Derby dla Central, Boca górą

Ponieważ w sobotę ze względu na Święto Pracy oraz rocznicę uchwalenia Konstytucji Narodowej rozgrywki piłkarskie w Argentynie pauzowały, to niedzielnego dnia przeprowadzono aż dziewięć spotkań w ramach dwunastej, przedostatniej kolejki Copa de Liga Profesional. Dwie trzecie z nich skończyło się rezultatem 1:0. Podsumowanie maratonu meczowego:

Grupa A:

San Lorenzo de Almagro vs Godoy Cruz 1:0 (1:0)

Gol – Óscar Romero (25′- pen.)

Bezpośrednia bitwa o czołową czwórkę stawki dla zdecydowanie lepszego spośród tej dwójki San Lorenzo.

Gospodarze wygrali dzięki trafieniu z jedenastki. W 25 minucie papieski klub otrzymał rzut karny, a ten wykorzystał Paragwajczyk Óscar Romero.

U progu drugiej połowy centra z rzutu wolnego Gabriela Rojasa, po której uderzenie głową Nicolása Fernándeza wybił goalkeeper gości.

Bliźniacy z Paragwaju tworzyli wiele okazji podbramkowych. Tylko, że nie zdołali ich należycie wykańczać. W drugiej połowie Ángel Romero urwał się spod opieki obrońców i wybiegł sam na sam – z okolicy linii pola bramkowego zaledwie obił słupek w stuprocentowej okazji!

Podczas drugiej połowy Ángel także mógł trafić z jedenastu metrów. On niestety pomylił się, egzekwując wapno w 64 minucie. Jego strzał obronił Juan Espínola.

Po zatamowanym rzucie karnym przyjezdni uwierzyli w siebie i jeszcze spróbowali wyrównać straty. Na przeszkodzie stanął im jednak 41-letni goalkeeper gospodarzy Sebastián Torrico.

Weteran bramki wybił groźny strzał głową zza piątego metra Gonzalo Abrego oraz ofiarnie zablokował desperacki strzał zza piątego metra haczonego przez defensorów Tomása Badaloniego. Ostatecznie San Lorenzo zgarnął całą pulę.

San Lorenzo de Almagro wskoczył póki co na pozycję wicelidera grupy A! Popularni „Cuervos” uzbierali dotąd 21 punktów – tracą trzy do lidera Colónu i matematycznie ciągle zachowują możliwość ukończenia tegoż zestawienia na czele. Z drugiej strony play-off’ów ulubieńcy Papieża Franciszka nadal nie są w stu procentach pewni. 

W czwartek chłopcy Diego Dabove zamierzają zdobyć swe pierwsze punkty w zmaganiach grupowych Sudamericany. Podczas trzeciej kolejki ugoszczą na swoim Estadio Nuevo Gasometro paragwajski 12 de Octubre, aktualnie sensacyjnie współliderujący w grupie A Sudamericany. 

Za tydzień na ukończenie grupowej rywalizacji Pucharu Ligi wyjazdowy klasyk przeciwko Racingowi Club. Piłkarzy ze stołecznej dzielnicy Boedo czeka bardzo emocjonujący tydzień. 

Dla Godoy Cruz to jeszcze nie koniec marzeń o play-off’ach! Choć realnie spekulując szanse na nie „El Bodeguero” ma nikłe. W pucharach kontynentalnych gracze z winiarskiej stolicy Argentyny nie uczestniczą. Został im puchar kraju. 

Wśród klasyfikacji grupy A team zwany „El Expreso de Tomba” jest dziesiąty z piętnastoma punktami. 

***************************

Banfield vs River Plate 1:0 (0:0) 

Gol – Juan Álvarez (64′)

Banfield nie porzucił nadziei na play-off’y. Piłkarze z południowego Buenos Aires dali z siebie wszystko i nieoczekiwanie dokopali wielkiemu River Plate!

Większość dzisiejszych starć zakończyła się wynikami 1:0. Na Estadio Florencio Sola nie było inaczej. Banfield w trudach, ale dopiął swego.

