Przełom Boca, goleada Vélezu

Minionej nocy na boiskach Argentyny pierwsze zwycięstwo w kampanii odniosła Boca Juniors, a także Vélez, notując jednocześnie pierwsze gole i urządzając przy tym niezłą kanonadę. Świetne zawody rozegrał także Racing Club. Podsumowanie pięciu sobotnich meczów 7. kolejki Liga Profesional:

Boca Juniors vs Patronato 1:0 (0:0)

Gol – Luis Vázquez (85′) 

Debiut Sebastiána Battaglii w roli stałego trenera „Xeneizes” udał się! Jest efekt nowej miotły! Broniąca tytułu mistrza Argentyny ekipa Boca Juniors pod koniec starcia wymęczyła zwycięstwo na swej La Bombonera przeciwko jednej z rewelacji początku sezonu.

Do siódmej serii spotkań trzeba było czekać na pierwszą victorię – tak długiego postu od zwycięstw Boca nie miała od dawna.

Dziesięć konsekutywnych oficjalnych bojów bez zwycięstwa w regulaminowym czasie. Ta czarna passa nareszcie została przerwana!

Pierwsza połowa marna w wykonaniu Boca. Na jej wstępie Cristian Pavón oddał przestrzelone obok słupka uderzenie z dystansu i to byłoby na tyle, jeśli chodzi o interesujące okazje gospodarzy do przerwy.

Kilka minut później kontratak Patronato, który mógł skończyć się gorzko dla miejscowych.

Na szczęście dogranie Nicolása Delgadillo z ubocza szesnastki okazało się całkowicie chybione i piłka wyleciała poza boisko, a nacierający przed linią końcową murawy Brian Nievas nie sięgnął jej.

W 27 minucie groźnie z dystansu nisko przymierzył Gabriel Gudiño, zmuszając Agustína Rossiego do interwencji.

Jeszcze przed przerwą czujność goalkeepera „Bosteros” sprawdził strzałem głową Sebastián Sosa Sánchez. Rossi pewnie wychwycił próbę Urugwajczyka.

Zaraz u prologu drugiej odsłony następny atak Cristiana Pavóna. „Kichan” wbiegł z piłką w boczną strefę szesnastki i oddał strzał w kierunku dalszego słupka, który minimalnie ominął bramkę.

Pudło niemal identyczne, jak to, które Pavón przed tygodniem zaliczył przeciwko Estudiantes La Plata!

Później Esteban Rolón minimalnie chybił obok słupka z dystansu. Natomiast swoje pierwsze celne uderzenie w barwach „Azul y Oro” odnotował Norberto Briasco-Balekian zza linii bocznej szesnastki – to jednak pewnie obronił Matías Ibáñez.

Patronato zaliczył swą szansę, gdy z rzutu wolnego zza linii bocznej pola karnego niespodziewanie uderzył Héctor Canteros. Niemniej Rossi nie dał się zaskoczyć i jakoś wybił próbę „Toto”.

Zmiennik Aaron Molinas przestrzelił nad poprzeczką z dystansu, jednakże Boca wreszcie dopięła swego.

W 85 minucie inny joker – Exequiel Zeballos dośrodkował z okolicy linii bocznej szesnastki w pole bramkowe, gdzie celną główką losy meczu rozstrzygnął Luis Vázquez. Przy tym zadał cios klubowi, w którym stawiał swoje pierwsze piłkarskie kroki!

20-latek zdobył swojego oficjalnego gola numer jeden w dorosłej karierze, dając Boca premierowe oficjalne zwycięstwo podczas regulaminowego czasu gry w bieżącym półroczu.

Skład Boca Juniors: Agustín Rossi – Luis Advíncula, Carlos Izquierdoz [C], Marcos Rojo, Frank Fabra – Cristian Medina (70′, Aaron Molinas), Esteban Rolón, Juan Ramírez – Cristian Pavón (76′, Exequiel Zeballos), Luis Vázquez (89′, Diego González), Norberto Briasco-Balekian

Sędziował: Silvio Trucco

Boca Juniors po pierwszym tryumfie w sezonie wzbogaciła się do siedmiu punktów. Wśród klasyfikacji Liga Profesional chłopcy z La Bombonera zajmują dopiero dwudziestą lokatę, ale przecież nie od razu poprawi się tak mocno przespany początek sezonu. 

W najbliższą środę „Xeneizes” czeka wyjazd do dzielnicy Vicente López na potyczkę z Platense, które Boca wyprzedziła po inicjalnej wygranej w rozgrywkach. 

Natomiast przeciw Patronato za jakiś miesiąc najpopularniejszy klub Argentyny spotka się jeszcze raz – w ćwierćfinale Copa Argentina. 

