Koncert Avellanedy, wytrwali Talleres

Ważne zwycięstwa Colónu i Talleres. W końcu porywająco zagrały oba kluby z Avellanedy! Same rezultaty do zera na rzecz wyżej notowanych klubów. Podsumowanie czterech sobotnich meczów 20. kolejki Liga Profesional:

Colón vs Platense 3:0 (1:0)

Gole – Eric Meza (45+3′), Christian Bernardi (65′), Rodrigo Aliendro (90+2′) 

Domowe starcie z beniaminkiem było dla zdobywców Pucharu Ligi idealną okazją do zainkasowania pewnej victorii.

Jednakże patrząc na ostatnią formę obu zespołów, wyższość teamu z Santa Fe wcale nie musiała być oczywista. Mimo to Colón rzeczywiście potwierdził rolę zdecydowanego faworyta tej konfrontacji i zdeklasował 3:0 zaściankowy Platense.

Pierwszy atak „Sabaleros” spalił na panewce. Szarżę Christiana Bernardiego w okolicy piątego metra zablokował wślizgiem obrońca, a poprawka z ostrego kąta Lucasa Beltrána została wybita przez goalkeepera Luisa Ojedę.

Następnie ofensywa gości – mocno z boku 16-tki przyrżnął Brian Mansilla, lecz piłkę pewnie wypiąstkował Leonardo Burián.

Przy innej akcji Colónu poprawnie interweniował Ojeda, wybijając niski strzał z boku pola karnego Erica Mezy.

Tuż przed przerwą Colón strzelił gola do szatni. Prowadzenie wyżej notowanym gospodarzom w trzeciej dodatkowej minucie dał właśnie Eric Meza. Tym razem skutecznie przymierzył z ubocza szesnastki, pokonując Ojedę.

To trzeci gol 22-letniego defensora w tym sezonie i ogólnie w jego dorosłej karierze.

Zaraz potem wybuchła awantura na boisku, wskutek której sędzia Néstor Pitana pokazał czerwoną kartkę rezerwowemu obrońcy gości – Nahuelowi Iribarrenowi.

U progu drugiej odsłony najskuteczniejszy zawodnik outsidera podczas tegoż sezonu – Matías Tissera z ubocza szesnastki huknął tylko w boczną siatkę. Później niska próba dalszego zasięgu Juana Infante wylądowała w rękach Buriána.

W 65 minucie zaliczkę tryumfatorów Copa de Liga Profesional wyśrubował ich kapitan Christian Bernardi. Ładnym bezpośrednim strzałem po ziemi w długi róg ze środka pola karnego nie dał szans Ojedzie.

Następną szansę wśród „Sabaleros” zanotował rezerwowy obrońca Facundo Mura. Jego niskie przymierzenie z boku szesnastki sparował bramkarz Platense.

U kresu potyczki, w drugiej doliczonej minucie dzieła zniszczenia „Kalmarów” dopełnił Rodrigo Aliendro. Pomocnik miejscowych nisko uderzył przy słupku zza pola karnego, adresując futbolówkę do „pajęczyny”.

Colón aktualnie zajmuje piąte miejsce wśród klasyfikacji ze zdobytymi 32 punktami. 

Siedemnasty stopień tabeli okupuje Platense, mające 23 oczka. 

******

Godoy Cruz vs Talleres 0:2 (0:0)

Gole – Rafael Pérez (61′), Juan Cruz Komar (72′)

Przedsmak półfinału Pucharu Argentyny, który odbędzie się w najbliższy piątek. Kluby z Mendozy i Córdoby na przestrzeni niecałego tygodnia zmierzą się ze sobą aż dwukrotnie.

Obie ekipy rzecz jasna oszczędzały siły na ów półfinał, ale jednak bardziej do ligowego starcia przyłożył się zespół Talleres chcący ocalić przynajmniej iskierkę nadziei na mistrzowski tytuł.

Godoy Cruz osłabiony brakiem swojego gwiazdora Martína Ojedy tudzież innego startera – Gonzalo Abrego (obaj leczą urazy) nie sprostał drugiej sile stawki na Estadio Malvinas Argentinas.

Od kiedy na trybuny w Argentynie wrócili kibice, „El Bodeguero” domowe boje toczą na nie swym kameralnym Estadio Feliciano Gambarte, tylko na mieszczącym więcej widzów głównym stadionie miasta Mendoza.

