Remisów moc, Vélez górą

Piątkowej nocy odbyły się następne pojedynki pierwszej kolejki Copa de Liga Profesional. Komplet punktów dziś zainkasował tylko Vélez Sarsfield. Reszta starć przyniosła remisy. Podsumowanie czterech wczorajszych spotkań:

Grupa A:

Banfield vs San Lorenzo 0:0

Bezbramkowy remis między Banfield, a ulubionym teamem papieża Franciszka. Trener Diego Dabove poprowadził Banfield przeciwko swemu byłemu klubowi.

Przed przerwą więcej do pokazania mieli gospodarze. Próbę z rzutu wolnego Juana Álvareza wybił nad bramką Sebastián Torrico, nie pozwalając strzelić sobie za kołnierz. Nadto Giuliano Galoppo głową wycelował minimalnie zbyt wysoko z odległości kilku metrów.

Uderzenie z rzutu wolnego Franco Quinterosa przeleciało nieznacznie obok słupka. Oprócz tego strzał wślizgiem Agustína Urziego ze środka 16-tki został wybity przez weterana Torrico.

U progu drugiej odsłony przedbiegi ofensywne poczynił San Lorenzo. Paragwajczyk Adam Bareiro nie sięgnął piłki przy dośrodkowaniu, stojąc tuż przed bramką gospodarzy. Poza tym, wiekowy Enrique Bologna sparował dalekosiężną próbę Nicolása Fernándeza Maercau’a.

W końcowych sekundach meczu jeszcze okazja dla Banfield, lecz Matías Romero spudłował obok słupka zza pola karnego. Nikt nie zdołał tu znaleźć drogi do siatki.

Tak oto padł pierwszy bezbramkowy remis w bieżącym sezonie. 

PS. Warto spostrzec, iż od teraz nowym sponsorem głównym San Lorenzo de Almagro jest UNESCO, czyli ciało Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw kultury, dziedzictwa ludzkości i praw człowieka!

Grupa B:

Arsenal de Sarandí vs Rosario Central 1:1 (1:1)

Gole – 1:0 Sebastián Lomónaco (10′), 1:1 Marco Ruben (33′)

Najsłabsza drużyna poprzedniej kampanii ligowej wymieniła praktycznie cały swój skład w letnim okienku transferowym! Efekty tej burzliwej metamorfozy przyjdą? Zaczęło się od domowego remisu z solidnym średniakiem.

Już w 10 minucie wracający do macierzystego zespołu Sebastián Lomónaco otworzył wynik na rzecz Arsenalu. Głową w polu bramkowym zaskoczył Gaspara Servio po asyście też głową od Alejo Antilefa.

Aczkolwiek od czego Rosario Central ma Marco Rubena? Wiekowy snajper pierwej dwukrotnie dał plamę, nie potrafiąc trafić z bliska w obstawie defensorów oraz goalkeepera.

Jednakże w 33 minucie Ruben wreszcie odpowiedział na cios miejscowych. Też ze łba znalazł drogę do siatki dzięki dośrodkowaniu Emiliano Vecchio z rzutu wolnego.

Podczas drugiej części miejscowi przy rzucie wolnym nie zdołali z bliska zwieńczyć ataku, gdyż obrona Central im przeszkodziła. Wynik po przerwie nie uległ korekcie.

Summa summarum na stadionie im. Julio Grondony zapadł premierowy w tych rozgrywkach podział punktów, który chyba względnie satysfakcjonuje obie drużyny. 

******

Godoy Cruz vs Tigre 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Lucas Blondel (37′), 1:1 Gianluca Ferrari (90+4′) 

W Mendozie remisowa potyczka średniaka poprzedniej kampanii ligowej z renomowanym beniaminkiem.

Pierwsi natarli gospodarze, lecz Ezequiel Bullaude zza pola karnego chybił obok słupka niskim strzałem.

