Boca rozbiła Lanús, fartowny River

Boca Juniors w pierwszym od ponad półtora roku występie na La Bombonera z kibicami w grodzie goli powiozła 4:2 Lanús. Liderujący River Plate za to wygrał dzięki samobójowi. Podsumowanie tego i innych czterech sobotnich meczów piętnastej kolejki Liga Profesional:

Boca Juniors vs Lanús 4:2 (2:1)

Gole – 0:1 Ignacio Malcorra (23′), 1:1 Marcelo Weigandt (32′), 2:1 Agustín Almendra (38′), 3:1 Luis Vázquez (50′), 3:1 Diego Braghieri (82′), 4:2 Cristian Pavón (90+4′-pen.) 

Rzeczywistość wśród „Bosteros” po przegranym Superclásico rozjaśniła się już w następnym spotkaniu.

Boca Juniors grając pierwszy raz od czasów przedpandemicznych z kibicami na swej La Bombonera szybko podniosła się z klęczek, nareszcie dała ofensywny popis i w nawałnicy goli rozbiła 4:2 także ubiegający się o mistrzowską koronę Lanús.

Nie grzeszący wielką skutecznością podczas bieżącego półrocza „Xeneizes” mogli rozpocząć strzelanie już w trzeciej minucie, lecz uderzenie głową występującego przeciw swej poprzedniej ekipie Nicolása Orsiniego, oddane w polu bramkowym obronił Lautaro Morales, powracający między słupki wśród „El Granate”.

Boca przeważała, ale to Lanús jako pierwszy zadał cios. W 23 minucie José López dośrodkował zza linii bocznej szesnastki, dzięki czemu bezpośrednim strzałem zza piątego metra w róg trafił Ignacio Malcorra.

Miejscowi jednak nie zamierzali znów przegrywać po derbowej wtopie i prędko odpowiedzieli. W 32 minucie Edwin Cardona dośrodkował prawą flanką w pole bramkowe, skąd głową pod poprzeczkę wycelował Marcelo Weigandt.

Fantastycznego gola „Xeneizes” zdobyli w 38 minucie, przypieczętowując remontadę. Podczas kontry Agustín Almendra huknął nisko z dystansu, doskonale celując do siatki przy słupku. Bajeczne trafienie!

Zarówno Weigandt, jak i Almendra zanotowali premierowe bramki podczas bieżącej kampanii.

Aktualnie w Boca nie ma żadnego snajpera, który notowałby większe ilości bramek. Najskuteczniejszy jest młodociany napastnik Luis Vázquez.

Pięć minut po przerwie 20-latek przejął futbolówkę w centrum szesnastki i najpierw skutecznie zamarkował strzał, zwodząc pilnującego go obrońcę, a po chwili wolny przymierzył nisko przy słupku, podwyższając zaliczkę gospodarzy.

To trzeci gol Vázqueza podczas trwającego czempionatu. Trzeci jego jednocześnie we wszystkich oficjalnych starciach „Bosteros” podczas tego półrocza. A starć w drugiej połowie 2021 Boca stoczyła już 19!

Mimo to dojrzewający jeszcze snajper z prowincji Catamarca jest samodzielnie najskuteczniejszym graczem Boca w rzeczonym czasie! Niech to najlepiej świadczy o kiepskiej skuteczności wciąż aktualnych mistrzów Argentyny podczas trwającego sezonu…..

Walczący przeciw swemu macierzystej klubowi Carlos Izquierdoz mógł jeszcze bardziej wyśrubować rozmiar przewagi Boca, acz fatalnie spudłował bezpośrednim uderzeniem z okolicy piątego metra.

Kapitan „Genueńczyków” zdobył jedynego gola w poprzednim starciu tych ekip (w maju tego roku) i zadał cios klubowi, jaki go wychował. Tym razem „Cali” tej sztuki nie dokonał.