Już w trzeciej minucie akcja Talleres podczas rozegrania rzutu wolnego – Rafael Pérez z ubocza szesnastki wycelował w boczną siatkę.

Chwilę potem goście zmarnowali naprawdę świetną okazję, gdy Ángelo Martino karygodnie spudłował nad poprzeczką bezpośrednim uderzeniem z kilku metrów.

Gdy mijał kwadrans zawodów pierwszy raz natarł Godoy Cruz. Matías Ramírez chybił strzelając wzdłuż bramki z ostrego kąta.

Dziesięć minut później następna ciekawa szansa dla „Winiarzy”. Néstor Breitenbruch dośrodkował zza połowy boiska, po czym Tomás Badaloni biegł sam na sam z bramkarzem. Jego zbyt chaotyczne uderzenie ze skraju 16-tki wyłapał Guido Herrera.

W 33 minucie po następnej długiej ladze z własnej połowy sam na sam biegł inny napastnik mendoskiej ekipy – Ezequiel Bullaude. Jego niski strzał oddany w centrum pola karnego dla odmiany Herrera heroicznie wybił.

Zmarnowane sytuacje zemściły się na Godoy Cruz. W 61 minucie Rafael Pérez tym razem znalazł drogę do siatki. Kolumbijski obrońca fantastycznym uderzeniem piętą w powietrzu zza piątego metra zaskoczył Juana Espínolę, przecinając dośrodkowanie z narożnika boiska Ángelo Martino.

Po 72 minucie kordobanie wygrywali już różnicą dwóch goli. Znów bramkę zdobył dla nich stoper! Centrę z kornera tym razem wykonał Francis MacAllister, a głową po rękach bramkarza trafienie zdobył Juan Cruz Komar.

Przyjezdni mogli zadać więcej ciosów po następnych rzutach rożnych. Przy jednym Enzo Díaz główką pomylił się nad poprzeczką, a przy innym dalekosiężne uderzenie wolejem Juana Cruza Esquivela po palcach goalkeepera tylko obiło słupek.

Tuż przed końcem młody zmiennik Esquivel jeszcze raz spróbował dołożyć własną cegiełkę do tegoż zwycięstwa, lecz po ładnej zespołowej akcji minimalnie spudłował obok słupka z centrum 16-tki.

Wiceliderzy Talleres zgromadzili 39 punktów. Tylko cztery mniej „La T” zgromadzili od przewodzącego River Plate, który niemniej dopiero stoczy swój pojedynek bieżącej kolejki. 

Trzynasta lokata należy do posiadającego 26 oczek Godoy Cruz. Za tydzień, jak wspomnieliśmy, następna bitwa tych drużyn, jakiej areną będzie Estadio Juan Gilberto Funes w mieście La Punta (prowincja San Luis) – o finał Copa Argentina, w którym czeka Boca Juniors. 

******

Independiente vs Arsenal de Sarandí 3:0 (2:0)

Gole – Alan Soñora (17′), Silvio Romero (37′), Alan Velasco (56′)

Na pierwszy rzut oka potyczka sąsiadów ze stołecznych miast Avellaneda i Sarandí to rywalizacja Dawida z Goliatem. Takową rzeczywiście była.

Ostatnimi czasy Independiente prezentuje się wyraźnie poniżej oczekiwań, aczkolwiek mimo wszystko przeciwko przedostatniej ekipie stawki zespół „Los Diablos Rojos” poradził sobie brawurowo.

Zaczęło się od szansy dla Arsenalu, lecz niski bezpośredni strzał Facundo Kruspzky’ego zza szesnastego metra sparował Sebastián Sosa.

„Inde” rozpoczął zgodnie z oczekiwaniami. W 17 minucie pół-Jankes Alan Soñora fenomenalnym uderzeniem z woleja przy słupku oddanym na krańcu szesnastki otworzył rezultat ku uciesze miejscowych.

W następnej sytuacji podbramkowej Independiente z ubocza pola karnego nad poprzeczką fatalnie przestrzelił Andrés Felipe Roa. Później Silvio Romero z dystansu przymierzył nad poprzeczką.

Podwyższył w 37 minucie kapitan „Czerwonych Diabłów”, czyli rzeczony Silvio Romero. Doświadczony snajper ósmy raz w trwającej kampanii wpisał się na listę strzelców. Z najbliższej odległości dobił na pustą siatkę sparowany przez bramkarza niski strzał Alana Velasco z ubocza pola karnego.

