Koncert strzelecki Defensa y Justicia!

Poza bezbramkowym starciem Boca Juniors z Vélezem sobotniej doby przeprowadzono trzy inne mecze dziewiątej kolejki Copa de Liga Profesional. Oto ich podsumowanie:

Grupa A:

Unión vs Newell’s Old Boys 1:0 (0:0)

Gol – Gastón González (60′-pen.)

Walka o strefę play-off w tejże grupie. Unión choć oszczędza siły na Copa Sudamericana, to wystąpił niemal najsilniejszym składem i pokonał u siebie groźnych obecnie Newell’s Old Boys.

Wśród miejscowych nisko z dystansu przymierzył Gastón González, lecz futbolówkę wybił Ramiro Macagno.

W 40 minucie skrzydłowy NOB – Nicolás Castro technicznie przymierzył z rzutu wolnego, lecz Urus Santiago Mele przytomnie interweniował. Zaś jeszcze przed przerwą Macagno obronił mocno przypadkowy strzał Imanola Machuki zza pola bramkowego podczas akcji Uniónu.

Kwadrans po starcie drugiej odsłony miejscowi rozstrzygnęli batalię na swą korzyść. W 60 minucie Gastón González wykorzystał rzut karny dla gospodarzy. Pół tygodnia temu w Sudamericanie przeciw kolumbijskiemu Juniorowi zarobił czerwoną kartkę, teraz wynagrodził ją.

U finiszu potyczki przybysze z Rosario zaatakowali w poszukiwaniu wyrównania. Próbę z narożnika szesnastki Ramiro Sordo nie bez trudu sparował Mele.

Natomiast w ostatniej akcji meczu sam na sam popędził młody Nazareno Funez – jednakże zmiennik gości nie wytrzymał napięcia i z okolicy szesnastego metra nisko przymierzywszy zaledwie obił słupek.

Wczorajsze derby prowincji Santa Fe między Rosario Central, a Colónem przyniosły remis 2:2. Te natomiast zwyciężył Unión.

„Tatengues” wskoczyli na najniższy stopień podium grupy dzięki tej wygranej, uzbierawszy dotąd 17 punktów. 

We wtorek Unión zagra na ziemi boliwijskiej z Oriente Petrolero podczas drugiej kolejki Copa Sudamericana. 

Newell’si mają 16 oczek, a wobec tej porażki niestety wypadli poza strefę play-off w grupie A.

******

Talleres vs Defensa y Justicia 1:5 (0:2)

Gole – 0:1 Carlos Rotondi (4′), 0:2 i 0:4 Hugo Fernández (40′, 67′), 0:3 Miguel Ángel Merentiel (51′), 0:5 Gabriel Alanís (74′), 1:5 Michael Santos (88′)

Pojedynek trzeciej siły poprzedniej kampanii ligowej przeciw wicemistrzowi Argentyny. Na pierwszy rzut oka zapowiadał się wyrównany bój, ale mimo to doszło do niespotykanego pogromu!

Okoliczności takiej demolki można jednak łatwo zrozumieć. Defensa y Justicia biorąca udział „tylko” w Sudamericanie awizowała najsilniejszy skład, zaś szczędzący siły na elitarną Libertadores kordobanie wystawili głębokie rezerwy.

Nic więc dziwnego, że goście broniący drugiego miejsca w lidze i słynący ze zdobywania kolosalnej ilości goli, błyskawicznie wykazali swoją dominację.

Już w 4 minucie Carlos Rotondi otworzył wynik na rzecz gości. Skrzydłowy niekryty w polu karnym wykończył szybki kontratak, niskim strzałem z pierwszej piłki zaskakując Guido Herrerę. Asystował mu Urus Miguel Ángel Merentiel.

Podwyższył w 40 minucie Hugo Fernández. Jego defensywa także nie upilnowała i ów boczny pomocnik wbiegłszy z piłką na obszar centrum szesnastki huknął w krótki róg ile sił w nodze. Paragwajczyk zanotował swą pierwszą bramkę na boiskach Argentyny.

Od drugiej części konfrontacji „Halcónes” poszli za ciosem i doszczętnie zmiażdżyli rezerwy gospodarzy. W 51 minucie Merentiel przejął złe wycofanie przeciwnika Fernando Juáreza i znalazł się przed okazją jeden na jednego, którą w centrum 16-tki skrzętnie spożytkował.

Dla Urugwajczyka wychowanego przez hiszpańską Valencię to piąty gol podczas bieżącej kampanii. Do przodującego wśród goleadorów rodaka Martína Cauteruccio z Aldosivi traci jedno trafienie.

