San Lorenzo na wylocie z Libertadores

W styczniu, kiedy San Lorenzo de Almagro kwalifikował się do eliminacji Copa Libertadores, trudno było nie odnieść wrażenia, że awans ten papieski klub uzyskał na wyrost. Niestety, obawy dotyczące słuszności udziału „Azulgrany” w elitarnym turnieju potwierdziły się.

Już po pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej, rozegranym u siebie piłkarze ze stołecznej dzielnicy Boedo są jedną nogą za burtą CL 2021.

Podopieczni Diego Dabove, którzy ostatnimi czasy spisują się coraz lepiej w Copa de Liga Profesional na kontynentalnej arenie srogo przerżnęli 1:3 na własnym terenie hitowy bój z finalistą poprzedniej edycji Libertadores, czyli Santosem.

Brazylijczycy pierwszy cios zadali już w siódmej minucie gry, kiedy jeden z katów Boca Juniors w półfinale poprzedniej edycji, a mianowicie pomocnik Lucas Braga ładnym mierzonym strzałem w długi róg ze skraju pola karnego pokonał José Devecchiego.

Gospodarze notowali jakieś okazje do wyrównania, ale nie umieli ich spożytkować. Najbliżej był Bruno Pittón, lecz strzał wślizgiem lewego obrońcy z pola bramkowego nieznacznie chybił.

Zamiast wyrównania mieliśmy podwyższenie prowadzenia Santosu tuż przed przerwą. Goście wywalczyli rzut karny, którzy na gola zamienił ich snajper Marinho.

Dopiero w drugiej połowie San Lorenzo wziął się za gonienie wyniku. W 72 minucie po skutecznym dośrodkowaniu zmiennika Nicolása „Uvity” Fernándeza sam na sam z bramkarzem wybiegł Ángel Romero, po palcach goalkeepera João Paulo od słupka trafiając do siatki.

„Cuervos” wrócili do walki o dobry rezultat. Chwilę później wyrównać mógł drugi z paragwajskich braci bliźniaków Romero, czyli Óscar. Przejął futbolówkę za polem karnym po tym, jak gracze Santosu ofiarnie zażegnali niebezpieczeństwo pod własną bramką. Za moment były piłkarz ligi chińskiej oddał mierzone uderzenie zza szesnastki, które minimalnie chybiło nad poprzeczką.

Choć w końcówce przeważali Argentyńczycy, to groźniej atakowali jednak „Peixe”. Kilkukrotnie z dalszych odległości przymierzył wenezuelski joker gości Yeferson Soteldo, lecz jego próby nie zdały egzaminu.

Natomiast w czwartej doliczonej minucie stała się rzecz historyczna. Santos dobił San Lorenzo, aplikując mu trzeci cios na finiszu zawodów podczas udanej kontry.

Zaledwie szesnastoletni grajek Ángelo Borges wprowadzony na epilog spotkania skutecznie dobił piłkę do pustej siatki po nieudanej interwencji Devecchiego.

Dzięki tej bramce nastoletni napastnik stał się najmłodszym piłkarzem w historii, który strzelił gola w rozgrywkach Copa Libertadores (w momencie trafienia miał 16 lat, 3 miesiące i 16 dni).

Tak oto San Lorenzo właściwie pogrzebał swoje nadzieje na awans do fazy grupowej Copa Libertadores. Już po pierwszym boju Santos na dobrą sprawę ma zaklepane bilety do najlepszej 32. Ameryki Południowej.

Dowodzony od tego sezonu przez argentyńskiego trenera Ariela Holana zespół Santosu pewnym krokiem zmierza do zmagań grupowych CL. Rewanż za tydzień raczej będzie dla nich formalnością.

San Lorenzo de Almagro vs Santos 1:3 (0:2) 

Gole – 0:1 Lucas Braga (7′), 0:2 Marinho (45+1′ – pen.), 1:2 Ángel Romero (72′), 1:3 Ángelo Borges (90+4′) 

Skład San Lorenzo de Almagro: José Devecchi – Marcelo Herrera, Alejandro Donatti, Diego Braghieri (od 71′ [C]), Bruno Pittón – Julián Palacios (31′, Óscar Romero), Diego Rodríguez [C] (71′, Jalil Elías) – Ángel Romero, Juan Ramírez, Franco Troyansky (71′, Nicolás Fernández) – Franco Di Santo

Sędziował: Wilmar Roldán (Kolumbia)

Jeśli San Lorenzo ostatecznie przegra tę batalię „Świętych”, wówczas ulubieńcom papieża Franciszka pozostanie start w fazie grupowej Copa Sudamericana. Trzeba uczciwie przyznać, że poziom „Pucharu Pocieszenia” jest bardziej adekwatny jak na obecną ekipę „Kruków”.

Najbliższej nocy kolejna bitwa argentyńsko-brazylijska! W ramach pierwszego z dwóch bojów o Recopa Sudamericana rewelacyjna Defensa y Justicia podejmie u siebie Palmeiras. 

Comments are closed.