Pierwsza połowa zdecydowanie dla River. Ich urugwajski skrzydłowy Nicolás De La Cruz trafił w słupek z rzutu wolnego oraz minimalnie chybił niskim dalekosiężnym uderzeniem.

Ze strony miejscowych do przerwy zza pola karnego przymierzył Martín Payero, lecz nie zaskoczył zawsze czujnego Franco Armaniego.

Tuż przed kwadransem odpoczynku lokalna ekipa miała ogromnego farta, gdy jej lewy obrońca Franco Quinteros przecinając dośrodkowanie rywala na piątym metrze oddał przypadkowy strzał i obił poprzeczkę własnej bramki. Niewiele brakowało…..

Gola na wagę tryumfu Banfield wpakował gigantowi w 64 minucie. Wówczas Juan Álvarez przejął przed polem karnym asystę głową od Luciano Ponsa. Skrzydłowy ten następnie wykorzystał gapiostwo obrony River. Wybiegł sam na sam, wyminął zmierzającego doń Franco Armaniego i trafił przy słupku na pustą bramkę.

„Millonarios” już wyczerpani regularną grą co pół tygodnia nie zdołali wyrównać. Najbliżej celu u kresu potyczki był rezerwowy gości Federico Girotti. Skuteczny ostatnio młody napastnik znalazł się jeden na jednego z Ivánem Arboledą – ciemnoskóry Kolumbijczyk niemniej bohatersko zablokował jego atak! Jednakowoż i tak sędzia odgwizdał spalonego, więc gola byśmy tutaj nie mieli…..

Banfield zachował cień nadziei, że załapie się do czołowej czwórki na koniec konfrontacji grupowej. Aktualnie „El Taladro” piastuje szóstą lokatę, zdobywszy 17 punktów.

Jedno oczko więcej ma pokonany dziś River Plate, który jakimś cudem utrzymał się w strefie play-off! Czy podopieczni Marcelo Gallardo pozostaną wśród top 4 tabeli po domowym boju ostatniej kolejki przeciwko Aldosivi? Niby powinni, ale kto wie….. 

Pojawiły się komplikacje na krajowym podwórku, a tu trzeba szykować się do środowej batalii Libertadores – w stolicy Kolumbii piłkarze argentyńskiego potentata sprawdzą tamtejszy Independiente Santa Fe.

To zapewne będzie dla CARP arcytrudna potyczka – tym bardziej zważywszy na fakt, iż „El Expreso Rojo” odpuścił walkę o mistrzostwo kraju, aby przyłożyć się do Pucharu Wyzwolicieli.

***************************

Aldosivi vs Argentinos Juniors 1:3 (1:1)

Gole – 1:0 Malcom Braida (19′), 1:1 Lucas Villalba (43′), 1:2 Gastón Gil Romero (67′– samobój), 1:3 Mateo Coronel (90+4′)

W Mar del Plata resztkę nadziei na fazę play-off ocalili Argentinos Juniors. Cóż, podopieczni Gabriela Milito póki co tak zachwycają na arenie Libertadores, a mało tego chcą liczyć się do ostatniej chwili w walce na rodzimym podwórku.

Aczkolwiek nie nastawiajmy się na jakiś spektakularny sukces klubu ze stadionu im. Diego Maradony. Wszak to nie Boca, aby regularnie oczekiwać od nich świetnych notowań na dwóch frontach.

Ciekawie wyglądał tu pojedynek szkoleniowców – Fernando Gago vs Gabriel Milito. Dwie osobistości, które nieco ponad dekadę temu rywalizowały ze sobą w Gran Derbach jako piłkarze. W końcu Gago grał kiedyś dla Realu Madryt, a młodszy z braci Milito przywdziewał koszulkę Barcelony.

Aldosivi otworzył wynik w 19 minucie dzięki swojemu młodemu atakującemu Malcomowi Braidzie, który na raty w polu bramkowym pokonał niezawodnego ostatnio w Libertadores bramkarza Lucasa Chavesa.

