Boca ośmieszyła beniaminka!

Drugie pod rząd zwycięstwo, a pierwsze w tym sezonie na wyjeździe odniosła Boca Juniors, pokonując 3:1 słabe Platense. Lanús został nowym liderem, efektowna goleada zamykającego dotąd stawkę Rosario Central. Podsumowanie pięciu środowych meczów ósmej kolejki Liga Profesional:

Platense vs Boca Juniors 1:3 (1:1)

Gole – 0:1 Norberto Briasco-Balekian (24′), 1:1 Nicolás Bertolo (45′), 1:2 Diego González (53′), 1:3 Cristian Pavón (90+5′)

To było pierwsze od 1999 roku oficjalne starcie tych drużyn. Dla Boca potyczki z Platense są niczym małe El Superclásico, bowiem stołeczna dzielnica Vicente López (skąd wywodzą się popularne „Kalmary”) sąsiaduje z dzielnicą Núñez, gdzie ulokowana jest siedziba River Plate.

Ostatnio Boca przeciwko temu klubowi grała na wyjeździe 22 lata temu i wówczas wygrała 2:0. Teraz również victoria różnicą dwóch trafień!

Oczywiście aktywniej zaczęli „Xeneizes”, jednakże to gospodarze jako pierwsi stworzyli groźniejszą sytuację. W 19 minucie młody Florián Monzón minimalnie pomylił się obok słupka nisko przymierzywszy z dystansu.

Chwilę potem Norberto Briasco-Balekian posłał groźne dośrodkowanie z ostrego kąta, które przeleciało wzdłuż bramki, ale napędziło stracha „Kalmarom”.

Nareszcie w 24 minucie reprezentant Armenii doczekał się swojego debiutanckiego gola dla Boca!

Carlos Izquierdoz posłał długą lagę zza połowy boiska, do której poza własne pole karne wybiegł goalkeeper rywali Jorge De Olivera – tuż przed szesnastką doszło do jego karygodnego nieporozumienia z kolegą Lucasem Acevedo, a ten kardynalny błąd skrzętnie wykorzystał Briasco-Balekian.

Farbowany blondyn wtrącił się, na około dwudziestym metrze kopnął piłkę w stronę bramki i ta powoli wleciała sobie do siatki!

Znaturalizowany Ormianin w końcu się przełamał! W fartownych okolicznościach, ale zawsze coś!

Krótko przed przerwą pierwsze trafienie w dorosłej karierze mógł zaliczyć Agustín Sandez. Strzał zza pola karnego młodego lewego defensora niestety tylko obił poprzeczkę.

Ta zmarnowana szansa obróciła się przeciw jeszcze podczas pierwszej odsłony. Dośrodkowanie Platense z rzutu rożnego, chaotyczna akcja i futbolówkę na klatę przed polem bramkowym przejął wiekowy Nicolás Bertolo, ażeby stamtąd uderzeniem przy słupku pokonać Agustína Rossiego.

Cios Boca zadał wychowany przez nią 35-latek, który niegdyś występował dla River Plate! Cóż za upokorzenie!

Rozdrażnieni „Bosteros” po kwadransie odpoczynku od razu rzucili się do ofensywy. Pierwszą wrzutkę Briasco-Balekiana z lewej strony pola karnego przejął za piątym metrem Aaron Molinas, ale jego próbę strzału zablokował stojący obok stoper Facundo Cardozo.

Druga wrzutka napastnika reprezentacji Armenii z podobnego miejsca została wybita przez defensora, ale piłka wyleciała na szesnasty metr – stamtąd efektownie wolejem przy słupku uderzył Diego González, pakując futbolówkę do siatki.

Strzał majstersztyk! Ponieważ González nosi przydomek „Pulpo”, czyli „Ośmiornica”, można powiedzieć, że ośmiornica pożarła kalmary!

