Show Platense! „Inde” znów liderem!

Liga Profesional znowu miała zaledwie dzień przerwy między kolejkami. W sobotę rozpoczęła się jej dziewiąta seria spotkań. Festiwal dał outsider Platense. Independiente rozgromił i przynajmniej chwilowo odzyskał fotel lidera. Oto podsumowanie trzech wczorajszych starć:

Gimnasia La Plata vs Huracán 0:0

Bezbramkowe starcie średniaków w La Placie. Na stadionie El Bosque mimo licznych okazji po obu stronach nikomu nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Jako pierwsi zaatakowali goście. Urus Jhonathan Candia uderzył z boku pola karnego, ocierając boczną siatkę.

Później nacierała Gimnasia. Marcos Díaz strzegący bramki Huracánu obronił choćby centrostrzał Rodrigo Holgado, a także zablokował mocne uderzenie z ubocza 16-tki Erika Ramíreza.

Najbardziej pluć sobie w brodę spośród „Wilków” może jednak wspomniany Holgado, który nie trafił z kilku metrów na pustą siatkę po dograniu z boku szesnastki Francisco Gerometty.

Karygodne pudło nad poprzeczką….. Trudno się dziwić, że niedoszły napastnik krakowskiej Wisły został zdjęty z boiska już po pierwszej połowie.

Pierwsza połowa obfitowała w sytuacje podbramkowe z obu stron i aż szok, że nic nie wpadło. W Huracánie obok słupka z woleja na skraju pola karnego chybił Franco Cristaldo.

Natomiast ze strony laplateńczyków z rzutu wolnego przyrżnął Brahian Alemán będący specjalistą od tego rodzaju stałych fragmentów gry. Próbę Urusa zablokował jednak Díaz.

Później weteran Díaz obronił też główkę Alexisa Domíngueza po dośrodkowaniu z narożnika boiska.

W drugiej połowie, około 60 minuty Gimnasia zdobyła gola podczas rozegrania kornera, gdy z bliskiej odległości trafił Alexis Domínguez – lecz sędzia Andrés Merlos niesłusznie dopatrzył się spalonego autora bramki podczas tej akcji…..

Tak to jest, kiedy w Argentynie ciągle nie wprowadzono VAR (zresztą przy nim także można skutecznie oszukiwać).

Na koniec potyczki Marcos Díaz, który zasłużył na miano najlepszego gracza tego boju wybiegł skutecznie na skraj własnej 16-tki, aby wyłapać dogranie ze środka boiska podczas kontrataku miejscowych i zapobiec szarży innego atakującego rywali.

Dla Huracánu to czwarty remis z rzędu, a szósty w całym sezonie. Zaś Gimnasia notuje czwarty podział punktów podczas obecnego półrocza. 

Laplateńczycy aktualnie mają dziesięć punktów na koncie, „El Globo” dziewięć. Różnice między tymi klubami są znikome. Obie ekipy plasują się w środkowych rejonach tabeli. 

W Gimmasii po tym spotkaniu zmienił się główny trener – Néstor Gorosito, znany ze zdobycia Copa de La Superliga w 2019 z Tigre oraz z doprowadzenia obecnego drugoligowca do finału Copa Sudamericana w 2012 i zakwalifikowania go do 1/8 finału Copa Libertadores w 2013, teraz zastąpił u steru „Los Lobos” duet szkoleniowy Leandro Martini – Mariano Messera, który opiekował się piłkarzami laplateńskiego teamu od czasu śmierci poprzedniego trenera GELP – Diego Maradony, czyli przez 3/4 roku. 

******

Banfield vs Platense 2:4 (1:2)

Gole – 0:1 Brian Mansilla (6′-pen.), 1:1 Jesús Dátolo (21′), 1:2 Matías Tissera (45+1′), 2:2 Juan Manuel Cruz (54′), 2:3 i 2:4 Facundo Curuchet (84′, 90+6′)

Na południu aglomeracji Buenos Aires sensacja! Miejscowy średniak będący przegranym finalistą zakończonej w styczniu Copa Diego Maradona uległ u siebie chyba najsłabszej obecnie drużynie stawki!

