Liga gna! La Plata wymiata!

Nie zwalniają tempa rozgrywki Liga Profesional. Po dniu przerwy rozpoczęła się 22. kolejka zmagań o mistrzostwo Argentyny za 2021 rok. Losy tytułu już rozstrzygnięte. Oto podsumowanie pięciu wtorkowych starć:

Gimnasia La Plata vs Talleres 5:2 (2:0)

Gole – 1:0 Johan Carbonero (7′), 2:0 Erik Ramírez (38′), 2:1 Francisco Gerometta (53′-samobój), 3:1 Luis Rodríguez (54′), 3:2 Juan Cruz Komar (62′), 4:2 Lucas Licht (77′-pen.), 5:2 Brahian Alemán (90+1′-pen.) 

Demolka w La Placie! Polująca na awans do Copa Sudamericana miejscowa Gimnasia w gradzie goli zmiażdżyła wciąż bijących się majstra Talleres.

GELP świetnie uczciła powrót na swój stadion El Bosque po krótkim okresie gry na znacznie większym Estadio Ciudad de La Plata.

Nikt nie spodziewał się takiej kanonady w wykonaniu „Los Lobos” , którzy generalnie dysponują solidną obroną, za to goli zdobywają niewiele.

Już w siódmej minucie Johan Carbonero otworzył rezultat. Kolumbijczyk niekryty przejął centrę z rzutu wolnego Luisa Rodrígueza i popędził sam na sam z goalkeeperem, którego pokonał w polu bramkowym.

Ciemnoskóry skrzydłowy wypożyczony z Once Caldas czwarty raz w czempionacie wpisał się na listę strzelecką.

Obrona przyjezdnych w tej sytuacji pokazała, że próba złapania rywala na ofsajdzie podczas dośrodkowania z wolniaka jest bardzo ryzykowna i często zawodzi.

Wyrównać mógł inny kolumbijski piłkarz – Diego Valoyes, lecz jego szarżę w szesnastce do spółki zatrzymali bramkarz miejscowych z obrońcami.

Następnie po dośrodkowaniu z połowy boiska Michael Santos chciał na uboczu pola karnego przelobować wychodzącego doń bramkarza i niestety chybił nad poprzeczką. „La T” nie mieli farta.

Wśród gospodarzy z rzutu wolnego spudłował obok słupka ikoniczny Luis „Pulga” Rodríguez.

Podwyższył w 38 minucie Erik Ramírez. 25-letni napastnik zdobył gola drugi mecz z rzędu. Wybiegł sam na sam z Guido Herrerą i na raty trafił do siatki, skutecznie dobijając w bocznej strefie pola bramkowego.

Krótko po przerwie Gimnasia sama sobie utrudniła życie, bowiem Francisco Gerometta tak pechowo przeciął centrę przed swą bramką, że wpakował samobója.

Chwilę później jednak weteran Luis „Pulga” Rodríguez przywrócił dwubramkowe prowadzenie laplateńczykom. Przejął asystę Ramíreza, aby bezpośrednim uderzeniem oddanym w środku 16-tki nie dać szans Herrerze. Piąty gol podczas aktualnego sezonu dla 36-latka.

Talleres długo nie składali broni. Kiedy minęła godzina gry, Juan Cruz Komar celną główką podczas kornera zanotował drugą kontaktową bramkę dla kordoban.

Niemniej u kresu zawodów podopieczni Néstora Gorosito przy pomocy jedenastek zmietli wicelidera. W 77 minucie wywalczyli rzut karny, jaki wykorzystał 40-letni wyga Lucas Licht. Czy to jego ostatni gol w karierze?

W doliczonym czasie zaś gwóźdź do trumny Talleres również z jedenastego metra wbił Brahian Alemán.

Gimnasia La Plata nie próżnuje od pewnego czasu. Na siedem ostatnich starć wygrała aż pięć i awansowała na dziewiąte miejsce w tabeli, a zarazem do strefy Copa Sudamericana.

W dorobku „Wilków” są 34 punkty, więc na upartego ten mniej znany przedstawiciel La Platy może jeszcze wojować o top pięć klasyfikacji. 

Talleres w przykrym stylu żegnają się z marzeniami o mistrzostwie. Wicelider zdobył 40 punktów, więc posiadający teraz 9 oczek więcej River Plate w czwartek będzie świętował mistrzowską koronę, jeśli nie ulegnie słabemu obecnie Racingowi. 