To dopiero pierwszy gol 33-letniego pomocnika dla Boca Juniors podczas jego niemal rocznej przygody na La Bombonera.

Nie zapominajmy jednak, iż „Pulpo” w tym czasie przez ponad pół roku leczył poważną kontuzję kolana, więc siłą rzeczy dotychczas nie mógł rozegrać zbyt wielu spotkań.

Aż miesiąc przyszło mu oczekiwać na rehabilitację za te nieuznane dwa gole w przegranym dwumeczu 1/8 finału Copa Libertadores przeciwko Atlético Mineiro, które sędziowie niesłusznie anulowali po akcjach z jego udziałem (jednego sam uzyskał).

Dominacja Boca podczas drugiej połowy była niekwestionowana. Następne akcje jednak przez dłuższy czas nie wypalały. Choćby młody Aaron Molinas z narożnika pola karnego chybił nad poprzeczką.

Następnie Agustín Sandez odebrał piłkę rywalowi i wbiegł w pole karne miejscowych, lecz haczony przez obrońcę oddał za słaby strzał, jaki na raty wychwycił De Olivera. 20-latek musi jeszcze poczekać na swe pierwsze dorosłe trafienie.

Oprócz tego Luis Vázquez oddał z centrum pola karnego bezpośredni strzał, który odbity rykoszetem od defensora wyleciał na korner.

Nie dobicie ligowego kopciuszka skutkowało nerwową końcówką. W 89 minucie Agustín Rossi musiał wychwycić, na szczęście, mało groźne niskie przymierzenie Juana Infante zza pola karnego.

Wszystko jednakże radośnie się skończyło. Podczas doliczonego czasu wprowadzony tu na epilog zmiennik Cristian Pavón fatalnie przyrżnął nad bramką z rzutu wolnego.

Natomiast w piątej-ostatniej dodatkowej minucie „Kichan” idealnie ukoronował pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Boca podczas trwającej kampanii.

Fenomenalnym „rogalem” w róg zza szesnastki pokonał De Oliverę, ustalając rezultat na 3:1 dla obrońców tytułu mistrza Argentyny!

Dodajmy, iż Pavón dopiero teraz zanotował swego pierwszego gola po powrocie z wypożyczenia do MLS! Musiał na niego czekać ponad pół roku, ale lepiej późno, niż wcale.

„Bosteros” tryumfują w stołecznej dzielnicy Vicente López, zgodnie z planem dokopując 3:1 lokalnemu Platense. Niebiesko-złoty klub powoli zażegnuje kryzys powstały u samego progu sezonu.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Carlos Izquierdoz [C], Marcos Rojo, Agustín Sandez – Diego González (75′, Cristian Medina), Alan Varela, Juan Ramírez (90+1′, Jorman Campuzano) – Norberto Briasco-Balekian (82′, Cristian Pavón), Luis Vázquez, Aaron Molinas (75′, Agustín Almendra)

Sędziował: Leandro Rey Hilfer

Dzięki tej jakże ważnej wygranej nad sąsiadami River Plate chłopcy dowodzeni przez Sebastiána Battaglię wyrównali swą różnicę bramek (wynosi ona teraz 6:6).

Zaś wśród tabeli mając dziesięć punktów Boca awansowała na czternastą lokatę, czyli otwiera aktualnie dolną jej połówkę. 

Niedzielnej nocy, podczas następnej serii spotkań „Azul y Oro” czeka klasyk przeciw Racingowi Club! 

Zaściankowy Platense zgromadził raptem sześć oczek, co daje outsiderowi przedostatnie miejsce. 

Pozostałe środowe mecze:

Rosario Central vs Arsenal de Sarandí 4:0 (4:0)

Gole – Lucas Gamba (8′, 10, 33′), Marco Ruben (16′)

Na otwarcie dnia w Liga Profesional zmierzyły się dwie ekipy dotąd zamykające stawkę. Potyczka dwóch uczestników fazy pucharowej tegorocznej Copa Sudamericana zakończyła się nokautem, który nastąpił już podczas pierwszej odsłony.

