Nowe rozdanie w lidze

Ledwo co skończyły się październikowe mecze eliminacji Mistrzostw Świata 2022 w Ameryce Południowej, a tu ruszyła nowa – szesnasta kolejka Liga Profesional. W piątek rozegrano aż pięć jej starć, gdyż na horyzoncie następna seria spotkań zaplanowana na środek tygodnia. Podsumowanie minionego dnia:

Godoy Cruz vs Central Córdoba 0:0

Spuszczający ostatnio z tonu, a do niedawna zachwycający Godoy Cruz na Estadio Malvinas Argentinas w Mendozie gościł zamykający stawkę Central Córdoba.

Nieoczekiwanie padł bezbramkowy remis. Najwyraźniej „Winiarze” z biegiem czasu zatracili niedawny zapłon.

W pierwszej połowie nawet skazywany tu na pożarcie Central Córdoba kilkukrotnie zaatakował. Choćby Jesús Soraire spudłował zza 16. metra obok słupka.

Za to Matías Mier bezpośrednim uderzeniem oddanym w centrum szesnastki przymierzył zbyt wysoko. Ponadto Soraire huknął z dystansu, zmuszając do interwencji Juana Espínolę.

Najlepszą okazję dla „El Ferroviario” zaliczył w 37 minucie Silvio Martínez – wybiegał sam na sam w polu karnym, lecz haczony przez obrońcę źle złożył się do strzału i fatalnie spudłował nad poprzeczką.

Chwilę potem szansa dla Godoy Cruz – Martín Ojeda mknął z obiecującą akcją od boku pola karnego, lecz na ostrym kącie pod naporem defensora pomylił się obok bramki.

Pod koniec boju Ojeda zaliczył też pudło obok bramki z ubocza pola karnego w trakcie kontrataku.

Od czasu, kiedy ten skrzydłowy stoi przed perspektywą stania się samodzielnym liderem ligowej klasyfikacji strzeleckiej, gdzieś zgubił niedawną skuteczność. Ciągle ma dziesięć trafień na koncie.

Ogółem pojedynek w Mendozie stał na wyjątkowo słabym poziomie. Niektórzy eksperci argentyńscy twierdzą, że ta kopanina wyglądała, niczym przeciętny mecz ligi kazachskiej…..

Godoy Cruz aktualnie piastuje dziewiątą pozycję, zdobywszy 23 punkty. To trzeci konsekutywny ligowy remis chłopców Diego Floresa. Były uczeń i asystent słynnego Marcelo Bielsy mimo wszystko wprowadził „El Expreso del Tomba” na wyższy szczebel pod względem jakości gry. 

Outsider Central Córdoba tym podziałem zdobyczy nawet nie zdołał opuścić samego dna tabeli. Drużyna z Santiago del Estero wciąż jest ostatnia z marnymi 12 oczkami. 

******

Rosario Central vs Patronato 3:2 (1:1)

Gole – 1:0 Marco Ruben (4′), 1:1 i 1:2 Sebastián Sosa Sánchez (44′, 77′), 2:2 Luciano Ferreyra (85′), 3:2 Emiliano Vecchio (90+3′) 

Znacznie ciekawiej, niż na mendoskim stadionie było w rodzimym mieście Leo Messiego.

Gigante de Arroyito w Rosario był areną ekscytującej do samego finiszu potyczki dwóch ekip dolnej połówki tabeli. Doszło do wyrównanej konfrontacji, jaka w ostatnich sekundach została rozstrzygnięta na korzyść Rosario Central.

Wyżej notowani gospodarze prędko objęli prowadzenie. Już w czwartej minucie Marco Ruben otworzył wynik.

Wiekowy snajper za pierwszym razem obstawiony obroną chybił na boku pola bramkowego, ale szybko zrehabilitował się. Skutecznie dobijając zza piątego metra sparowany przez bramkarza strzał kolegi, otworzył rezultat starcia.

34-latek, który na początku bieżącego roku wznowił karierę, zdobył szóstego ligowego gola w sezonie.

Aczkolwiek Patronato nie sprzedał tanio skóry. Tuż przed przerwą wyrównał Sebastián Sosa Sánchez. Urus celną główką zza pola bramkowego nie dał szans Jorge Brounowi.

