Boca uległa Independiente

W pierwszą rocznicę śmierci Diego Maradony przegrany klasyk zanotowała Boca Juniors, ulegając 0:1 na wyjeździe Independiente. Podsumowanie tego klasyku oraz innych trzech środowych spotkań 22 kolejki Liga Profesional:

Independiente vs Boca Juniors 1:0 (1:0)

Gol – Carlos Benavídez (20′)

Poprzednie dwa klasyki przeciwko „Czerwonym Diabłom” w wykonaniu Boca Juniors ułożyły się przyzwoicie, bowiem niebiesko-złota brygada w obu odrabiała stratę.

W grudniu 2020 zawodnicy jeszcze aktualnego mistrza Argentyny ograli 2:1 na wyjeździe Independiente po dwóch golach u kresu spotkania. Natomiast ostatnio, w marcu bieżącego roku zremisowali na twierdzy wroga 1:1, ale pod sam koniec boju zmarnowali jedenastkę.

Pierwsi natarli miejscowi, lecz nie mający szczęścia do strzałów z dystansu Lucas González spudłował zza pola karnego.

Za chwilę naprawdę obiecujący atak „Xeneizes”. Dwa uderzenia Cristiana Pavóna zza pola bramkowego wybili stojący przed nim obrońcy. Jeszcze dobijał zza szesnastki Alan Varela, acz piłka po rykoszecie od rywala przeleciała nad poprzeczką.

Minutę potem inny szarża Boca, podczas której z ostrego kąta w boczną siatkę wycelował Cristian Medina.

W 20 minucie podczas dłuższego rozegrania kornera to Independiente zadał cios. Uczynił to jako pierwszy, do czego osoby śledzące ostatnią rywalizację tych drużyn są przyzwyczajone.

Alan Velasco dośrodkował z prawej strony boiska, po czym urugwajski pomocnik Carlos Benavídez celną główką w polu bramkowym zdobył gola.

Zaznaczmy, iż 23-letni Urus strzelił swe dopiero drugie trafienie dla „Los Diablos Rojos”, a zarazem pierwsze od ponad trzech lat! Trzeba jednak pamiętać, że w międzyczasie mało grał ze względu częstych i dotkliwych kontuzji.

DIEGO MARADONA SIEMPRE EN NUESTROS CORAZONES! 

Poprzednie dwa razy Boca w wyjazdowych klasykach przeciw „Inde” potrafiła odrobić jedną bramkę deficyt, a raz finalnie nawet zwyciężyła. Tym razem „Czerwone Diabły” nie pozwoliły się dogonić.

Podwyższyć po upływie półgodziny mógł występujący przeciw byłej ekipie Juan Manuel Insaurralde. Strzał głową wiekowego obrońcy podczas rzutu rożnego wybił jednak Agustín Rossi.

Następnie do zmasowanej ofensywy przystąpili goście. Lewy obrońca Agustín Sandez zza pola bramkowego fatalnie spudłował nad poprzeczką, mogąc zdobyć pierwszego oficjalnego gola w dorosłej karierze.

W 38 minucie niską torpedę dalszego zasięgu Vareli sparował na korner Sebastián Sosa.

Za chwilę w trakcie rzutu rożnego zza narożnika pola bramkowego obok słupka pomylił się Norberto Briasco-Balekian.

Urugwajski goalkeeper Independiente, który występował przeciw swej byłej drużynie, wybił także bezpośredni strzał zza pola karnego Eduardo Salvio, który pierwszy raz od czasu wyleczenia poważnej kontuzji kolana zagrał w wyjściowym składzie.

Po chwili przy tymże szybko rozegranym kornerze z ubocza szesnastki nisko przymierzył Pavón, acz Sosa piłkę sparował.

Za moment próbę dobitki Salvio z centrum 16-tki nogą na następny rzut rożny sparował kryjący „Toto” lewy obrońca Gastón Togni. U kresu pierwszej połowy Boca prześladowała dramatyczna indolencja.

W drugiej części derbów „Bosteros” nie byli już tacy aktywni. Tuż przed 70 minutą Lisandro López minimalnie spudłował niskim dalekosiężnym strzałem.

Natomiast w 82 minucie idiotyzm popełnił kapitan Boca – Carlos Izquierdoz. Doświadczony stoper bezmyślnie uderzył łokciem w brzuch Alana Velasco, za co obejrzał czerwoną kartkę.

Osłabiona drużyna przyjezdnych chwilę później natarła. Akcja zmienników – centrę Sebastiána Villi w polu bramkowym przeciął Luis Vázquez, aczkolwiek haczony przez obrońcę chybił obok bramki.

