CL i CS: heroizm River, blamaż Racingu

Trzy argentyńskie kluby rozegrały swoje spotkania trzeciej kolejki grupowej w Copa Libertadores i Copa Sudamericana środowej nocy. River Plate nadal ma komplet zwycięstw, zaś wyjątkowo bolesnego pstryczka w nos otrzymał Racing Club. Oto podsumowanie dnia w zmaganiach CONMEBOL:

Copa Libertadores:

Grupa F:

Colo-Colo vs River Plate 1:2 (0:0)

Gole – 0:1 Matías Suárez (82′), 0:2 Esequiel Barco (89′), 1:2 Juan Martín Lucero (90+2′)

Noc po hitowym starciu Boca Juniors przeciw Corinthians doszło do bardzo interesującego pojedynku z udziałem River Plate. Podopieczni Marcelo Gallardo w Chile sprawdzili ambitny Colo-Colo.

Wielkie emocje w samej końcówce pozwoliły „Milionerom” wywieźć arcyważną victorię z Santiago. Przez długi czas niewiele się działo, ale summa summarum czterokrotny zdobywca CL dopiął swego.

Dopiero u kresu potyczki zaczęły padać gole. W 82 minucie Matías Suárez otworzył wynik na rzecz giganta z Más Monumental. Zmiennik z bliska wykończył akcję po złej interwencji bramkarza Brayana Cortésa, który nieudolnie próbował zatrzymać centrę z boku szesnastki Marcelo Herrery.

U kresu boju River rozklepał wicemistrza Chile. Tuż przed upływem regulaminowego czasu Esequiel Barco wspaniałym uderzeniem dalszego zasięgu w długi róg podwyższył na 2:0.

„El Cacique” jednakże nie zamierzał polec bez charakteru. W doliczonym czasie Argentyńczyk Juan Martín Lucero celną główką strzelił argentyńskiemu klubowi, zmniejszając rozmiar chłosty gospodarzom.

Skład River Plate: Franco Armani (od 90′ [C]) – Marcelo Herrera, Paulo Díaz, Héctor Martínez, Milton Casco – Enzo Pérez [C] (90′, Bruno Zuculini), Enzo Fernández, Santiago Simón (55′, Matías Suárez) – Esequiel Barco, Julián Álvarez, Nicolás De La Cruz

Sędziował: Alexis Herrera (Wenezuela)

W tej grupie już chyba wszystko wyjaśnione. River Plate jest jej liderem z kompletem zwycięstw i chyba już nic nie przeszkodzi mistrzom Argentyny przy ukończeniu tegoż kwartetu na czele.

Zarazem „La Banda Roja” jako jedyny przedstawiciel kraju srebra wygrała każdy mecz na półmetku fazy grupowej tegorocznych zmagań klubowych CONMEBOL.

Colo-Colo uciułał trzy oczka mniej od River i musi zaakceptować fakt, że solidne drugie miejsce tutaj to szczyt jego możliwości.

Pozostałe środowe mecze:

América Mineiro vs Deportes Tolima 2:3 (0:0)

Gole – 1:0 Pedrinho (53′), 1:1 i 2:3 Anderson Plata (66′, 90+5′), 2:1 Junior Fernández (77′-samobój), 2:2 Julián Quinóñes (86′)

Kolumbijski Deportes Tolima ocalił nadzieję na awans dzięki ofiarnemu wyjazdowemu tryumfowi nad debiutantem w międzynarodowych rozgrywkach.

Remontada u kresu boju poprowadziła niedoceniany team z miasta Ibagué do wygranej w Belo Horizonte.

Aktualnie „La Vinotinto” jest trzeci w grupie D z ledwie punktem straty do prowadzącej dwójki.

******

Grupa F:

Fortaleza vs Alianza Lima 2:1 (0:0)

Gole – 1:0 Silvio Romero (50′), 1:1 Pablo Lavandeira (70′), 2:1 Hercules Pereira (79′)

Starcie dwóch ekip nie mających dotąd ani punktu w grupie F dla debiutującej w CL brazylijskiej Fortalezy.

******

Grupa G:

Cerro Porteño vs Peñarol 1:0 (1:0)

Gol – Ángel Cardozo Lucena (45+1′)

W bólach wymęczone zwycięstwo Cerro Porteño umocniło Paragwajczyków na czele niezwykle wyrównanej grupy G.

Natomiast Peñarol w zatrważającym położeniu. Czyżby czołowy team Urugwaju ponownie miał odpaść z Pucharu Wyzwolicieli już na etapie zmagań grupowych? Przypomnijmy, iż 1/8 finału CL „Aurinegros” nie powąchali od 2011 roku (kiedy zaszli aż do finału).