Podczas drugiej połowy Central wykreował groźną akcję podczas rozegrania rzutu wolnego. Najpierw strzał głową Nicolása Ferreyry obił słupek, a dobitka z ostrego kąta Damiána Martíneza minęła bramkę.

Za to dla urugwajskiego napastnika „El Patrón”, który przed przerwą wyrównał, to nie był kres strzelania. W 77 minucie karygodny błąd popełnił Jorge Broun – bramkarz miejscowych wybiegł poza własne pole karne i wybił nadciągającą piłkę głową w stylu Manuela Neuera. Nie okazało się to mądre, gdyż przed połową boiska z woleja na pustą bramkę huknął Fabio Vázquez.

Futbolówka po tym heroicznym uderzeniu odbiła się od poprzeczki i wyleciała przed bramkę, a tam Sosa Sánchez bez trudu trafił, kompletując dublet. 27-letni Urus zdobył już pięć goli podczas tejże kampanii.

Central jednakże nie zamierzał ulegać u siebie ligowemu outsiderowi. Wstrząśnięty tym kubłem lodowatej wody, wziął się w garść.

Pod koniec zawodów, w 85 minucie Luciano Ferreyra wyrównał straty. Strzelił skutecznie w polu bramkowym z pierwszej piłki dzięki dośrodkowaniu prawą flanką Lucasa Gamby.

19-latek zdobył pierwszego ligowego gola podczas dorosłej kariery.

Rozczarowujący podczas obecnych rozgrywek miejscowi wojowali do ostatniej chwili, ażeby jakoś wydrzeć dla siebie trzy punkty.

Udało im się! W trzeciej doliczonej minucie wiekowy Emiliano Vecchio przejął podanie Gamby w centrum 16-tki i niepilnowany niskim uderzeniem stamtąd pokonał Matíasa Ibáñeza, przechylając szalę zwycięstwa na rzecz „Kanalii”.

Patronato znajdywał się tak blisko pierwszego od 15 sierpnia zwycięstwa, a mimo to summa summarum wyjeżdża z Rosario na tarczy. 

Klub mający siedzibę w Międzyrzeczu Argentyńskim notuje dziesiąty konsekutywny ligowy bój i jedenasty oficjalny ogółem bez victorii. Wśród tabeli „El Patrón” piastuje niską 22 lokatę, mając 15 punktów. 

Rosario Central wkroczył do środka klasyfikacji. Zajmuje teraz piętnastą pozycję, zgromadziwszy 20 oczek. Jakoś sobie poradzili, gdy ich trener Kily González był zawieszony. 

******

Racing Club vs Platense 0:1 (0:0)

Gol – Hernán Lamberti (68′)

Na pierwszy rzut oka pojedynek Dawida z Goliatem. Jednakże patrząc na ostatnią formę obu ekip, różnica między nimi aktualnie nie jest aż tak kolosalna.

Faworyzowany Racing nie mógł nastawiać się na spacerek z beniaminkiem. Wręcz przeciwnie, przy ich bieżącej dyspozycji nawet bój z peryferiami tabeli błękitną część Avellanedy mógł przerosnąć. I przerósł!

Drugorzędny Platense sensacyjnie ośmieszył kulejącego giganta na jego twierdzy!

Jako pierwszy jako wśród gości trafić mógł Juan Infante, lecz obrońca chybił obok słupka bezpośrednim uderzeniem zza szesnastki.

Potem Luciano Recalde ze strony przyjezdnych oraz u gospodarzy Tomás Chancalay tudzież dwukrotnie Matías Rojas mylili się z dalszych odległości.

Do przerwy przeważał Racing, lecz faworyzowany zespół żadnej okazji nie spożytkował. Lewy obrońca Ignacio Galván uderzył nawet nożycami z centrum pola karnego, aczkolwiek fatalnie przestrzelił.

Za to Paragwajczyk Rojas spróbował jeszcze z ubocza szesnastki, lecz piłkę odbitą rykoszetem od interweniującego obrońcy wychwycił Luis Ojeda.

U progu drugiej odsłony wprowadzony jako zmiennik wśród potentatów Maximiliano Lovera przymierzył nisko z dystansu, celując wprost do rąk bramkarza.

