San Lorenzo za burtą, wpadka „El Bicho”

W środę swoje mecze czwartej kolejki grupowej południowoamerykańskich pucharów rozegrało sześć drużyn z Argentyny. Koniec passy Argentinos Juniors, wymęczone remisy River oraz DyJ oraz odpadnięcie San Lorenzo z walki o awans. Oto, co wydarzyło się minionej nocy:

Copa Libertadores:

Grupa F:

Argentinos Juniors vs Universidad Católica 0:1 (0:0)

Gol – Fernando Zampedri (74′)

Po trzech z rzędu zwycięstwach 2:0 na półmetku fazy grupowej Libertadores oraz udanym, choć nie zakończonym wejściem do play-off’ów finiszu Copa de Liga Profesional potknęli się Argentinos Juniors.

Chłopcy Gabriela Milito nie poradzili sobie w domowym rewanżu przeciwko przebudzającym się mistrzom Chile.

Prolog starcia nie zwiastował radosnego finiszu dla AJ. W 28 minucie za brzydki atak na rywala czerwoną kartkę zarobił doświadczony napastnik Gabriel Hauche.

U wstępu drugiej części zawodów podczas rozegrania kornera groźnie głową uderzył Jonathan Sandoval, lecz bramkarz gości Matías Dituro wyłapał próbę Urugwajczyka.

Argentinos Juniors nie poradzili sobie w osłabieniu. Po 74 minutach zawodów Universidad Católica zadał rozstrzygający cios za sprawą Argentyńczyka. Autorem gola był Fernando Zampedri, celując do siatki w polu bramkowym. Z ubocza dogrywał mu Diego Valencia.

Podwyższyć na rzecz „Cruzados” mógł doświadczony pomocnik Felipe Gutiérrez. Obrońca miejscowych jednak wybił głową ciekawy strzał podcinką byłego reprezentanta Chile. Ten próbował jeszcze dobijać zza szesnastki, aczkolwiek fatalnie chybił nad poprzeczką.

Jeszcze w 80 minucie liczebność składów wyrównała się, bo czerwień za drugi żółty kartonik wskutek chamskiego zachowania wobec przeciwnika ujrzał występujący kiedyś w lidze argentyńskiej (dla Huracánu) Edson Puch. To jednak nie pomogło gospodarzom w odrobieniu strat.

Skład Argentinos Juniors: Lucas Chaves – Kevin MacAllister, Miguel Torrén [C], Carlos Quintana (79′, Lucas Villalba) – Jonathan Sandoval (79′, Javier Cabrera), Jonathan Gómez (79′, Emanuel Herrera), Franco Moyano, Elías Gómez (87′, Diego Sosa) – Gabriel Florentín – Gabriel Hauche, Gabriel Ávalos

Sędziował: Wilton Sampaio (Brazylia)

Macierzysty klub Diego Maradony utrzymał prowadzenie w grupie F. Z dziewięcioma punktami „El Bicho” spogląda z góry na grupę śmierci.

Drugi Universidad Católica ma trzy oczka mniej. Reszta stawki też nadal liczy się w bitwie o 1/8 finału.

Argentinos Juniors przynajmniej mają już stuprocentową pewność, że nie skończą tu rywalizacji na dnie. O zapewnienie sobie fazy pucharowej muszą jeszcze wojować. 

Grupa D:

Junior vs River Plate 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Miguel Borja (20′), 1:1 Paulo Díaz (90+2′)

W fazie grupowej Libertadores nie zachwyca Boca Juniors. Kuleje także River Plate. Niewiele brakowało, aby i „Millonarios” przegrali, co poskutkowałoby wypadem poza strefę awansu do 1/8 finału CL.

Junior, jak i inne kolumbijskie ekipy to spotkanie mógł rozegrać we własnym kraju. Mecz zatem zorganizowano w Barranquilli, ale nie na słynnym Estadio Metropolitano, a na znacznie mniejszym Estadio Romelio Martínez.

Gol z 20 minuty meczu byłego napastnika Palmeiras oraz Atlético Nacional, czyli Miguela Borjy wyprowadził na plus Junior. Podczas kontrataku ciemnoskóry snajper wybiegł sam na sam z Franco Armanim i mimo, że był doganiany przez jednego z obrońców, to w szesnastce niskim uderzeniem zdołał odpowiednio dopełnić formalności.

Junior wygrywał i bynajmniej nie zamierzał rozpaczliwie bronić wyniku. Armani musiał nawet interweniować przy próbie wkrętu bezpośrednio z kornera!

