Boca potknęła się na outsiderze

Na cztery dni przed finałem krajowego Pucharu Boca Juniors zmierzyła się na wyjeździe z ostatnim Arsenalem de Sarandí. Oszczędzając siły zaledwie zremisowała 1:1. Podsumowanie tego i czterech innych sobotnich meczów przedostatniej kolejki Liga Profesional:

Arsenal de Sarandí vs Boca Juniors 1:1 (0:1)

Gole – 0:1 Juan Ramírez (44′), 1:1 Bruno Sepúlveda (75′) 

Pół tygodnia przed finałem Copa Argentina piłkarze Boca stoczyli wyjazdowy bój z ostatnią ekipą tabeli.

„Xeneizes” ciągle niepewni awansu do Pucharu Wyzwolicieli, zatem mimo szczędzenia mocy na finał CA wystąpili niemal optymalnym składem. Jedynie Rodrigo Montes spośród wyjściowej jedenastki wliczał się w grono nominalnego uzupełnienia ekipy.

W wyjściowej jedenastce pojawili się nawet niesubordynowani Kolumbijczycy – Sebastián Villa oraz Edwin Cardona. Po zawieszeniu za czerwoną kartkę wrócił stoper Carlos Izquierdoz.

Boca Juniors nieskutecznie torpedowała bramkę outsidera przez prawie całą pierwszą połowę, ażeby u jej epilogu wreszcie złamać opór ostatniego zespołu stawki. Dla odmiany w drugiej połowie to zamykający tabelę rywal mógł złamać giganta.

Już w czwartej minucie najskuteczniejszy aktualnie piłkarz „Azul y Oro”, a więc Luis Vázquez odnotował chybiony obok słupka strzał głową.

Podczas rozegrania wolniaka także główką, ale minimalnie nad poprzeczką pomylił się Carlos Izquierdoz. Zaś centrostrzał Luisa Advínculi z prawego skrzydła bramkarz Medina wychwycił.

Po 20 minutach zbyt słabe uderzenie z boku szesnastki Sebastiána Villi obronił na raty Alejandro Medina. Ponadto inny Kolumbijczyk – Edwin Cardona zza szesnastki huknął nad poprzeczką.

Jeszcze inny kolumbijski gracz, a mianowicie Frank Fabra szarżował pod pole karne Arsenalu, lecz uderzając zza niego poślizgnął się i spudłował koło bramki.

Tak samo w 40 minucie obok słupka przyrżnął z ubocza szesnastki haczony przez obrońcę Sebastián Villa.

Nie udawało się Kolumbijczykom, to tuż przed przerwą sprawy w swoje ręce wziął Juan Ramírez. W 44 minucie ofensywa Boca od lewego boku szesnastki, w ramach której Fabra dośrodkował, na drugim uboczu 16-tki Vázquez posłał efektowną asystę piętą, natomiast Ramírez strzelił zza piątego metra.

Piłkę przed wpadnięciem do siatki próbował jeszcze wybić defensor rywali, ale nie zdołał uratować sytuacji i tym samym Juan Ramírez zdobył swego pierwszego gola jako piłkarz „Bosteros”.

Vázquez nawet jeśli nie goli nie zdobywa, to przynajmniej ładnie asystuje. Za to Juan Ramírez zrehabilitował się za fatalne pudło w końcówce poprzedniej bitwy przeciw Newell’s Old Boys, gdzie mógł rzutem na taśmę zapewnić victorię ubiegłorocznym mistrzom Argentyny.

W 2014 ten 28-latek grał dla Argentinos Juniors wraz z obecnym wiceprezesem Boca, czyli Juanem Románem Riquelme. Siedem lat później Riquelme niejako po znajomości ściągnął go na La Bombonera z San Lorenzo de Almagro.

Niestety, objęcie prowadzenia całkowicie nasyciło ekipę Sebastiána Battaglii. Po zmianie stron Arsenal rozdawał karty.