Klub z Międzyrzecza natomiast jest aktualnie siódmy, zdobywszy jedenaście punktów. 

Pozostałe sobotnie mecze:

Central Córdoba vs Platense 2:2 (2:0)

Gole – 1:0 Silvio Martínez (18′), 2:0 Milton Giménez (20′), 2:1 Augusto Schott (52′), 2:2 Gonzalo Bettini (55′-samobój)

Remisowa potyczka w Santiago del Estero między outsiderami, którzy zgodnie z przeznaczeniem błąkają się po dolnych rejonach tabeli.

Zatem w północnej Argentynie oraz stołecznej dzielnicy Vicente López sytuują się inaczej, aniżeli rewelacyjne póki co Aldosivi.

Na nowoczesnym stadionie Único Madre de Las Ciudades miejscowi rozpoczęli konkretnym szturmem, na który po zmianie stron podobną błyskawicą odpowiedział beniaminek.

Central Córdoba objął prowadzenie w 18 minucie, kiedy wynik otworzył Silvio Martínez. Wycelował do siatki ze skraju pola karnego, otrzymawszy podanie od Miltona Giméneza w akcji zainicjowanej daleką wrzutką zza połowy boiska.

24-latek sprowadzony z drugoligowego Defensores de Belgrano przebojem wdarł się do wyjściowego składu „El Ferroviario” i zdobył drugiego gola w sezonie.

Gospodarze szybko poszli za ciosem i już dwie minuty później Milton Giménez podwyższył na 2:0. Po rozegraniu rzutu wolnego miejscowi wznowili akcję – asystę głową w centrum szesnastki Matíasa Miera przejął zawodnik z numerem 45, aby niskim strzałem pokonać Jorge De Oliverę.

Napastnik ten ściągnięty pół roku temu również z Primera Nacional, bo z Atlanty, ma aż cztery trafienia na koncie podczas bieżącego czempionatu.

Do przerwy Central Córdoba wyprowadził dwa błyskawiczne ciosy wymierzone w gości. Zaraz po kwadransie odpoczynku dla odmiany uczynili to piłkarze Platense!

W obu przypadkach trafiali prawi obrońcy, ale tylko jeden z nich zaadresował piłkę do właściwej bramki!

52 minuta mijała, kiedy Augusto Schott fantastycznym dalekosiężnym uderzeniem zdobył bramkę kontaktową dla beniaminka! Wypożyczony od Talleres młodzian notuje drugie trafienie podczas tych rozgrywek.

Pomiędzy golami dla Platense jeszcze ofensywa lokalnej ekipy, podczas której obok bramki z ubocza szesnastki przymierzył Milton Giménez.

Natomiast kilkadziesiąt sekund później defensor miejscowych Gonzalo Bettini przed polem bramkowym pechowo przeciął strzał przewrotką Braiana Mansilli i zmyliwszy swego goalkeepera skierował piłkę do własnej siatki!

Wszystko zaczynało się od nowa! 2:2, a rezultat ten nie uległ już korekcie.

Ze strony miejscowych Silvio Martínez posłał spudłowany strzał dalekiego zasięgu. Ponadto „Kolejarze” zaliczyli dwie pomylone próby z boku pola karnego autorstwa odpowiednio Pablo Argañaraza oraz Jonathana Bay’a.

Natomiast wśród przyjezdnych niecelne zza szesnastki huknął Franco Baldassara.

Summa summarum dwa ligowe kopciuszki przy sporej ilości bramek podzieliły się ze sobą punktami.

Oba te kluby uciułały dotąd po sześć oczek, wskutek czego sąsiadują ze sobą wśród klasyfikacji – zajmują ex-aequo miejsce numer 22.

******

Godoy Cruz vs Huracán 1:1 (1:1)

Gole – 0:1 Elías López (15′-samobój), 1:1 Martín Ojeda (26′)

W Mendozie starcie średniaków, którzy znajdują się nisko wśród tabeli spadkowej. Do końca bieżącego roku spadków z Liga Profesional nie ma, ale od przyszłego roku prawdopodobnie oba te kluby będą musiały drżeć przed widmem degradacji.

Jako pierwsi trafili zawodnicy Huracánu za pomocą miejscowych. Po kwadransie rywalizacji samobója władował Elías López.

Obrońca będący wychowankiem River Plate przed bramką tak niefortunnie przeciął dośrodkowanie oponenta Jhonathana Candii, że wycelował głową do własnej siatki.

Wyrównać mógł Ezequiel Bullaude, lecz w centrum pola karnego podczas sporego zamieszania fatalnie spudłował obok słupka.

