Remis młodzieżówki Boca!

José Sand mimo podeszłego piłkarsko wieku nadal strzela, jak natchniony. Mały odwet na prowincjuszu wziął San Lorenzo. Wydarzeniem dnia jest jednak występ drużyny U-17 Boca przeciwko Banfield. Młodzi „Xeneizes” stanęli na wysokości zadania i bezbramkowo zremisowali! Podsumowanie soboty w drugiej kolejce Liga Profesional:

Banfield vs Boca Juniors 0:0

Młodzieżówka Boca pod nieobecność będącej na przymusowej kwarantannie pierwszej drużyny starła się na wyjeździe z niesłabym przecież Banfield. I to mając w nogach wczorajsze spotkanie przeciwko rezerwom tego klubu (wygrane 3:1)!

Sebastián Battaglia trenujący klubowe rezerwy, a dziś zastępczo pierwszy zespół Boca, znakomicie przygotował dzieciaki do boju na najwyższym poziomie. Młodzież „Bosteros” wojując w strugach deszczu przez całe starcie bezbramkowo zremisowała na Estadio Florencio Sola!

Zagrała totalna młodzieżówka! Nawet jedyny dostępny piłkarz dorosłej ekipy – Edwin Cardona otrzymał dodatkowy urlop, ażeby młodzieżówka pokazała tu seniorom jak się gra!

Pierwsza połowa o dziwo dla ambitnych juniorów „Xeneizes”! Byli o wiele bliżej trafienia, niż pierwszy skład gospodarzy!

Już w czwartek minucie Rodrigo Montes huknął zza pola karnego, myląc się minimalnie nad poprzeczką. Chwilę potem grający już w pierwszej kolejce 16-letni rudzielec Valentín Barco dośrodkował z rzutu wolnego, po czym głową obok bramki chybił Gabriel Aranda.

Bramkarz młodzieżówki Boca – Agustín Lastra miał właściwie tylko jedną ciekawszą okazję do wykazania się, gdy obronił uderzenie głową Luciano Ponsa.

Tuż przed przerwą znakomita szansa dla młodzieży gości. Gabriel Vega technicznie przymierzył zza szesnastki i o centymetry piłka przeszła koło dalszego słupka!

U progu drugiej części następne ataki Boca. Około 55 minuty najpierw Erik Bodencer huknął z ostrego kąta, zmuszając do heroicznej interwencji Facundo Altamirano.

Chwilę potem natomiast rzut wolny dla dzieciaków tuż sprzed linii pola karnego. Uderzenie Barco odbiło się od muru, a dobitka ze skraju 16-tki niestety zeszła Vicente Tabordzie i ten chybił daleko obok bramki.

Później okres stagnacji, zaś końcówka należała jednak do dorosłego zespołu Banfield. Jednakże Agustín Lastra nie miał prawie wcale roboty.

Podczas doliczonego czasu centra z kornera i przypadkowy strzał oddany bodaj ramieniem przez Ramiro Enrique przeleciał nieznacznie nad poprzeczką.

Mimo dwóch kontuzji (Ezequiela Almiróna oraz Valentína Barco) i licznych skurczów wśród dzieciaków (m.in. Erosa Mancuso oraz Agustína Lastry) juniorom udało się zachować cenny tu bezbramkowy remis!

Skład Boca Juniors: Agustín Lastra – Eros Mancuso [C], Balthazar Bernardi, Gabriel Aranda, Valentín Barco (80′, Nahuel Genez) – Ignacio Fernández (76′, Kevin Duarte), Gabriel Vega – Rodrigo Montes, Vicente Taborda, Israel Escalante (81′, Iván Alvariño) – Ezequiel Almirón (31′, Erik Bodencer)

Przynajmniej młodzież Boca nie dopuściła do odwetu Banfield za styczniowy finał Copa Diego Maradona. Ciekawe jak we wtorek dzieciaki spiszą się w domowym klasyku przeciw San Lorenzo? VAMOS LOS PIBES! 

Jak głosi druga zwrotka hymnu Boca Juniors: „NUESTRA FUERTE JUVENTUD!”