Ostatni przed tą serią spotkań Rosario Central powetował sobie brak zwycięstwa w niedzielnych derbach swojego miasta i dosłownie zmiażdżył przedostatni Arsenal de Sarandí, spychając go na samo dno.

Zaczęło się od akcji przyjezdnych, lecz uderzenie zza pola bramkowego Lucasa Albertengo bohatersko nogą wybił Jorge Broun.

Potem został ustrzelony pierwszy hattrick podczas tej kampanii, a jego autorem jest Lucas Gamba.

Doświadczony napastnik „Kanalii” już po dziesięciu minutach miał dublet na koncie. W ósmej minucie Gamba otworzył wynik, pokazując Albertengo, jak się wykańcza ataki z bliskiej odległości – bezpośrednim uderzeniem zza piątego metra po palcach goalkeepera spożytkował dośrodkowanie z boku Wenezuelczyka Michaela Covei.

Natomiast chwilę później Gamba zadał drugi cios. 34-latek znów zza pola bramkowego wycelował do siatki – tym razem głową po wrzutce z prawej strony Luciano Ferreyry.

Niewiele ponad kwadrans starcia był za nami, kiedy Marco Ruben podwyższył na 3:0. Niekryty też zza pola bramkowego znalazł drogę do „pajęczyny” podczas dłuższego rozegrania rzutu wolnego.

Snajper, który na początku bieżącego roku wznowił karierę po półrocznej przerwie od gry nie zapomniał sztuki strzelania goli.

W 33 minucie Gamba skompletował pierwszego hattricka podczas Liga Profesional 2021.

Znowu zza pola bramkowego, a dokładniej zza jego narożnika trafił w krótki róg podczas akcji sam na sam, którą umożliwiła mu asysta z okolicy dwudziestego metra Diego Zabali.

25 minut zajęło Gambie zdobycie trzech trafień. Hattrick jednak nie jest klasyczny, bo rozdzielony trafieniem Rubena. Wszystkie cztery gole padły po uderzeniach z bliska.

Jeszcze przed przerwą uderzenie głową (znów zza piątego metra) Luciano Ferreyry fatalnie chybiło obok słupka.

Arsenal kończył w osłabieniu, bo w 72 minucie czerwoną kartkę za drugą żółtą wskutek chamskiego uderzenia rywala bez piłki obejrzał wiekowy pomocnik gości – Jorge Ortiz.

To jednak nie pogrążyło przyjezdnych jeszcze dotkliwiej, choć okazje ku kolejnym trafieniom dla Central się nadarzyły.

Odbita rykoszetem próba ze skraju szesnastki rezerwowego młodziana Julio Luquesa otarła tylko boczną siatkę.

Natomiast u kresu spotkania inny 18-letni zmiennik – Gino Infantino otoczony defensywą oddał z centrum szesnastki uderzenie obronione przez Daniela Sappę.

Rosario Central opuścił ostatnią lokatę, wzbogaciwszy swój dorobek do siedmiu punktów.

Na abisal tabeli chłopcy Kily’ego Gonzáleza strącili właśnie rozbity przez siebie Arsenal, który po drugim blamażu z rzędu osiada teraz na dnie ze zdobytymi ledwie pięcioma oczkami. 

******

Defensa y Justicia vs Newell’s Old Boys 2:0 (0:0)

Gole – Gabriel Hachen (57′), Francisco Pizzini (76′)

Chcąca podnieść się po mizernym prologu czempionatu DyJ podejmowała u siebie obecnie całkiem nieźle usytuowanych Newell’s Old Boys.

„El Halcón” nadrabia zaległości ze wstępu sezonu, gdyż pokonał delegatów z Rosario, wyprzedzając ich wśród klasyfikacji.

U progu konfrontacji Walter Bou feralnie przestrzelił ze skraju pola karnego po złym wybiciu dośrodkowania przez goalkeepera rywali.