Rezultat jednak przez długi czas nie ulegał korekcie. Gdyby utrzymał się wynik 1:0 dla miejscowych „Rekinów”, wówczas Junior awansowałby na drugie miejsce w tabeli, spychając na trzecie River.

Aczkolwiek wszystko, jak niemal zawsze szczęśliwie skończyło się dla ekipy Marcelo Gallardo. Podczas doliczonego czasu drugiej połowy dośrodkowanie z rzutu rożnego Fabricio Angileri’ego, po jakim chilijski obrońca Paulo Díaz celną główką zza piątego metra uratował gości przed niechybną porażką.

Skład River Plate: Franco Armani – Robert Rojas (69′, Fabricio Angileri), Jonathan Maidana, Paulo Díaz – Alex Vigo (46′, Agustín Palavecino), Leonardo Ponzio [C], Bruno Zuculini (85′, Agustín Palavecino), Milton Casco – Federico Girotti (57′, Rafael Santos Borré), Julián Álvarez (46′, Jorge Carrascal), Agustín Fontana (57′, Matías Suárez)

Sędziował: Esteban Ostojich (Urugwaj)

Fartownie River utrzymał się w czołowej dwójce, ale do liderującego tutaj brazylijskiego Fluminense traci już dwa punkty.

Sami „Millonarios” uciułali dotąd sześć oczek – jedno zwycięstwo oraz aż trzy remisy. Wejście do fazy pucharowej giganta z Buenos Aires wcale nie musi być oczywiste.

Chociaż z drugiej strony ostatnie dwa pojedynki grupowe półfinalista poprzedniej edycji Libertadores stoczy u siebie, więc będzie miał łatwiej.

Tym niemniej „Millonarios” będą martwili się za tydzień. Teraz cała koncentracja skupiona zostanie na zbliżającym się niedzielnym Superclásico w ćwierćfinale Copa de Liga Profesional.

Grupa A:

Universitario vs Defensa y Justicia 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Alberto Quintero (45+3′), 1:1 Braian Romero (53′)

Remisem z outsiderem grupy Defensa y Justicia bardzo utrudniła sobie wyścig o dalszy udział w elitarnym turnieju. Na ziemi peruwiańskiej tryumfator Copa Sudamericana oraz Recopy ledwo co zremisował przeciwko słabemu obecnie Universitario de Deportes.

Na początku otworzyć wynik próbował czołowy napastnik DyJ, a więc Braian Romero. Dwukrotnie wybiegał sam na sam w szesnastce, lecz jego próby blokował wiekowy goalkeeper miejscowych José Carvallo. Przy drugiej akcji Romero jeszcze dobijał, ale repetę zahamował obrońca.

Tuż przed przerwą gospodarze sensacyjnie objęli prowadzenie za sprawą Alberto Quintero. Doświadczony reprezentant Panamy trafił z bliska do pustej siatki, poprawiając odbity przez Ezequiela Unsaina strzał Alexa Vareli.

Z odsieczą DyJ przybył jej snajper Braian Romero. Krótko po kwadransie odpoczynku, 53 minucie najskuteczniejszy piłkarz ostatnich edycji Copa Sudamericana i Recopa Sudamericana zrehabilitował się za wcześniej zaprzepaszczone szanse, wyrównując stan rywalizacji.

Z pomocą rykoszetu od defensora oponentów Romero wycelował do siatki zza pola bramkowego po asyście Matíasa Rodrígueza.

Jak się okazało, był to ostatni gol tego pojedynku. Później jeszcze Unsain uratował DyJ przed drugim ciosem w plecy, broniąc groźny strzał głową Aldo Corzo.

„Sokoły” mimo wszystko mogą czuć niedosyt po boju w Limie – outsiderowi grupy dali pierwszy punkt.

Skład Defensa y Justicia: Ezequiel Unsain [C] – Fernando Meza, Juan Rodríguez, Emanuel Brítez – Matías Rodríguez, Enzo Fernández, Raúl Loaiza (82′, Nicolás Tripichio), Gabriel Hachen, Carlos Rotondi (74′, Nahuel Gallardo) – Walter Bou, Braian Romero

Sędziował: Nicolás Gallo (Kolumbia)

Póki co chłopcy Sebastián Beccacece zostają wiceliderem grupy A, zdobywszy pięć punktów. Za tydzień czeka wyjazdowa batalia przeciwko broniącemu tytułu Palmeiras.

Brazylijczycy mimo zagwarantowanego już pierwszego miejsca w tabeli na pewno nie odpuszczą „El Halcón”. Wszak piłkarze z São Paulo jeszcze nie wzięli pełnego odwetu za przegraną w kwietniu Recopę.