Nieomal podwyższyłby Leandro Maciel. Niestety, jego szarżę w szesnastce zahamowali do spółki bramkarz Lucas Chaves z defensorami AJ.

Wyrównanie strat przez uczestnika tegorocznego Pucharu Wyzwolicieli nastąpiło tuż przed przerwą.

W 43 minucie obrońca Lucas Villalba zdobył swojego dziewiczego gola dla Argentinos Juniors. Bezlitośnie huknął z ubocza pola karnego po złym wybiciu obrońcy oponenta, a futbolówka odbita rykoszetem wleciała do „pajęczyny”. Jak na ironię, strzelił byłemu klubowi!

Przywrócić zaliczkę miejscowym „Rekinom” chciał walczący o koronę króla strzelców turnieju Federico Andrada. Jego bomba ze skraju 16-tki po palcach Chavesa ostemplowała poprzeczkę.

U progu drugiej części zawodów Aldosivi niemal strzeliłby sam sobie. Goalkeeper Fabián Assmann w ostatniej chwili zapobiegł samobójowi po nieudolnym wycofaniu kolegi z pierwszej linii.

Lecz co się odwlecze, to nie uciecze! Szczęśliwie dla gości w 67 minucie Aldosivi zadał sobie cios. „Swojaka” zasadził pomocnik Gastón Gil Romero – chcąc wybić strzał podcinką Mateo Coronela w polu bramkowym podczas kontry delegatów wślizgnął wraz z piłką do bramki.

Zmiennik Mateo Coronel w czwartej doliczonej minucie uświetnił tryumf Argentinos Juniors. Podczas następnego kontraktu wykiwał goalkeepera i wycelował do pustej siatki. 3:1! Team z centrum Buenos Aires wyraźnie chce być małym Boca Juniors!

Zawodnicy Gabriela Milito wskoczyli na ósmą lokatę, którą okupują z szesnastoma punktami. Tylko dwóch oczek brakuje im do wymarzonej czwartej pozycji.

W czwartek przed Argentinos Juniors batalia Libertadores na ziemi kolumbijskiej przeciwko Atlético Nacional o utrzymanie prowadzenia w grupie F.

Natomiast w weekend na zakończenie fazy grupowej Pucharu Ligi spotkanie u siebie przeciw Estudiantes La Plata. Można byłoby rzec, iż dopiero zaczną się schody dla „El Bicho”.

Aldosivi jedyne co może uzyskać to uniknięcie samego dna grupy, a i o to może nie być łatwo brygadzie Fernando Gago. W trzynastej, finałowej serii spotkań „Rekiny” mają wyjazd na River Plate.

***************************

Central Córdoba vs Racing Club 1:0 (0:0)

Gol – Carlo Lattanzió (77′)

Natomiast w Santiago del Estero rywalizację Argentinos Juniors i samym sobie ułatwił miejscowy kopciuszek Central Córdoba.

Rewelacja początku sezonu z biegiem turnieju doznała zadyszki i nagle zaliczyła czarną passę sześciu konsekutywnych starć bez wygranej. Teraz „El Ferroviario” przerwał tę gehennę i ośmieszył renomowany Racing Club!

Dodajmy, iż nie było to przypadkowe zwycięstwo outsidera. Rzeczywiście „Kolejarze” byli tu lepszą drużyną.

Znaturalizowany na Chilijczyka bramkarz i kapitan stołecznego giganta Gabriel Arias musiał choćby obronić strzał przewrotką Claudio Riaño (byłego napastnika Independiente – odwiecznego wroga Racingu).

Za to młody atakujący gości Iván Maggi karygodnie spudłował bezpośrednim strzałem z okolicy piątego metra.

Druga połowa przebiegła pod znakiem niezaprzeczalnej dominowali miejscowych. Strzał głową Alejandro Maciela w poprzeczkę, chybiona próba Carlo Lattanzió wślizgiem zza pola bramkowego tudzież bomba dalekiego zasięgu Hernána Lópeza Muñoza ledwo co wybita przez Ariasa to tylko niektóre z gratek Central Córdoba.