Później dwie sytuacje dla przybyszy z Rosario. Dalekosiężny strzał Franco Negri’ego łatwo obronił występujący przeciwko macierzystej ekipie Ezequiel Unsain.

Zaś pluć sobie w brodę może Pablo Sabbag – kolumbijski napastnik NOB absurdalnie chybił obok słupka główką z linii piątego metra. A to był dopiero początek jego festiwalu indolencji…..

Gospodarze przełamali się w 57 minucie, kiedy prowadzenie im dał Gabriel Hachen, niskim uderzeniem w długi róg tuż zza szesnastego metra pokonawszy Alana Aguerre.

Podwoić przewagę DyJ chciał Walter Bou, lecz kilka jego prób z centrum szesnastki to zostały zablokowane przez obrońców, to wybił je Aguerre, aż finalnie farbowany blondyn rażąco chybił.

Trener Defensa y Justicia – Sebastián Beccacece został wyrzucony na trybuny przez arbitra Darío Herrerę, gdyż zbyt intensywne prostował przeciw nie przyznaniu jego drużynie należnego według niego rzutu karnego.

Newell’s Old Boys tak czy siak nie powiodło się zadanie zaaplikowania wyrównującej bramki rywalowi pozbawionemu głównego szkoleniowca.

Pechowcem starcia zaiste był Sabbag. Kolumbijski napastnik „Trędowatych” podczas drugiej odsłony zaprzepaścił następne dwie okazje. Jego uderzenie zza szesnastki wybił Unsain, zaś podczas akcji sam na sam gracz wypożyczony od Estudiantes La Plata naciskany przez obrońcę podcinką tragicznie chybił obok słupka.

Kwadrans mniej więcej do końca regulaminowego czasu pozostał, kiedy Francisco Pizzini przypieczętował zwycięstwo DyJ. Wykupiony z Independiente zawodnik niskim uderzeniem przy słupku z centrum pola karnego nie dał szans Aguerre.

Zmarnowane gratki Pablo Sabbaga zemściły się na drużynie Newell’s Old Boys.

„Sokoły” fruną w górę tabeli. Teraz są już jedenaste z oczkami jedenastoma. Wyprzedziły lepszym bilansem bramkowym NOB, mający identyczny dorobek punktowy. 

******

Lanús vs Gimnasia La Plata 2:0 (2:0)

Gole – José López (14′), Ángel González (36′)

Po ostatniej wyjazdowej klęsce 1:5 przeciwko Vélezowi zawodnicy Lanús znów stanęli do batalii o fotel lidera.

Można było wykorzystać wczorajsze wpadki klubów z Avellanedy, a rywalem „El Granate” był solidny laplateński średniak.

Gimnasia ostatnio urwała punkty samemu River Plate, więc lekceważyć jej nie wolno. I Lanús tego błędu nie popełnił. Wygrał, przejmując czołowe miejsce!

Już po kwadransie zawodów gospodarze objęli prowadzenie. Młody napastnik José López otworzył wynik, celną główką trafiając dzięki centrze z kornera Matíasa Esquivela. 20-latek uzyskał czwartego gola w sezonie.

Gimnasia mogła wyrównać także po rozegraniu rzutu rożnego, ale Erik Ramírez pomylił się główką obok słupka.

Od 28 minuty zadanie gospodarzy stało się łatwiejsze, gdyż czerwoną kartkę za chamskie potraktowanie Paragwajczyka Jorge Morela zarobił kolumbijski pomocnik rywali – Johan Carbonero.

Laplateńczycy w dziesięciu próbowali wyrównać za sprawą rzutu wolnego wykonanego przez Brahiana Alemána, lecz niskie uderzenie zeń wybił Lucas Acosta.

