zachodu Argentyny zepchnął na samo dno swe wczorajsze ofiary.

Kordobanie zamykają klasyfikację z ośmioma punktami na koncie. Mimo victorii nad samym River Plate, popularny „La T” nie odbił się od abisalu.

Teraz jednak nikt tam nie przejmuje się katastrofalnymi rezultatami w Pucharze Ligi. Trwa przecież walka o 1/8 finału południowoamerykańskiej Ligi Mistrzów. W środę Talleres stoczą arcyciekawy pojedynek Copa Libertadores, goszcząc u siebie brazylijski Flamengo.

******

Racing Club vs Banfield 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Maico Quiróz (56′-samobój), 1:1 Nery Domínguez (90+2′)

Remis nie służący nikomu. Racing Club w przeciwieństwie do Estudiantes La Plata jeszcze nie zapewnił sobie zwycięstwa wśród swej grupy, zaś Banfield zasadniczo stracił resztkę nadziei na play-off’y.

Początek dla lidera tabeli. Z rzutu wolnego przymierzył Edwin Cardona, lecz Facundo Cambeses wyszedł obronną ręką.

Wśród przyjezdnych po dalekim wyrzucie z autu głową uderzył Amos Perales, lecz piłkę pewnie wychwycił Gastón Gómez.

W 35 minucie znakomitą okazję dla miejscowych zaprzepaścił Iván Pillud. Wiekowy kapitan gospodarzy w centrum 16-tki znalazł się sam na sam z goalkeeperem, aby feralnie chybić obok słupka.

Następny atak miejscowych to strzał ze środka 16-tki Javiera Correi wybity przez Cambesesa.

„La Academia” sama się ukarała za indolencję. W 56 minucie podczas kontry oponenta defensywa miejscowych tak pokracznie powstrzymywała atak grającego przeciw macierzystemu klubowi Maximiliano Cuadry, że młody Maico Quiróz chcąc z kolegą wybić piłkę zmierzającą do bramki, sam ją tam skierował.

20-latek analogicznie, jak wspominany wyżej Tiago Palacios w swym drugim oficjalnym pojedynku jako senior zaliczył „swojaka”.

Uratować się przed pierwszą w tym Pucharze Ligi wtopą Racing zdołał dosłownie rzutem na taśmę. W drugiej doliczonej minucie podczas rozegrania kornera Nery Domínguez głową z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki.

To nie koniec emocji! Jeszcze w piątej dodatkowej minucie czerwoną kartkę obejrzał napastnik miejscowych Tomás Chancalay. Wyleciał za obrażanie arbitra Germána Delfino, który nie chciał przyznać następnego rzutu rożnego gospodarzom.

Niewiele brakowało, aby delegacja z południa Buenos Aires wykorzystała krótki okres przewagi liczebnej. Niestety podczas szybkiego kontrataku Agustín Urzi zza narożnika pola bramkowego tylko ostemplował słupek.

Błękitna strona Avellanedy pozostaje przodownikiem grupy A z 29 punktami na koncie. Jednakże drugi River Plate traci do „Academii” trzy oczka, zatem jeszcze może zluzować go na fotelu lidera w ostatnim rozdaniu fazy grupowej.

Wtorkowej nocy Racing Club zagra w Copa Sudamericana na ziemi brazylijskiej przeciwko klubowi Cuiabá o odzyskanie prowadzenia wśród swej kontynentalnej grupy.

Natomiast brygada z południa aglomeracji Buenos Aires po głupio wypuszczonej victorii na El Cilindro nadal jest ósma, posiada 18 punktów w zanadrzu i jeszcze w tej kolejce może stracić matematyczne szanse na ćwierćfinały.

Banfield podczas „Pucharu Pocieszenia” w czwartek zmierzy się jako gospodarz z chilijskim Uniónem La Calera. Stawką dla „El Taladro” również będzie przejęcie czoła grupowej tabeli.