Platense w gradzie goli dokonał przepięknej rehabilitacji za ostatnią domową wtopę z Boca Juniors. Chłopcy Leonardo Madelóna złupili „Wiertło”, notując drugi ogółem i pierwszy wyjazdowy tryumf podczas tej kampanii.

Zespół gości szybko objął prowadzenie. Brian Mansilla wykorzystał wywalczoną przez gości jedenastkę za zagranie ręką gracza miejscowych we własnym polu karnym.

Poprawić zaliczkę beniaminka mógł występujący przeciw eks-drużynie weteran Nicolás Bertolo. Niemniej Facundo Altamirano obronił jego niskie uderzenie ze skraju 16-tki.

Pół tygodnia wstecz 35-latek zadał cios macierzystej Boca Juniors, ale teraz nie było mu dane wpisać się na długą dziś listę strzelecką.

Gospodarze odpowiedzieli w 21 minucie, kiedy drugiego gola w sezonie zdobył weteran Jesús Dátolo. 37-letni skrzydłowy tak, jak tydzień temu przeciwko Estudiantes La Plata efektownie wycelował bezpośrednio z rzutu wolnego.

Wtedy jednakże pomógł mu dramatyczny błąd bramkarza, a teraz Dátolo efektownie przymierzył, trafiając po palcach Luisa Ojedy.

Walka na Estadio Florencio Sola okazała się nader zacięta. Platense także mógł trafić podczas rozegrania rzutu wolnego – Juan Infante dośrodkował ze stałego fragmentu gry, acz w polu bramkowym strzał głową Augusto Schotta wybił Altamirano.

Tuż przed przerwą „Kalmary” ku zaskoczeniu wszystkich odzyskały prowadzenie. Atak wyprowadzony prawą stroną – asysta Ivána Gómeza, dzięki jakiej Matías Tissera zza piątego metra na niemal pustą siatkę strzelił gola do szatni.

Lecz Banfield dłużny nie pozostał. W 54 minucie następna odpowiedź miejscowych. Tym razem stan rywalizacji wyrównał Juan Manuel Cruz.

22-latek również zza piątego metra dopełnił formalności, a podawał mu Juan Álvarez podczas wznowionego ataku.

Młody napastnik będący synem Julio Ricardo Cruza – byłego reprezentanta Argentyny, którego z początku XXI wieku niewątpliwie pamiętają kibice mediolańskiego Interu.

Następnie szansę wyjścia na plus dla gospodarzy zaprzepaścił Mauricio Cuero. Kolumbijczyk z narożnika pola karnego technicznym uderzeniem ostemplował poprzeczkę. Dobitkę z drugiej strony 16-tki zablokował defensor przyjezdnych.

Jednak szala zwycięstwa summa summarum znalazła się po stronie beniaminka. U kresu meczu Platense trzeci raz objął prowadzenie, a tryumf outsiderowi zapewnił Facundo Curuchet.

31-letni zmiennik niecały kwadrans po wejściu na murawę, w 84 minucie podczas chaotycznej akcji huknął zza linii bocznej pola bramkowego w krótki róg. „Los Calmares” za sprawą tego trafienia odzyskali zwycięski rezultat.

Banfield trzeci raz mógł wyrównać, lecz Luis Ojeda heroicznie wybił uderzenie z bliskiej odległości Juana Manuela Cruza.

Cruz nie ustrzelił dubletu, za to dokonał tego Curuchet.

Trzeciej przewagi ligowy kopciuszek nie tylko nie oddał, ale i ją powiększył! Podczas szóstej doliczonej minuty Curuchet skompletował dublet, ustalając wynik na 4:2 dla Platense. Podczas kontry i swego rajdu na bramkę oponenta uderzył zza szesnastego metra, nie dając nic do powiedzenia Altamirano.

Dla ekipy ze stołecznej dzielnicy Vicente López to pierwsze od 19 kwietnia bieżącego roku oficjalne zwycięstwo na wyjeździe. Wtedy „Kalmary” również ograły Banfield (1:0)! 

