Piątkowe mecze na 1:2

Trwa termin FIFA na mecze reprezentacji narodowych, a mimo to argentyńska Liga Profesional gra w najlepsze! W piątek przeprowadzono pierwsze cztery spotkania piętnastej kolejki. Trzy z nich skończyły się wynikiem 1:2. Oto ich podsumowanie:

Unión vs Platense 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Matías Tissera (18′), 0:2 Kevin Lomónaco (88′), 1:2 Juan Martín García (90+2′) 

W Santa Fe debiut nowego szkoleniowca. Swój pierwszy pojedynek na stanowisku trenera Uniónu zaliczył Gustavo Munúa. Premiera Urugwajczykowi nie wyszła, a jego nowy klub nieoczekiwanie uległ u siebie outsiderowi.

Natomiast Platense pierwszy raz jako stały sternik zespołu dowodził dotąd tymczasowy ich opiekun, a wcześniej trener rezerw beniaminka – Claudio Spontón.

Jako pierwsi natarli miejscowi, lecz ich kapitan Claudio Corvalán pomylił się obok słupka uderzeniem głową.

Za to w 18 minucie Platense objął prowadzenie na terenie groźnego u siebie Uniónu. Gola otwierającego wynik zdobył Matías Tissera.

Na raty napastnik gości pokonał Sebastiána Moyano – jego pierwszy strzał z boku szesnastki wybił obrońca, acz dobitka w polu bramkowym znalazła drogę do niemal pustej siatki.

Podczas akcji miejscowych ze środka szesnastki obok bramki spudłował Mauro Luna Diale. Wśród Platense bardzo niecelnie z narożnika pola bramkowego przymierzył Iván Gómez.

U progu drugiej połowy miejscowym dwukrotnie nie udało się ukąsić podczas rzutów rożnych. Główkę Corvalána wychwycił Luis Ojeda, który przy następnym kornerze też sparował nad poprzeczką uderzenie „ze łba” Emanuela Bríteza.

Podczas innego kornera dalekosiężną próbę przypuścił Enzo Roldán, lecz i on nie zdołał zaskoczyć czujnego Ojedy. Bramkarz „Los Calmares” ponownie wybił futbolówkę nad poprzeczką.

Końcówka wyjątkowo ciekawa. Na 2:0 dla gości podwyższył Kevin Lomónaco w 88 minucie, zdobywając swego pierwszego gola podczas dorosłej kariery. 19-letni obrońca wypożyczony z Lanús wszedł na końcówkę i przypieczętował wygraną „Kalmarów”.

Podczas dwójkowej akcji zmienników wyprowadzonej od prawego skrzydła wraz z Horacio Tijanovichem, młody defensor otrzymał odeń podanie zwrotne i niskim strzałem w długi róg z centrum szesnastki pokonał Moyano.

Jeszcze w doliczonym czasie, na koniec batalii Unión zaliczył honorowe trafienie. Uzyskał je rezerwowy napastnik Juan Manuel García.

Skutecznie dobił on z najbliższej odległości strzał głową wracającego do łask po długiej kontuzji Nicolása Blandiego, jaki walnął w poprzeczkę podczas rozegrania rzutu wolnego i dośrodkowaniu zeń Gastóna Gonzáleza.

Platense dzięki sensacyjnej wygranej przynajmniej chwilowo opuścił okolice dna tabeli, wzbogacając się do 16 punktów.

Ten dorobek obecnie daje klubowi ze stołecznej dzielnicy Vicente López osiemnastą lokatę. Dotychczas beniaminek więcej razy zwyciężył na wyjeździe, niż u siebie podczas bieżącej kampanii (w stosunku 2:1).

W debiucie nowego trenera Unión przerwał serię dwóch zwycięstw, doznając gorzkiej weryfikacji swych umiejętności. Aktualnie „Tatengues” zajmują czternastą lokatę z osiemnastoma oczkami.