W 82 minucie Lanús zaliczył kontaktowe trafienie, kiedy doświadczony stoper Diego Braghieri celną główką w polu bramkowym pokonał Agustína Rossiego broniącego tej nocy przeciw byłej drużynie. Dośrodkował mu 17-letni Javier Rodríguez.

Jednakże Boca to nie Independiente i nie pozwoliła sobie wydrzeć dwubramkowej przewagi pod koniec boju. W doliczonym czasie podczas kontrataku Weigandt wywalczył jedenastkę, a wapno na rozstrzygającego batalię gola zamienił Cristian Pavón.

„Kichan” będący na wylocie z La Bombonera wedle medialnych pogłosek zdobył drugiego gola w trwającym sezonie. Zarazem to dopiero drugi po Vázquezie piłkarz Boca, jaki w obecnym półroczu uwzględniając wszystkie oficjalne potyczki zdobył więcej, aniżeli jedną bramkę!

Ogólnie po powrocie z MLS skrzydłowy będący reprezentantem Argentyny na ostatnim Mundialu zaledwie dwukrotnie wpisał się na listę strzelecką. Nie towarzyszy mu znakomita forma, ale chociaż miewa przebłyski.

To pierwszy bój podczas trwającej kampanii, w którym „Azul y Oro” strzelili więcej, aniżeli trzy bramki. Na całe szczęście derbowa wtopa zmotywowała team, a nie załamała go!

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Marcelo Weigandt, Lisandro López, Carlos Izquierdoz [C], Frank Fabra – Jorman Campuzano, Rodrigo Montes (87′, Esteban Rolón), Agustín Almendra (63′, Cristian Medina) – Edwin Cardona (46′, Aaron Molinas), Nicolás Orsini (36′, Luis Vázquez), Cristian Pavón

Sędziował: Pablo Echavarría

W tabeli Boca Juniors znów znalazła się na szóstej lokacie, zgromadziwszy 24 punkty. O obronie mistrzowskiego tytułu raczej można już zapomnieć, lecz to zwycięstwo bardzo przybliżyło „Genueńczyków” do lokaty honorowanej kwalifikacją do Copa Libertadores. 

Lanús jest czwarty, ma dwa oczka więcej od chłopców Sebastiána Battaglii.

Za tydzień, w szesnastej kolejce niebiesko-żółtą ekipę czeka wyjazdowa konfrontacja przeciwko Huracánowi. 

Pozostałe sobotnie potyczki czternastej kolejki Liga Profesional:

Argentinos Juniors vs Defensa y Justicia 0:2 (0:0)

Gole – Nicolás Tripichio (65′), Walter Bou (82′) 

Na stadionie im. Diego Maradony spotkali się dwaj uczestnicy fazy pucharowej tegorocznej Libertadores, którzy bieżącej kampanii ligowej nie rozpoczęli obiecująco.

Teraz obie te drużyny stopniowo wracają do łask, dobijając się nieśmiało do czołówki stawki. Defensa y Justicia pierwszy raz w bieżącym półroczu zatryumfowała na wyjeździe, dokopując Argentinos Juniors.

U progu starcia wśród gospodarzy nieudaną próbę strzału głową zaliczył Nicolás Reniero. Wśród przyjezdnych zaś Gabriel Hachen przymierzył głową zza piątego metra, acz futbolówkę zdołał nad poprzeczką wybić Federico Lanzillotta.

Następnie podczas kornera DyJ główką w poprzeczkę uderzył Nicolás Tripichio.

Podczas akcji miejscowych Ezequiel Unsain wyłapał mierzony strzał z narożnika szesnastki Gabriela Carabajala.

U progu drugiej odsłony z rzutu wolnego na ostrym kącie przymierzył pomocnik gospodarzy – Franco Moyano, acz wycelował tylko w boczną siatkę.

Atak przyjezdnych zakończył się uderzeniem Hachena zza pola karnego, jakie Lanzillotta obronił.