******

Sarmiento de Junín vs River Plate 0:7 (0:3)

Gole – Tomás Pochettino (34′), Julián Álvarez (35′, 45′, 63′), Enzo Fernández (52′), Esequiel Barco (60′), Santiago Simón (70′)

Tylko przez dzień Gimnasia nacieszyła się najwyższym zwycięstwem tego roku w argentyńskim futbolu. Tak! River Plate nie mógł pozostawić bez odzewu takiej kanonady i na 6:0 laplateńczyków, odpowiedział zdeklasowaniem 7:0 solidnego w bieżącym półroczu, wciąż ubiegającego się o play-off’y Sarmiento przed jego publiką.

Wielką kanonadę zainicjował w 34 minucie Tomás Pochettino. Wychowanek Boca Juniors występujący dla River Plate uderzeniem z dystansu pokonał Josué Ayalę, też wywodzącego się ze szkółki „Xeneizes”.

Chwilę później po karygodnej stracie obrony Julián Álvarez przejął piłkę i ze skraju szesnastki podwyższył na 2:0.

Tuż przed przerwą centra Miltona Casco zza linii bocznej 16-tki, dzięki której z najbliższej odległości na pustą siatkę trafił Álvarez, kompletując dublet.

Zaraz po kwadransie odpoczynku drugi raz chciał strzelić także Pochettino, ale tym razem jego dalekosiężną próbę sparował goalkeeper.

W 52 minucie zza linii bocznej pola bramkowego w długi róg wycelował Enzo Fernández. Szósty raz podczas obecnej kampanii młody pomocnik wpisał się na listę strzelców.

Kiedy minęła godzina zawodów, ze środka 16-tki niskim uderzeniem po palcach Ayali odbitym od słupka piątą bramkę ze środka pola karnego uzyskał Esequiel Barco.

Chwilę potem Álvarez skompletował hattricka, ze skraju pola karnego uderzywszy pod poprzeczkę bramki gospodarzy.

Przyszły napastnik Manchesteru City już po raz siódmy trafił do siatki podczas bieżącego czempionatu, włączając się nagle do bitwy o tytuł najskuteczniejszego futbolisty zmagań.

A w przeciwieństwie do kilku innych doborowych snajperów, 22-latek będzie miał okazję postrzelać w fazie pucharowej Copa de Liga Profesional.

Dzieła zniszczenia w 70 minucie dopełnił Santiago Simón. Poprawiając zablokowany przez Ayalę atak Matíasa Suáreza, młody pomocnik przejął piłkę w centrum szesnastki i nisko przymierzywszy w długi róg od słupka wycelował do siatki.

Oczywiście machina Marcelo Gallardo zapewniła sobie ćwierćfinały, ale w przeciwieństwie do Boca Juniors wciąż może wygrać grupę, a po drugie nadal nie jest spokojna o co najmniej drugą lokatę w niej.

Wyścig o czoło stawki wśród grupy A wygląda nieporównywalnie ciekawiej, aniżeli w grupie B.

River Plate czwartkowej nocy skonfrontuje się na północy Brazylii przeciwko lokalnej Fortalezie w Copa Libertadores, gdzie póki co wygrał wszystkie mecze.

Natomiast rozdeptane na własnej ziemi Sarmiento de Junín póki co zostaje na szóstej lokacie, uzbierawszy 21 oczek. Przed ostatnią serią spotkań „Zieloni” bez wątpienia będą mieli jakiekolwiek matematyczne szanse na play-off’y, ale w ich sukces wierzą już wyłącznie najwierniejsi fani z rodzimego miasta Evity Perón.

Grupa B:

Vélez Sarsfield vs Tigre 3:2 (3:1)

Gole – 0:1 Agustín Obando (23′), 1:1 José Florentín (26′), 2:1 Lucas Janson (33′-pen.), 3:1 Julián Fernández (40′), 3:2 Sebastián Prieto (87′)

Wprawdzie Vélez Sarsfield nie zachował już żadnej możliwości awansu do najlepszej ósemki turnieju, ale wobec tego przynajmniej nie zamierza kończyć grupy na samym dnie. „El Fortín” w burzy goli przechytrzył u siebie znajdujący się krok od play-off’ów Tigre.