Gospodarze przepięknego, nowoczesnego obiektu Único Madre de Las Ciudades ostatecznie rozstrzygnęli potyczkę na swoją korzyść w 77 minucie.

To wówczas podczas rozegrania kornera gola na wagę trzech punktów strzelił dla nich Carlo Lattanzió. Młody napastnik przejął futbolówkę w polu bramkowym uprzedzając goalkeepera Ariasa i huknął pod poprzeczkę z najbliższej odległości.

Co by nie mówić, Central Córdoba nadal ma jakieś szanse na kwalifikację do play-off’ów! Klub z północnej Argentyny zgromadził 16 punktów i tylko dwa traci do czwartej pozycji!

W ostatniej kolejce dziewiąta siła grupy A musi pokonać Arsenal de Sarandí na wyjeździe, a ponadto oczekiwać wpadek konkurencji. 

Racing Club sfrajerzył się do granic możliwości! Będąc przed niepowtarzalną okazją, aby umocnić się w czołowym kwartecie grupy dostał lanie od ligowego zaścianka i w klasyfikacji nadal ogląda plecy River Plate – szóste miejsce, 18 punktów, ale bilans bramkowy kolosalnie gorszy od pogromców z krajowego Superpucharu.

Teraz błękitną część Avellanedy czekają dwie domowe bitwy ze „Świętymi” – w środę przeciwko brazylijskiemu São Paulo FC w Pucharze Wyzwolicieli, zaś w następny weekend z San Lorenzo de Almagro na finiszu fazy grupowej Copa de Liga Profesional. 

Grupa B:

Boca Juniors vs Lanús 1:0 (0:0)

Gol – Carlos Izquierdoz (75′)

Potyczka na La Bombonera rozpoczęła się rekordowo wcześnie, bo już o godzinie dziesiątej czasu lokalnego.

Dwie drużyny walczące o play-off’y i występujące na międzynarodowej arenie długo wyczuwały siebie nawzajem. Ostatecznie górą była faworyzowana Boca, odnosząc swoje piąte z rzędu zwycięstwo we wszystkich rozgrywkach.

Na samym wstępie to jednak goście natarli i zaliczyli minimalnie chybiony obok słupka strzał z boku pola karnego autorstwa Tomása Belmonte.

Kilka minut później atak Boca – Sebastián Villa dograł ze środka pola na bok pola karnego. Po chwili z ostrego kąta uderzył pilnowany przez obrońcę Agustín Obando, trafiając w boczną siatkę.

Gola Lanúsowi nieomal sprezentował ich były bramkarz Agustín Rossi. Fatalnie wypuścił on piłkę z rąk chcąc przechwycić dośrodkowanie z rzutu wolnego. Po chwili akcja przyjezdnych i strzał zza piątego metra Nicolása Thallera jakoś wybił w polu bramkowym obrońca.

Tuż przed przerwą strzał z rzutu wolnego Sebastiána Villi łatwo obronił Lautaro Morales.

Zaraz po kwadransie odpoczynku Sebastián Villa w olbrzymim zamieszaniu na terenie szesnastki przeciwnika oddał strzał z narożnika pola bramkowego obroniony przez goalkeepera.

Ponadto Carlos Tévez spartolił stuprocentową szansę. Wybiegłszy właściwie sam na sam z Moralesem fatalnie chybił obok dalszego słupka z boku 16-tki w 50 minucie spotkania.

Pięć minut później także młody pomocnik Cristian Medina zmarnował swą okazję. 18-latek otrzymawszy wrzutkę z boku pola karnego od Franka Fabry fatalnie spudłował w polu bramkowym haczony przez defensora przeciwników.

Później kolejny pokaz nieporadności dał kapitan Tévez. „Carlitos” w 59 minucie wycelował prosto w bramkarza z ubocza szesnastki.