U progu drugiej odsłony bombę zza szesnastki Leonela Picco nie bez trudu wybił Agustín Rossi.

Natomiast w 75 minucie „El Viaducto” dopiął swego. Akcja zapoczątkowana wrzutem z autu, podczas której wprowadzony chwilę wcześniej jako zmiennik Alejo Antilef wyłożył asystę z centrum szesnastki, po czym Bruno Sepúlveda wybiegł sam na sam z Rossim, trafiając zza piątego metra.

Najniżej sklasyfikowany zespół Liga Profesional wyrównał i bynajmniej nie zamierzał na tym poprzestać.

Karygodny błąd w postaci straty piłki przez kapitana Marcosa Rojo nieomal sprawił, że Boca by tu wtopiła. Na całe szczęście Rossi obronił strzał z centrum pola karnego biegnącego jeden na jednego Emiliano Viverosa.

Później rzeczony młodzian Viveros jeszcze chybił nad poprzeczką z okolicy szesnastego metra podczas obiecującej kontry Arsenalu.

Natomiast goście podczas drugiej odsłony odhaczyli jedynie dwa niecelne strzały z dystansu Cardony. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego ów Kolumbijczyk jeszcze ostrzelał mur z rzutu wolnego. Zdobędzie jeszcze jakiegoś gola przed opuszczeniem Argentyny?

Ostatecznie wskutek tej idiotycznej straty punktów potentat z La Bombonera nadal nie jest spokojny o udział w Copa Libertadores 2022.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Carlos Izquierdoz, Marcos Rojo [C], Frank Fabra – Rodrigo Montes, Jorman Campuzano, Juan Ramírez (81′, Eduardo Salvio) – Sebastián Villa, Luis Vázquez, Edwin Cardona

Sędziował: Néstor Pitana

W tabeli ligowej Boca okupuje aktualnie siódmą lokatę ze zdobytymi 38 punktami. 

Arsenal nadal jest ostatni, uciuławszy zaledwie 20 oczek. To wstyd dla „Genueńczyków”, żeby nie pokonać zamykającej klasyfikację ekipy, którą w dodatku aktualnie prowadzi tymczasowy trener – Darío Espínola. 

Już w tę środę wielki finał Copa Argentina. Boca Juniors stoczy batalię przeciwko Talleres na Estadio Único Madre de Las Ciudades w Santiago del Estero. Być może po niej awans do upragnionej Copa Libertadores stanie się faktem?

Pozostałe sobotnie mecze:

Godoy Cruz vs Platense 2:2 (2:1)

Gole – 1:0 Tomás Badaloni (7′), 1:1 Matías Tissera (27′), 2:1 Matías Ramírez (43′), 2:2 Iván Gómez (54′)

Obie drużyny właściwie grały już o pietruszkę, choć Godoy Cruz przed tym meczem miał jeszcze iluzoryczne szanse na Copa Sudamericana. Teraz wskutek remisu stracił nawet je. Podział zdobyczy w Mendozie.

Już w siódmej minucie Tomás Badaloni zapewnił wyjście na plus wyżej faworyzowanym gospodarzom. Spożytkował gapiostwo obrony gości, aby w środku szesnastki zwieńczyć należycie akcję sam na sam z goalkeeperem beniaminka.

Platense odpowiedział w 27 minucie trafieniem głową z bliska snajpera Matíasa Tissery. Napastnik mający 25 lat na karku zdobył swą już trzynastą bramkę podczas aktualnej kampanii ligowej.

Badaloni natomiast przy drugiej swej akcji sam na sam dał plamę, albowiem jego uderzenie w tejże znakomitej okazji sparował Jorge De Olivera.

U kresu pierwszej połowy „Winiarze” odzyskali zaliczkę dzięki Matíasowi Ramírezowi. Skrzydłowy miejscowych specyficznym łukowatym uderzeniem głową zdobył bramkę do szatni, przecinając narożne dośrodkowanie.

