Independiente del Valle zdobył Sudamericanę

Colón nie wywalczył swojego pierwszego w dziejach oficjalnego międzynarodowego trofeum. Rozegrany w akompaniamencie ulewy finał Copa Sudamericana na Estadio General Pablo Rojas w paragwajskiej stolicy Asunción należał do stojącego przed identyczną szansą Independiente del Valle. Ekwadorczycy z miasteczka Sangolquí w pobliżu Quito zwyciężyli „Los Sabaleros” wynikiem 3:1. Podczas pierwszej połowy mecz został przerwany na niemal godzinę przez oberwanie chmury.

Nie była to łatwa przeprawa, ponieważ od samego jej początku największe miasto Paragwaju nawiedziło oberwanie chmury. Piłkarze przez dłuższy czas nie potrafili odnaleźć się w utrudnionych warunkach gry. Te jednak lepiej znosił ekwadorski zespół, który w 25 minucie wykorzystał deszcz jako swój atut.

Wiekowy argentyński pomocnik Cristian Pellerano, który tutaj mierzył się przeciwko swojemu byłemu klubowi dośrodkował z rzutu wolnego, po czym zza pola bramkowego strzał głową oddał obrońca Fernando León. Za chwilę kuriozalnego gola wpuścił Leonardo Burián. Urugwajski bramkarz nie zdołał opanować mokrej piłki, która przeleciała mu między nogami i znalazła się w siatce.

Independiente del Valle wyszedł na plus, natomiast sześć minut później brazylijski arbiter Raphael Claus przerwał mecz, gdyż ulewa zalała do granic możliwości całą murawę. Spotkanie zostało wznowione niecałą godzinę później, kiedy opady złagodniały i służby techniczne osuszyły nieco zieloną nawierzchnię.

Goniący wynik Colón zanotował ciekawą okazję do wyrównania przed 40 minutą. Wówczas kolumbijski napastnik Wilson Morelo huknął w środek bramki na krańcu szesnastki. Ekwadorski bramkarz Jorge Pinos wybił to uderzenie przed siebie umożliwiając rywalom dobitkę – tę chciał wykonać Christian Bernardi, aczkolwiek został powstrzymany przez dwójkę obrońców „Negriazules”.

Zmarnowana sytuacja podbramkowa zemściła się jeszcze w pierwszej połowie. Młodziutki Jhon Sánchez przejąwszy futbolówkę na lewej flance zaszarżował w szesnastkę. Będąc stosunkowo blisko bramki oddał strzał – ten odbity rykoszetem od próbującego zatrzymać go wślizgiem Emanuela Olivera zmylił Buriána, obok którego piłka powędrowała, drugi raz znajdując drogę do siatki Colónu.

Tuż przed przerwą nieskuteczną próbę złagodzenia deficytu bramkowego bezpośrednio z rzutu wolnego podjął Luis Rodríguez. „Pulga” jednakże minimalnie chybił ze stałego fragmentu gry.

W 55 minucie natomiast arbiter podyktował dyskusyjny rzut karny po skutecznym zanurkowaniu Wilsona Morelo w 16-tce oponenta. Brazylijczyk zerknął do VAR, a tam zauważył, iż piłkarz Independiente del Valle delikatnie popchnął w plecy kolumbijskiego napastnika. Wobec tego Raphael Claus mimo pewnych wątpliwości podtrzymał decyzję o przyznaniu Colónowi wapna.

Karnego egzekwował oczywiście kapitan „Pulga”. Jego intencje odczytał jednak Pinos, bohatersko broniąc rzut karny autorstwa 34-letniego napastnika. Piłkarze z Santa Fe zaprzepaścili fantastyczną okazję do nawiązania kontaktu, zaś sam Rodríguez zmarnował możliwość dogonienia Silvio Romero na szczycie turniejowego rankingu goleadorów.

Około kwadrans przed upływem regulaminowego czasu wprowadzony chwilę wcześniej Tomás Chancalay mógł trafić na 1:2, niemniej jego bezpośredni strzał z centrum szesnastki bezproblemowo obronił Jorge Pinos.

Dopiero w przedostatniej regulaminowej minucie Colón zaczął gonitwę za wynikiem. Wówczas narożne dośrodkowanie „Pulgi” przejął zmiennik Jorge Ortega. Paragwajczyk zagrał głową w pole bramkowe, gdzie ofiarnym strzałem pod poprzeczkę formalności dopełnił stoper Emanuel Olivera.

Zatem w trakcie aż siedmiu doliczonych minut „Los Sabaleros” mogli jeszcze realnie marzyć o odrobieniu strat. Niestety, w ekstra czasie zamiast wyrównać stracili trzecią bramkę. Zbyt ofensywna taktyka naraziła ekipę Pablo Lavalléna na kontratak.

Takowy Ekwadorczycy wyprowadzili w szóstej dodatkowej minucie – Alejandro Cabeza wybiegł sam na sam z wybiegającym poza własne pole karne goalkeeperem, podał do będącego na lepszej pozycji Cristiana Dájome. Ciemnoskóry Kolumbijczyk natomiast pobiegł sobie z futbolówką i skrzętnie wycelował na pustą siatkę. Ustalił tym samym rezultat na 3:1.