******

Grupa A:

Emelec vs Palmeiras 1:3 (0:2)

Gole – 0:1 Rony (19′), 0:2 Gabriel Veron (25′), 1:1 Joao Rojas (62′), 1:3 Breno Lopes (90+2′)

Broniący tytułu Palmeiras znów bezkompromisowo zwyciężył i po tryumfie w Ekwadorze jest jedynym obok River Plate zespołem z całą pulą punktów w połowie fazy grupowej Libertadores.

Wysokie wygrane „Zielonych” myślących o trzecim konsekutywnym zdobyciu Pucharu Wyzwolicieli są jednak wymowne. Łatwiejszej grupy najzwyczajniej w świecie nie mogli oni otrzymać!

******

Grupa B:

The Strongest vs FC Caracas 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Martín Prost (34′), 1:1 Samson Akinyoola (83′)

Wenezuelski klub wywiózł remis z andyjskich wysokości La Paz! Kopciuszki grupy B zamykają tu stawkę mając po dwa punkty na koncie.

To świetny prognostyk dla Boca Juniors przed wyjazdowym bojem przeciw Always Ready, jaki odbędzie się za tydzień! Skoro nawet byle wenezuelski team potrafi wywieźć oczko z wysokich gór Boliwii, to „Xeneizes” tym bardziej powinni sięgnąć w El Alto po zdobycz punktową.

PS. Warto zauważyć, iż dla FC Caracas regularnie gole strzelają piłkarze afrykańscy! W poprzedniej kolejce trafił Ghańczyk Osei Bonsu, teraz Benińczyk Samson Akinyoola. To zjawisko rzadko spotykane w Ameryce Południowej, gdzie występuje niewielu grajków z Czarnego Lądu.

Copa Sudamericana:

Grupa B:

Melgar vs Racing Club 3:1 (1:0)

Gole – 1:0 i 2:0 Luis Ibérico (21′, 52′), 3:0 Bernardo Cuesta (73′), 3:1 Javier Correa (87′)

Oto koniec pięknej passy Racingu Club! Po aż szesnastu z rzędu bojach bez porażki i pobiciu klubowego rekordu w XXI wieku pod tym względem, ekipa Fernando Gago sromotnie uległa w Peru tamtejszemu Melgarowi.

Jednocześnie inkaska drużyna z Arequipy niespodzianie zluzowała „La Academię” na czele tej grupy.

Prowadzenie gospodarzom udanym strzałem głową dał Luis Ibérico w 21 minucie.

Wyrównać dla gości mógł Javier Correa, ale w 35 minucie zmarnował jedenastkę. Fatalnie huknął nad poprzeczką.

Natomiast w 52 minucie Ibérico ustrzelił dublet, podwyższając zaliczkę Melgaru. Tym razem epizodyczny reprezentant Peru uporał się z defensorem i niskim strzałem oddanym w centrum szesnastki poskromił Gastóna Gómeza drugi raz.

Przyjezdnych dobił w 73 minucie Argentyńczyk Bernardo Cuesta, na terenie pola karnego wieńcząc atak sam na sam. Racing dawno nie zebrał tak tęgiego lania.

Jeszcze w końcówce potyczki Javier Correa zaliczył honorowe trafienie dla gości, poniekąd rehabilitując się za zmarnowane wapno. Nisko przymierzył ze skraju 16-tki, zaskakując Carlosa Cacedę.

Skład Racingu Club: Gastón Gómez – Facundo Mura, Leonardo Sigali [C], Emiliano Insúa, Eugenio Mena (65′, Gonzalo Piovi) – Fabricio Domínguez (67′, Jonatan Gómez), Aníbal Moreno (46′, Enzo Copetti), Leonel Miranda – Matías Rojas (59′, Carlos Alcaraz), Javier Correa, Edwin Cardona (59′, Nery Domínguez)

Sędziował: Dilio Rodríguez (Boliwia)

Racing Club spadł na drugie miejsce w tabeli, nadal zgromadziwszy sześć punktów. Tyle samo uciułali Peruwiańczycy posiadający jednak lepszy bilans bramkowy. Dzięki temu niepozorny, ale doświadczony w pucharach Melgar przegonił krezusa z Avellanedy.

******

Grupa C:

Universidad Católica de Quito vs Banfield 2:0 (0:0)

Gole – Ismael Díaz (51′), Cristian Martínez (54′)

Póki co na grupę śmierci wyrasta nie grupa F, a właśnie grupa C. Kwartet, gdzie na pierwszy rzut oka zdecydowanym faworytem wydawał się być Santos okazuje się dużo bardziej zacięty.