Natomiast przy szarży gości wracający do gry po drobnej kontuzji Gastón Gerzel spudłował obok bramki z ubocza pola karnego.

Sensacja stała się faktem w 68 minucie, gdy wiekowy pomocnik Hernán Lamberti strzelił bramkę dającą ostatecznie tryumf Platense!

Łysy 37-latek podczas rozegrania kornera przymierzył z dystansu, a futbolówka po rykoszecie od przeciwnika wpadła do siatki.

Zaskoczony został Gabriel Arias, który zaledwie dzień wcześniej siedział na ławce rezerwowych w spotkaniu reprezentacji Chile!

Nawet bramka w plecy nie zmobilizowała „La Academii” do wzmożonej walki. Wiekowy Lisandro López chybił obok bramki zza pola karnego.

Platense nieomal podwyższyłby u epilogu starcia podczas kontrataku, lecz uderzenie niemal z połowy boiska Tomása Sandovala jakoś sparował Arias.

„Kalmary” drugi raz z rzędu odniosły zwycięstwo i to znów dokopując komuś na wyjeździe! Ostatnio ich ofiarą padł wymagający u siebie Unión, teraz podbita została twierdza im. Juana Domingo Peróna.

Pod wodzą nominalnego trenera rezerw Platense – Claudio Spontóna nieoczekiwanie podrzędny klub ze stołecznej dzielnicy Vicente López pnie się w górę stawki! Okupuje już piętnastą lokatę, zdobywszy 19 punktów. 

Katastrofalnie grający od co najmniej miesiąca Racing przed tygodniem fartownie ograł Patronato, lecz szybko wrócił do stanu degrengolady.

Póki co 22 oczka dają „La Academii” jedenastą lokatę.

Claudio Úbeda (też nominalny opiekun klubowych rezerw) pierwotnie miał trenować Racing do końca roku, ale wyraźnie nie poradził sobie na najwyższym krajowym poziomie.

Z tego względu szybciej znaleziono jego następcę – będzie nim Fernando Gago, którego niedawno zwolniono za katastrofalne wyniki z Aldosivi. 

******

Vélez Sarsfield vs Arsenal de Sarandí 0:0

Inne starcie, które przy aktualnej dyspozycji obu klubów godziłoby się okrzyknąć potyczką Dawida z Goliatem, ale mimo to przyniosło ono zaskakujący rezultat. Liga argentyńska kocha sensacje!

Od pewnego czasu niezwykle mocny u siebie, piąty dotychczas Vélez zaledwie zremisował bez bramek z przedostatnim zespołem tabeli.

O dziwo to dołujący Arsenal początkowo wyszedł z inicjatywą. Strzał z rzutu wolnego Nicolása Castro oddany w okolicy linii autowej nie bez trudu zatrzymał Lucas Hoyos.

Bramkarz lokalnej ekipy obronił także próbę głową Lucasa Albertengo podczas przeprowadzenia kornera.

Wśród gospodarzy uderzenie Federico Mancuello z rzutu wolnego przeleciało obok bramki. Natomiast główkę Juana Martína Lucero podczas rzutu rożnego wychwycił Alejandro Medina.

U progu drugiej części naprawdę obiecujący atak gospodarzy, aczkolwiek Luca Orellano fatalnie złożył się do uderzenia w okolicy piątego metra i futbolówkę zatrzymał Medina.

Ponadto Thiago Almada spudłował obok bramki zza szesnastki. Natomiast przy ataku przyjezdnych Gastón Benavídez spudłował nad bramką z ubocza pola karnego.

Następna ofensywa „El Fortín” przyniosło także fatalnie chybiony strzał szczupakiem pilnowanego w polu bramkowym Juana Martína Lucero.

Aczkolwiek ostatnie bardziej interesujące akcje potyczki należały do ekipy dołu tabeli. Pomocnik Emiliano Méndez przestrzelił wysoko nad poprzeczką z krańca 16-tki, a ponadto Dardo Miloc dalekosiężną próbą przymierzył obok bramki.

Ten remis dla Vélezu jest niczym porażka. Do niedawna „Fortíneros” tak efektownie gromili rywali u siebie, a teraz notują drugi z rzędu rozejm przed własną publicznością. W tabeli są piąci, zdobywszy 25 punktów. 