Prawdopodobnie bitwa o drugą lokatę między DyJ, a ekwadorskim Independiente del Valle będzie tutaj trwała do ostatnich chwil.

Tyle dobrze, że zdobywca Sudamericany sprzed dwóch lat także nie zachwyca, zaś klub z Florencio Varela zagra na własnym stadionie w starciu ostatniej kolejki z nim. 

Copa Sudamericana:

Grupa C:

Ceara vs Arsenal de Sarandí 0:0

Przyzwoity remis Arsenalu na wyjeździe przeciwko średniakowi ligi brazylijskiej. Ceara mimo zdecydowanej przewagi nie zdołała przechytrzyć jednej ze słabszych ekip niedawno zakończonej fazy grupowej Copa de Liga Profesional.

Miejscowi zdecydowanie przeważali przez niemal całe spotkanie. Na drodze im stanął między innymi świetnie sprawujący się tej nocy goalkeeper Alejandro Medina, który aż trzykrotnie znakomicie bronił strzały rywali oddawane w szesnastce.

Ponadto Vinicius uderzył zza pola karnego w poprzeczkę. Ceara zaliczyła też wiele niecelnych prób.

Pod koniec zawodów Arsenal przeszedł do ofensywy. Lucas Albertengo oddał najpierw strzał głową wybity ofiarnie przez bramkarza, a potem próbował też nożycami zza pola bramkowego, ale posłał futbolówkę zbyt wysoko.

Skład Arsenalu de Sarandí: Alejandro Medina – Gastón Benavídez, Mateo Carabajal (od 83′ [C]), Gastón Suso, Emiliano Papa – Jesús Soraire [C] (83′, Brian Farioli), Alejo Antilef (59′, Leonel Picco), Juan Andrada, Nicolás Castro (89′, Ramiro Luna) – Alan Ruiz (59′, Lucas Albertengo), Jhonathan Candia (83′, Nicolás Miracco)

Sędziował: Roberto Tobar (Chile)

„El Viaducto” nadal zajmuje trzecią lokatę w grupie, ale wciąż traci zaledwie punkt do liderującego duetu Ceara-Bolívar.

Jeśli za tydzień Arsenal nie przegra na andyjskich wysokościach w boliwijskiej Cochabambie z ostatnim wśród tej grupy Jorge Wilstermann, wówczas niewątpliwie będzie ubiegał się o awans do samego końca.

Grupa A:

San Lorenzo de Almagro vs Rosario Central 1:2 (1:0)

Gole – 1:0 Gastón Ávila (26′- samobój), 1:1 Federico Gattoni (66′- samobój), 1:2 Emiliano Vecchio (72′)

Argentyńska potyczka w fazie grupowej Sudamericany znowu dla Rosario Central! Piłkarze z rodzimego miasta Leo Messiego nie zamierzają kończyć udziału w turnieju na fazie grupowej.

„Canallas” drugi raz w ciągu dwóch tygodni dokopali papieskiemu klubowi, całkowicie rewanżując się za upokorzenia na krajowym podwórku, gdzie Central nie ograł piłkarzy ze stołecznej dzielnicy Boedo już od 2010 roku.

Jednocześnie San Lorenzo stał się pierwszą argentyńską ekipą w tegorocznej edycji południowoamerykańskich czempionatów, która odpadła z rywalizacji o awans do 1/8 finału któregokolwiek z pucharów CONMEBOL.

Podkreślmy, iż ulubieńców papieża Franciszka prowadził tutaj nominalny menedżer zespołu – legenda czerwono-niebieskiego klubu, czyli Leandro Romagnoli.

Trener Diego Dabove zrezygnował z dowodzenia ekipą San Lorenzo po przegranej bitwie o play-off’y Copa de Liga Profesional. Do końca tego sezonu tymczasowo zastąpi go „Pipi”, który już zapowiedział, że na pewno nie podejmie się tej roboty na stałe.

Lepiej spotkanie zaczęło się dla gospodarzy. Najpierw strzał głową młodego obrońcy Francisco Floresa podczas rozegrania kornera chybił obok słupka. Aczkolwiek w 27 minucie dośrodkowanie Juliána Palaciosa z boku pola karnego tak niefortunnie w polu bramkowym przeciął Gastón Ávila, że pokonał własnego goalkeepera.

Central pod koniec pierwszej odsłony szturmował bramkę rywali regularnie, lecz bezowocnie.

Szczególnego pecha miał wracający po krótkiej przerwie od futbolu wiekowy snajper Marco Ruben. Jego strzał głową ofiarnie wybił Sebastián Torrico, natomiast uderzenie w polu bramkowym kuriozalnie tylko obiło słupek!

