Porażka Boca Juniors i remis River Plate

W nocy z piątku na sobotę rozegrano dwa pierwsze mecze dziesiątej kolejki Superligi. Nietypowo mogliśmy w nich zobaczyć gigantów argentyńskiego futbolu – River Plate, Boca Juniors i aktualnego mistrza kraju Racing Club. Tak wczesne występy potentatów to efekt wtorkowego Superclásico na La Bombonera w półfinale Libertadores, aby „wielka dwójka” miała więcej czasu na przygotowania do niego.

Arsenal de Sarandí vs River Plate 3:3 (2:0)

Gole – 1:0 Lucas Piovi (10′), 2:0 Juan Cruz Kaprof (31′), 2:1 i 3:2 Ignacio Scocco (58′, 68′), 3:1 Nicolás Giménez (62′), 3:3 Gastón Álvarez Suárez (87′ – samobój)

Jako pierwsi dziesiątej serii spotkań na murawę wybiegli gracze Arsenalu de Sarandí i River Plate. Stadion im. byłego, długoletniego prezesa AfA – Julio Grondony obejrzał fascynujące widowisko. Goście analogicznie, jak Boca w klasyku z Racingiem zagrali nieco rezerwowym składem, bo kluczowi gracze byli magazynowani na rewanżowe spotkanie półfinałowe Pucharu Wyzwolicieli.

Nic dziwnego, że beniaminek liczył na możliwość sprawienia sensacji i ogrania „Millionarios”. Może Arsenal zagrał tu w zniewieściałych różowych strojach (tydzień temu na różowo wystąpili Newell’s Old Boys, a identyfikowanie się z tym kolorem przez argentyńskie kluby to akt prowadzone w całej Argentynie kampanii społecznej przeciwko rakowi piersi), ale bynajmniej pokazał charakter i mocno dał się we znaki zdecydowanie mocniejszemu rywalowi.

„El Viaducto” był blisko zrobienia furory, bo do przerwy prowadził już 2:0. Najpierw, w 10 minucie wynik celnym, niskim strzałem z dystansu otworzył pomocnik Lucas Piovi.

Ponad 20 minut później podwyższył Juan Cruz Kaprof, który przy okazji zadał cios swojemu macierzystemu klubowi! 24-letni napastnik uważany za niespełniony talent przejął podanie ze środka boiska od Juana Manuela Garcii, ażeby wybiec sam na sam z Enrique Bologną. Ciemnoskóry zawodnik w takiej sytuacji ominął wybiegającego naprzeciw wiekowego bramkarza, a następnie skrzętnie wycelował na pustą siatkę. Zanotował więc swoje trzecie trafienie podczas sezonu 2019/2020.

Goście jednak nie załamali się kiepską pierwszą połową. W 58 minucie Ignacio Scocco przejął asystę głową Lucasa Pratto i zostawiony samopas przed polem bramkowym, mocnym strzałem po palcach goalkeepera Maximiliano Gagliardo zdobył kontaktową bramkę dla River.

Ignacio Scocco dzisiaj przeważnie pełni funkcję tylko rezerwowego w River Plate, lecz kiedy czołowi napastnicy klubu są szczędzeni na kontynentalne batalie, to właśnie „Nacho” ciuła trafienia w lidze

 

Niemniej gospodarze bardzo szybko, bo w 62 minucie odpowiedzieli trafieniem Nicolása Giméneza, ponownie wychodząc na dwubramkowe prowadzenie. Pomocnik Giménez przejął złe wybicie obrońcy Lucasa Martíneza Quarty (który nie potrafił odpowiednio odesłać centry Kaprofa), ażeby mierzonym uderzeniem zza pola karnego nie dać szanse weteranowi Bologni. To jego czwarty gol w tych rozgrywkach. Tylko jednego brakuje mu do czołowych goleadorów bieżącego czempionatu Superligi.

Beniaminkowi niestety nie udało się dowieźć zaliczki do końcowego gwizdka arbitra. Ignacio Scocco drugim trafieniem w 68 minucie dał przyjezdnym sygnał do odrabiania strat. „Nacho” tym razem z najbliższej odległości dobił do pustej siatki odbite od poprzeczki uderzenie głową Pratto podczas rozegrania rzutu rożnego. Doświadczony snajper także czterokrotnie podczas trwającej kampanii wpisał się na listę strzelców.

Natomiast kiedy mijała 87 minuta starcia, wówczas dogranie Matíasa Suáreza tak niefortunnie przeciął skrzydłowy miejscowych Gastón Álvarez Suárez, że na wysokości piątego metra władował piłkę do własnej bramki (akcja dwóch spokrewnionych ze sobą Suárezów – Gastón jest siostrzeńcem Matíasa – będących wychowankami Belgrano!).

Przez samobója w końcówce Arsenalowi zwycięstwo nad potęgą przemknęło koło nosa, zaś River fuksem uniknął pierwszej podczas tej kampanii wyjazdowej porażki.

Obecnie Arsenal de Sarandí jak na beniaminka i tak sytuuje się wysoko w tabeli, gdyż zajmuje piąte miejsce ze zdobytymi szesnastoma punktami (ponadto uciekł daleko od strefy spadkowej). River póki co okupuje najniższy stopień podium, mając dwa oczka więcej, tracąc przy tym trzy oczka do liderującej Boca.

*****************************************************************************

Boca Juniors vs Racing Club 0:1 (0:1)

Gol – Matías Zaracho (28′)

W drugim spotkaniu doszło do ligowego klasyku i bezapelacyjnie meczu kolejki. Niepokonani do tej pory w lidze Boca Juniors podejmowali na La Bombonera aktualnego mistrza kraju – Racing Club.

„Xeneizes” rzecz jasna nie zagrali w najsilniejszym składzie, gdyż trener Gustavo Alfaro oszczędzał kilku graczy na wspomniany mecz pucharowy z River Plate. Mecz ten zdecydowanie nie był tak ciekawym pojedynkiem, jak inauguracyjne spotkanie tej kolejki.

Górą okazała się „La Academia”, która wygrała skromnie 1:0 po trafieniu Matíasa Zaracho w 28 minucie. Reprezentant Argentyny, który ostatnio wyleczył uraz pokonał Estebana Andradę mocnym strzałem pod poprzeczkę oddanym w polu bramkowym. Gola mógł zdobyć dzięki centrze z boku od Jonathana Cristaldo.

Dzięki derbowemu tryumfowi Racing Club dołączył do ligowej  czołówki i traci do wciąż liderującej Boca Juniors już tylko dwa punkty. Niewątpliwie błękitna drużyna Avellanedy będzie brała czynny udział w walce o obronę mistrzowskiej korony.

Dokładniejsza relacja z tego meczu tutaj.

Boca póki co zachowa fotel lidera Superligi, ale niebawem może zostać dogoniona przez goniący ją peleton. Sam Racing niewątpliwie będzie jednym z głównych ścigających.

Autorzy: Assurbanipal i Alex

Comments are closed.