Skromne wygrane River i „Inde”

River Plate po samobóju zdołał ograć ostatni zespół tabeli. Kontaktu z czołówką nie tracą również zwycięscy wczoraj Estudiantes La Plata oraz Independiente. Podsumowanie pięciu niedzielnych starć dwunastej kolejki Liga Profesional:

Patronato vs Estudiantes La Plata 1:2 (1:2)

Gole – 1:0 Sebastián Sosa Sánchez (10′), 1:1 Francisco Apaolaza (35′), 1:2 Gustavo Del Prete (39′)

Patronato oszczędzając się na ćwierćfinał Copa Argentina z Boca Juniors półrezerwowym składem gościł u siebie walczący o mistrzostwo Estudiantes La Plata.

Niewiele zabrakło, aby drugi garnitur teamu z Międzyrzecza urwał punkty odradzającemu się gigantowi. Acz przyjezdni jakoś sobie poradzili.

Sensacyjnie drugi skład miejscowych objął prowadzenie już w 10 minucie. Gola strzelił Sebastián Sosa Sánchez.

Urugwajczyk po dograniu zza połowy boiska stopera Sergio Ojedy huknął bezpośrednio z dalszej odległości w długi róg, nieoczekiwanie pokonując tym sposobem Mariano Andújara.

Radość gospodarzy jednak nie była długa. Estudiantes w krótkim odstępie czasu wynik odwrócili.

Laplateńczycy odrobili stratę w 35 minucie. Wyrównał Francisco Apaolaza. Wprawdzie nie wykorzystał rzutu karnego, gdyż jego strzał z wapna wybił Matías Ibáñez. Aczkolwiek napastnik gości skutecznie dobił głową i pokonał przy tym swój były klub. To jego czwarty gol podczas obecnej kampanii.

Natomiast w 39 minucie Gustavo Del Prete dał prowadzenie gościom. Po szybkim rozegraniu rzutu wolnego przez Fernando Zuqui’ego nowy atakujący „Estu” wybiegł sam na sam z bramkarzem.

Pierwszy strzał Gustavo sparował goalkeeper, acz Del Prete skutecznie dobił do pustej bramki wślizgiem, przechylając szalę zwycięstwa na rzecz „Los Pincharratas”.

Groźniejsze ataki Patronato nastąpiły w drugiej połowie, choćby podczas kornera. Najpierw ze skraju pola karnego Sosa Sánchez obił słupek, a za chwilę jeszcze Lautaro Comas z bliska ostemplował poprzeczkę.

Oprócz tego Matías Pardo przewrotką zza pola bramkowego pomylił się nieznacznie obok słupka.

Jeszcze na koniec starcia kuriozalnie zmarnowana szansa przyjezdnych. Matías Aguirregaray wbiegł w pole karne, wyminął bramkarza i uporał się z obrońcą, aby następnie z jakże bliskiej odległości zaledwie obić słupek, gdy miał przed sobą pustą bramkę!

Lecz pechowy niewypał Urusa to nie wszystko! Za chwilę ponadto na pustą siatkę z bliska dobijał Matías Pellegrini, absurdalnie pudłując nad poprzeczką!

Dobrze, że „Estu” ostatecznie wygrali to spotkanie, bo inaczej dwóm wspomnianym wyżej grajkom dostałaby się niezła bura…..

Estudiantes La Plata przynajmniej chwilowo awansowali na ligowe podium. Zdobyli dotychczas 23 punkty. 

Nie składający broni Patronato jest czternasty i zgromadził czternaście oczek. Aczkolwiek podobnie, jak Aldosivi w lidze „El Patrón” wraca do przeciętności. 

******

Colón vs Central Córdoba 1:0 (1:0)

Gol – Rodrigo Aliendro (33′)

Pozostający bez zwycięstwa od pięciu oficjalnych spotkań Colón podejmował u siebie outsidera opromienionego zwycięstwem w ostatnich derbach północnej Argentyny.

Faworyzowani gospodarze od początku natarli. Najpierw dwaj piłkarze „Sabaleros” wzajemnie przeszkodzili sobie w oddaniu strzału. Potem próba Rodrigo Aliendro z dalszej odległości chybiła.