Wyżej sklasyfikowany Tigre wyszedł na prowadzenie w 23 minucie. Akcja dwójki wypożyczonej z Boca Juniors – wrzutka Facundo Colidio, po jakiej Agustín Obando przejął futbolówkę na boku szesnastki i niskim uderzeniem w długi róg zaskoczył Lucasa Hoyosa.

Riposta Vélezu jednakże błyskawiczna. W 26 minucie odpowiedział José Florentín. Dzięki dośrodkowaniu Lucasa Jansona reprezentant Paragwaju pośrodku pola karnego bezpośrednim uderzeniem wyrównał straty.

Natomiast dekadę minut po trafieniu gości, sędzia przyznał rzut karny gospodarzom za rękę. Ten wykorzystał Lucas Janson, zadając cios macierzystemu teamowi – z tego względu trafienia nie celebrował. To szósty gol skrzydłowego w danych rozgrywkach.

Pozbawiony już szans na 1/4 finału zespół miejscowych nie poprzestał na remontadzie. W 40 minucie jego zaliczkę podwoił młodzian Julián Fernández, notując pierwsze dorosłe trafienie w życiu.

18-latek z przytupem zaliczył premierowego gola. Przyrżnął nisko z dalszej odległości, od słupka celując do siatki. Bezradny Gonzalo Marinelli stał, niczym słup soli, kiedy wpuszczał trzecią bramkę.

W drugiej połowie Marinelli zablokował dalekosiężną próbę Jansona. Później goalkeeper Tigre wychwycił też niski strzał Florentína z boku szesnastki.

Beniaminek przynajmniej u kresu batalii zaliczył honorową bramkę. W 87 minucie uzyskał ją Sebastián Prieto zza pola karnego strzelając w długi róg.

Vélez okupuje ósmą pozycję w grupie B, uciuławszy 15 punktów. Dla porównania rok temu na arenie Pucharu Ligi wygrał swą grupę z 31 oczkami! A wtedy również dzielił te zmagania z CL!

Czwartkowej nocy w Pucharze Wyzwolicieli drużyna Vélezu zetrze się na płaszczyźnie Pucharu Wyzwolicieli w delegacji z RB Bragantino. Być może to będzie pojedynek ostatniej szansy dla „Fortíneros” w kontynentalnej elicie.

Tigre niezmiennie osiada na najniższym stopniu podium z 20 oczkami na koncie. Jeśli w poniedziałek Huracán oraz Central Córdoba nie wygrają swoich starć, wówczas aktualny mistrz drugiej ligi wraz z Aldosivi będą mieli zagwarantowane ćwierćfinały pomimo zadyszki w ostatnich dwóch kolejkach.

Zatem po zwieńczeniu przedostatniej serii spotkań pierwszej rundy możemy znać już KAŻDEGO awansującego z grupy B!

******

Arsenal de Sarandí vs Colón 2:0 (0:0)

Gole – Cristian Colmán (69′), Sebastián Lomónaco (85′)

Bijący się już tylko o uchronienie przed dnem klasyfikacji Arsenal de Sarandí odebrał obrońcom tytułu z Santa Fe resztkę marzeń o ćwierćfinałach.

Od początku zaatakował chcący uniknąć ostatniej lokaty zespół miejscowy. Najpierw obrońcy Colónu zahamowali dwukrotnie uderzenia rywala we własnym polu bramkowym.

Podczas ofensywy gości zza piątego metra nad poprzeczką spudłował kuriozalnie Mauro Formica.

Wśród ekipy Arsenalu natomiast ze skraju 16-tki bezpośrednio przymierzył Leonel Picco, lecz pewną robinsonadą wykazał się Ignacio Chicco.

W drugiej części rzut rożny dla gospodarzy, po jakim głową nad poprzeczką pomylił się Lucas Suárez.

Natomiast czołowy snajper „El Viaducto”, czyli Sebastián Lomónaco uderzył przewrotką zza pola bramkowego. Piłka ostukała słupek, po czym złapał ją Chicco.