W 65 minucie DyJ zaskoczyła miejscowych. Alexis Soto dośrodkował z rzutu wolnego, dzięki czemu gola główką zza piątego metra strzelił Nicolás Tripichio.

Drugi raz pod rząd prawy obrońca trafił dla tej ekipy – poprzednio przeciw Talleres uczynił to Hugo Silva.

„Sokoły” pofrunęły za ciosem. Walter Bou podczas kontrataku przebiegł pół boiska z piłką, w polu karnym wymienił podanie z Francisco Pizzinim i znalazł drogę do pustej siatki.

Tym sposobem wypożyczony od Boca Juniors napastnik podwyższył w 82 minucie konfrontacji, ustalając wynik na 2:0 dla przyjezdnych.

U epilogu potyczki „El Bicho” zaprzepaścił dwie okazje, aby zmniejszyć rozmiar porażki. Niski strzał z ostrego kąta Emanuela Herrery sparował nogami Unsain. Kapitan gości obronił także próbę po ziemi Luciano Gómeza podczas dłuższej akcji zapoczątkowanej kornerem.

DyJ zaliczyła drugą victorię z rzędu, znów pokonując mocnego oponenta. Dzięki temu rychłemu odrodzeniu chłopcy Sebastiána Beccacece wskoczyli do top 10 tabeli ze zdobytymi 21 oczkami. 

„El Halcón” dorobkiem punktowym dogonił Argentinos Juniors, których nawet wyprzedza teraz lepszą różnicą bramek. 

******

Sarmiento de Junín vs Aldosivi 3:0 (1:0)

Gole – Luciano Gondou (37′), Brian Salvareschi (63′), Yair Arismendi (82′) 

W Junín na obiekcie imienia Evity Perón potyczka dwóch outsiderów, która bezkompromisowo zwyciężył miejscowy Sarmiento.

Aldosivi, który przegrywa systematycznie od siedmiu meczów w debiucie Martína Palermo na stanowisku ich trenera nie przerwał tej jakże czarnej passy.

Grający dziś w nietypowych dla siebie różowych koszulkach gospodarzy by najmniej nie grali, jak chłoptysie. U progu spotkania uderzenie zza piątego metra Jonathana Torresa wybił sprzed bramki defensor gości.

„Rekiny” zaatakowały podczas rzutu wolnego, lecz uderzenie głową Emiliano Insúy sparował Manuel Vicentini.

Więcej do pokazania mieli jednak „Zieloni” grający dziś na różowo. Torpedę zza pola karnego Jonathana Torresa musiał wybijać José Devecchi.

Aldosivi początkowo dłużny nie pozostawał pod względem stworzonych okazji. Uderzenie głową Malcoma Braidy zza piątego metra minęło bramkę.

Sarmiento otworzył wynik w 37 minucie. Gola zdobył 20-letni napastnik Luciano Gondou, głową zza pola bramkowego pokonując Devecchiego po centrze Martína Garcii.

Młodzian, który odgrywa coraz większą rolę wśród beniaminka, zdobył swego trzeciego gola w sezonie.

W drugiej połowie znów próbował Jonathan Torres, ale i tym razem Devecchi odparł jego próbę z ubocza 16-tki.

Po godzinie zawodów podwyższył Brian Salvareschi. Obrońca ten w 63 minucie skutecznie poprawił z najbliższej odległości zablokowany przez bramkarza strzał głową Torresa podczas rzutu rożnego.

28-latek dopiero teraz zaliczył premierowe trafienie dla „La Verde”, choć występuje tam od ponad dwóch lat.

Dla przyjezdnych następną akcję spartolił zmiennik Francisco Grahl, gdyż jego niski strzał zza pola karnego wybił na korner Vicentini.

Za to wśród miejscowych niecelnie z rzutu wolnego przymierzył Gervasio Núñez.

Gwóźdź do trumny regularnie przegrywającym od końca sierpnia gościom wbił Yair Arismendi. W 82 minucie ów pomocnik również zdobył pierwszego własnego gola dla Sarmiento. Skutecznie poprawił z bliska odbity przez goalkeepera strzał głową nieskutecznego dziś Jonathana Torresa.

