Przebudzenie Independiente

Piątkowej nocy rozpoczęła się czwarta kolejka Copa de Liga Profesional. Znów ducha walki pokazał outsider z Santiago del Estero, natomiast Independiente zanotował trzecie zwycięstwo z rzędu.

Grupa A:

Central Córdoba vs Banfield 1:1 (0:0)

Gole – 0:1 Juan Álvarez (70′), 1:1 Milton Giménez (73′)

W poprzednich dwóch tygodniach Central Córdoba sensacyjnie pokonywał na wyjeździe Atlético de Tucumán i zdeklasował San Lorenzo de Almagro. Tym razem jeden z ligowych kopciuszków uciułał remis przeciwko finaliście Copa Diego Maradona.

Banfield chcąc powetować sobie ostatni domowy blamaż 0:3 z Colónem od razu ruszył do ataku. Jednakże ekipie Javiera Sanguinettiego ofensywa przez długi czas nie wychodziła.

Dopiero w 70 minucie goście z południa Buenos Aires przełamali impas dzięki trafieniu Juana Álvareza. Otrzymawszy dośrodkowanie z lewej flanki od Agustína Urziego skrzydłowy celną główką w polu bramkowym pokonał Alejandro Sáncheza. Tylko czy w walce o piłkę chwilę wcześniej nie sfaulował kolumbijskiego obrońcy miejscowych Dixona Renterii?

Aczkolwiek radość „Banfileños” trwała krótko. Zaledwie trzy minuty później Milton Giménez wyrównał z bliskiej odległości od bramki wieńcząc rozegranie kornera.

To już trzeci gol ów napastnika w bieżącym sezonie. Sprawdzenie go z drugoligowej Atlanty było strzałem w dziesiątkę działaczy „El Ferroviario”.

Wynik 1:1 na Estadio Alfredo Terrera nie uległ zmianie.

Central Córdoba i Banfield sąsiadują ze sobą w tabeli mając po 7 punktów.

Póki co oba kluby znajdują się w fazie play-off (na miejscach trzecim i czwartym), ale obu nie będzie łatwo utrzymać się w niej po zakończeniu kolejki.

Grupa B:

Newell’s Old Boys vs Independiente 1:2 (0:2)

Gole – 0:1 Sebastián Palacios (9′), 0:2 Fabricio Bustos (31′), 1:2 Maxi Rodríguez (75′)

Na El Coloso del Parque w Rosario bez niespodzianki. Wprawdzie Independiente ostatnimi czasy spisuje się poniżej oczekiwań, ale jakoś trzyma fason. „Czerwone Diabły” minionej nocy pokonały miejscowych Newell’s Old Boys.

Wynik otworzył Sebastián Palacios. Już w 9 minucie zadał cios klubowi, do jakiego jeszcze niedawno był wypożyczony! Przejął asystę od Silvio Romero, aby na boku pola karnego wybiec sam na sam z bramkarzem i pokonać go strzałem w długi róg – po drodze jeszcze zasłużył „siatkę” między nogami ów bramkarzowi Alanowi Aguerre.

„Tucu” spłaca kredyt zaufania trenerowi Julio Césarowi Falcioniemu, który pierwotnie odstawił na boczny tor Palaciosa po jego powrocie z wypożyczenia. W Boca Juniors na przełomie lat 2012-2013 się minęli, ale teraz nareszcie ich drogi życiowe się zbiegły.

Tuż po upływie półgodziny konfrontacji podwyższył Fabricio Bustos. Prawy obrońca, który jeszcze przed trzema laty otrzymywał powołania do dorosłej reprezentacji Argentyny na skrzydle przejął podanie z centrum Jonathana Menéndeza i także znalazł się jeden na jednego z goalkeeperem. Dla odmiany pokonał go delikatną podcinką z nieco ostrego kąta.

Później okazje do podwyższenia na 3:0 marnował Silvio Romero. Raz nie trafił na pustą bramkę, nie sięgając centry z boku, a raz jego uderzenie z rzutu wolnego Aguerre obronił.

NOB w drugiej połowie rozpaczliwie dążyli do wyrównania strat. Udało się tylko zanotować kontaktowe trafienie.

Na kwadrans przed upływem regulaminowego czasu legendarny Maxi Rodríguez celną główką w polu bramkowym złagodził rozmiar porażki lokalnej ekipie. 40-latek jeszcze ma siłę do regularnej gry u steru „La Lepra”.

Independiente ostatecznie dowiózł prowadzenie 2:1 do ostatniego gwizdka arbitra i odhacza trzecią wygraną z rzędu.

Póki co czerwona strona Avellanedy dogoniła punktowo lidera grupy B – Vélez Sarsfield. Jednak ustępuje mu gorszą różnicą bramek. 

Natomiast Newell’s Old Boys zdobyli zaledwie punkcik i szorują po dnie tabeli. 

Comments are closed.