W bieżącym czempionacie obie drużyny póki co mają po dwa remisy, dwa punkty i bilans bramkowy 1:1. 

Pozostałe sobotnie mecze:

Colón vs Lanús 1:4 (1:1)

Gole – 1:0 Facundo Farías (39′ – pen.), 1:1 Ángel González (43′), 1:2 i 1:3 José Sand (57′, 90′), 1:4 José López (90+4′)

Bratobójczy pojedynek, bowiem oba kluby mają zgodę kibicowską, co w latynoskich klimatach nie zdarza się często. Lanús zdeklasował na wyjeździe zdobywcę Copa de Liga Profesional, a 41-letni już snajper José Sand zaliczył drugi pod rząd dublet!

Czyżby „Pepe” szedł po piątą w karierze koronę króla strzelców? Dotychczas zdobył trzy takowe w lidze argentyńskiej (2008, 2009, 2016) oraz jedną w Copa Libertadores (2017).

Piłkarze Colónu w zdecydowanie silniejszym składzie, aniżeli tydzień temu na zmienników walczącego w elitarnym turnieju River Plate, ponieważ kilku z nich wyleczyło koronawirusa.

Najpierw wśród Lanús z prawego skrzydła huknął Braian Aguirre, lecz Ignacio Chicco zdołał wybić piłkę nad poprzeczką.

Pierwszą ciekawszą okazję dla miejscowych zanotował Christian Bernardi. Jego bombę z rzutu wolnego zablokował jednak Lucas Acosta. Ponadto Facundo Farías zaliczył niecelną próbę z boku szesnastki.

W 39 minucie tryumfator ostatniej edycji Pucharu Ligi objął prowadzenie z rzutu karnego, który wykorzystał Facundo Farías. Kto by pomyślał, że to były miłe złego początki?!

Podwyższyć chwilę później mógł Bruno Bianchi. Strzał głową tego stopera obił słupek.

Odpowiedź Lanús błyskawiczna, bo w 43 minucie wyrównał Ángel González. Skrzydłowy pozyskany z Estudiantes La Plata trafił do siatki z najbliższej odległości, wykańczając chaotyczną akcję gości.

U progu drugiej części szansę sam na sam zaprzepaścił nowy napastnik przyjezdnych Ignacio Malcorra. Jego imiennik – bramkarz Chicco efektownie nogą zablokował uderzenie techniczne byłego gracza ligi meksykańskiej z ubocza szesnastki.

Zaraz po przerwie także szansa dla Colónu, lecz Farías chybił obok słupka ze skraju pola karnego.

Druga połowa to koncert, najprawdziwszy festiwal najstarszego tutaj artysty – José Sanda. W 57 minucie stary wyga dał prowadzenie przybyszom z południa Buenos Aires. Otoczony dwoma rywalami w środku szesnastki znakomicie przymierzył w długi róg przy słupku, nie dając nic do powiedzenia Ignacio Chicco.

Zadanie gości stało się łatwiejsze, gdy w 63 minucie za drugą żółtą kartkę wskutek brzydkiego faulu wyleciał lider środka pola oponentów – Rodrigo Aliendro.

Opromieniony przewagą liczebną Lanús nie tylko utrzymał zwycięski rezultat, ale i wyśrubował rozmiar victorii u epilogu batalii.

Najpierw José López pomylił się nieznacznie nad poprzeczką, próbując na boku szesnastki przelobować wychodzącego goalkeepera. „El Granate” niemniej pod koniec boju zmiótł Colón.

W 90 minucie drugi z rzędu dublet przypieczętował Sand. Asysta z boku Matíasa Esquivela i „piękny czterdziestoletni” z centrum 16-tki wycelował na właściwie pustą siatkę.

Dwie kolejki i już cztery gole w sezonie! On jest ponadczasowy! W której innej względnie mocnej pierwszej lidze istnieje tak wiekowy łowca goli?

Natomiast jeszcze w czwartej doliczonej minucie potencjalny następca „Pepe”, czyli José López ustalił wynik na 4:1. Jego strzału zza piątego metra nie zdołał zablokować Chicco, choć po drodze trącił futbolówkę nogą. Młody napastnik drugi raz w kampanii wpisał się na listę strzelców.