Arsenal dzięki temu cennemu dla nich remisowi uniknął powrotu na ostatnią lokatę. Drużyna Israela Damonte jest druga od końca, uciuławszy 13 oczek. 

******

Defensa y Justicia vs Estudiantes La Plata 2:1 (1:0)

Gole – 1:0 Miguel Ángel Merentiel (22′), 1:1 Gustavo Del Prete (51′), 2:1 Walter Bou (71′) 

We Florencio Varela na południowym-wschodzie aglomeracji Buenos Aires zmierzyły się dwie brygady górnej części stawki.

Trzecie zwycięstwo pod rząd odniosła Defensa y Justicia, pokonując u siebie blednących Estudiantes La Plata.

Gospodarze od początku natarli na bramkę oponenta, lecz początkowo Waltera Bou prześladował pech. Fatalnie on chybił bezpośrednią próbą z boku pola bramkowego oraz jego akcję sam na sam ofiarnie zablokował Mariano Andújar.

Prowadzenie „Sokołom” zapewnił gol Miguela Ángela Merentiela. Urugwajczyk w 22 minucie dużo lepiej od kolegi poradził sobie podczas akcji jeden na jednego – wbiegłszy od boku w 16-tkę i zastawiony samopas nisko przymierzył od słupka, znalazłszy drogę do siatki.

Merentiel mógł skompletować dublet podczas następnej akcji sam na sam. Niestety, tym razem na drugim boku pola bramkowego nie zdołał odpowiednio złożyć się do strzału, a Andújar futbolówkę wybił.

Mało tego, urugwajski atakujący zaprzepaścił także inną szansę w polu bramkowym, spudłowawszy z bliska mając obok siebie goalkeepera, swym bezpośrednim strzałem.

Niewykorzystana przewaga mogła się zemścić na „El Halcón” tuż przed przerwą. Juan Sánchez Miño podczas kontry spudłował obok słupka ze skraju pola karnego.

Jednakże „Los Pincharratas” zaraz po przerwie obnażyli indolencję oponenta. Wyrównanie laplateńczycy uzyskali w 51 minucie za sprawą Gustavo Del Prete. Ów napastnik trafił w polu bramkowym od poprzeczki podczas rozegrania rzutu rożnego.

Później Estudiantes mogli nawet objąć prowadzenie, aczkolwiek Francisco Apaolaza pomylił się obok słupka, nisko przymierzywszy tuż zza pola karnego.

Koniec końców to DyJ cieszyła się zwycięstwem. Przy takiej przewadze ekipa Sebastiána Beccacece nie miała prawa oddać punktów. W 71 minucie Walter Bou, a więc były napastnik Gimnasii La Plata, zadał cios odwiecznemu wrogowi swej eks-drużyny, przesądzając o tryumfie gospodarzy.

Wypożyczony z Boca Juniors goleador zrehabilitował się za wcześniejsze niewypały, w polu bramkowym pokonawszy Andújara bezpośrednim uderzeniem, jakie umożliwiła mu centra od Nicolása Tripichio. To jego trzeci gol podczas obecnej kampanii.

Później Bou jeszcze przestrzelił obok bramki, próbując szczęścia z pierwszej piłki na skraju szesnastki oraz chybił nad poprzeczką wolejem będąc niekryty ze środka pola karnego.

W ostatnich sekundach potyczki odbył się także szybki atak „Sokołów”, przy którym Marcelo Benítez spudłował zza szesnastki nad poprzeczką.

Po nieprzemyślanym wybiegnięciu poza swe pole karne Andújara wiekowy lewy obrońca otrzymał podanie od kolegi, acz nie zdołał poprawnie uderzyć, kiedy przed nim stali tylko dwaj obrońcy.

Defensa y Justicia odzyskuje dawny urok! Trzecia wygrana z rzędu pozwoliła tegorocznym zdobywcom Copa Sudamericana oraz Recopy wgramolić się na szóstą lokatę w klasyfikacji, jaką teraz piastują posiadając 24 punkty. 

Natomiast „Estu” po trzech konsekutywnych remisach tym razem przegrał. Wśród klasyfikacji gracze Ricardo Zielinskiego zgromadziwszy 26 oczek nadal są trzeci, lecz lada chwila mogą zlecieć z podium. 

Comments are closed.