W kolejnej akcji ze skraju szesnastki do „koszyczka” bramkarza technicznie piłkę posłał Facundo Mura.

Chcący przełamać się gospodarze strzelili decydującego gola w 33 minucie za sprawą Rodrigo Aliendro. Pomocnik ten drugi raz huknął po ziemi z dystansu, a piłka odbita rykoszetem od jednego obrońcy znalazła drogę do siatki.

Colón po uzyskanym trafieniu nadal przeważał. Strzegący bramki gości César Rigamonti wybiegł ze swej bramki, przechwycając dogranie głową z dystansu.

Przy innej ofensywie Christian Ferreira posłał niski dalekosiężny strzał, jaki sparował Rigamonti.

Druga połowa okazała się dużo bardziej wyrównana. Wspomniany wyżej Ferreira feralnie skiksował, chybiwszy obok słupka z ubocza pola karnego.

Za to podczas ofensywy Central Córdoba zapoczątkowanej rozegraniem wolniaka niecelną główkę zza piątego metra odnotował Milton Giménez.

U kresu potyczki jeszcze obie ekipy zaliczyły po zmarnowanej setce. Wśród gospodarzy Christian Bernardi spudłował obok słupka z centrum pola karnego podczas ataku sam na sam.

Natomiast ze strony przyjezdnych atak, podczas jakiego Leonardo Burián bohatersko zablokował uderzenie z bliska Claudio Riaño.

Dzięki przerwaniu dłuższej passy bez wygranej Colón awansował na szóste miejsce, mając 19 oczek. 

Central Córdoba wraca do przeciętności. Z jedenastoma oczkami na koncie chłopcy Sergio Rondiny są w ogonie stawki. 

******

Platense vs Argentinos Juniors 0:0

Bezbramkowa potyczka beniaminka z uczestnikiem fazy pucharowej tegorocznej Copa Libertadores, który póki co jest średniakiem tych rozgrywek.

Jako pierwsi natarli przyjezdni, lecz próba dalekiego zasięgu Gabriela Florentína przeleciała nad poprzeczką.

Platense należał się rzut karny, gdy nacierający Facundo Curuchet został popchnięty przez obrońcę Miguela Torréna na terenie szesnastki. Sędzia Silvio Trucco jednak przewinienia nie zauważył.

Następnie Curuchet zza pola karnego chybił nad poprzeczką. Podobnie jak Nicolás Reniero wśród gości.

Druga próba z dystansu Florentína chybiła koło bramki. U progu drugiej części wśród przyjezdnych imiennik młodego playmakera – Hauche przyrżnął z dalszej odległości, jednak Luis Ojeda zatrzymał piłkę.

Beniaminek nie pościł od ataków. Niski strzał Franco Baldassary zza narożnika szesnastki nie bez trudu sparował Federico Lanzillotta.

Ataki wyżej notowanych zawodników „El Bicho” nadal spalały na panewce. Próba z ostrego kąta Florentína chybiła nad bramką, a bomba dalekiego zasięgu Franco Moyano została zablokowana przez Ojedę.

Ponadto w trakcie rozegrania rzutu rożnego z boku pola bramkowego podczas sporego zamieszania uderzył zmiennik Diego Sosa, lecz Ojeda zdołał powstrzymać jego szarżę.

U epilogu potyczki z centrum pola karnego po rykoszecie przymierzył Florián Monzón, a futbolówkę odbitą rykoszetem od obrońcy sparował Lanzillotta zastępujący w bramce AJ poważnie kontuzjowanego Lucasa Chavesa.

Argentinos Juniors mając piętnaście oczek znajduje się pośrodku klasyfikacji.

Zaściankowy Platense zgromadził punktów jedenaście, co obecnie daje „Kalmarom” dopiero 22 miejsce.

Po tym starciu za porozumieniem stron kontrakt z beniaminkiem rozwiązał trener Leonardo Madelón. Opiekował się piłkarzami ze stołecznej dzielnicy Vicente López przez niecałe pięć miesięcy. 

******

Huracán vs Independiente 0:1 (0:1)

Gol – Alan Soñora (37′)

Będący w całym bieżącym roku królem remisów Huracán podejmował u siebie pretendenta do mistrzowskiego tytułu.