Estadio General Pablo Rojas (Asunción, PAR)

Independiente del Valle [ECU] vs Colón [ARG] 3:1 (2:0)

Gole – 1:0 Fernando León (25′), 2:0 Jhon Sánchez (42′), 2:1 Emanuel Olivera (89′), 3:1 Cristian Dájome (90+6′)

Składy:

Independiente del Valle: Jorge Pinos – Anthony Lanzaduri, Fernando León (od 80′ [C]), Richard Schunke, Luis Segovia – Cristian Pellerano, Alan Franco – Cristian Dájome, Efrén Mera [C] (80′, Roberto Garcés), Jhon Sánchez (75′, Alejandro Cabeza) – Gabriel Torres (86′, Washington Corozo)

Trener: Miguel Ramírez

Colón: Leonardo Burián – Alex Vigo (66′, Jorge Ortega), Guillermo Ortiz, Emmanuel Olivera, Gonzalo Escobar (70′, Gabriel Esparza) – Christian Bernardi (77′, Tomás Chancalay), Fernando Zuqui, Federico Lértora, Marcelo Estigarribia – Luis Rodríguez [C], Wilson Morelo

Trener: Pablo Lavallén

Sędziował: Raphael Claus (Brazylia)

Żółte kartki: Lanzaduri, Dájome (obaj Independiente del Valle)

Widzów: około 44 tysiące

Turniejowa klasyfikacja strzelców:

5 goli – Silvio Romero (Argentyna, Independiente)

4 gole – Erik Lima (Brazylia, Botafogo), Brayan Mora (Honduras, Zulia), Vágner Love (Brazylia, Corinthians), Alejandro Cabeza (Ekwador, Independiente del Valle), Luis Rodríguez (Argentyna, Colón), Cristian Dájome (Kolumbia, Independiente del Valle)

3 gole – Cecilio Domínguez (Paragwaj, Independiente), Pablo Hernández (Chile, Independiente), Christian Bernardi (Argentyna, Colón), Wilson Morelo (Kolumbia, Colón), João Pedro (Brazylia, Fluminense), Yony González (Kolumbia, Fluminense), Michael Estrada (Ekwador, Macará), Christian Ortiz (Argentyna, Sporting Cristal), Ethan González (Kolumbia, La Equidad), Christofer Gonzáles (Peru, Sporting Cristal), John Jairo Mosquera (Kolumbia, Royal Pari), Yimmy Chará (Kolumbia, Atlético Mineiro), Jhon Sánchez (Ekwador, Independiente del Valle).

***

Independiente del Valle zdobywa pierwsze międzynarodowe trofeum w swej dość skromnej historii. Klub, który nigdy nie sięgnął po mistrzostwo własnego kraju (ale na międzynarodowej arenie ugięły się przed nim River Plate, Boca Juniors, Independiente de Avellaneda tudzież Corinthians) w ciągu trzech lat zaliczył finały obu najważniejszych klubowych turniejów Ameryki Południowej.

Filmik okolicznościowy z okazji tryumfu Independiente del Valle w Copa Sudamericana:

Podczas decydującego boju o elitarną Libertadores w 2016 „Czarno-Niebiescy” wypadli minimalnie gorzej od kolumbijskiego Atlético Nacional. Trzy lata później odbudowali się po uprzednim rozsprzedaniu wcześniejszej ekipy i pod batutą hiszpańskiego stratega Miguela Ramíreza (który nim w 2018 trafił do Ekwadoru, szkolił się w katarskiej akademii piłkarskiej ASPIRE) ku zaskoczeniu całego kontynentu wygrywają Sudamericanę.

W przyszłym roku będą mogli zdobyć kolejne dwa międzynarodowe trofea. Chłopcy z Sangolqui skonfrontują się bowiem przeciwko tryumfatorowi Libertadores (Flamengo lub River Plate) o Recopa Sudamericana, czyli Superpuchar Ameryki Południowej. Ponadto zagrają w Copa Suruga Bank ze zdobywcą tegorocznego Pucharu Japonii – Kawasaki Frontale.

Droga Independiente del Valle do finału Copa Sudamericana 2019:

Oczywiście Independiente del Valle, który swoich pucharowych meczów w roli gospodarza nawet nie rozgrywa na własnym stadionie (toczy je w Quito) zagwarantował sobie również udział bezpośredni w fazie grupowej następnej edycji Pucharu Wyzwolicieli. Ekwador do CL 2020 wprowadzi aż pięć ekip (trzy od razu do grupowych zmagań + dwie do eliminacji).

Dodajmy, iż podczas tej kampanii w Sudamericanie na samym początku turnieju wykosili…. Unión, czyli drugą brygadę z Santa Fe! Ponadto w ćwierćfinale ośmieszyli swoich czerwonych imienników z Avellanedy. Pokonali zatem aż trzy argentyńskie kluby!

Droga Colónu do finału Copa Sudamericana 2019:

Colón niestety musi obejść się smakiem. W przyszłym roku „Los Sabaleros” nie wystąpią w żadnych międzynarodowych rozgrywkach. Poza tym przykładając się do właśnie zakończonej Sudamericany zaniedbali ligę i w najbliższym czasie będą musieli poprawić loty na krajowej arenie, aby przypadkiem nie zlecieć do strefy spadkowej. Jak widać, na zielonym kontynencie sukces od upadku dzieli naprawdę cienka granica…..

Comments are closed.