Jednakże „Kalmary” nie złożyły broni. Dziesięć minut po zmianie stron drugi raz wyrównały za sprawą Ivána Gómeza. Pomocnik wypożyczony z Estudiantes La Plata główką na mniej więcej piątym metrze wycelował do siatki. Dośrodkował mu Facundo Curuchet.

Trzeci raz „El Bodeguero” prowadzenia nie objął. Strzał Martína Ojedy zza pola bramkowego sparował De Olivera. Ponadto 38-letni bramkarz wybił bombę z dystansu najskuteczniejszego piłkarza gospodarzy.

Podczas szans dla delegatów zza szesnastki nad bramką pomylił się Franco Baldassara. Ponadto u samego kresu potyczki obrońca Gianluca Ferrari zatrzymał szarżę Baldassary w szesnastce.

Aczkolwiek prowadzący mecz niedoświadczony jeszcze rozjemca Sebastián Zunino nie zauważył, iż stoper mendoskiej brygady przy okazji dotknął piłkę ręką.

Godoy Cruz jest dwunasty, ma 31 oczek. Pod okiem adepta Marcelo Bielsy, czyli Diego Floresa mieli tylko chwilowy okres prosperity. Od października znów spisują się przeciętnie. 

Platense piastuje siedemnastą lokatę z 28 punktami. Dla „Los Calmares” to przyzwoite notowanie. 

******

Sarmiento de Junín vs Talleres 1:2 (1:1)

Gole – 1:0 Jonathan Torres (12′), 1:1 Diego García (29′), 1:2 José Romero (54′)

Kordobanie są wyżej notowani spośród tej dwójki, co potwierdzili w Junín. Wygrali i to radząc sobie drugim garniturem, gdyż oszczędzali się środowy na finał Copa Argentina.

Sarmiento początkowo wykorzystał rozluźnienie w szykach Talleres. Pierwej młody Julián Brea nisko sieknął zza szesnastki, ale tutaj jeszcze Guido Herrera skutecznie interweniował.

Acz tuzin minut ledwie minął, kiedy Jonathan Torres dał beniaminkowi prowadzenie. Podczas rozegrania rzutu wolnego w sporym zamieszaniu odnalazł drogę do siatki na terenie pola bramkowego. Zdobył ósmego gola w sezonie.

Kordobański klub nieomal wyrównał po strzale Diego Garcii z boku szesnastki, lecz Urusa zablokował Manuel Vicentini.

Półrezerwowy zespół Talleres dokonał riposty tuż przed upływem półgodziny spotkania, kiedy trafił właśnie Diego García. Zrehabilitował się za wcześniejszy niewypał, uderzeniem ze skraju 16-tki w długi róg celując do „pajęczyny”.

Prowadzenie przyjezdnym mógł dać Héctor Fértoli, aczkolwiek jego główkę Vicentini wybił.

U prologu drugiej odsłony Jonathan Torres mógł odzyskać przewagę Sarmiento po fatalnej robinsonadzie Herrery, lecz obstawiony defensorami w centrum szesnastki huknął wysoko nad poprzeczką.

„La T” udowodnili, że potrafią wojować na dwóch frontach. Mimo wszelkich kłopotów odwrócili wynik.

W 55 minucie młodzik José Romero strzelił premierowego gola podczas dorosłej kariery, wieńcząc remontadę. 18-latek dopełnił formalności z bliska do pustej siatki dzięki podaniu Fértoliego.

Jeszcze Mateo Retegui wśród gości posłał piłkę do siatki, lecz przejmując futbolówkę przed bramką w pozycji leżącej dotknął jej ręką, co sędzia Nazareno Arasa spostrzegł i trafienia nie uznał.

Talleres pozostają wiceliderem, zdobywszy już 46 punktów. Ponadto kordobanie tym zwycięstwem zagwarantowali sobie udział w fazie grupowej Copa Libertadores 2022! 