Natomiast chwilę później Kolumbijczyk Villa wbiegł od boku w pole karne. Po drodze zwiódł rywala i posłał futbolówkę w pole bramkowe, gdzie ta odbiła się od żywej ikony Boca, jak od jakiegoś pachołka, a następnie wyleciała z powrotem na bok płyty gry.

Zmarnowane akcje mogły zemścić się na „Bosteros”. Po rozegraniu kornera przez przyjezdnych w polu bramkowym strzałem z woleja nad poprzeczką fatalnie huknął Tomás Belmonte.

Ponadto przy innej ofensywie Lanús strzał nożycami młodego Braiana Aguirre pewnie wychwycił Rossi.

Boca po chwilowym niepokoju wreszcie dopięła swego w 75 minucie zawodów. Dośrodkowanie z narożnika boiska zmiennika Cristiana Pavóna zza piątego metra głową w długi róg przymierzył Carlos Izquierdoz. Piłka po palcach Moralesa zawędrowała do siatki.

Czołowy stoper, a zarazem wicekapitan Boca rozstrzygnął losy konfrontacji. Przy okazji pokonał swój macierzysty klub, zatem powstrzymał się od celebracji trafienia. To był jego trzeci gol w tych rozgrywkach.

Pod koniec starcia Lanús gonił wynik, ale właściwie nie zagroził bramce Rossiego. Za to gospodarze jeszcze dwukrotnie spróbowali uświetnić zwycięstwo podczas kontrataków Sebastiána Villi.

Ciemnoskóry Kolumbijczyk niestety nie wytrzymał presji. Za pierwszym razem doganiany przez obrońcę z krańca pola karnego wycelował prosto w wychodzącego doń Moralesa, który sparował to uderzenie nogą.

Przy drugiej kontrze Villa ze skraju 16-tki po prostu fatalnie chybił z dala od bramki. Musi jeszcze poczekać na swojego piątego gola w turnieju….. Za tydzień łatwy wyjazd na kopciuszka Patronato, więc może tam wpisze się na listę strzelecką.

Boca wygrała 1:0 i zapewniła sobie awans do fazy play-off jako trzecia drużyna po Vélezie i Colónie!

Udało się wziąć rewanż na Lanús za listopadową porażkę 1:2 na własnym stadionie podczas ostatniej Copa Diego Maradona. 

Od kiedy chłopcy Miguela Ángela Russo grają regularnie co pół tygodnia, systematycznie wygrywają. To ich piąta konsekutywna victoria w ciągu niewiele ponad dwóch tygodni.

W tabeli grupy B ekipa z La Bombonera utrzymała się na pozycji wicelidera. Dotąd „Xeneizes” zgromadzili 22 punkty – sześć mniej od prowadzącego Vélezu (który na początku marca zdemolowali 7:1 na wyjeździe).

Awans do play-off’ów zagwarantowany, a teraz trzeba przygotować się na bój trzeciej kolejki grupowej w Copa Libertadores – we wtorek Boca w Ekwadorze zmierzy się z liderem swojego kwartetu, czyli Barceloną Guayaquil.

Przed tą pucharową batalią jest ledwie dzień odpoczynku! To może być ciężki wyjazd nawet dla giganta z portowej dzielnicy Buenos Aires.

Lanús mając 16 punktów sytuuje się o dwa oczka za strefą play-off grupy B – jest szósty i małe szanse ma na załapanie się do czołowej czwórki zestawienia.

W czwartek „El Granate” zmierzy się w stolicy Kolumbii przeciwko tamtejszemu La Equidad podczas trzeciej kolejki grupowej Copa Sudamericana. Nareszcie jakiś łatwiejszy oponent po minimalnych wtopach z mocnymi Grêmio oraz Boca Juniors.

Niemniej raczej nie sposób spostrzec Lanús czy to w play-off’ach Copa de Liga Profesional czy to w 1/8 finału „Pucharu Pocieszenia”…… To nie jest dobry czas dla zespołu Luisa Zubeldii. 