Wśród miejscowych dwukrotnie głową podczas rożniaków próbował Sergio Barreto, ale Rossi wychodził z tych sytuacji obronną ręką.

Jeszcze w doliczonym czasie rozpaczliwą kontrę podjął Lisandro López. Tuż przed polem karnym piłki ręką dotknął powstrzymujący go obrońca, ale sędzia tego nie zauważył! Piłkę sekundę później do rąk złapał Sosa i nadzieje Boca na zdobycz punktową w Avellanedzie prysły.

Staruszek Julio César Falcioni prowadzący teraz „Inde” dokopał swemu byłemu klubowi!

„Genueńczycy” w bieżącym półroczu nie zwyciężyli ani jednego ligowego klasyku! Ulegli River Plate, San Lorenzo, Independiente tudzież Estudiantes. Tylko zremisowali bezbramkowo jeden z nich – przeciwko Racingowi.

Ogółem przez cały 2021 rok Boca Juniors w regulaminowym czasie nie pokonała żadnego odwiecznego wroga (z River wygrała dwa razy dopiero po konkursie jedenastek)!

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Carlos Izquierdoz [C], Lisandro López, Agustín Sandez (77′, Frank Fabra – od 82′ [C]) – Cristian Medina, Alan Varela, Agustín Almendra (61′, Edwin Cardona) – Eduardo Salvio (77′, Juan Ramírez), Norberto Briasco-Balekian (76′, Sebastián Villa), Cristian Pavón (61′, Luis Vázquez)

Sędziował: Pablo Echavarría

W tabeli ligowej Boca Juniors póki co spadła z czwartego na piąte miejsce. 36 punktów na koncie i oddalające się podium od chłopców Sebastiána Battaglii.

Natomiast w rocznym zestawieniu „Xeneizes” nadal okupują pozycję dającą drugą rundę kwalifikacji elitarnego Pucharu Wyzwolicieli. Jeśli „Azul y Oro” zdobędą Puchar Argentyny, nie będą musieli się przejmować swą pozycją wśród „tabla anual”.

Następny pojedynek ligowy zeszłoroczny mistrz Argentyny stoczy w niedzielę na La Bombonera z Newell’s Old Boys. 

Independiente okupuje dziewiątą lokatę ze zdobytymi 34 punktami, przedłużając swe płonne nadzieje na awans do Copa Libertadores. 

Pozostałe środowe spotkania:

Newell’s Old Boys vs Central Córdoba 1:0 (0:0)

Gol – Maxi Rodríguez (68′) 

Trzecie zwycięstwo NOB w ostatnich czterech potyczkach. Wyraźnie pod okiem nominalnego trenera swych rezerw – Adriána Taffarela rosarimscy piłkarze wyłudzili się w letargu.

U progu starcia Ignacio Scocco, czyli wiekowy snajper gospodarzy uderzył z ubocza 16-tki, a piłka trącona po palcach goalkeepera przeleciała wzdłuż bramki i wykopał ją obrońca.

Central Córdoba odpowiedział strzałem Lucasa Melano z centrum pola karnego, jaki głową w polu bramkowym wybił defensor NOB.

Krótko po przerwie goście z Santiago del Estero ponownie natarli. Uderzenie Gonzalo Bettiniego z boku szesnastki ostemplowało poprzeczkę. Ponadto Melano głową z bliska niekryty kuriozalnie spudłował nad poprzeczką.

Za to 40-letni już symbol drużyny gospodarzy, czyli Maxi Rodríguez nie zamierza kończyć kariery. Właśnie „Fiera” swym golem z rzutu wolnego w 68 minucie zapewnił victorię „Leprosos”.

Ramiro Macagno zapobiegł wyrównaniu strat, dwukrotnie broniąc strzały głową z bliska Miltona Giméneza.

Kuriozalnie pudło wśród miejscowych zaliczył sam Maxi Rodríguez, zostawiony samopas chybiwszy nad poprzeczką z ubocza pola bramkowego w dogodnej okazji.

Siedemnaści Newell’s Old Boys mają 26 punktów, zaś aktualnie trzeci od końca Central Córdoba uciułał ich 20.

EDIT. Legendarny Maxi Rodríguez krótko po tym starciu ogłosił zakończenie kariery. Pożegnał się więc w wieku 40 lat pięknym golem z rzutu wolnego, dającym zwycięstwo.

******

Sarmiento de Junín vs Banfield 0:0

Bezbramkowy remis w innej bitwie klubów dolnej części stawki. Na stadionie im. Evity Perón w Junín goli nie zobaczyliśmy.