Co więcej, jeśli kordobański klub nie weźmie się w garść, to niebawem wyleci nawet poza strefę kwalifikacji do fazy grupowej Pucharu Wyzwolicieli! 

******

Huracán vs Patronato 1:0 (0:0)

Gol – José Moya (85′) 

Teoretycznie spośród tej dwójki Huracán jest lepszym zespołem, ale Patronato nie zamierzał tanio sprzedać skóry.

Delegacja z Międzyrzecza na północy Argentyny była niedaleko od wywiezienia punktu ze stołecznej dzielnicy Parque Patricios.

Jednak ostatecznie Huracán pod sam koniec boju przechylił szalę zwycięstwa na swą korzyść.

Pierwszy ciekawszy atak przeprowadzili goście, acz dalekosiężne uderzenie Juniora Ariasa wybił Marcos Díaz.

Następnie przy innej ofensywie Patronato z boku szesnastki obok bramki pomylił się Nicolás Delgadillo.

Wśród miejscowych próbę z dystansu Césara Ibáñeza wychwycił bramkarz Matías o identycznym nazwisku. Była też niecelna główka podczas rzutu rożnego, a niski strzał Santiago Hezze ze skraju szesnastki goalkeeper wybił.

Ponieważ jutro jest pierwsza rocznica śmierci Diego Maradony, takimi dziesiątkami piłkarze na boiskach Argentyny upamiętniają teraz legendę futbolu. 

Około 70 minuty przy rzucie rożnym dla „El Globo” główką słupek ostemplował onathan Galván, natomiast dobitka José Moyi w sporym zamieszaniu przeleciała obok bramki.

Podczas ofensywy gości Delgadillo uderzeniem z pierwszej piłki w środku pola karnego spudłował obok bramki.

Nareszcie w 85 minucie faworyzowany Huracán przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Patricio Toranzo dośrodkował z narożnika boiska, po czym José Moya ofiarnym uderzeniem na piątym metrze wycelował do siatki.

To pierwszy gol na boiskach Argentyny tego kolumbijskiego stopera, który przez cały bieżący rok mało co grał ze względu częstych kontuzji.

Huracán zajmuje teraz dziesiąte miejsce, zdobywszy 32 oczka. Ekipa Franka Kudelki powinna do finiszu kampanii bić się o bilety do Copa Sudamericana. 

Natomiast Patronato rywalizuje już tylko o uniknięcie ostatniej pozycji. Okupuje 21 lokatę, uciuławszy 23 punkty. 

******

Aldosivi vs San Lorenzo 2:0 (1:0)

Gole – Gabriel Hauche (6′, 56′) 

W Mar del Plata rywalizacja o uniknięcie ostatniego miejsca, bo San Lorenzo przy obecnej formie nie ma co marzyć choćby o Copa Sudamericana mimo, iż matematycznie zachowuje jeszcze nadzieję na kwalifikację do tegoż turnieju.

Tak czy inaczej nawet podrzędny Aldosivi naszpikowany byłymi piłkarzami papieskiego teamu utarł nosa zdobywcom Copa Libertadores sprzed siedmiu lat.

Minęło zaledwie sześć minut, kiedy Gabriel Hauche huknął pod poprzeczkę z pierwszej piłki w centrum szesnastki, dając prowadzenie outsiderowi. Wcześniej goście frajersko stracili futbolówkę na własnej połowie.

Wyśrubować prowadzenie „Rekinów” mógł Federico Milo, aczkolwiek karygodne chybił bezpośrednim uderzeniem wślizgiem na piątym metrze.

Ze strony San Lorenzo okazję do wyrównania zaliczył Nicolás „Uvita” Fernández, niemniej jego mocny strzał z centrum szesnastki wybił José Devecchi, który do Aldosivi jest wypożyczony właśnie z drużyny gości!

W 56 minucie tryumf „Los Tiburones” uświetnił Hauche. Wiekowy snajper, który do Aldosivi zawitał w trakcie obecnego sezonu (wcześniej opuścił Argentinos Juniors przez konflikt z trenerem) wycelował z najbliższej odległości na pustą siatkę, przejąwszy dogranie Javiera Iritiera posłane na boku 16-tki.

To pierwsze dwa trafienia Hauche w barwach Aldosivi i ogółem pierwszy raz pokonał goalkeepera oponentów od połowy lipca.

