Zadyszka chłopców Lorda Gago

Najwyższa argentyńska klasa rozgrywkowa po lockdownie pierwszy raz od 2014 roku zagrała w trakcie przerwy reprezentacyjnej. Tak też jest w bieżącym sezonie. Zaraz po pierwszych wrześniowych starciach drużyn narodowych rozpoczęła się 10. kolejka Liga Profesional. Podsumowanie jej dwóch piątkowych meczów:

Defensa y Justicia vs Central Córdoba 1:1 (0:0)

Gole – 1:0 Gabriel Hachen (52′), 1:1 Pablo Argañaraz (89′)

Wyraźnie ta kampania nie należy do Defensa y Justicia. Po historycznych tryumfach w Copa Sudamericana, Recopa Sudamericana oraz pierwszym w swych dziejach awansie do fazy pucharowej elitarnej Copa Libertadores popularne „Sokoły” osiągnęły sytość.

Po zaledwie remisie przeciw ostatniemu Arsenalowi de Sarandí teraz ekipa DyJ znów podzieliła się punktami z przedostatnim Central Córdoba i to tracąc wygraną pod koniec zawodów.

Ponieważ dotychczasowy trener gości z Santiago del Estero – Gustavo Coleoni wyleciał po ostatniej porażce 2:4 przeciwko Rosario Central, dziś „El Ferroviario” tymczasowo poprowadził koordynator drużyn młodzieżowych – Sebastián Scolari.

Outsider z północnej Argentyny pod chwilową batutą opiekuna klubowych juniorów oczekuje na zatrudnienie Sergio Rondiny – niedawny szkoleniowiec Arsenalu de Sarandí niebawem powinien przejąć stery w ich drużynie.

Central Córdoba mimo problemów ze sztabem szkoleniowym zawiesił poprzeczkę wysoko faworyzowanym gospodarzom.

Ligowy kopciuszek mógł ukąsić już u wstępu potyczki, lecz urugwajski stoper Federico Andueza chybił główką obok słupka, przecinając narożną centrę.

Wśród miejscowych Gabriel Hachen spudłował obok bramki zza pola karnego. Ponadto mierzone uderzenie Waltera Bou zza szesnastki wybił César Rigamonti.

DyJ pierwsza zadała cios u progu drugiej części. 52 minuta zawodów mijała, gdy Gabriel Hachen otworzył wynik. Trafił z dwóch metrów do pustej siatki po ofiarnym dograniu wślizgiem Carlosa Rotondiego z linii końcowej boiska podczas akcji rozpoczętej prawą flanką.

Rotondi był ojcem tego gola, bowiem znakomicie uratował akcję po nieudanej próbie strzału Bou zza piątego metra.

Podwyższyć gospodarze mogli niedługo później, lecz uderzenie Rodrigo Contrerasa z kilku metrów heroiczną paradą zablokował Rigamonti, zaś dobitkę Bou sparował pilnujący go obrońca.

Wreszcie Central Córdoba wziął się za odrabianie strat. Pierwotnie goście feralnie marnowali okazje. Sebastián Ribas chybił obok słupka główką zza piątego metra, zaś Juan Cruz González też za polem bramkowym karygodnie przestrzelił nad poprzeczką.

Mało tego, przy innej akcji Milton Giménez, który w bieżącym sezonie zdobył już pięć goli, spudłował głową także zza piątego metra.

Dodajmy, iż na końcówkę boju wśród miejscowych wszedł Marcelo Benítez. Lewy obrońca DyJ, który był bohaterem kwietniowej Recopy, wrócił na boisko po aż czterech miesiącach leczenia kontuzji.

Jednak 30-latek nie pomógł utrzymać prowadzenia swojemu zespołowi. W przedostatniej regulaminowej minucie akcja zmienników wśród Central Córdoba – Lucas Brochero asystował, podając w szesnastkę i gola na wagę remisu skutecznie przymierzywszy przy słupku z centrum 16-tki zdobył wprowadzony na końcówkę Pablo Argañaraz.

Zmarnowana szansa Defensa y Justicia, ażeby przybliżyć się ku czołówce tabeli. Aktualnie „El Halcón” znajdują się w ogonie czołowej dziesiątki ze zdobytymi trzynastoma punktami. 

Central Córdoba dzięki temu cennemu dla nich remisowi awansowali z przedostatniej na trzecią od końca lokatę, zdobywszy ósme oczko. 

******

Huracán vs Aldosivi 2:0 (1:0)

Gole – Franco Cristaldo (40′), Claudio Yacob (78′)

Już trzecia pod rząd porażka Aldosivi! Nagle drużyna Fernando Gago wypadła z właściwych torów i wraca do swojej nominalnej-przeciętnej dyspozycji.

Tym razem „Rekiny” z Mar del Platy musiały uznać wyższość mizernego obecnie Huracánu.

Aldosivi najpierw uchronił się przed ciosem, gdyż José Devecchi (wypożyczony z San Lorenzo, czyli odwiecznego wroga Huracánu) obronił strzał głową z bliska Franco Cristaldo.

Następnie Devecchi nogą sparował groźną wrzutkę z boku 16-tki młodego Rodrigo Cabrala. Natomiast wśród przyjezdnych niski dalekosiężny strzał obrońcy Emanuela Insúy pewnie wychwycił Marcos Díaz.

Kolejny atak Huracánu spalił na panewce, albowiem Devecchi obronił uderzenie wślizgiem zza piątego metra Jhonathana Candii.

Oba gole chłopcy Franka Kudelki zdobyli za sprawą pomocników. W 40 minucie prowadzenie miejscowym dał Franco Cristaldo, uderzeniem w długi róg zza piątego metra nie dając szans Devecchi’emu.

W drugiej połowie ofensywy „El Globo” ciąg dalszy – uderzenie zza szesnastki Lucasa Very po palcach goalkeepera obiło słupek. Za to wśród Aldosivi próbę z rzutu wolnego Francisco Grahla zablokował Marcos Díaz.

Jednak pojedynek przebiegał głównie pod znakiem niewypałów Huracánu. Pomocnik Santiago Hezze obstawiony defensorami spudłował obok słupka z siódmego metra.

Natomiast szarżę wybiegającego sam na sam w polu karnym Candii zahamował Devecchi.

Drugie zwycięstwo w sezonie, a pierwsze od otwierającej sezon kolejki Huracánu przypieczętował wiekowy Claudio Yacob.

34-latek kozłowanym strzałem głową pokonał Devecchi’ego dzięki dośrodkowaniu z kornera Jonása Acevedo. To jego pierwszy gol dla „El Globo”.

Sam Acevedo, który występuje dla Huracánu mimo bycia wychowankiem San Lorenzo – ich odwiecznego wroga, mógł dopełnić dzieła zniszczenia. Niestety, u kresu batalii podczas akcji jeden na jednego fatalnie przerżnął nad poprzeczką z centrum pola karnego.

Huracán przerywając remisową passę, jaka stanęła na czterech rozejmach pod rząd, wzbogacił dorobek do dwunastu oczek. Piłkarze ze stołecznej dzielnicy Parque Patricios tą wygraną najpewniej uratowali posadę swego trenera Franka Kudelki. 

Za to Aldosivi po trzeciej konsekutywnej wtopie nadal ma trzynaście oczek, zamykając czołową dziesiątkę stawki. Zapewne niebawem „Rekiny” zostaną „wyeksmitowane” poza top 10 klasyfikacji. 

Comments are closed.