Piątkowy prolog ósmej kolejki

Święta wielkanocne za pasem tak samo, jak ósma kolejka Copa de Liga Profesional. Trzy piątkowe mecze przyniosły przełomy. Pierwsze punkty w sezonie zdobył Patronato. Z letargu otrząsnął się także Platense. Nie zawiódł San Lorenzo. Relacja:

Mecze w ten weekend poprzedzane są upamiętnieniem 39. rocznicy wybuchu wojny o Falklandy i obchodami światowego dnia osób chorych na autyzm – niektórzy piłkarze, by solidaryzować się z cierpiącymi na tę dolegliwość, noszą na ramionach specjalne kolorowe opaski. 

Grupa A:

San Lorenzo de Almagro vs Rosario Central 2:0 (1:0)

Gole – Franco Di Santo (37′), Ángel Romero (90+13′)

Pierwszy raz od listopada ubiegłego roku San Lorenzo de Almagro w rozgrywkach doczesnych wygrał więcej, niż jeden mecz z rzędu.

Chociaż przed „Cuervos” już we wtorek niesamowicie ważne spotkanie ostatniej rundy eliminacji Copa Libertadores z brazylijskim finalistą ostatniej edycji – Santosem, to podopieczni Diego Dabove ani myśleli odpuścić ważnej potyczki Pucharu Ligi przeciwko Rosario Central.

Na własnym stadionie Nuevo Gasometro piłkarze z Boedo znów wygrali 2:0, tak jak poprzednio w La Placie sprawdzając Estudiantes.

Do strzelania wrócił snajper wyborowy papieskiego klubu, czyli Franco Di Santo.

„Pierwsze koty za płoty” – jak to mówią. Za pierwszym podejściem próbując trafić zza piątego metra karygodnie chybił.

Natomiast w 37 minucie były zawodnik klubów angielskich i niemieckich otworzył wynik starcia, rehabilitując się za wcześniej zmarnowaną gratkę.

Podczas rozegrania rzutu wolnego otrzymał asystę głową od Diego Braghieriego i znów uderzył zza pola bramkowego w długi róg, lecz w tym przypadku 31-letni napastnik znalazł drogę do siatki.

Zdecydowanie więcej do zaoferowania mieli gospodarze. Bramkarz Jorge Broun kilkukrotnie ratował gości przed kolejnym ciosem. Między innymi zablokował groźny strzał z rzutu wolnego Óscara Romero zza linii bocznej szesnastki. W drugiej połowie zatrzymał też groźną próbę Jalila Elíasa przypuszczoną z krańca 16-tki.

Prawdziwe emocje zaczęły się jednak dopiero pod sam koniec starcia, w doliczonym czasie gry. Wówczas rozgoryczeni niepowodzeniem piłkarze Rosario Central wszczęli boiskową awanturę z rywalami.

Wskutek nieopanowania emocji wylecieli z boiska dwaj gracze gości – najpierw Emiliano Vecchio w ramach sankcji po przepychance za drugą żółtą kartkę. Zaś po chwili również Lautaro Blanco przedwcześnie udał się pod prysznic, bo zarobił drugie „żółtko” za chamskie popchnięcie oponenta.

Dodatkowy czas ze względu na częste przerwy w grze przedłużył się z pierwotnie doliczonych pięciu do aż trzynastu minut.

Sędzia skończył mecz chwilę po czerwonej kartce dla Blanco – w trzynastej ekstra minucie, kiedy gospodarze rozwiali jakiekolwiek wątpliwości. Ángel Romero niskim strzałem w długi róg ze skraju pola karnego nie dał nic do powiedzenia i tak dobremu dziś Brounowi, wbijając gościom gwóźdź do trumny.

Nagle po dwóch lepszych meczach San Lorenzo z przedostatniego miejsca w tabeli wywindował się tuż za strefę play-off. Obecnie traci do niej tylko punkt!

„Azulgrana” jest siódma w grupie A z jedenastoma punktami. Oby równie imponująco wypadli we wtorkowej potyczce z Santosem.

Rosario Central powoli wraca do przeciętności. Póty co „Canallas” przypada dziewiąta lokata ze zdobytymi dziesięcioma punktami. Chociaż pozycja klubu w rozgrywkach Copa de Liga Profesional to wielka sinusoida. Być może niebawem to chłopcy dowodzeni przez Kily Gonzáleza wygrają dwukrotnie pod rząd i wskoczą do czoła stawki.