Po drugim golu 34-latka emocje stricte piłkarskie zeszły na dalszy plan i rozpoczął się festiwal agresji.

Sędzia Fernando Rapallini pokazał aż cztery czerwone kartki! Większość dyskwalifikacji spotkała oczywiście przyjezdnych.

Zaraz po bramce na 2:0 czerwień bezpośrednio ujrzeli legendarny pomocnik gości Néstor Ortigoza oraz rywal, jego były klubowy kolega z San Lorenzo – Martín Cauteruccio, którzy zdaniem arbitra za bardzo skoczyli sobie do gardeł podczas boiskowej awantury.

Kontaktowe trafienie „Cuervos” mogli zanotować podczas rozegrania rzutu wolnego, aczkolwiek uderzenie z pierwszej piłki Nicolása Fernándeza Maercau oddane na boku szesnastki wychwycił Devecchi.

Rzeczony Fernández Maercau zarobił od razu czerwień wskutek uderzenia w twarz przeciwnika podczas walki o piłkę.

Zaś jeszcze w doliczonym czasie czwartą ogółem i trzecią wśród przyjezdnych czerwoną kartkę obejrzał wobec drugiej żółtej Nahuel Barrios za ostry faul.

Aldosivi mógł jeszcze dobić rodzących sobie z dwoma graczami mniej oponentów. Niestety, Manuel Panaro Miramón absurdalnie chybił nad poprzeczką zza pola bramkowego w stuprocentowej okazji.

19-latek zaprzepaścił wspaniałą szansę na swojego pierwszego oficjalnego gola w karierze.

Drugi raz z rzędu Aldosivi wygrał 2:0, opuszczając pod wodzą Martína Palermo dolne rejony tabeli. 

„Rekiny” z Mar del Plata zostały wskrzeszone! Za kadencji „Tytana” wygrały już cztery spotkania, czyli tyle, ile od początku kampanii aż do momentu przybycia Palermo na Estadio José María Minella. 

San Lorenzo zanotował aż siedem porażek na ostatnie osiem bojów i z 20 punktami okupuje lokatę przedostatnią. Tragiczna forma stołecznego giganta, dowodzonego tymczasowo przez Diego Monarriza. 

******

Godoy Cruz vs Estudiantes La Plata 1:3 (1:2)

Gole – 1:0 Martín Ojeda (13′), 1:1 Gustavo Del Prete (17′), 1:2 i 1:3 Leandro Díaz (20′, 73′-pen.) 

Chcąc awansować do Copa Libertadores zawodnicy Estudiantes w samą porę zaczęli wygrywać, bo ostatnimi czasy generalnie woleli remisować.

Do czasu pogromu Huracánu, na poprzednie osiem starć laplateński team aż sześć skończył wynikiem nierozstrzygniętym.

Wyjazd do Mendozy na wracający do przeciętnej formy Godoy Cruz był okazją do odniesienia przez „Estu” pierwszego od września zwycięstwa na wyjeździe.

I mimo gorzkiego początku udało się chłopcom Ricardo Zielinskiego podbić Estadio Malvinas Argentinas.

Najpierw kubeł lodowatej wody na łby gości, bowiem w trzynastej minucie Martín Ojeda efektownym bezpośrednim strzałem w polu bramkowym pokonał Mariano Andújara.

Gwiazdor Godoy Cruz zdobył jedenastego gola w czempionacie. Nie mniej urodziwa była tu asysta z boku szesnastki Valentína Burgoy.

Aczkolwiek już cztery minuty później Gustavo Del Prete świetnym uderzeniem z dystansu wyrównał straty. Zarazem ośmy raz podczas obecnego sezonu wpisał się na listę strzelców.

Estudiantes prędko odwrócili wynik. Już w 21 minucie kretyńska strata, a właściwie „asysta” obrońcy miejscowych Guillermo Ortiza do Leandro Díaza, który biegł sam na sam z bramkarzem i lekkim lobem zza pola karnego skierował piłkę do siatki, uprzedziwszy wybiegającego doń Juana Espínolę.

Na początku drugiej połowy uderzenie zza pola karnego Nicolása Pasquiniego wybił Paragwajczyk Espínola.

Wśród gospodarzy pechowiec tego meczu – Guillermo Ortiz chybił głową obok słupka podczas kornera.