Aktualny mistrz drugiej ligi otworzył rezultat fenomenalnym golem Lucasa Blondela w 37 minucie. Po rozegraniu rzutu rożnego prawy obrońca zza szesnastki huknął wolejem ile sił w nodze, nie dając nic do powiedzenia bezradnemu Juanowi Espínoli.

Podczas drugiej części Gianluca Ferrari mógł wyrównać, lecz próbę głową ów stopera Gonzalo Marinelli wyłapał. Na domiar złego dla miejscowych, w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę za chamskie uderzenie rywala obejrzał inny defensor „El Bodeguero” – Elías López.

Kiedy wydawało się, że Tigre wystartuje od victorii w Mendozie, nagle rzutem na taśmę Godoy Cruz wydarł punkt dla siebie!

Gianluca Ferrari na sekundy przed końcem boju zrehabilitował się za wcześniejszy niewypał. Odnalazł się w sporym zamieszaniu na obszarze pola bramkowego gości i swym trafieniem uchronił osłabionych „Winiarzy” przed wtopą.

Sprawiedliwy remis między dwiema ekipami o bardzo zbliżonym do siebie poziomie. Sprawiedliwy, ponieważ mendoski team jednak okazał się tu stroną przeważającą. 

Trener przyjezdnych Diego Martínez nie zdołał dosunąć swojej byłej drużynie. 

******

Vélez Sarsfield vs Aldosivi 2:0 (0:0)

Gole – Luca Orellano (64′), Lucas Janson (73′) 

Niby pojedynek Goliata z Dawidem, ale kadra danego tu Dawida wcale nie taka słaba w porównaniu do Vélezu, który przez ostatnie dwa miesiące bardziej osłabił się, niźli wzmocnił.

Mimo wszystko „Fortíneros” sprostali outsiderowi z Mar del Plata, dokopując mu na własnej twierdzy.

Do przerwy najciekawszą okazję wśród lokalnej ekipy miał młody Nicolás Garayalde, aczkolwiek jego niskie uderzenie ze środka szesnastki wybił kapitan gości José Devecchi.

Mało tego, tuż przed kwadransem odpoczynku rzeczony Devecchi sparował bombę Lucasa Pratto zza pola karnego.

Vélez rozstrzygnął bitwę po zmianie stron. Początkowo strzał głową Urusa Matíasa De Los Santosa przy kornerze sparował Devecchi, natomiast Luca Orellano z ostrego kąta ostrzelił boczną siatkę.

Młody Orellano w 64 minucie dla odmiany dał już prowadzenie faworytom. Skrzydłowy przejął centrę z lewej flanki, ażeby w polu bramkowym dopełnić formalności.

Zespół delegatów mógł szybko odpowiedzieć, ale uderzenie z okolicy szesnastego metra Kolumbijczyka Edwina Mosquery zdołał zatrzymać Lucas Hoyos.

Dodajmy, iż po blisko dwóch latach przerwy do gry wrócił tu słynny łysy urugwajski, 41-letni już, napastnik Santiago Silva, który ostatnio cierpiał karę dyskwalifikacji za doping. Nowy snajper Aldosivi wszedł z ławki rezerwowych.

Niecałe dziesięć minut po golu Orellano zwycięstwo uczestnika Copa Libertadores przypieczętował Lucas Janson. Piekielnie silnym strzałem z centrum pola karnego nie dał szans Devecchiemu, ustalając wynik na 2:0.

U kresu spotkania przybysze z Mar del Plata szukali honorowej bramki. Redebiutujący Santiago Silva przyrżnął wysoko nad poprzeczką z centrum szesnastki, tak samo jak niedługo potem uczynił to Andy Ríos (były atakujący Wisły Kraków).

Podczas doliczonego czasu czerwoną kartkę za drugą żółtą obejrzał młody obrońca przyjezdnych Nicolás Valentini wobec brzydkiego faulu na Franco Díazie w pobliżu linii autowej boiska.

Chłopcy Mauricio Pellegrino rozpoczęli zmagania Pucharu Ligi z wysokiego C. Oponent jednak nie zaliczał się do zbyt wymagających. 

Comments are closed.