Niestety Banfield po wpadce w Chile, teraz dostał łupnia na andyjskich wysokościach stolicy Ekwadoru od Universidadu Católica. Sytuacja teamu z południa Buenos Aires pogarsza się zatem.

Przez większość zawodów miejscowi naciskali. Choćby strzał Argentyńczyka Lisandro Alzugaray’a z ubocza pola karnego wybił defensor Luciano Lollo, po czym piłka minimalnie minęła słupek.

Nadto Enrique Bologna musiał wybić niskie uderzenie Ismaela Díaza zza szesnastki.

Gospodarze wykiwali Banfield zaraz po przerwie dzięki szybkim dwóm bramkom obcokrajowców.

W 51 minucie Panamczyk Ismael Díaz wbiegł w pole karne, ażeby strzałem po ziemi z jego ubocza zaskoczyć Bolognę.

Zaś chwilę potem Kolumbijczyk Cristian Martínez zgasił resztkę nadziei Banfield na wywiezienie punktów z Quito. Przymierzył ile sił w nodze na boku 16-tki, a piłka przeszła przez ręce goalkeepera i wleciała do siatki.

Miejscowym w utrzymaniu prowadzenia nie przeszkodziła nawet czerwona kartka dla ich pomocnika Arona Rodrígueza z 74 minuty, jaką ten ujrzał za cios „z dyńki” wobec rywala.

Skład Banfield: Enrique Bologna – Emanuel Coronel, Alejandro Maciel, Luciano Lollo [C], Ian Escobar (73′, Franco Quinteros) – Alejandro Cabrera (64′, Nicolás Domingo), Juan Álvarez (63′, Julián Palacios), Giuliano Galoppo, Agustín Urzi (73′, Maximiliano Cuadra) – Juan Manuel Cruz (55′, Amos Perales), Darío Cvitanich

Sędziował: Augusto Menéndez (Peru)

To jest paradoks! Banfield na starcie Copa Sudamericana nieoczekiwanie ograł faworyzowany Santos, aby potem ulec mało znanym chilijskiemu Uniónowi La Calera tudzież ekwadorskiemu Universidadowi Católica.

Niemniej każdy wtajemniczony w latynoski futbol wie, iż brazylijski Santos traktuje Sudamericanę ulgowo, co wyrównuje szanse wszystkich uczestników danej grupy.

Każdy tu właściwie ma jednakowe szanse na pierwsze miejsce, czyli awans do 1/8 finału. Póki co Banfield z trzema oczkami okupuje dno tabeli, ale w drugiej części fazy grupowej „El Taladro” może śmiało odmienić swoje niekorzystne położenie. 

Największe emocje w grupie C dopiero przed nami! Bądźmy przekonani, iż team Diego Dabove białą flagą jeszcze nie macha.

Pozostałe środowe mecze:

Grupa B:

Cuiabá vs River Plate de Montevideo 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 Horacio Salaberry (15′), 0:2 Pablo León (45+1′), 1:2 Marquinhos (48′)

Domowa wpadka Cuiaby z ostatnim tutaj urugwajskim River Plate potwierdza, że anonimowi Brazylijczycy jednak nie pokuszą się o sprawienie niespodzianki w Sudamericanie. Obie ekipy posiadają teraz po trzy oczka, czyli tracą trzy do liderującego duetu Melgar-Racing.

******

Grupa E:

Guaireña vs 9 de Octubre 1:0 (0:0)

Gol – Diego Godoy (90+5′-pen.)

Paragwajski kopciuszek Guaireña golem z jedenastki uzyskanym w samej końcówce pokonał rewelację zeszłego sezonu ligi ekwadorskiej.

Dzięki temu założony w 2016 roku klubik na półmetku grupy E jest jej liderem, gdyż bilansem bramkowym wyprzedza renomowany Internacional.

******

Grupa F:

Deportes Antofagasta vs Atlético Goianiense 2:1 (0:1)

Gole – 0:1 Gabriel Noga (45+2′), 1:1 Jason Flores (87′-pen.), 2:1 Manuel López (90′)

Jakże odmienia się sytuacja w grupie F, uchodzącej za grupę śmierci Sudamericany po tym rezultacie!

Figurujący dotąd na dnie klasyfikacji z zerem punktów chilijski Deportes Antofagasta w samej końcówce urządził remontadę, pokonując 2:1 liderujący dotąd z kompletem wygranych brazylijski Atlético Goianiense!

Na wtopie średniaka Brasileirão bardzo może skorzystać Defensa y Justicia, o ile najbliższej nocy pokona u siebie LDU Quito.

Comments are closed.