Jak w środę chłopcy Alexandra Mediny spiszą się w finale Pucharu Argentyny? Czy Boca Juniors czeka trudna konfrontacja przeciwko nim. 

Sarmiento już nie musi się o nic obawiać. Zajmuje sobie zgodne z przewidywaniami 22 miejsce przy dorobku 24 oczek. Schody dla nich zaczną się od następnej kampanii, gdy wrócą spadki z ligi. 

******

Huracán vs Racing Club 1:0 (1:0)

Gol – Matías Coccaro (27′) 

Bitwa o bilety do Copa Sudamericana, choć gospodarzom zostały nikłe szanse na zakwalifikowanie się do kontynentalnego turnieju.

Mimo to Huracán zwyciężył przeciętny obecnie Racing Club, przedłużając swe nadzieje.

Zaczęło się od akcji przyjezdnych, podczas której wiekowy Lisandro López spudłował głową. 38-letni goleador wkrótce opuści błękitną część Avellanedy. Zawiesi buty na kołku czy będzie grał gdzieś indziej?

Huracán zaprzepaścił zaś doskonałą okazję, kiedy bramkarz Gastón Gómez źle wybił centrę Rodrigo Cabrala. Lecz piłka nastrzeliła stojącego w polu bramkowym Urugwajczyka Jhonathana Candię i przeleciała nad poprzeczką.

Wśród gości dalekosiężną torpedę posłał Mauricio Martínez, aczkolwiek zaprawiony w bojach Marcos Díaz zaskoczyć się nie pozwolił.

Zwycięskiego gola dla „El Globo” zdobył Matías Coccaro. Inny Urugwajczyk z drużyny miejscowych w 27 minucie przesądził o tryumfie ekipy Franka Kudelki. Głową zza piątego metra pokonał Gómeza dzięki wrzutce Césara Ibáñeza.

Wyrównać spróbował Tomás Chancalay, aczkolwiek jego niskie przymierzenie zza szesnastki Díaz sparował.

W drugiej połowie podczas rzutu rożnego dla Racingu strzał głową Carlosa Alcaraza goalkeeper gospodarzy zahamował.

Huracán także nie usiadł na laurach. Z kontrą popędził Cristian Núñez, acz strzał Paragwajczyka oddany w szesnastce obronił Gómez.

Díaz zaś wyłapał kolejną dalekosiężną próbę Mauricio Martíneza. Mało tego przy pomocy jednego z obrońców udało mu się zablokować heroicznie uderzenie z boku pola bramkowego Ivána Pilluda.

U samego kresu batalii 35-letni bramkarz Huracánu odparł także mocne, niskie przymierzenie młodego zmiennika Gonzalo Córdoby z ubocza szesnastki.

Wśród klasyfikacji ligowej Huracán awansował na dziewiątą lokatę ze zdobytymi 35 oczkami. Team ze stołecznej dzielnicy Parque Patricios zachowuje zatem odrobinę szans na wejście do „Pucharu Pocieszenia”.

Racing Club natomiast może wylecieć ze strefy Copa Sudamericana, jeśli w bieżącej kolejce wygrają Argentinos Juniors oraz Gimnasia. 

******

Lanús vs Rosario Central 2:2 (1:0)

Gole – 1:0 José López (4′), 2:0 José Sand (51′), 2:1 i 2:2 Marco Ruben (68′, 69′) 

Ubywające nadzieje na Libertadores drużyny Lanús kontra spore szanse na wejście do Sudamericany piłkarzy Rosario Central.

Ambicje obu zespołów były tak wyrównane, że padł remis. Zaś miejscowi czwarte spotkanie pod rząd wykazali swój gen frajerstwa, trzeci raz w ciągu ostatnich czterech starć trwoniąc dwubramkową zaliczkę. Rzecz jasna ich szanse na CL doszczętnie prysły.