Natomiast w 26 minucie odpowiedział Martín Ojeda. Pomocnik, który przed dwoma tygodniami zaaplikował dublet wspomnianemu River doprowadził do remisu, genialnym strzałem z ostrego kąta trafiwszy przy bliższym słupku.

To jego już czwarty gol podczas trwającej kampanii. Ponieważ ukąsił swój były klub, zdobytej bramki nie celebrował.

Zaraz po przerwie rzut karny dla Huracánu zmarnował Jhonathan Candia. Urugwajczyk katastrofalnie chybił nad poprzeczką, potwierdzając prawdziwość przysłowia głoszącego, iż sam poszkodowany jedenastki egzekwować nie powinien.

Później gorycz zmarnowanych szans przełykali także gospodarze. Bullaude po raz drugi chybił obok słupka zza pola bramkowego, a szarżę Ojedy na boku 16-tki zahamował goalkeeper Marcos Díaz.

Wiekowy Díaz popełnił także karygodny błąd, który mógł przynieść opłakane skutki jego Huracánowi. Źle wykopał piłkę z prawego boku obok swego pola karnego.

Futbolówkę po jego kiksie przejął Cristian Colmán i pobiegł w stronę 16-tki, lecz doganiany przez obrońcę postanowił uderzać z dalszej odległości – feralnie przestrzelił.

Paragwajski napastnik u progu tego czempionatu zaliczył już sporo zmarnowanych setek. Zatem poniekąd przypomniał o swojej indolencji.

Ostatecznie na Estadio Feliciano Gambarte padł remis. Dla Godoy Cruz to dopiero pierwszy podział zdobyczy w sezonie, dla Huracánu już czwarty. 

Mendoski klub z dziesięcioma punktami plasuje się niedaleko od czołówki tabeli, natomiast „El Globo” mając oczek siedem znajduje się w centralnej jej części. 

******

Vélez Sarsfield vs Lanús 5:1 (1:0)

Gole – 1:0 Agustín Bouzat (14′), 2:0 Thiago Almada (52′), 3:0 Santiago Caseres (62′), 3:1 Tomás Belmonte (76′), 4:1 Francisco Ortega (77′), 5:1 Ricardo Centurión (83′) 

Konfrontacja między drużyną, która podczas bieżącej kampanii dotąd nie zdobyła gola i przed tą kolejką zamykała stawkę, a kandydatem do fotelu lidera.

Podobnie, jak wczoraj Aldosivi tudzież Sarmiento niżej notowany zespół rozgromił faworyta! Vélez nareszcie podczas siódmej kolejki przełamał tę strzelecką niemoc! I to jakim festiwalem ofensywnym!

Zaczęło się od sparowanej przez bramkarza bomby dalekiego zasięgu autorstwa Lucasa Jansona.

Natomiast już w 14 minucie skuteczne dogranie Francisco Ortegi z linii bocznej pola karnego, po jakim Agustín Bouzat bezpośrednim, niskim strzałem ze środka szesnastki dał pierwszego podczas Liga Profesional 2021 gola drużynie o przydomku „El Fortín”.

Goście mogli odpowiedzieć – wrzutka z ubocza szesnastki Ángela Gonzáleza w okolice piątego metra i stamtąd karygodne pudło nad poprzeczką mającego przed sobą niemal pustą bramkę weterana Lautaro Acosty!

Jakże brutalnie zemściła się ta spartolona setka na „El Granate”. Po przerwie gospodarze dosłownie dali do wiwatu!

W 52 minucie świetna wrzutka w pole karne Gerónimo Poblete, dzięki której bezpośrednim uderzeniem z centrum 16-tki podwyższył wracający z Igrzysk Olimpijskich świetnie zapowiadający się playmaker Thiago Almada.

20-latek prawdopodobnie od przyszłego roku będzie piłkarzem uczestniczącego w MLS zespołu Atlanta United.

Dziesięć minut później na 3:0 gola zdobył Santiago Caseres, który niedawno zawiódł w hiszpańskim Villarreal. Pomocnik uchodzący za niespełniony talent trafił głową podczas szybkiego rozegrania rzutu rożnego.

Vélezowi nadal było mało! Później strzał Thiago Almady z rzutu wolnego zza linii bocznej 16-tki obił słupek.

Honorową bramkę dla rozbitego dziś Lanús uzyskał na kwadrans przed finiszem regulaminowego czasu Tomás Belmonte.

Kolejny gracz wracający z IO przejął na klatę centrę Braiana Aguirre z prawej strony, ażeby następnie w polu bramkowym efektownymi nożycami pokonać Lucasa Hoyosa. Gol stadiony świata autorstwa Belmonte!