Chłopcy Franka Kudelki tym razem podzielić się zdobyczą nie zdołali, bo wyżej notowany oponent wypadł lepiej.

Przyjezdni zdecydowanie przeważali, lecz pierwsze ich akcje bez oczekiwanego skutku. Marcos Díaz wybił dalekosiężny strzał Alana Soñory oraz próbę z rzutu wolnego innego Alana – Velasco.

Następnie kapitan Huracánu sparował niskie uderzenie z ubocza szesnastki młodego Braiana Martíneza oraz mocny strzał z ostrego kąta Fabricio Bustosa.

Gdy mijało pół godziny potyczki miały miejsce jedne z niewielu groźnych ataków „El Globo”. Niemniej próbę Claudio Yacoba z boku pola bramkowego oraz mocny strzał Ismaela Quileza zza narożnika „piątki” bohatersko zablokował Sebastián Sosa.

Gola dla Independiente do przerwy i jak się okazało, jedynego w całym spotkaniu strzelił Alan Soñora.

Skrzydłowy o jankeskich korzeniach w 37 minucie bezpośrednim niskim uderzeniem po ziemi zza szesnastki, wykorzystał złe wybicie defensora i pokonał wiekowego Díaza.

Do szatni pół-Jankes mógł skompletować dublet, ale jego bomba zza szesnastki została sparowana przez goalkeepera.

Podczas drugiej odsłony dwukrotnie za pośrednictwem rzutów rożnych próbowali trafić miejscowi, lecz raz uderzenie głową Matíasa Cóccaro przeleciało obok słupka, zaś przy innym kornerze Lucas Merolla nie potrafił poprawnie złożyć się do strzału i Sosa wychwycił futbolówkę w polu bramkowym.

Independiente przełamawszy impas, wzbogacił się do 22 punktów. „Czerwone Diabły” plasują się niedaleko za podium. 

Mizerny dziś Huracán uciułał raptem 13 oczek, wobec czego snuje się po dolnych rejonach stawki. 

******

River Plate vs Arsenal de Sarandí 1:0 (0:0)

Gol – Emiliano Méndez (75′ – samobój) 

Goniący lidera River Plate mierzył się u siebie z ostatnim zespołem tabeli. Wygrał, ale dopiero po samobóju rywala strzelonym na początku ostatniego kwadransa starcia.

Gospodarze od początku rzucili się na znacznie niżej notowanego oponenta, ale nie było łatwo im sforsować bramkę Arsenalu.

Próba zza pola karnego Agustína Palavecino została wybita przez obrońcę stojącego w bramce. Następnie z rzutu wolnego przymierzył Fabrizio Angileri napotykając interwencję Alejandro Mediny.

River próbował dalej. Ze skraju pola karnego w słupek trafił Benjamín Rollheiser. Natomiast zza niego przymierzenie Jorge Carrascala wychwycił Medina.

Podczas drugiej połowy gigant nadal szukał metody na otwarcie wyniku. Główka Paulo Díaza przeleciała nad poprzeczką, a dalekosiężna próba Agustína Palavecino obok słupka.

Matías Suárez w obstawie obrońców wbiegł w szesnastkę Arsenalu, lecz z jej centrum fatalnie przestrzelił.

Dopiero w 75 minucie miejscowym udało się uzyskać tego upragnionego gola i to też nie przy własnym udziale. Otóż, Emiliano Méndez za polem bramkowym tak niefortunnie przeciął wrzutkę, że uprzedziwszy Juliána Álvareza wycelował do własnej siatki.

River nadal szukał własnego trafienia, ale tego nie było dane dziś mu zdobyć.

Medina jeszcze zablokował probę z ostrego kąta Nicolása De La Cruza oraz wybił groźny strzał z boku szesnastki Juliána Álvareza (w dalszym toku akcji do siatki znalazł drogę Enzo Fernández, ale ze spalonego).

Póki co „Millonarios” awansowali na pozycję wicelidera, zdobywszy podczas trwającego czempionatu 24 punkty. 

Arsenal de Sarandí uzyskał dotychczas zaledwie osiem oczek i nadal zamyka tabelę. Pod batutą Israela Damonte w sześciu meczach „El Viaducto” jeszcze nie zdobył gola! 

Comments are closed.