Szansę dla Estudiantes zaś zmarnował niezwykle skuteczny u prologu tego sezonu, a teraz mizerny Manuel Castro. Urus chybił obok bramki ze skraju szesnastki podczas kontry, gdy został podcięty przez defensora.

W 71 minucie tryumf laplateńczyków zapewnił Leandro Díaz, który najpierw został sfaulowany przez bramkarza w polu karnym, a potem z wapna sam wymierzył sprawiedliwość.

Díaz uzyskał już osiem goli w aktualnych rozgrywkach, jak jego kompan Del Prete. Mało tego, brodaty atakujący drugie starcie pod rząd zanotował dublet!

Estudiantes przerwawszy remisowy amok efektownie wygrał drugi pojedynek w ciągu połowy tygodnia. „Los Pincharratas” wzbogacili dorobek do 35 oczek, zbliżając się ku miejscu gwarantującemu Copa Libertadores. 

Wspaniały dzień La Platy! Oba kluby z tego miasta odniosły piorunujące victorie, pnąc się do czołówki klasyfikacji! 

Za to Godoy Cruz piastuje dwunastą lokatę, mając 27 oczek i awans do elitarnej CL może wydrzeć już tylko poprzez tryumf w Pucharze Argentyny.

Ekipa Diego Floresa wyraźnie oszczędza siły na rzeczony turniej, w którym za tydzień stoczy półfinał przeciw Talleres. 

******

Vélez Sarsfield vs Argentinos Juniors 2:0 (0:0)

Gole – Lautaro Giannetti (80′), Lucas Pratto (90+3′) 

Vélez znajdujący się krok od pewnego udziału w fazie grupowej przyszłorocznej Copa Libertadores ograł u siebie Argentinos Juniors mogący wejść już co najwyżej do Copa Sudamericana.

Potyczka pod dyktando gospodarzy, ale pierwsze akcje im nie kleiły się. Cristian Tarragona oddał strzał głową obroniony przez bramkarza podczas kornera, zaś Thiago Almada chybił nad poprzeczką z rzutu wolnego.

Następnie Federico Lanzillota wychwycił próbę głową Matíasa De Los Santosa podczas innego rzutu rożnego.

Niewiele brakowało, aby Vélez stracił idiotyczną bramkę podczas zabawy futbolówką we własnym polu karnym, ale na szczęście ich obrona w porę naprawiła własny błąd przy fartownej akcji Nicolása Reniero.

Potem Cristian Tarragona chybił koło słupka z ubocza pola karnego, zaś Luca Orellano z dystansu wycelował prosto do rąk Lanzillotty.

Ze strony Argentinos Juniors krótko przed przerwą niecelnie głową przymierzył Gabriel Ávalos.

W 78 minucie goście frajersko się osłabili. Ich kapitan Miguel Torrén zarobił żółtą kartkę za faul, po czym nabluzgał arbitrowi.

Rozjemca Hernán Mastrangelo nie popuścił tej zniewagi i wyrzucił z boiska niesfornego obrońcę. To absurd, żeby kapitan drużyny wylatywał za takie dziecinne zachowanie…..

Błyskawicznie Vélez wykorzystał atut przewagi liczebnej. Już dwie minuty później kapitan lokalnej ekipy – Lautaro Giannetti celną główką pokonał Lanzillottę, dzięki ładnej wrzutce od Federico Mancuello.

Za moment wśród osłabionych gości Reniero pomylił się nad poprzeczką zza szesnastki.

Natomiast „Fortíneros” dobili AJ tuż przed końcem boju, kiedy wracający do łask Lucas Pratto ofiarnym strzałem wślizgiem w centrum pola karnego ustalił wynik na 2:0.

To pierwszy gol wiekowego snajpera od prawie roku, a zarazem pierwszy po powrocie do Vélezu i do swej ojczyzny.

Już tylko dwa punkty lub jedna wpadka Boca dzieli ekipę Mauricio Pellegrino od zagwarantowanego startu w fazie grupowej Copa Libertadores 2022. Vélez chociaż na dzień przejął najniższy stopień podium przy dorobku 38 punktów. 

Przeciętny aktualnie zespół Argentinos Juniors piastuje szesnastą pozycję, zgromadziwszy 26 oczek. Przy takiej postawie nawet o wejście do Copa Sudamericana będzie trudno chłopcom Gabriela Milito.

Comments are closed.