Delegaci z Rosario zamierzali mimo wszystko udowodnić, że nie po to na ostatniej prostej odpuścili sobie starania o play-off’y Pucharu Ligi i nie po to ponieśli klęskę 1:4 z zaściankowym Platense, aby teraz przegrywać w Sudamericanie.

Upust sportowej złości dał trener gości Kily González, który „nawrzucał” arbitrowi, przez co wyleciał na trybuny.

Acz zaraz po tym incydencie do przyjezdnych uśmiechnęło się szczęście. 66 minuta starcia mijała, kiedy padał drugi samobój podczas tej konfrontacji i Central odrobił deficyt bramkowy.

Tym razem na obszarze pola bramkowego pechowo centrę oponenta Damiána Martíneza przeciął młody stoper gospodarzy Federico Gattoni, również zaliczając „swojaka”.

Rosario Central ostatecznie dokonał remontady na Estadio Nuevo Gasometro. W 72 minucie po karygodnym wycofaniu Jalila Elíasa z prawego skrzydła piłka zawędrowała w jego 16-tkę. Tam przejął ją Ruben i wyłożył asystę, zaś sam na sam z bramkarzem Torrico wybiegł Emiliano Vecchio. Kapitan gości wycelował technicznie w róg, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść „Kanalii”.

Miejscowi w razie porażki tracili jakiekolwiek, nawet matematyczne szanse awansu.

Oczywiście jeszcze podejmowane były przez „Cuervos” próby powrotu do łask, lecz wyglądały one, jak typowe strzały rozpaczy. Choćby z dalszej odległości nieznacznie pomylił się paragwajski pomocnik Óscar Romero.

Summa summarum San Lorenzo uległ Rosario Central po raz drugi w fazie grupowej Sudamericany i wie już, że pod koniec maja pożegna się z kontynentalnymi rozgrywkami.

Skład San Lorenzo: Sebastián Torrico [C] – Víctor Salazar, Francisco Flores, Federico Gattoni, Gabriel Rojas – Julián Palacios (75′, Franco Troyansky), Siro Rosane, Juan Ramírez (62′, Jalil Elías) – Nicolás Fernández (75′, Mariano Peralta Bauer), Franco Di Santo (54′, Alexander Díaz), Óscar Romero

Skład Rosario Central: Jorge Broun – Damián Martínez (87′, Fernando Torrent), Facundo Almada, Gastón Ávila, Lautaro Blanco – Diego Zabala (82′, Rodrigo Villagra), Emiliano Vecchio [C] (90+2′, Rafael Sangiovani), Emmanuel Ojeda, Luciano Ferreyra – Marco Ruben (od 90+2′ [C]), Lucas Gamba (90+2′, Alan Marinelli)

Sędziował: Bruno Arleu (Brazylia)

Zaledwie jeden punkt CASLA w czterech meczach i to uczestnicząc w nietrudnej przecież grupie, gdzie klub ten był uznawany za wyraźnego faworyta. Niewątpliwie brak kwalifikacji do fazy grupowej Libertadores podciął skrzydła „Krukom”.

Spośród wszystkich uczestników bieżącej fazy grupowej dwóch turniejów CONMEBOL drużyna „Azulgrany” jako trzecia (ex-aequo z chilijskim Palestino) po ekwadorskim Aucas tudzież wenezuelskim Metropolitanos zatraciła szansę na 1/8 finału jakiegokolwiek z czempionatów. Smutny kres kampanii dla „El Santo” – nawet modły Ojca Świętego ich nie wspomogły. 

Natomiast Rosario Central prawdziwą batalię o awans ma dopiero przed sobą. Chłopcy Kily’ego Gonzáleza awansowali na drugie miejsce w grupie, zdobyli siedem oczek i nadal tracą jedno do lidera, którym od teraz samodzielnie jest chilijski Huachipato. Za tydzień czeka pojedynek u siebie przeciwko ów ekipie – prawdopodobnie o pierwsze miejsce w grupie A. Central nie mogą go przegrać, a najlepiej powinni wygrać. 

„Canallas” nie mogą także zapominać, że ostatni grupowy bój na swoim terenie przeciwko paragwajskiemu 12 de Octubre (data 12 października stanowiąca nazwę tego klubu została ustalona na część Święta Kolumba obchodzonego w Ameryce Łacińskiej) wcale nie musi być spacerkiem, a anonimowy klub z miasta Itauguá być może przed ostatnią kolejką grupową jeszcze będzie liczył się w potyczce o fazę pucharową. 

Comments are closed.