Lanús drugi konsekutywny mecz gromi, zdobywając aż cztery bramki i staje się liderem tabeli. Czy to będzie półrocze ekipy Luisa Zubeldii? Mają potencjał, wiekową armatę, a do tego wyłącznie ligę na głowie do końca bieżącego roku.

Natomiast Colón po ograniu drugim składem półrezerwowego River na wyjeździe teraz ponosi klęskę w potyczce przyjaźni. Z trzema oczkami „Sabaleros” sytuują się w centrum stawki.

******

San Lorenzo de Almagro vs Central Córdoba 1:0 (1:0)

Gol Alexis Sabella (20′)

Okienko transferowe w Argentynie kończy się w najbliższy czwartek, ale San Lorenzo dalej kształtuje swoją kadrę. Bez paragwajskich bliźniaków Romero oraz Juana Ramíreza negocjujących transfery do innych klubów papiescy ulubieńcy podjęli wymagającego prowincjusza.

Zaznaczamy, iż poprzednie dwa domowe boje przeciwko Central Córdoba piłkarze z dzielnicy Boedo sromotnie przerżnęli! 1:4 w październiku 2019 oraz 0:4 w marcu tego roku. „Kruki” miały więc za co robić vendettę!

I zrobiły bardzo skromną vendettę wobec ekipy z Santiago del Estero. Najpierw to goście mieli okazję do trafienia – Milton Giménez huknął z dystansu prosto w słupek.

Mimo znacznych osłabień „Cuervos” zadali cios outsiderowi w 20 minucie. Młody pomocnik Alexis Sabella zdobył premierowego oficjalnego gola w dorosłej karierze. 21-latek przejąwszy złe wybicie głową oponenta uderzył nisko ze skraju pola karnego, powodując tym sposobem kapitulację Andrésa Mehringa.

Podczas drugiej połowy obie strony zmarnowały po jednej gratce. Wśród przyjezdnych Juan Galeano fatalnie chybił obok poprzeczką z centrum 16-tki. Natomiast w trakcie ataku San Lorenzo goalkeeper Mehring zatrzymał na boku pola karnego szarżę Jalila Elíasa.

Pod sam koniec boju czerwoną kartkę za brutalne wejście w nogi przeciwnika zarobił napastnik przyjezdnych Hernán López Muñoz.

San Lorenzo po niepokaźnym rewanżu na brygadzie z północnej Argentyny zgromadził cztery punkty w pierwszych dwóch seriach spotkań. Natomiast Central Córdoba dotychczas uzbierał punkt. 

******

Racing Club vs Gimnasia La Plata 0:0

Chcąc pokrzepić się po odpadnięciu z Copa Libertadores zawodnicy Racingu Club ugościli przeciętną laplateńską Gimnasię. Próba odsieczy bez powodzenia. Potentat z Avellanedy ledwie bezbramkowo zremisował.

Do przerwy chytry strzał z prawego skrzydła oddał wiekowy prawy obrońca miejscowych Iván Pillud. Piłkę nie bez kłopotu nad poprzeczką sparował Rodrigo Rey.

Podczas drugiej części przypadkowy strzał Racingu podczas kornera heroicznie z linii bramkowej wybił Maximiliano Coronel.

Gimnasia jedyną ciekawszą szansę zaliczyła, gdy Brahian Alemán uderzył w mur z rzutu wolnego, a dobitka ze skraju 16-tki Matíasa Mirandy chybiła obok słupka.

U kresu zawodów sytuację sam na sam mógł zanotować Enzo Copetti. Niestety, nowemu snajperowi Racingu piłka uciekła spod nóg, kiedy ten chciał przejąć ją w polu karnym po dośrodkowaniu i futbolówkę pochwycił Rey.

Sprawiedliwe bezbramkowe rozstrzygnięcie. Obie ekipy uzbierały dotychczas po dwa punkty w lidze. Racing póki co w lidze ma na koncie dwa remisy 0:0.

Comments are closed.