***************************

Central Córdoba vs Platense 0:1 (0:0)

Gol – Franco Baldassara (74′)

Pierwszy raz Central Córdoba zagrał mecz w roli gospodarza na nowiuteńkim stadionie Único Madre de Las Ciudades, na którym oficjalnie rozegrano dotąd tylko starcie o Superpuchar Argentyny.

Teoretycznie pojedynek „El Ferroviario” z beniaminkiem Platense to konfrontacja dwóch drużyn o podobnym poziomie, ale jednak ze względu na sporą rozbieżność pozycji w tabeli zdecydowanym faworytem zdawał się być zespół gospodarzy.

Tymczasem doszło do nielada zaskoczenia, ponieważ zwycięsko z tego boju wyszły dołujące „Kalmary”.

Platense jedyny i rozstrzygający cios dał tuż przed początkiem ostatniego kwadransa regulaminowego czasu. W 74 minucie Franco Baldassara przesądził o tryumfie beniaminka. Młody pomocnik trafił bezpośrednim uderzeniem z centrum szesnastki po złym wybiciu dośrodkowania Facundo Curucheta w wykonaniu obrońcy miejscowych.

Druga victoria w tych rozgrywkach Platense i druga odniesiona na wyjeździe. Po Argentinos Juniors w pierwszej kolejce, teraz dokopali w Santiago del Estero także wynikiem 1:0 Central Córdobie.

Dowodzeni przez Juana Manuela Llopa „Los Calmares” póki co jednak nie zanotowali dużego progresu w tabeli – są dziesiąci, mając osiem punktów. 

Central Córdoba zgromadziwszy dwanaście punktów nadal jest trzeci, ale chyba można w ciemno zakładać, że po tym weekendzie gracze Gustavo Coleoniego wylecą poza strefę play-off grupy A. 

Klasyk interzonalny:

Patronato vs Aldosivi 2:0 (1:0)

Gole – Oliver Benítez Paz (31′), Lautaro Comas (90+3′)

Po rozpoczęciu sezonu od siedmiu porażek wreszcie punktuje Patronato. Klub z Międzyrzecza przerwał czarną passę w „klasyku międzygrupowym” między prowincjuszami z miast Paraná i Mar del Plata.

„El Patron” zaskoczył przyzwoicie spisujący się w tych rozgrywkach Aldosivi.

Pierwszego gola dla gospodarzy strzelił w 31 minucie doświadczony stoper Oliver Benítez Paz, trafiając głową po dośrodkowaniu z kornera Héctora Canterosa.

Im bliżej końca starcia, tym coraz bardziej narastała frustracja wśród nie potrafiących wyrównać podopiecznych Fernando Gago.

W 78 minucie czerwoną kartkę poza linią boczną boiska zarobił ściągnięty z niego kilkanaście minut wcześniej stoper Federico Milo. Zainkasował odesłanie do szatni za obrażanie sędziego, po tym jak ten z powodu spalonego nie uznał gola dla Aldosivi.

Jakby tego było mało, w 84 minucie czerwień za drugi żółty kartonik wobec chamskiego zachowania w stosunku do przeciwnika obejrzał również przebywający na murawie pomocnik gości Joaquín Indacoechea. Radząc sobie w dziesięciu „Rekiny” mogły zapomnieć o wywiezieniu jakiejkolwiek zdobyczy punktowej z Estadio Presbitero Bartolomé Grella.

To Patronato wykorzystał atut przewagi liczebnej i u samego kresu rywalizacji dobił rywala. W trzeciej doliczonej minucie zmiennik Lautaro Comas ustalił wynik na 2:0, celując do siatki zza pola bramkowego po asyście z drugiego boku szesnastki od swego imiennika Geminianiego.

Gola zadedykował niedawno zmarłemu na koronawirusa w wieku 71 lat prezesowi klubu Patronato – Miguelowi Ángelowi Hollmann’owi, na którego mówiono „Tito”. Comas zdjął klubową koszulkę i okazał biały podkoszulek z napisem: „Gracias por todo, Tito!” 

Zakończywszy długą passę porażek klub z północnego-wschodu Argentyny inkasuje swoje pierwsze trzy oczka w sezonie i opuszcza samo dno grupy B, na które przynajmniej chwilowo strąceni zostali Newell’s Old Boys. 

Natomiast Aldosivi jest dziesiąty w grupie A, mając osiem punktów. Ekipa Fernando Gago mimo niezłych notowań podczas bieżącej kampanii pozostaje w dole stawki. 

Comments are closed.