***************************

Defensa y Justicia vs Unión 0:1 (0:1)

Gol – Kevin Zenón (85′)

We Florencio Varela na wschodzie Buenos Aires wielki powrót do strefy play-off Uniónu. Delegaci z Santa Fe golem u kresu starcia pokonali skoncentrowaną na Libertadores ekipę Defensa y Justicia.

Goście zdecydowanie przeważali, ale przez długi czas nie potrafili odpowiednio wykańczać akcji. Choćby uderzenie młodego Martína Cañete ze skraju pola karnego sparował bramkarz.

W 85 minucie „Tatengues” przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Centra z lewej strony boiska Cristiana Insaurralde, a spożytkował ją zaledwie 19-letni pomocnik Kevin Zenón.

Nastolatek celnym uderzeniem z pierwszej piłki oddanym w centrum szesnastki (to nim wpadło do siatki przeleciało po dłoniach bramkarza Ezequiela Unsaina oraz odbiło się od poprzeczki) rozstrzygnął losy pojedynku, zdobywając tym samym swojego pierwszego gola w dorosłej karierze.

Unión de Santa Fe wykorzystał potknięcia Lanús oraz Independiente, wskakując na czwarte miejsce w tabeli. Aktualnie chłopcy Juana Manuela Azcónzabala zgromadzili 18 punktów i biletów do ćwierćfinału będą bronili za tydzień w….. wyjazdowych derbach swojego miasta przeciwko Colónowi! 

Defensa y Justicia ma już spokój od walki o play-off’y. „Sokoły” spadły na dziesiątą pozycję w tabeli, którą okupują z dwunastoma oczkami.

Teraz zdobywca Recopy może poświęcić się na wyłączność elitarnemu Pucharowi Wyzwolicieli. Chłopcy Sebastiána Beccacece mają zaledwie dzień wytchnienia i we wtorek podejmują na swym stadionie Palmeiras.

Czeka nas szlagierowa bitwa! Brazylijczycy tylko zacierają sobie ręce na możliwość dokonania odwetu za przegrany raptem pół miesiąca temu bój o Superpuchar Ameryki Południowej. 

***************************

Independiente vs Atlético de Tucumán 0:1 (0:1)

Gol – Leonardo Heredia (44′)

Powiódł się rewanż za ubiegłoroczną Copa Sudamericana. Atlético de Tucumán w listopadzie ubiegłego roku po raz drugi w historii odpadł przeciwko Independiente na arenie międzynarodowej. Teraz dla odmiany zdołał dokopać „Czerwonym Diabłom”.

Podopieczni Omara De Felippe złupili Avellanedę drugi raz podczas kampanii 2020/2021, bowiem jeszcze w ubiegłym roku pokonali Racing na wyjeździe w pierwszej rundzie Copa Diego Maradona.

Goście zaliczyli kilka niewypałów, jak choćby ten młodego Agustína Lagosa, który z kilka metrów trafił prosto w interweniującego goalkeepera. Jednak summa summarum Atlético wywiózł pełną pulę ze stolicy.

Decydującego i jedynego gola na Estadio Libertadores de América zanotował Leonardo Heredia – napastnik, który trafił do siatki także podczas zremisowanego 1:1 poprzedniego starcia obu zespołów w Sudamericanie.

Tuż przed przerwą, w 44 minucie Ramiro Carrera na uboczu pola karnego przejął futbolówkę, uprzedzając wybiegającego doń bramkarza Sebastiána Sosę. Pomocnik gości dośrodkował, a urugwajski goalkeeper nie zdążył zażegnać niebezpieczeństwa.

W konsekwencji Heredia głową z okolicy piątego metra trafił do siatki. Sytuację jeszcze usiłował ratować stojący w bramce defensor Fabricio Bustos, ale nie podołał.

Atlético de Tucumán podczas drugiej odsłony bez większego trudu dowiózł prowadzenie do końcowego gwizdka arbitra. „Inde” wyraźnie odpuścił ten pojedynek.

„El Decano” zachowali jeszcze matematyczne szanse na play-off’y! Na razie tucumańska ekipa jest siódma w grupie B, ze zdobytymi piętnastoma oczkami – traci trzy do czwartego Uniónu i dwa do swoich wczorajszych ofiar. 