Pierwszy ruszył do akcji Banfield. Uderzenie zza szesnastki Agustína Urziego obronił goalkeeper. Zaś główka Ramiro Enrique zza pola bramkowego poszybowała obok słupka.

Wśród szans Sarmiento próba z rzutu wolnego byłego Wiślaka krakowskiego – Gervasio Núñeza minęła cel. Bomba Sergio Quirogi natomiast została nie bez trudu wybita przez Facundo Cambesesa.

Krótko po przerwie szansa przyjezdnych. Juan Álvarez nieznacznie chybił obok bramki z ubocza szesnastki.

Rzut wolny dla beniaminka autorstwa Yaira Arismendiego ominął bramkę. Ponadto rzeczony zmiennik gospodarzy oddał strzał bezpośredni z bliska ofiarnie wybity przez goalkeepera. Banfield jakoś się obronił przed naporem „Zielonych” dowodzonych przez Martína Funesa.

Dziewiętnasty Sarmiento nazbierał póki co 24 punkty. Dla odmiany Banfield okupuje 22 lokatę i zgromadził dotychczas, o ironio, 22 oczka. 

******

Atlético de Tucumán vs Defensa y Justicia 0:4 (0:1)

Gole – Miguel Ángel Merentiel (20′), Gabriel Hachen (63′), Walter Bou (67′-pen.), Francisco Pizzini (76′) 

Poprzednia konfrontacja tych dwóch ekip (w maju) skończyła się deklasacją 5:0 w wykonaniu Atlético. Jednakże DyJ podczas rzeczonego starcia oszczędzała się na mecz Copa Libertadores przeciw Palmeiras i przysłała do Tucumánu głębokie rezerwy.

Tym razem ekipa ze stołecznego dystryktu Florencio Varela nie musi myśleć o innych rozgrywkach, więc na arenie ligowej daje do wiwatu. Niewiele zabrakło, aby w tym samym Tucumánie wzięła idealny rewanż za tamten blamaż.

W 20 minucie prowadzenie gościom dał Miguel Ángel Merentiel. Urus trafiając z najbliższej odległości na pustą siatkę zdobył ósmego gola podczas tej kampanii. Asystował mu Carlos Rotondi.

Na wstępie drugiej części wśród delegatów setkę zmarnował wspomniany Rotondi – z kilku metrów wycelował prosto w bramkarza, gdy chciał dobić strzał z ostrego kąta Bou.

Podczas drugiej odsłony DyJ dała koncert strzelecki. Gabriel Hachen w 63 minucie podwyższył na 2:0, celując ze środka 16-tki na właściwie pustą bramkę po podaniu Francisco Pizziniego.

Chwilę potem goście wywalczyli jedenastkę, a tę na swą również ósmą bramkę w sezonie zamienił Walter Bou.

Pod koniec bieżącego roku ów snajper wraca z wypożyczenia do Boca Juniors i prawdopodobnie stanie się wśród giganta integralnym członkiem pierwszej drużyny.

Kanonadę sfinalizował Francisco Pizzini. Na jakiś kwadrans przed finiszem regulaminowego czasu ustalił wynik na 4:0, notując swe siódme trafienie w rozgrywkach.

Najpierw z centrum pola karnego Kolumbijczyk Raúl Loaiza absurdalnie obił poprzeczkę mając przed sobą pustą bramkę, lecz DyJ kontynuowała akcję. Wychowanek Independiente należycie zwieńczył ją niskim strzałem w długi róg z ubocza pola karnego.

Defensa y Justicia przeszła do historii! Od czasu powrotu Atlético do pierwszej ligi, czyli od początku 2016 roku jeszcze nikt nie upokorzył ich w Tucumánie tak wyraźnie!

Rozpędzona Defensa y Justicia zwyciężyła ósmy raz w ostatnich dziewięciu potyczkach, stając się nowym wiceliderem klasyfikacji.

Na koncie „Sokołów” jest 40 punktów (lepszym bilansem bramkowym wyprzedzają Talleres) i przynajmniej do jutra drużyna Sebastiána Beccacece zachowa matematyczne szanse na mistrzostwo. 

Atlético de Tucumán jeszcze nie wygrał pod wodzą obecnego trenera Pablo Guiñazú. Za kadencji tego raczkującego jeszcze stratega zaczęli od dwóch remisów, a teraz przegrali czwarty raz z rzędu.

W tabeli tucumańczycy są czwarci od dna, uciuławszy 21 oczek. Zaznaczmy, iż „El Decano” zwyciężył ledwie raz na ostatnie trzynaście starć. Prezentują się jeszcze gorzej, niż San Lorenzo, choć zdobyli punkt więcej od papieskiej ekipy. 

Comments are closed.