Ta wtopa jest dla Uniónu o tyle boleśniejsza, że piłkarzy z Santa Fe przy okazji oddala od awansu do Copa Sudamericana 2022 (o kwalifikacji do tych rozgrywek decyduje łączna tabela fazy grupowej Copa de Liga Profesional oraz trwających zmagań ligowych – razem będzie na nią składać się 38 spotkań). 

******

Central Córdoba vs Huracán 1:2 (1:1)

Gole – 0:1 Fabián Henríquez (5′), 1:1 Sebastián Ribas (13′), 1:2 César Ibáñez (47′)

Estadio Único Madre de Las Ciudades gościł bój dwóch nominalnie ligowych przeciętniaków. Jeden z ów przeciętniaków obecnie kreuje sobie niezłą passę zwycięstw.

Uznawany dotąd za króla remisów Huracán nagle zdobył się na jakiś zdumiewający zryw formy, wygrywając trzeci raz pod rząd.

Tym razem chłopcy Franka Kudelki zdobyli nowoczesny obiekt w Santiago del Estero. Już w 5 minucie goście objęli prowadzenie za sprawą Fabiána Henríqueza, który trafił głową w polu bramkowym dzięki wrzutce z narożnika boiska Franco Cristaldo.

Za moment gospodarze mogli zripostować Huracán, lecz Marcos Díaz zatrzymał bombę z dystansu grającego przeciw byłej drużynie Gonzalo Bettiniego.

Central Córdoba jednak szybko wyrównał. W 13 minucie odpowiedział Sebastián Ribas. Urugwajczyk głową zaskoczył Díaza dzięki centrze z lewej flanki Jonathana Bay’a.

U kresu pierwszej odsłony do ofensywy wrócili przyjezdni. Uderzenie z boku szesnastki Franco Cristaldo sparował César Rigamonti. Następnie po wrzutce z kornera głową chybił Fabián Henríquez.

Huracán zaraz po przerwie odzyskał prowadzenie, którego już nie oddał. Obrońca César Ibáñez przechylił szalę zwycięstwa na rzecz „El Globo”. Fantastycznie huknął pod poprzeczkę z dalszej odległości, nie dając nic do powiedzenia Rigamontiemu.

22-letni obrońca przy tym strzelił gola numer jeden w dorosłej karierze.

Podczas ofensywy przegrywających strzał z pierwszej piłki stemplujący słupek oddał ze skraju pola karnego Abel Argañaraz.

Wśród przyjezdnych z dystansu mierzonym strzałem obok słupka spudłował Lucas Vera. Później uderzenie z ubocza pola karnego Enrique Triverio sparował Rigamonti.

U samego epilogu ostatnią okazję do wyrównania straty przez gospodarzy zaprzepaścił Milton Giménez, gdyż jego próba głową napotkała robinsonadę Díaza.

Nagle dołujący od pewnego czasu Huracán dzięki trzem konsekutywnym victoriom z abisalu klasyfikacji przedostał się na jej siódme miejsce! 22 punkty na koncie, więc team ze stołecznej dzielnicy Parque Patricios póki co wyprzedził samą Boca Juniors!

Nie zapominajmy jednak, iż „El Globo” w tym czasie ograł samych mizeraków – Newell’s Old Boys, Arsenal de Sarandí i wczoraj „Kolejarzy”.

Natomiast kopciuszek Central Córdoba z jedenastoma oczkami pozostaje przedostatni. Od przyszłego roku zapewne „El Ferroviario” stanie się poważnym kandydatem do spadku. 

******

Estudiantes La Plata vs Rosario Central 2:2 (1:1)

Gole – 0:1 i 1:2 Gino Infantino (27′, 68′), 1:1 Manuel Castro (43′), 2:2 Jaime Ayoví (90+6′)

Kandydat do mistrzostwa podjął u siebie jedno z największych rozczarowań sezonu. W La Placie mimo dużych różnic wśród tabeli między obiema drużynami doszło do jakże zaciętej batalii.

Faworyt ledwo ledwo zremisował, ratując punkt rzutem na taśmę. Takie potyczki najlepiej oddają urok ligi argentyńskiej.

