CS: Fart czy pech?

Czwartkowej nocy argentyńskie kluby występowały tylko w Copa Sudamericana. Independiente choć przegrało w Brazylii, to zachowało spore szanse na awans. Natomiast Rosario Central osiągnął pozytywny remis w Wenezueli pomimo utraty prowadzenia pod sam koniec boju. Relacja:

Copa Sudamericana:

Santos vs Independiente 1:0 (0:0)

Gol – Kaio Jorge (69′)

Największe rozczarowanie fazy grupowej trwającej edycji Copa Libertadores, czyli Santos wypracował sobie skromną przewagę przed rewanżem w Argentynie.

„Peixe” z jednej strony wygrali spotkanie do zera, a z drugiej mogą szczerze żałować, iż nie zdobyli więcej goli.

Natomiast Independiente teoretycznie nie zdołał wyrównać u kresu boju mimo sposobności ku temu, ale też ma szczęście, iż bilans strat zamknął się w jednym golu.

Przez długi czas gości ratował urugwajski bramkarz Sebastián Sosa. Obronił on wiele naprawdę groźnych strzałów rywali.

W pierwszej połowie Urus wychwycił niski strzał z boku 16-tki Marcosa Guilherme. Po przerwie też heroicznie zablokował klatą uderzenie z linii bocznej pola bramkowego Moraesa oraz podczas kornera wybił główkę Kaiky’ego.

Santos ponadto odnotował kilka minimalnie niecelnych uderzeń, choćby próba przewrotką Marinho nieznacznie przeleciała obok słupka.

Niestety, w 69 minucie po wybiciu pierwszego strzału Marcosa Guilherme okazał się bezradny przy dobitce Kaio Jorge i to zaważyło na rezultacie starcia.

U epilogu zawodów role się odwróciły – to Independiente wziął się za ofensywę. Silvio Romero trafił do siatki około 80 minuty, ale był na spalonym.

Bramkarz miejscowych obronił za to dwa uderzenia zza pola karnego Kolumbijczyka Andrésa Felipe Roa.

Podczas doliczonego czasu kapitan przyjezdnych Silvio Romero uderzył groźnie z rzutu wolnego, ale João Paulo wykazał się żywiołową robinsonadą.

W rewanżu za tydzień „Czerwone Diabły” będą musiały odrabiać straty. Jednakże przeciwnik niewątpliwie przyłoży się do boju, nawet jeśli Sudamericanę traktuje po macoszemu.

Pamiętajmy, iż Santos łaknie vendetty na Independiente za administracyjne wyeliminowanie w 1/8 finału Libertadores przed trzema laty (wówczas w pierwszym boju klub z Avellanedy wygrał walkowerem za wprowadzenie na boisko nieuprawnionego zawodnika przez rywali, a rewanż też zwyciężył walkowerem, bo wściekli fani Santosu swymi zamieszkami przerwali starcie – na boisku przez jakieś 170 gry nie padł żaden gol).

Skład Independiente: Sebastián Sosa – Fabricio Bustos, Patricio Ostachuk, Juan Manuel Insaurralde, Lucas Rodríguez – Domingo Blanco (77′, Lucas González), Lucas Romero – Sebastián Palacios (77′, Braian Martínez), Alan Velasco (82′, Jonathan Herrera), Andrés Felipe Roa – Silvio Romero [C]

Sędziował: Wilmar Roldán (Kolumbia)

Rewanż 22 lipca

***************************

Deportivo Táchira vs Rosario Central 2:2 (0:1)

Gole – 0:1 Luciano Ferreyra (26′), 1:1 José Granados (59′), 1:2 Alan Marinelli (90′), 2:2 Duglar Angarita (90+4′)

Podobnie Rosario Central może mieć dwojakie odczucia po swoim wyjazdowym boju 1/8 finału. Teoretycznie bramkowy remis to naprawdę korzystny wynik przed rewanżem, aczkolwiek zwycięstwo utracone w ostatniej sekundzie zawsze boli.

Najpierw zaatakowała Táchira, lecz uderzenie zza pola karnego Davida Zalzmana tylko obiło słupek.

„Canallas” objęli prowadzenie w 26 minucie za sprawą swojego skrzydłowego Luciano Ferreyry, który skutecznie poprawił w polu karnym źle wybity przez bramkarza strzał z dystansu Gastóna Ávili.

U progu drugiej części bramkarz przyjezdnych Juan Pablo Romero wybił groźne uderzenie głową Pablo Camacho podczas kornera.

Wenezuelczycy wyrównali natomiast w 59 minucie, gdy dośrodkowania z rzutu wolnego Maurice’a Covy nie zdołał przechwycić Romero i dzięki temu gola z bliskiej odległości do pustej siatki trafił José Granados.

Pod sam koniec konfrontacji ostra wymiana ciosów. W 90 minucie po dalekiej wrzucie bramkarza Romero z rzutu wolnego sprzed własnego pola karnego piłkę przejął zmiennik Alan Marinelli. Młody napastnik po chwili niskim uderzeniem przy słupku ze skraju 16-tki oponenta zdobył gola na wagę prowadzenia Central.

Lecz tegoż prowadzenia argentyński klub nie utrzymał, ponieważ tuż przed końcem gry – w czwartej doliczonej minucie po centrze z prawego skrzydła Maurice’a Covy celną główką zza piątego metra wyrównał inny „joker”, a mianowicie Duglar Angarita.

Na szczęście ekipie Kily Gonzáleza do awansu podczas rewanżu będzie wystarczał byle bezbramkowy remis. Teoretycznie Wenezuelczycy nie powinni zagrozić „Kanaliom” na Gigante de Arroyito.

Skład Rosario Central: Juan Pablo Romero – Fernando Torrent, Facundo Almada, Gastón Ávila (74′, Nicolás Ferreyra), Lautaro Blanco – Diego Zabala, Emmanuel Ojeda (69′, Rodrigo Villagra – od 82′ [C]), Francesco Lo Celso, Luciano Ferreyra – Lucas Gamba (81′, Luca Martínez Dupuy), Marco Ruben [C] (82′, Alan Marinelli)

Sędziował: Flávio Rodrigues de Sousa (Brazylia)

Rewanż 22 lipca

Mecz bez udziału argentyńskiej drużyny:

Nacional vs Peñarol 1:2 (0:1) 

Gole – 0:1 Agustín Canobbio (45+2′), 0:2 Diego Rodríguez Alonso (90+2′), 1:2 Gonzalo Bergessio (90+5′) 

Pierwsza część derbów Urugwaju dla Peñarolu. Wygląda na to, iż upadły tytan z Montevideo pierwszy raz od dziesięciu lat (gdy przegrał finał Copa Libertadores) osiągnie coś istotnego na międzynarodowej arenie.

Tutaj również mieliśmy emocjonującą końcówkę z dwoma golami, ale Nacional tylko złagodził rozmiar wtopy w ostatniej chwili.

Peñarol musi jeszcze obronić zaliczkę podczas domowego rewanżu. „Aurinegros” po świetnej fazie grupowej Sudamericany nadal są w formie.

Rewanż 22 lipca

Copa Libertadores:

Olimpia vs Internacional 0:0

W Asunción bezbramkowy remis między grupowymi oponentami podczas bieżącej edycji CL. Tutaj wszystko rozstrzygnie się w Porto Alegre za tydzień.

Podczas fazy grupowej Internacional zdeklasował Olimpię aż 6:1 u siebie (ponadto wygrał 1:0 na wyjeździe). Czy za tydzień „Colorados” będą równie skuteczni?

Rewanż 22 lipca

Comments are closed.