River lepszy w klasyku

Sobotnia noc naszego czasu przyniosła kolejne trzy starcia piątej serii spotkań Copa de Liga Profesional. W hicie dnia River Plate pokonał na wyjeździe San Lorenzo. Wszystkie mecze skończyły się wynikiem 1:0. Podsumowanie dnia:

Grupa A:

San Lorenzo vs River Plate 0:1 (0:1)

Gol – Paulo Díaz (37′)

Chociaż ulubiony klub papieża Franciszka aktualnie srodze rozczarowuje, to starał się zawiesić poprzeczkę wysoko aktualnym mistrzom Argentyny.

Mimo to River Plate zdołał wywieźć całą pulę ze stadionu Nuevo Gasometro. Nota bene, bohater meczu ugodził swój były klub!

Pierwsi natarli przyjezdni. Braian Romero wybiegł sam na sam z bramkarzem w polu karnym, ale tylko ostukał słupek mając przed sobą stuprocentową szansę. Następnie ten sam napastnik oddał strzał głową obroniony przez 42-letniego Sebastiána Torrico.

Kiedy mijało półgodziny zawodów San Lorenzo wywalczył jedenastkę po ręce Leandro Gonzáleza Pireza we własnej szesnastce.

Rzut karny Nicolása Fernándeza (tego napastnika o pseudonimie „Uvita”) jednakże kapitalnie nogą wybił Franco Armani.

Kto by pomyślał, że zmarnowane wapno tak szybko zemści się na „Krukach”. Zaczęło się od trafienia w słupek wolejem Enzo Fernándeza ze środka szesnastki. Następnie Torrico sparował mierzone uderzenie z centrum 16-tki Esequiela Barco.

Aczkolwiek chwilę potem River objął prowadzenie. W 37 minucie dośrodkowanie z narożnika boiska głową przeciął Paulo Díaz, adresując piłkę do siatki.

Chilijski obrońca zdobytego gola nie celebrował, bowiem strzelił go eks-pracodawcy.

Właściwie więcej głębszych emocji tutaj nie mieliśmy. Chłopcy Marcelo Gallardo bez większych problemów dowieźli skromne prowadzenie do finalnego gwizdka arbitra Fernando Espinozy.

Goście mogli nawet podwyższyć, aczkolwiek Torrico jakoś bronił uderzenia dalszego zasięgu.

Jedynie w ostatniej sekundzie boju San Lorenzo zaliczył trafienie podczas rozegrania rzutu wolnego, lecz w trakcie akcji redebiutujący wśród „Cuervos” napastnik Nicolás Blandi sfaulował w polu bramkowym Armaniego, wskutek czego gol został anulowany.

River Plate po domowym remisie 2:2 z Racingiem Club wreszcie wygrał derbową konfrontację. Dzięki temu zrównał się punktami z Uniónem, któremu uległ w pierwszej kolejce.

„Millonarios” zdobyli dziesięć oczek, ale bilansem bramkowym prześcigują ekipę z Santa Fe i póki co okupują szczyt tabeli.

Natomiast San Lorenzo z marnymi dwoma punktami na koncie szura niemalże po dnie stawki.

******

Patronato vs Sarmiento de Junín 0:1 (0:1)

Gol Jonathan Torres (15′)

Potyczka outsiderów dla Sarmiento. Piłkarze z Junín bez kontuzjowanego weterana Lisandro Lópeza odnieśli drugie konsekutywne zwycięstwo, a zarazem pierwsze w kampanii na wyjeździe.

Ich rywal Patronato przystąpił do batalii pod okiem tymczasowego trenera, ponieważ po ostatniej porażce w Tucumánie z opieki nad zespołem „El Patrón” zrezygnował Iván Delfino.

Drużynę z Międzyrzecza chwilowo prowadził Gabriel Graciani szkolący na co dzień klubowe rezerwy. Nie zdołał wywalczyć zdobyczy punktowej.

Po kwadransie zawodów Jonathan Torres dał prowadzenie lepiej dysponowanym obecnie gościom, trafiając głową zza piątego metra. Okazał się to jedyny gol w całym pojedynku.

Patronato atakował głównie po zmianie stron, acz bezowocnie. Gospodarzy stać było choćby na uderzenie w słupek Raúla Lozano z ubocza szesnastki.

Nadto ich młody napastnik Alexander Sosa z bardzo bliskiej odległości obił obramowanie niemal pustej bramki podczas dość chaotycznej akcji miejscowych.

Jeszcze nisko z ubocza 16-tki przymierzył Gabriel Gudiño, napotykając robinsonadę Josué Ayali. Bramkarz Sarmiento obronił także uderzenie z bliska Juana Guasone podczas rzutu rożnego tudzież wybił nad poprzeczką próbę Gudiño zza szesnastki.

„Zieloni” obronili się przed naporem gospodarzy, wywożąc victorię z Estadio Presbitero Bartolomé Grella.

Sarmiento dotrzymuje kroku czołówce grupy. Podobnie, jak River i Unión team nazywany „La Verde” uzbierał dziesięć punktów na piętnaście możliwych, tylko gorszym bilansem bramkowym ustępując prowadzącemu duetowi.

Zaś Patronato uciułał marny punkt, osiadając na samym abisalu klasyfikacji. Póki co zespół z Parany jest najsłabszym w całym turnieju.

******

Racing Club vs Talleres 1:0 (1:0)

Gol – Gabriel Hauche (12′)

Starcie dwóch mocnych zespołów, które bez wątpienia furory u progu sezonu nie robią. Racing jednak wyraźnie odbudowuje się po bladym wstępie czempionatu i ograł 1:0 mizernych obecnie Talleres.

Decydującego gola już w 12 minucie zdobył weteran Gabriel Hauche, skutecznym niskim uderzeniem w długi róg ze środka 16-tki pokonując Guido Herrerę. To jego drugi gol w sezonie.

Już w 20 minucie kontuzjowany boisko opuścił kolumbijski gwiazdor miejscowych Edwin Cardona.

Od 34 minuty zadanie „La Academii” stało się łatwiejsze, bowiem czerwoną kartkę wobec drugiej żółtej za uderzenie oponenta zarobił lewy defensor przyjezdnych Enzo Díaz.

Racing w przewadze liczebnej torpedował bramkę gości. Herrera obronił strzał z centrum pola karnego Leonela Mirandy tudzież uchronił przed samobójem po przypadkowym strzale klatą swego kolegi Ángelo Martino.

U kresu pierwszej odsłony goalkeeper Talleres zatrzymał też uderzenie oddane w środku szesnastki przez Facundo Murę, a dobitka Hauche poleciała w trybuny.

Druga odsłona także pod dyktando teamu Fernando Gago, lecz podwyższyć zaliczki im się nie udało.

Między innymi dwie próby dalszego zasięgu ominęły bramkę Herrery, natomiast Urus Fabricio Domínguez zaledwie obił słupek nisko przymierzywszy ze skraju szesnastki u epilogu konfrontacji.

Ostatecznie „La Academia” ugrała skromne zwycięstwo. Aktualnie chłopcy z Avellanedy zgromadzili dziewięć oczek, co daje im czwartą lokatę.

Niezwykle kiepski początek kampanii notują Talleres, uciuławszy zaledwie dwa punkty w pierwszych pięciu potyczkach Pucharu Ligi.

Comments are closed.