Hit bez goli, heroizm Talleres

W środę tylko trzy argentyńskie ekipy rozegrały swoje starcia trzeciej kolejki grupowej południowoamerykańskich pucharów. Wyraźnie przedstawiciele Liga Profesional odradzają się w Copa Sudamericana. Relacja:

Copa Libertadores:

Grupa E:

Racing Club vs São Paulo FC 0:0

Szlagier tygodnia nie uraczył bramkami, lecz mimo to emocji dostarczył. Racing Club nie wykorzystał końcówki w przewadze liczebnej i ostatecznie zremisował 0:0 z liderem swojej grupy.

U progu spotkania obie ekipy zmarnowały po świetnej okazji strzeleckiej. Uderzenie napastnika gości Luciano zza pola bramkowego znakomicie obronił Gabriel Arias.

Natomiast Racing powinien był trafić po jednym z rzutów wolnych, gdy doszło do olbrzymiego zamieszania pod bramką Tiago Volpiego – niestety, z odległości trzech metrów obrońca miejscowych Leonardo Sigali tylko obił poprzeczkę!

Prowadzenie São Paulo FC mógł dać największy gwiazdor tej ekipy, czyli Daniel Alves. Słynny prawy obrońca, który podczas swojej kariery zgarnął najwięcej w historii trofeów przymierzył technicznie z rzutu wolnego i także wycelował w poprzeczkę.

Racing strzelił gola, gdy Eugenio Mena efektownie klatą wbił z bliska piłkę do pustej siatki. Chilijczyk niestety został uchwycony na ofsajdzie.

Ostatnie dziesięć minut starcia SPFC radził sobie osłabiony. Czerwoną kartkę za brzydki faul zarobił William Da Silva.

Racing jednakże nawet mając zawodnika więcej na murawie nie zdołał przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. W ostatniej akcji zawodów Tiago Volpi bohatersko zablokował próbę strzału rezerwowego Santiago Godoy’a w centrum 16-tki.

Na stadionie imienia Juana Domingo Peróna w Avellanedzie bezbramkowe widowisko.

Skład Racing Club: Gabriel Arias [C] – Nery Domínguez, Leonardo Sigali, Joaquín Novillo (85′, Héctor Fertoli) – Mauricio Martínez – Juan José Cáceres, Leonel Miranda, Ignacio Piatti (76′, Aníbal Moreno), Eugenio Mena – Maximiliano Lovera (76′, Santiago Godoy), Iván Maggi (60′, Darío Cvitanich)

Sędziował: Pablo Maza (Chile)

„La Academia” pozostała wiceliderem tabeli, ma pięć punktów. São Paulo FC uciułał dwa oczka więcej. 

W drugim starciu tej grupy urugwajscy Rentistas również bezbramkowo zremisowali z peruwiańskim Sportingiem Cristal. Dzięki temu Racing utrzymał trzypunktową przewagę nad trzecim miejscem. 

Copa Sudamericana:

Grupa A:

Huachipato vs Rosario Central 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Javier Altamirano (33′), 1:1 Diego Zabala (67′) 

To korzystny remis dla Central zważywszy na fakt, iż przez niemal całe spotkanie grali w osłabieniu. Już po 9 minutach zawodów czerwoną kartkę zarobił mający meksykańskie pochodzenie młody napastnik Luca Martínez Dupuy.

Nota bene autor jednego z goli w ostatnich derbach Rosario ujrzał dwa „żółtka” w ciągu niecałej minuty! Oczywiście za dwa oddzielne faule.

Huachipato stosunkowo szybko wykorzystał walor przewagi liczebnej. W 33 minucie ciekawa akcja zapoczątkowana wrzutem z autu – podanie Cristiana Martíneza sprzed linii końcowej boiska, po czym zza pola bramkowego strzałem z pierwszej piłki młody Javier Altamirano dał prowadzenie Chilijczykom.

Jednakże przyjezdni w dziesiątkę odrobili stratę. W 67 minucie urugwajski skrzydłowy Diego Zabala trafiając głową z najbliższej odległości po wrzutce z boku 16-tki Alana Marinelli’ego dał remis „Kanaliom”.

Mimo pewnych trudności chłopcy Kily’ego Gonzáleza wynik nierozstrzygnięty utrzymali. U kresu potyczki Jorge Broun fenomenalnie obronił strzał głową Paragwajczyka Cristiana Martíneza oddany na obszarze pola bramkowego.

Skład Rosario Central: Jorge Broun [C] – Damián Martínez (89′, Nicolás Ferreyra), Facundo Almada, Joaquín Laso, Lautaro Blanco – Rodrigo Villagra (62′, Rafael Sangiovani), Emmanuel Ojeda, Luciano Ferreyra (76′, Lautaro Giaccone) – Diego Zabala (77′, Marco Ruben), Luca Martínez Dupuy, Lucas Gamba (63′, Alan Marinelli)

Sędziował: Raphael Claus (Brazylia)

Rosario Central zdobył swój czwarty punkt w fazie grupowej. Do liderującego Huachipato traci jeden.

Teraz pozostaje czekać na ruch ubiegającego się o swą pierwszą zdobycz punktową San Lorenzo, który jutro przed własnymi trybunami zetrze się z rewelacyjnym dotąd paragwajskim 12 de Octubre. 

Grupa F:

RB Bragantino vs Talleres 0:1 (0:0) 

Gol – Diego Valoyes (90+3′) 

Po rozczarowującym początku fazy grupowej nareszcie zwyciężyli Talleres. W deszczowej aurze Kordobanie golem zdobytym w ostatniej sekundzie pokonali brazylijski „nowotwór” sponsorowany przez Red Bulla!

Wyraźnie od początku spotkania rywal grał nerwowo, czego efektem były liczne żółte kartki dla brazylijskich piłkarzy. Ciekawą okazję zaliczył Diego Valoyes, lecz bramkarz Cleiton zablokował wybiegającego sam na sam Kolumbijczyka.

Natomiast zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy czerwony kartonik za brutalny faul ujrzał pomocnik miejscowych Lucas Evangelista.

Tak nierozsądna postawa nie mogła dobrze się skończyć dla futbolistów RB Bragantino.

Talleres mieli miażdżącą dominację nad Red Bullem, lecz przez długi czas nie potrafili spożytkować jej. Choćby niski strzał ze skraju pola karnego Juana Ignacio Méndeza wychwycił Cleiton. Wydawało się, że „Czerwone Byki” jakoś wymęczą remis, ale zabrakło im dosłownie niewielu sekund.

W trzeciej doliczonej minucie niepozorne dośrodkowanie i zza pola bramkowego Diego Valoyes celną główką rzutem na taśmę przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Talleres.

Skład Talleres: Marcos Díaz – Nahuel Tenaglia (90+1′, José Romero), Rafael Pérez [C], Piero Hincapié, Enzo Díaz (73′, Ángelo Martino) – Juan Ignacio Méndez, Francis MacAllister (73′, Joel Soñora) – Diego Valoyes, Carlos Auzqui (78′, Mauro Ortiz), Franco Fragapane (79′, Mateo Retegui) – Michael Santos

Sędziował: Nicolás Gamboa (Chile)

„La T” wyprzedził w klasyfikacji swoje dzisiejsze ofiary. Chłopcy urugwajskiego stratega Alexandra Mediny zostali nowym wiceliderem tabeli.

Póki co kordobanie zgromadzili cztery punkty. Teraz pozostaje liczyć na potknięcie aktualnie liderującego tu ekwadorskiego Emeleku. 

Comments are closed.