Tego dnia Sarmiento koncertowo rozprawił się ze słabiutkim rywalem, ale wspomnianego Torresa prześladował pech. Na sam kres batalii jego uderzenie głową z okolicy pola bramkowego zablokował goalkeeper pokonanych.

„La Verde” odnieśli drugą wygraną z rzędu do zera i awansowali na czternastą pozycję. Dotychczas ekipa Mario Sciacquy uciułała 19 punktów. 

Aldosivi zaliczył ósmą konsektutywną porażkę, okupując lokatę trzecią od dołu. Na koncie ma nadal marne 13 oczek. Palermo w najbliższym czasie zdoła wyciągnąć ich z tego najprawdziwszego letargu? 

******

Patronato vs Racing Club 1:2 (0:0)

Gole – 0:1 Lisandro López (49′), 1:1 Fabio Vázquez (67′), 1:2 Enzo Copetti (80′) 

Kiepsko spisujący się od pewnego czasu Racing Club udał się do Międzyrzecza na bój przeciw opadającemu z sił po dobrym prologu sezonu Patronato.

Goście zamierzali się odblokować. Błękitna ekipa z Avellanedy od aż ośmiu oficjalnych spotkań nie posmakowała zwycięstwa (ostatnio doznała tej przyjemności w drugiej połowie sierpnia). Jak na tak uznaną markę to bardzo długa czarna seria.

Wreszcie „La Academia” odpędziła od siebie złe moce, ogrywając na wyjeździe zaściankowe Patronato.

Już w pierwszych sekundach potyczki natarli piłkarze gospodarzy, lecz strzał po ziemi Matíasa Pardo oddany z boku szesnastki odbił się od dalszego słupka, a futbolówkę za chwilę złapał Gastón Gómez zastępujący w bramce Racingu oddelegowanego na mecze chilijskiej reprezentacji Gabriela Ariasa.

Swą przydatność dla drużyny nominalnie drugi goalkeeper przyjezdnych udowodnił tuż przed przerwą, broniąc rzut karny autorstwa Junior Arias.

Urugwajski atakujący Patronato potwierdził stare piłkarskie przysłowie, iż sam poszkodowany jedenastki egzekwować nie powinien.

Zmarnowane wapno brutalnie zemściło się na gospodarzach zaraz po kwadransie odpoczynku. W 49 minucie Tomás Chancalay podczas szybkiej akcji wyłożył asystę zza pola karnego, a wiekowy Lisandro López wybiegł sam na sam z Matíasem Ibáñezem i w polu bramkowym trafił do siatki niskim uderzeniem odbitym od interweniującego goalkeepera.

Patronato odpowiedział na powyższy cios. W 67 minucie pomocnik Fabio Vázquez huknął z dystansu po ziemi, niczym wspomniany wyżej Almendra i znalazł drogę do „pajęczyny”.

Niewiele brakowało, aby lokalny kopciuszek odwrócił tu rezultat. W trakcie kontrataku Gabriel Gudiño wybiegł sam na sam, ale Gómez heroicznie zahamował jego szarżę. Co by nie mówić, zmiennik Ariasa był bohaterem tej potyczki.

Racing mimo wszelkich trudności dopiął swego. W 80 minucie żywiołowy atak faworyta – Chancalay na boku pola bramkowego przejął centrę i jego atak pierwotnie zablokował wychodzący Ibáñez.

Lecz napastnik przyjezdnych noszący numer 28 odzyskał piłkę, dogrywając ją w środek pola bramkowego, a tam głową zwycięskiego gola uzyskał Enzo Copetti. Piłkę już poza linią bramkową wybił Oliver Benítez Paz.