U wstępu drugiej odsłony Arsenal zaprzepaścił doskonałą szansę. Leonel Picco z krańca szesnastki ostemplował słupek, a za chwilę Julián Navas zza narożnika pola bramkowego przy dobitce feralnie spudłował.

Odpowiedź gospodarzy to niski strzał z pierwszej piłki Silvio Romero zza szesnastki, jaki wychwycił Medina.

Utalentowany młody playmaker Alan Velasco w 56 minucie zadał cios trzeci Arsenalowi. Podczas szybkiej akcji przejął futbolówkę, wbiegł w szesnastkę, ominął obrońcę i niskim uderzeniem w długi róg, oddanym na terenie jej centrum ustalił rezultat na 3:0.

Rozbici tego wieczora podopieczni Israela Damonte mieli jeszcze możliwość zdobycia honorowej bramki. Niemniej próbę po ziemi notującego swój zawodowy debiut 19-latka Emiliano Viverosa obronił urugwajski goalkeeper „Czerwonych Diabłów”.

Awans na siódmą lokatę wśród klasyfikacji po tym bezapelacyjnym tryumfie zaliczył Independiente. W dorobku ekipy Julio Césara Falcioniego jest 31 punktów. Czerwona strona Avellanedy ocaliła cień szansy na kwalifikację do przyszłorocznej Copa Libertadores. 

Przedostatni nadal jest Arsenal de Sarandí z uciułanymi zaledwie 16 oczkami. 

******

Atlético de Tucumán vs Racing Club 0:2 (0:0)

Gole – Javier Correa (59′), Matías Rojas (63′)

W Tucumánie na stadionie Monumental José Fierro bitwa dwóch zawodzących podczas bieżącego czempionatu ekip, jakie niewątpliwie snują ambitniejsze plany.

Fernando Gago nareszcie osiągnął pierwsze zwycięstwo jako szkoleniowiec Racingu Club! Przechytrzył swojego byłego kolegę z reprezentacji Argentyny – Pablo Guiñazú, prowadzącego teraz tucumański zespół.

Premierowy atak delegatów spalił na panewce. Javier Correa na piątym metrze nie zdołał przeciąć centry i piłka otarta o ręce goalkeepera opuściła boisko.

Atlético też nie wyszła ofensywa, gdyż uderzenie Guillermo Acosty z ubocza 16-tki minęło bramkę.

Gdy szarżował Racing, niski strzał przypuszczony w środku pola karnego przez Matíasa Rojasa obronił 43-letni Cristian Lucchetti.

W 59 minucie impas gości przerwał Javier Correa. Były napastnik klubów meksykańskich odnalazł się w zamieszaniu na obszarze środka szesnastki – obrócił się z futbolówką i mocnym uderzeniem otworzył wynik.

Zaledwie cztery minuty później Matías Rojas podwoił zaliczkę Racingu. Ten gol był najprawdziwszą finezją w czystej postaci! Paragwajski pomocnik, który wkrótce pojawi się na zgrupowaniu drużyny narodowej „Guaraní” perfekcyjnym lobem z ubocza pola karnego trafił „za kołnierz” doświadczonego bramkarza Atlético.

Stadiony świata! Idealna podcinka! Teraz wiemy dlaczego nowy selekcjoner reprezentacji Paragwaju, czyli Guillermo Barros Schelotto przywrócił go do kadry!

Tucumańska ekipa szukała kontaktowej bramki, lecz bezowocnie. Próbę po ziemi z ubocza szesnastki Ramiro Carrery pewnie wychwycił Gabriel Arias. Później rezerwowy goalkeeper reprezentacji Chile wybił także strzał głową ów skrzydłowego.

U epilogu potyczki niewypał również zaliczył napastnik przyjezdnych Tomás Chancalay, obijając słupek z ubocza pola karnego.

Dopiero drugie zwycięstwo „La Academii” w ostatnich czternastu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach (trzynastu ligowych). Dało ono Racingowi wejście na dwunastą pozycję w tabeli ze zdobytymi 26 punktami. 

Na walkę o Copa Libertadores 2022 błękitna część Avellanedy przez ten długi letarg zachowała nikłe szanse, ale powinna przynajmniej wejść do rozgrywek Copa Sudamericana. 

Natomiast Atlético de Tucumán prawdopodobnie drugi rok z rzędu nie zakwalifikuje się do żadnych kontynentalnych zmagań. Aktualnie „El Decano” okupuje dopiero dwudzieste miejsce przy dorobku wynoszącym 21 oczek. 

Comments are closed.