Oczywiście musiałby zdarzyć się cud, aby Atlético z północnego-zachodu Argentyny finalnie załapało się do top 4 tej grupy, ale przynajmniej spotkanie ostatniej kolejki przeciw Defensa y Justicia nie będzie dla rzeczonego teamu meczem o pietruszkę.

Independiente tę porażkę przypłacił wypadem poza strefę play-off. „Los Diablos Rojos” z siedemnastoma punktami są piąci tuż za Uniónem.

Zawodnicy z Avellanedy również mogą odpocząć tylko przez dzień, bo już we wtorek czeka ich wyjazdowa konfrontacja z brazylijską Bahią o pierwsze miejsce w swojej grupie Copa Sudamericana.

Za tydzień na zwieńczenie fazy grupowej wyjazd przeciwko nie walczącemu już o nic Huracánowi. Może przy sporym łucie szczęścia ekipa Julio Césara Falcioniego jakoś wgramoli się do ćwierćfinału Pucharu Ligi…..

***************************

Talleres vs Huracán 1:1 (1:0)

Gole – 1:0 Mateo Retegui (15′), 1:1 Esteban Rolón (71′)

Talleres starają się dotrzymać kroku świetnie radzącej sobie na dwóch frontach Boca Juniors. Aczkolwiek brakuje im doświadczenia.

Wydawałoby się, iż kosztem gorszych wyników w Sudamericanie kordobańska ekipa zamierza wojować o tryumf w Copa de Liga Profesional. Jednakże warto zauważyć, że najlepszych swoich grajków trener Talleres oszczędza na międzynarodowy czempionat. Tutaj generalnie wystąpili zmiennicy.

Zapewne dlatego póki co „La T” nawet nie zagwarantował sobie ćwierćfinałów turnieju. Gdyby teraz wygrał, dokonałby tego. Niestety, Huracán urwał im dwa oczka.

Gospodarze po zaledwie kwadransie gry objęli prowadzenie. Trafił młody Mateo Retegui. Napastnik wychowany przez Boca Juniors trzy dni temu obchodził 22. urodziny, więc sprawił sobie prezent z ich okazji. Dobił z najbliższej odległości na pustą bramkę strzał kolegi wybity przez bramkarza rywali. Akcję lewą flanką ładnie rozkręcił Ángelo Martino.

Jeszcze w pierwszej części wyrównać mógł Norberto Briasco-Balekian, lecz jego strzał głową po centrze z kornera wybił nad poprzeczką występujący przeciw byłej drużynie Marcos Díaz.

Podczas drugiej odsłony Talleres mogli podwyższyć. Joel Soñora z rzutu wolnego obił słupek. Zaś potem wrzutka Pół-Jankesa z rzutu rożnego i minimalnie głową chybił autor pierwszego gola – Retegui.

Zmarnowane okazje zemściły się. Huracán wyrównał w 71 minucie za sprawą swojego lidera środka pola. Esteban Rolón zdobył premierowego gola w kampanii. Były pomocnik Genoa CFC celną główką kompletnie zaskoczył Marcosa Díaza. Ładnym dośrodkowaniem obsłużył go mający ormiańskie pochodzenie Norberto Briasco-Balekian (nota bene grał dla narodowej reprezentacji Armenii).

Na kolejkę przed końcem Talleres jeszcze nie mają pewności czy zagrają w ćwierćfinałach. Aktualnie są trzeci z dwudziestoma punktami.

Najbliższe dwa pojedynki ekipy dowodzonej przez Urugwajczyka Alexandra Medinę będą zaliczały się do trudnych – w środę wyjazd do Brazylii na dobrze spisujący się „nowotwór” RB Bragantino, gdzie czeka wymagający bój o pierwszą victorię w fazie grupowej Sudamericany. 

Natomiast w przyszły weekend na zakończenie grupy Pucharu Ligi wyjazdowa batalia przeciw Lanús, który także marzy o play-off’ach. 