Lanús szybko wykorzystał przywilej przewagi liczebnej. Po dośrodkowaniu z następnego rzutu wolnego Alemána miejscowi przeprowadzili kontratak. Wskutek tej kontry podwyższył w 36 minucie skrzydłowy, który do niedawna przeciwko Gimnasii toczył batalie derbowe.

Ángel González będący do niedawna na usługach Estudiantes La Plata trafił do siatki, udanie wieńcząc atak sam na sam ze skraju pola karnego. Asystował mu dalekim dograniem zza połowy boiska Alexandro Bernabei.

Osłabione „Wilki” jeszcze przed przerwą zaatakowały podczas kornera. Najpierw uderzenie głową Luisa Rodrígueza wybił Acosta, zaś krótko potem Leonardo Morales przestrzelił obok słupka na środku 16-tki.

Podczas drugiej połowy znakomitą szansę dla Lanús zaprzepaścił Lautaro Acosta. Wiekowy napastnik karygodnie spudłował z piątego metra, przecinając wrzutkę Ángela Gonzáleza.

Później Rodrigo Rey ofiarnie obronił nogami niskie uderzenie z centrum pola karnego wiekowego Lautaro Acosty, zaś dalekosiężna dobitka Jorge Morela przeleciała daleko od bramki.

Drugi pojedynek pod rząd bez zdobytej bramki dla 41-letniego lidera ligowej klasyfikacji goleadorów – José Sanda. Ostatnio stary lis pola karnego nawet nie notuje zbytnio okazji, aby wpisać się na listę strzelców…..

Lanús wskoczył na szczyt tabeli, który teraz piastuje zdobywszy 16 punktów. Udało się ekipie Luisa Zubeldii wyprzedzić duet z Avellanedy. 

Gimnasia mająca dziewięć oczek znajduje się wśród dolnej połówki tabeli. 

******

Huracán vs Vélez Sarsfield 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Jhonathan Candia (2′), 1:1 Luca Orellano (64′)

Ostatnio Vélez nadspodziewanie łatwo zdeklasował 5:1 ubiegający się o czoło stawki Lanús, zdobywając dopiero pierwsze trafienia podczas tejże kampanii ligowej.

Teraz chłopcy Mauricio Pellegrino, odbiwszy się od dna, sprawdzili na wyjeździe Huracán, do którego wśród klasyfikacji dotychczas tracili punkt.

Minionego wieczora „El Fortín” ze sporym trudem wymęczył remis na terenie przeciętniaka.

To miejscowi rozpoczęli z wysokiego C. Już w drugiej minucie prowadzenie „El Globo” dał Jhonathan Candia. Urugwajski atakujący bezpośrednim uderzeniem zza piątego metra zwieńczył dość złożony atak gospodarzy.

Podczas rozegrania kornera podwyższyć mógł Nicolás Silva, lecz najpierw jego uderzenie zza pola karnego odbił defensor, a poprawka zza pola bramkowego przeleciała obok słupka.

Następnie okazja Vélezu – dalekosiężny strzał Thiago Almady chybił nad poprzeczką. Natomiast u prologu drugiej części atak Huracánu – uderzenie głową Candii spokojnie obronił Lucas Hoyos.

Wyrównał w 64 minucie Luca Orellano. 21-letni skrzydłowy genialnie huknął pod poprzeczkę z ostrego kąta! Gol stadiony świata! Zarazem blondyn zdobył premierowe trafienie podczas tejże kampanii.

Prowadzenie gospodarzom chciał odzyskać Candia, lecz fatalnie przestrzelił obok bramki zza piątego metra.

U kresu potyczki oba zespoły jeszcze zmarnowały po jednej szansie. Wśród gości Thiago Almada uderzeniem głową obił słupek, natomiast ze strony miejscowych Franco Cristaldo z dystansu chybił nad bramką. Zasłużony remis.

Aktualnie Huracán ma osiem punktów, Vélez siedem i obie drużyny figurują wśród dolnej połówki stawki. 

Comments are closed.