Już w czwartej minucie José López wyprowadził „El Granate” na przód. Podczas zespołowej akcji trafił zza pola bramkowego po rykoszecie od obrońcy. Trzynasty gol w rozgrywkach 20-letniego snajpera.

Podwyższyć mógł Guillermo Burdisso, lecz strzał głową tegoż obrońcy podczas kornera został wybity przez goalkeepera Juana Pablo Romero.

Atak Central zaś nie powiódł się, bowiem wbiegający w szesnastkę Alan Marinelli z jej środka spudłował obok słupka.

Skuteczniejszy od Lópeza jest jego imiennik Sand, który śmiało mógłby być ojcem bramkostrzelnego młokosa. Stary lis pola karnego u progu drugiej części celną główką zza piątego metra zdobył bramkę na 2:0. Choć Romero trącił piłkę, to ta minęła linię bramkową.

To już piętnaste trafienie 41-latka podczas czempionatu! A on bynajmniej nie zamierza kończyć kariery po tym sezonie!

Aczkolwiek jak mogłoby być inaczej? Lanús tę dwubramkową zaliczkę roztrwonił i to w ciągu zaledwie minuty!

Rosario Central remis zapewnił także weteran. Marco Ruben podczas minut 68-69 załadował dwa gole, niwelując stratę gości.

Najpierw przejmując asystę Emiliano Vecchio, wybiegł sam na sam i dopełnił formalności w polu bramkowym.

Chwilę potem Francesco Lo Celso przymierzył zza szesnastki, a futbolówka odbita rykoszetem w polu karnym od 35-letniego łowcy bramek zmyliła Lautaro Moralesa, po czym wleciała do siatki.

Ruben niczym Sand ciągle goni Juliána Álvareza na czele rankingu strzeleckiego. Też wpisał się na listę trafiających już piętnaście razy, czyli o dwa mniej, aniżeli młodociany goleador River Plate.

Gospodarze powinni byli odzyskać prowadzenie, ale utalentowany Pedro De La Vega przejmując dośrodkowanie tuż przed pustą bramką gości, frajersko stracił piłkę i ta zamiast do siatki wpadła pod nogi obrońcy rywali, który wykopał ją.

U epilogu batalii obie strony zaprzepaściły po raz jednej okazji. Młody Luca Martínez Dupuy podczas kontry Rosario wybiegł sam na sam ze zmierzającym doń bramkarzem. Zza pola karnego przelobował go, ale przy tym zaledwie ostemplował poprzeczkę.

Natomiast podczas kontry Lanús jeden na jednego mknął Sand. W polu karnym jego uderzenie przeleciało po rękach Romero i sprzed bramki futbolówkę wykopał wracający defensor przyjezdnych.

Bardziej pechowego zespołu, niż „El Granate” ze świecą szukać! Jakim cudem zerznęli oni cztery ostatnie starcia, to ciężko pojąć nawet filozofom.

Zatem Lanús traci już nawet matematyczne szanse na udział w Pucharze Wyzwolicieli. Wśród klasyfikacji „El Granate” okupuje ósmą lokatę, zdobywszy 37 punktów. 

Bordowa drużyna z południa aglomeracji Buenos Aires to niekwestionowany dzban roku nie tylko w Argentynie, ale i na całym amerykańskim kontynencie! Choć teoretycznie o to miano mogłaby rywalizować z Grêmio, Colo-Colo i Guaraní. 

Teraz Boca Juniors od całkowicie pewnego udziału w Copa Libertadores 2022 dzieli już tylko punkt w ostatniej kolejce przeciw Central Córdoba, zwycięstwo w finale Copa Argentina lub jedna wpadka Independiente. 

Rosario Central jest dwunasty z 32 oczkami. Póki co „Canallas” uzupełniają grono drużyn kwalifikujących się do Copa Sudamericana. 

Comments are closed.