Huracán ma już z głowy emocje w ostatniej kolejce. Domowy mecz z Independiente nie będzie dla nich potyczką o jakąkolwiek stawkę. W klasyfikacji grupy B podopieczni Franka Kudelki (który trenował wczoraj przeciwko swemu eks-klubowi) zajmują dziewiąte miejsce, uciuławszy trzynaście punktów. 

„El Globo” nie bierze udziału w kontynentalnych turniejach, a ponadto odpadł z Pucharu Argentyny! W stołecznej dzielnicy Parque Patricios zasadniczo mentalnie już wakacje! 

Klasyk interzonalny:

Rosario Central vs Newell’s Old Boys 3:0 (1:0)

Gole – Marco Ruben (17′), Nicolás Ferreyra (61′), Luca Martínez Dupuy (80′)

Derby Rosario dla Central! Starający się ciągle o play-off’y „Canallas” rozgromili 3:0 u siebie walczących już tylko o honor Newell’s Old Boys.

Aktywniej zaczęli gospodarze i to im się opłaciło. W 17 minucie przeprowadzili oni akcję prawym skrzydłem. Damián Martínez podał do narożnika pola bramkowego Marco Rubenowi.

Wiekowy goleador, który już kończył karierę, ale na początku tego roku ją wznowił niepilnowany w dogodnym miejscu oddał strzał, który od poprzeczki zawędrował do bramki.

Marco Ruben jest trzecim najskuteczniejszym graczem w dziejach Rosario Central. Zdobył 83 oficjalne bramki dla tego zespołu. Aby stać się czołowym goleadorem „Canallas” musi zaliczyć jeszcze szesnaście trafień.

Na samym początku starcia murawę nawiedził dron. Pablo Pérez zrobił z nim porządek! 

Krótko przed przerwą wyrównać mógł Luciano Cingolani. Bezlitośnie przyrżnął z ostrego kąta. Jorge Broun sparował to uderzenie, ale ucierpiał przy interwencji. Na szczęście nic mu się nie stało.

Jeszcze bramkę do szatni mogli wcisnąć miejscowi. Inny Luciano młodej generacji, a mianowicie Ferreyra sieknął mocno ze skraju szesnastki. Niemniej Alan Aguerre jakoś wybił piłkę.

Summa summarum inny piłkarz Central o nazwisku Ferreyra, czyli obrońca Nicolás w 61 minucie podwoił zaliczkę tej drużyny. Po pomysłowym rozegraniu rzutu rożnego genialną piętką zza piątego metra zaskoczył Aguerre. Idealny gol jak na derby!

Cios przyjezdnym mógł także zadać Diego Zabala. Uderzenie z ubocza pola karnego Urugwajczyka jednakże nogą wybił bramkarz.

Dzieła zniszczenia miejscowi dopełnili w 80 minucie. Luciano Ferreyra zagrał na wolną przestrzeń w polu karnym, skąd ładnym niskim uderzeniem w długi róg od słupka trafił zmiennik Luca Martínez Dupuy.

19-letni meksykańsko-argentyński napastnik tak samo, jak Ruben trzeci raz w bieżącym sezonie wpisał się na listę strzelców. Rosario Central beznamiętnie złupił rywala zza miedzy!

„Kanalie” awansowały na piątą lokatę w grupie A. Punktami (a mają ich 18) zrównały się z River Plate oraz Racingiem Club, wciskając się pomiędzy ów dwójkę. Będą brały czynny udział w walce o ćwierćfinały turnieju. 

Pozbawiony już możliwości awansu do play-off’ów Newell’s Old Boys ciągle jest trzeci od dołu w grupie B, gdzie uzbierał zaledwie dziesięć punktów. 

Oba teamy z Rosario w najbliższym tygodniu na arenie Sudamericany stoczą wyjazdy z Chilijczykami. NOB we wtorek sprawdzą umiejętności Palestino, natomiast Central w środę przetestuje ekipę Huachipato. 

Comments are closed.