Choć Rosario Central aż dwukrotnie obejmował prowadzenie, to pełnej puli ze stadionu im. Jorge Luisa Hirschiego nie wywiózł.

Zaczęło się ofensywą Estudiantes. Najpierw podczas rzutu rożnego strzał głową Urusa Agustína Rogela wybił sprzed bramki Marco Ruben, a więc napastnik gości.

Później Jorge Broun popisał się świetną paradą przy mierzonym uderzeniu Gustavo Del Prete z boku szesnastki. Inna próba na uboczu pola karnego, autorstwa Manuela Castro poleciała w boczną siatkę.

Niewykorzystane szanse zemściły się. W 27 minucie młody pomocnik Gino Infantino dał prowadzenie gościom, zdobywając pierwszego gola podczas swej zawodowej odysei.

Zza pola bramkowego nastolatek pomyślnie dobił piłkę po asyście Rubena, którego strzał wślizgiem chwilę wcześniej zablokował defensor.

Wyrównać niedługo potem starał się Manuel Castro, acz jego następny strzał z boku szesnastki sparował Broun.

Ponadto goalkeeper Central obronił uderzenie z bliska Del Prete, które po drodze ostukało poprzeczkę, a za chwilę jeszcze Facundo Almada jeszcze wślizgiem sprzed bramki wybił próbę dobitki Nicolása Pasquini’ego, jaką lewy obrońca posłał z ubocza szesnastki.

Laplateńczycy wyrównali tuż przed przerwą. W 43 minucie gola do szatni uzyskał Manuel Castro. Podczas rozegrania rzutu rożnego w polu bramkowym genialną piętką trafił do siatki, rehabilitując się za wcześniejsze niewypały.

Dla Urugwajczyka to już siódmy gol w sezonie. To jeden z kandydatów do tytułu króla strzelców Liga Profesional. Obecnie trzech trafień brakuje mu do szczytu.

Jednakże jeszcze przed kwadransem odpoczynku „Kanalie” mogły odzyskać prowadzenie. Niestety, Marco Ruben karygodnie spudłował będąc jeden na jednego za piątym metrem.

U progu drugiej części kolejna gafa Central. Luciano Ferreyra nie zdołał na raty trafić z okolicy boku pola bramkowego – raz wycelował w obrońcę, zaś po chwili fatalnie chybił.

Przyjezdni mimo sporych trudów ze skutecznością jednakże odzyskali przewagę. W 67 minucie Gino Infantino trafił po raz drugi, bezpośrednim uderzeniem zza piątego metra nie dając szans Mariano Andújarowi.

Pierwsze trafienia tego 18-latka o nazwisku prezesa FIFA na profesjonalnym szczeblu i od razu dublet!

Estudiantes ponownie rzucili się do gonienia rezultatu. Broun musiał wyłapać strzał głową Castro, zaś Leonardo Godoy chybił obok bramki zza szesnastki.

Moc rezultatów 1:2 tej piątkowej doby panowała w Argentynie, ale tutaj rzeczony wynik się nie utrzymał. W szóstej doliczonej minucie akcja zmienników ocaliła gospodarzy przed wtopą.

Młody Franco Zapiola dośrodkował z boku szesnastki, po czym Jaime Ayoví w polu bramkowym celną główką uratował remis „Estu”.

Wiekowy Ekwadorczyk, który kiedyś był snajperem Godoy Cruz, zaliczył swe premierowe trafienie wśród laplateńczyków.

Po tymże golu jeszcze trener gości – Kily González odważył się zbyt intensywnie protestować arbitrowi Jorge Baliño i rozjemca za to ukarał go czerwoną kartką.

Summa summarum dreszczowiec w La Placie przyniósł podział zdobyczy. Estudiantes odnotowali trzeci pod rząd remis i póki co weszli na najniższy stopień podium, mając 26 punktów.

Jednakże, aby zostać na „pudle” po bieżącej kolejce „Los Pincharratas” muszą jeszcze oczekiwać dziś wtopy Lanús na La Bombonera w boju z Boca Juniors. 