Platense wyprzedził swe wczorajsze ofiary wśród klasyfikacji, odbijając się od jej abisalu i wskakując na dwudzieste miejsce. „Los Calmares” mają teraz dziewięć punktów, a Banfield tylko osiem. 

******

Independiente vs Colón 3:0 (2:0)

Gole – Alan Soñora (32′, 41′), Andrés Felipe Roa (49′)

Tu wiadome było, iż ewentualny zwycięzca tego pojedynku przynajmniej na dzień zostanie liderem tabeli.

Na Estadio Libertadores de América w Avellanedzie starły dwie kandydujące do mistrzostwa drużyny, jakie ostatnio dostały zadyszki.

Przełomu dokonał faworyzowany Independiente, rewanżując się Colónowi za przegrany 0:2 półfinał Copa de Liga Profesional.

Gospodarze nie zamierzali notować kolejnej wpadki, bowiem porażka w Tucumánie ze swoim pechowym rywalem na krajowym podwórku już i tak mocno nadwyrężyła pozycję „Czerwonych Diabłów”.

Jako pierwsi zaatakowali goście. Christian Bernardi znalazł się sam na sam z bramkarzem, chcąc poprawić odbity przez obrońcę dalekosiężny strzał kolegi Alexisa Castro.

Jego próbę niemniej zablokował Sebastián Sosa, a dobitka Erica Mezy z ubocza 16-tki fatalnie chybiła.

Ze strony miejscowych Sebastián Palacios (który przed końcem okienka transferowego w Europie może odejść do greckiego Panathinaikosu) minimalnie chybił obok słupka z narożnika pola karnego.

Wynik po półgodzinie zawodów otworzył młody pomocnik o jankeskich korzeniach – Alan Soñora. 23-latek w sporym zamieszaniu oddał uderzenie zza szesnastki, a piłka przy słupku wleciała do siatki.

Leonardo Burián strzegący bramki gości z Santa Fe zapobiegł kolejnemu ciosowi wymierzonemu w swoją ekipę, wygarniając rękami spód nóg atakującego jeden na jednego Palaciosa.

Niedługo później, około 40 minuty bezpośrednio czerwoną kartkę zarobił prawy obrońca Colónu nazywający się Facundo Mura. Wyleciał za sfaulowanie wybiegającego na czystą pozycję Palaciosa.

Independiente rozochocony przewagą liczebną szybko podwyższył. Pół-Jankes Alan Soñora genialnie przymierzył przy bliższym słupku z rzutu wolnego, podyktowanego za ów przewinienie i skompletował dublet.

Wiekowy bramkarz Burián tylko stał, jak słup, odprowadzając wzrokiem piłkę do „pajęczyny”. Drugi gol z wolniaka podczas tej kolejki.

Jeszcze przed przerwą Burián zapobiegł samobójowi broniąc przypadkowy strzał kolegi z najbliższej odległości podczas chaotycznej akcji.

Ostatnimi czasy coś przestał trafiać do siatki snajper i kapitan „Los Diablos Rojos”, czyli Silvio Romero.

Na szczęście doświadczony napastnik ma swoich następców. Jak nie Soñora, to Andrés Felipe Roa. Kolumbijczyk zaraz po przerwie podwyższył na 3:0.

Roa wybiegł sam na sam dzięki dograniu ze środka boiska Thomasa Ortegi i niskim uderzeniem w długi róg zza pola bramkowego dopełnił dzieła zniszczenia.

Dodajmy, iż kolumbijski skrzydłowy był na spalonym w momencie wykonywania podania asystującego, ale w przeciwieństwie do starcia Gimnasia vs Huracán tutaj sędzia zaliczył gola zdobytego z ofsajdu.

Fotel lidera przynajmniej na dzień odzyskał Independiente, zgromadziwszy dotychczas 18 punktów. Goniący czołówkę Colón oczek uciułał dotąd 14.

Comments are closed.