W 69 minucie zaś Lomónaco wyłożył asystę, po czym Paragwajczyk Cristian Colmán z centrum 16-tki zdobył gola na wagę prowadzenia Arsenalu. Trzeci raz w czempionacie pokonał goalkeepera opozycji.

Wyrównać chciał Facundo Farías. Jego niską próbę dalszego zasięgu obronił Alejandro Medina.

Klub ś.p. „wiecznego” szefa AfA – Julio Grondony wygraną przypieczętował u kresu konfrontacji. W 85 minucie po szybkim przeprowadzeniu kornera głową asystę wyłożył Francisco Apaolaza, a następnie w polu bramkowym Lomónaco dopełnił formalności.

To siódma bramka ów napastnika podczas Copa de Liga Profesional 2022. Raczej o koronę króla strzelców turnieju już nie powalczy, ale niewątpliwie znajdzie się w czubie rankingu goleadorów.

Aktualnie nisko notowany Arsenal de Sarandí piastuje dziewiątą pozycję przy uciułanych 14 oczkach. Przy okazji „El Viaducto” przerwał czarną passę aż dziesięciu spotkań bez victorii.

Symboliczny cel w postaci bitwy o nie ukończenie rywalizacji na samym dnie stawki bardzo zmotywował dolną część grupy B.

Pokonani „Sabaleros” póki co wciąż są piąci przy zebranych 16 punktach i stracili jakiekolwiek szanse na wywalczenie drugiego pod rząd Pucharu Ligi. Cóż, rok temu nie musieli dzielić zmagań krajowych z kontynentalnymi. Teraz elitarny Puchar Wyzwolicieli jest zdecydowanie ważniejszy.

Colón w środę będzie pojedynkował się na swoim terenie z paragwajskim Cerro Porteño podczas Copa Libertadores. Może dokona vendetty za porażkę 1:3 w połowie kwietnia.

******

Lanús vs Independiente 1:0 (0:0)

Gol – Ángel González (90+2′)

Starcie dwóch renomowanych ekip wojujących już tylko o zachowanie honoru dla Lanús. „El Granate” golem w ostatniej chwili ograli Independiente, odbijając się od dna i wyprzedzając wśród klasyfikacji swe ofiary.

Pierwszy atak gospodarzy to niewypał. Sprowadzony w trakcie sezonu z Ukrainy długowłosy blondyn Claudio Spinelli haczony przez obrońcę nie sięgnął dośrodkowanej piłki w polu bramkowym.

Delegaci z Avellanedy zanotowali pudło po nieudanym strzale Gastóna Togniego zza linii bocznej pola bramkowego.

Wśród ekipy Lanús zza szesnastki huknął młodociany Samuel Careaga, lecz Sebastián Sosa zdołał wykonać poprawną interwencję.

Po zmianie stron z rzutu wolnego dla miejscowych nieznacznie pomylił się Ignacio Malcorra. Zaś Ángel González z linii bocznej 16-tki chytrym strzałem spudłował nad poprzeczką.

Rzut wolny dla przyjezdnych autorstwa Leandro Fernándeza również minął bramkę.

Bezbramkowego remisu jednak tu nie mieliśmy. W doliczonym czasie, tuż przed końcem boju szybki atak „El Granate” – Leonel Di Plácido posłał długą lagę zza połowy boiska, po jakiej sam na sam wybiegł Ángel González i z boku szesnastki skutecznym strzałem w krótki róg wykończył atak.

Dziesiąta lokata należy teraz do zwycięzców tego meczu, a chłopcy Jorge Almiróna okupują ją przy uciułanych 14 punktach.

Środowej nocy Lanús czeka wyjazdowa batalia z ekwadorską Barceloną Guayaquil o pierwszą lokatę w swojej grupie Copa Sudamericana.

Natomiast Independiente z 13 oczkami spadł na 13-ste, przedostatnie miejsce w grupie B. Już we wtorek „Los Diablos Rojos” stoczą wyjazdowy bój Sudamericany przeciw paragwajskiemu anonimowi Generalowi Caballero.

Ostatnie cztery potyczki trzynastej kolejki Copa de Liga Profesional zostaną przeprowadzone w poniedziałek.

Comments are closed.