Rosario Central podczas czempionatu 2021 jest typowym średniakiem. Piętnaste miejsce, siedemnaście punktów – po ćwierćfinaliście Copa Sudamericana raczej oczekuje się wyższych lotów. 

******

Newell’s Old Boys vs Vélez Sarsfield 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Juan Martín Lucero (6′), 0:2 Cristian Tarragona (82′), 1:2 Juan Garro (90+1′) 

Na terenie aktualnego ligowego szaraka Vélez Sarsfield wznowił marsz w górę tabeli.

Po ostatnim dreszczowcu przeciwko Independiente (gdzie „El Fortín” wymęczył remis 3:3, odrabiając dwubramkowy deficyt u samego kresu batalii) w chłopców Mauricio Pellegrino niewątpliwie wstąpiły nowe siły witalne.

Goście wykorzystali je, ażeby wywieźć zwycięstwo ze stadionu El Coloso del Parque. Vélez pokonał tam miejscowy zespół.

Już w szóstej minucie gościom prowadzenie dał Juan Martín Lucero. Celną główką na terenie pola bramkowego pokonał Alana Aguerre (występującego przeciw macierzystemu klubowi). Dośrodkował mu Francisco Ortega.

To jego czwarty bój pod rząd ze zdobytym golem i ogółem piąte trafienie na arenie ligowej, a siódme we wszystkich rozgrywkach bieżącego półrocza.

Podwyższyć mógł Tomás Guidara, lecz strzał prawego obrońcy ze skraju 16-tki wybił Aguerre. Za to wśród gospodarzy z krańca pola karnego huknął Ignacio Scocco, aczkolwiek również Lucas Hoyos sparował futbolówkę.

Pod koniec pierwszej odsłony kontra gości – Lucero niskim uderzeniem oddanym w okolicy szesnastego metra spudłował obok słupka. Zaprzepaścił okazję na dublet.

Podczas drugiej odsłony nadal dominowali faworyzowani przyjezdni. Próbę dalszego zasięgu Lucas Janson wybił przed siebie Aguerre, a następnie Lucero mogąc dobić tuż przed bramką fatalnie skiksował. Znów wysunięty napastnik przyjezdnych dał plamę mogąc trafić po raz drugi…..

Następnie goalkeeper NOB obronił mocne uderzenie Thiago Almady z centrum 16-tki.

Doszło też do okresu niespożytkowanej przewagi miejscowych. Zza pola karnego obok bramki chybił Nicolás Castro.

Natomiast występujący przeciw swej byłej ekipie Jonathan Cristaldo głową przymierzył, lecz piłkę nad poprzeczką przerzucił Hoyos.

W 82 minucie tryumf Vélezu przypieczętował Cristian Tarragona. Zmiennik wśród atakujących przyjezdnych zgarnął przypadkową „asystę” z prawej flanki swego rywala, aby wbiec w pole karne i mierzonym uderzeniem w długi róg, przypuszczonym na jego skraju pokonać Aguerre.

Podczas kontrataku goście mogli zadać trzeci cios, lecz Tarragona w tej sytuacji po wyminięciu defensora znalazł się sam na sam i wycelował prosto w interweniującego goalkeepera.

Newell’s Old Boys było stać jedynie na honorowe trafienie, a uzyskał je Juan Garro w doliczonym czasie. Celną główką zaskoczył Hoyosa przy rozegraniu kornera.

Vélez Sarsfield awansował na piąte miejsce w tabeli, zdobywszy 24 punkty. Dla „Fortíneros” zarazem to dziewiąty nieprzegrany pojedynek z rzędu. 

Chłopcy Mauricio Pellegrino odrodzili się po fatalnym wstępie tego sezonu. Udział w przyszłorocznej Copa Libertadores mają niemalże pewny – tylko kataklizm mógłby im go odebrać. 

Newell’s Old Boys będący dziś zwykłym przeciętniakiem zajmuje piastuje dopiero dwudziestą lokatę, ze zdobytymi 16 oczkami. 

Comments are closed.