Aczkolwiek to jeszcze bardziej rozwścieczyło głodnych zwycięstw chłopców Mauricio Pellegriniego.

Chwilę potem Francisco Ortega celnym uderzeniem po ziemi z szesnastego metra zdobył gola na 4:1.

Natomiast w 83 minucie zapomniany już gwiazdor argentyńskich boisk – skandalista Ricardo Centurión zwieńczył demolkę.

„Ricky” strzelił siedem minut po wejściu na murawę. Po głupiej stracie obrońcy przyjezdnych Poblete przejął futbolówkę, wyłożył asystę w pole karne, a tamże Centurión wycelował w długi róg bramki Lucasa Acosty.

Tyle goli, a żadnego nie uzyskał przewodzący klasyfikacji strzeleckiej 41-letni stary lis pola karnego – José Sand…..

Rozgromiwszy 5:1 kandydujący do tytułu mistrzowskiego Lanús zespół Vélezu, który wreszcie ma jakieś gole na koncie w lidze awansował z ostatniego na 21. miejsce w tabeli. 

Natomiast Lanús całkowicie zaprzepaścił możliwość odzyskania fotelu lidera. Z trzynastoma punktami „El Granate” spadł na piątą lokatę, zostając wyprzedzonym nawet przez Aldosivi! 

Przy okazji Vélez w końcu wziął porządny rewanż na Lanús za styczniowe upokorzenie w półfinale poprzedniej edycji Copa Sudamericana.

Już w kwietniu „Fortíneros” ograli ekipę z południa Buenos Aires 2:1 na wyjeździe podczas fazy grupowej Copa de Liga Profesional, ale to teraz właśnie dokonali najprawdziwszej vendetty. 

******

Arsenal de Sarandí vs Racing Club 0:3 (0:1)

Gole – Tomás Chancalay (43′, 73′), Darío Cvitanich (51′)

Właściwie pojedynek sąsiadów, bowiem Sarandí i Avellaneda są położone obok siebie. Zatem małe derby centralnego regionu Buenos Aires, które bezkompromisowo zwyciężył mocniejszy Racing Club.

Drużyna dowodzona teraz przez Claudio Úbedę nie pozostawiła złudzeń Arsenalowi.

Pierwsze koty za płoty, bowiem uderzenie Maximiliano Lovery z boku szesnastki chybiła nad poprzeczką, zaś strzał także oddany na uboczu szesnastki autorstwa Javiera Correi podczas kontry zahamował goalkeeper Daniel Sappa.

Zespół gości otworzył rezultat golem do szatni, którego w 43 minucie zdobył Tomás Chancalay. On również huknął z okolic boku pola karnego podczas rozegrania rzutu rożnego, ale w przeciwieństwie do w/w kolegów uczynił to skutecznie.

To pierwsza bramka w nowym czempionacie napastnika, który okazał się najlepszym strzelcem „La Academii” podczas bieżącej Copa Libertadores (zaliczył tam pięć trafień).

Krótko po przerwie podwyższył 37-letni stary wyga Darío Cvitanich. Snajper o chorwackich korzeniach znakomicie zastępuje starszego o rok kontuzjowanego kolegę Lisandro Lópeza.

Asystę w pole karne po złym wybiciu obrońcy miejscowych wyłożył Javier Correa, zaś „Cvita” pewnie wykorzystał szansę jeden na jednego.

Maximiliano Lovera potem jeszcze przestrzelił obok bramki dalekosiężną bombą, lecz błękitna część Avellanedy była tu bezkompromisowa.

Racing nie dał nic do powiedzenia Arsenalowi. Chancalay jednym ze strzałów ze skraju szesnastki pomylił się obok bramki, ale innym z podobnej odległości skompletował dublet w 73 minucie.

U kresu zawodów jeszcze torpedę z dalszej odległości paragwajskiego zmiennika Matíasa Rojasa robinsonadą odparł Sappa. Racing rozbił 3:0 lokalny Arsenal, a mógł odnieść jeszcze okazalszy tryumf.

Dzięki efektownemu zwycięstwu na stadionie im. Julio Grondony nagle Racing wskoczył na pozycję wicelidera. 

„La Academia” uzbierała dotąd 14 punktów, więc traci jeden do największego wroga – Independiente. Zatem Avellaneda okupuje teraz czołowe dwa miejsca tabeli! 

Słabo spisujący się obecnie Arsenal znajduje się na przedostatnim miejscu, mając zaledwie pięć oczek. Tragiczny debiut nowego trenera – Israela Damonte wśród „El Viaducto”.

Comments are closed.