Racing Club pierwszy raz od sierpnia cieszy się zainkasowaniem pełnej puli po zakończonej batalii. W tabeli chłopcy Claudio Úbedy awansowali na ósme miejsce, zdobywszy 24 punkty. 

„La Academia” musi wziąć się w garść, jeśli chce załapać się do przyszłorocznej Copa Libertadores. Przed teamem z Avellanedy jeszcze wiele pracy. 

Otrząsnął się Racing, zaś Patronato notuje już dziesiąty konsekutywny pojedynek bez zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach, przez co wśród tabeli leci w dół, niczym Aldosivi.

Piętnaście punktów na koncie, czyli zaledwie dwa więcej od teamu z Mar del Plata daje ekipie Ivána Delfino odległe 22 miejsce. 

 ******

Banfield vs River Plate 0:1 (0:1)

Gol – Gustavo Canto (18′-samobój) 

Mocno osłabiony wskutek licznych wyjazdów swych piłkarzy na eliminacje Mundialu zespół River Plate zagrał na południu aglomeracji Buenos Aires.

Banfield figurują w ogonie stawki, ale mimo to nieraz pokazali, że lekceważenie ich jest błędem. Gospodarze sprawiło sporo trudów półrezerwowej ekipie giganta.

Goście jako pierwsi wykazali ofensywną inicjatywę. Uderzenie zza szesnastki Benjamína Rollheisera sparował Facundo Altamirano.

Później „Milionerom” należał się rzut karny, gdyż Gustavo Canto popchnął nacierającego Miltona Casco we własnym polu karnym, acz sędzia Yamil Pérez nie dopatrzył się przewinienia.

Wśród miejscowych Juan Álvarez przymierzył nisko z dalszej odległości, acz występujący przeciw eks-klubowi Enrique Bologna zdołał obronić ten strzał.

River jednak fartownie wygrał dzięki samobójowi. Bruno Zuculini w 18 minucie uderzył nisko zza szesnastki, a piłkę nieudolnie wybił przed siebie Altamirano.

Wobec tego futbolówkę przejął Federico Girotti, wyminął ów bramkarza i uderzył z ostrego kąta. Zaś obrońca Gustavo Canto chcąc przed własną bramką wybić piłkę, przypadkiem skierował ją do własnej siatki i rozstrzygnął o tryumfie lidera.

Wśród gospodarzy z rzutu wolnego zbyt wysoko przymierzył Agustín Urzi.

Za to podczas akcji River po ziemi dalekosiężne uderzenie oddał Fabrizio Angileri. Bramkarz jednak wybronił jego odważną próbę.

Podczas drugiej odsłony po kornerze dla delegatów za wysoko z dalszej odległości przyrżnął Rollheiser.

Gdy natomiast atakował Banfield, obok słupka z boku szesnastki pomylił się Juan Álvarez.

Dużo było tutaj niecelnych prób dalszego zasięgu. Ze strony potentata obok słupka z jakiś 30 metrów niskim uderzeniem przestrzelił Jorge Carrascal. Rzeczony Kolumbijczyk przymierzył też nisko ze skraju 16-tki, ale Altamirano nie dał się zaskoczyć.

Summa summarum po wygranym Superclásico popularni „Millonarios” wymęczyli zwycięstwo nad zespołem dołu stawki przy pomocy „swojaka”.

River Plate na pewno utrzyma pierwsze miejsce po piętnastej kolejce. Dziś obecny wicemistrz Argentyny ma 33 punkty w dorobku. 

Znacznie poniżej oczekiwań spisuje się Banfield. Okupuje lokatę czwartą od końca z ledwie czternastoma oczkami. A pamiętajmy, że jeszcze na początku bieżącego roku „El Taladro” dochodził do finału Copa Diego Maradona! 

PS. W niedzielę Liga Profesional pauzuje ze względu zaplanowanych na wtedy starć eliminacji Mistrzostw Świata w strefie CONMEBOL. Pozostałe cztery pojedynki 15. kolejki odbędą się w poniedziałek. 

Comments are closed.