Hugo Fernández zaś skompletował dublet w 67 minucie, gdy najpierw jego dogranie z ubocza pola karnego zablokował obrońca. Lecz Paragwajczyk odzyskał futbolówkę i torpedą po rykoszecie od głowy adwersarza podwyższył na 4:0.

Kolejny gwóźdź w trumnę Talleres wbił Gabriel Alanís. Lewy obrońca przejął na boku szesnastki wrzutkę ze środka pola, wyminął defensora i nisko przymierzył w długi róg, aplikując piłkę do „pajęczyny”.

Ekipa Sebastiána Beccacece w zasadzie nie miała praktycznie żadnej litości nad kordobańskimi niedobitkami, ale pod sam kres gry zdobyła się na akt miłosierdzia.

Wracający po kontuzji urugwajski snajper Michael Santos w 88 minucie dał tę honorową brameczkę „La T”.

Otrzymawszy podanie od Matíasa Godoy’a sprzed linii końcowej boiska Santos przejął futbolówkę za polem bramkowym i nisko uderzywszy w długi róg złagodził odrobinę tę brutalną chłostę dla swej brygady.

Talleres we wtorek stoczą hitowy pojedynek drugiej kolejki grupowej Copa Libertadores w Brazylii przeciw Flamengo będącego pod batutą „sławnego” wśród polskich kibiców Paulo Sousy.

Wśród grupy A zawodnicy Pedro Caixinhi pozostali przedostatni przy uciułanych zaledwie pięciu oczkach.

Natomiast DyJ znów jest wiceliderem ze zdobytymi 17 punktami. Aktualnie „Sokoły” mogą pochwalić się największą skutecznością w Pucharze Ligi – strzelili już 20 goli, czyli średnio trafiają ponad dwukrotnie na mecz.

Wtorkowej nocy ekipa ze stołecznego Florencio Varela podejmie u siebie także brazylijski zespół – Atlético Goianiense w drugim boju grupowym Sudamericany. 

Grupa B:

Independiente vs Tigre 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Leandro Benegas (35′-pen.), 1:1 Mateo Retegui (90+6′-pen.)

Borykający się z kryzysem gigant gościł w Avellanedzie beniaminka liderującego wśród tej grupy. Widowisko trzymało w napięciu do ostatnich chwil, kończąc się remisem.

Zaczęło się od rzutu wolnego dla miejscowych, z którego w słupek trafił Lucas Rodríguez występujący przeciw byłej drużynie.

Independiente uzyskał przewagę po rzucie karnym, jaki w 35 minucie wykorzystał Leandro Benegas. Wapno zostało przyznane za rękę Víctora Cabrery.

Tuż przed przerwą ciekawa okazja dla „Inde” – po szybkim rozegraniu kornera Domingo Blanco chciał wkręcić ze skrzydła lewego, ale minimalnie spudłował obok słupka. Wśród gości natomiast Víctor Cabrera niecelnie przymierzył głową.

W 71 minucie Gastón Togni fatalnie spudłował obok słupka z ubocza pola bramkowego, gdy miał przed sobą niemal pustą siatkę podczas szybkiego ataku lokalnych zawodników. Wcześniej rzeczony skrzydłowy spudłował też z krańca 16-tki.

Tigre również nie pościł od ofensywy. Dalekosiężne uderzenie Alexisa Castro sparował bramkarz. Próba Agustína Obando przypuszczona zza szesnastki została zaś wychwycona przez Sebastiána Sosę.

Potem Mateo Retegui spudłował bezpośrednim uderzeniem w polu bramkowym, chcąc uprzedzić składającego się do parady Urusa Sosę po dośrodkowaniu z lewej flanki. Ponadto rzeczony napastnik zaliczył główkę obronioną przez goalkeepera.

Dotychczasowy lider grupy B mimo tamtych niepowodzeń bił się do końca i ocalił remis w ostatniej chwili, także wywalczywszy rzut karny.

Wapno podyktowane za rękę rywala we własnej szesnastce na gola wyrównującego zamienił Mateo Retegui wypożyczony z Boca Juniors.

Oba trafienia na Estadio Ricardo Bochini zatem padły z jedenastego metra. Można rzec, iż remis tutaj to zasłużony rezultat.

Wtorkowej nocy Independiente musi się odbić od dna w Copa Sudamericana i ma ku temu doskonałą szansę, gdy zetrze się u siebie przeciwko beniaminkowi ligi paragwajskiej – Generalowi Caballero.

W tabeli grupy B Pucharu Ligi „Czerwone Diabły” zgromadziły 11 punktów, a znajdują się na szóstej pozycji. 

Tigre zdobył oczek 16 i na chwilę obecną beniaminek ze stołecznej Victorii leżącej w północnej części aglomeracji Buenos Aires nadal lideruje wśród grupy B.

Comments are closed.