Szczęście w nieszczęściu Tucumánu

W tygodniu poświęconym reprezentacjom argentyński futbol klubowy wcale nie odpoczywa. Niemal zawsze podczas terminu FIFA są przeprowadzane mecze Copa Argentina. Wczorajszej nocy rozegrano jedno spotkanie 1/16 finału tego turnieju. Atlético de Tucumán konfrontując się z trzecioligową Boca Unidos roztrwonił dwubramkową przewagę pod koniec zawodów, aczkolwiek summa summarum awansował dalej po rzutach karnych.

Estadio Padre Ernesto Martearena (Salta)

Atlético de Tucumán vs Boca Unidos 2:2 (0:0), rzuty karne – 5:4

Gole – 1:0 Ronald Huth (57′ – samobój), 2:0 Javier Toledo (60′), 2:1 Antonio Medina (73′ – pen.), 2:2 Cristian Núñez (83′)

Oczywiście, że o dwie klasy rozgrywkowe wyżej Atletico był zdecydowanym faworytem tejże konfrontacji, ale czy można lekceważyć zaściankową drużynę, która w poprzedniej po rzutach karnych wyrzuciła za burtę samego mistrza Argentyny?

Najwidoczniej można, ponieważ „El Decano” choć objął dwubramkowe prowadzenie, to u kresu spotkania postanowił drażnić się z rywalem, co przypłacił utratą, wydawałoby się, pewnego prowadzenia. Summa summarum piąta siła poprzedniej kampanii Superligi wyszła zwycięstwo z tejże konfrontacji po decydującej próbie nerwów.

Pierwsza połowa w Salta goli nie przyniosła, choć Boca Unidos po rozegraniu rzutu wolnego zdobyła jedno trafienie nieuznane przez sędziego wobec dyskusyjnego faulu na bramkarzu. Faworyci dla odmiany zaprzepaścili wiele ciekawych okazji.

Natomiast pod koniec pierwszego kwadransa drugiej części Tucumán dwukrotnie użądlił trzecioligowca z Międzyrzecza. Właściwie to raz użądlił, bowiem wynik otworzył samobój Ronalda Hutha. Obrońca Boca z Corrientes stojąc tyłem do bramki na terenie pola bramkowego chciał wybić piłkę, ale uczynił to tak nieudolnie, że w widowiskowym stylu skierował ją do własnej siatki…. Trzeba przyznać, wbił efektownego „swojaka”!

Trzy minuty później na 2:0 podwyższył Javier Toledo. Napastnik trafił pod poprzeczkę z centrum pola karnego w ramach kontrataku (asystą obsłużył go Lucas Melano) i wydawało się, że jest pozamiatane.

Boca Unidos odrobiła dwie bramki deficytu do pierwszoligowca, ale niestety ostatecznie poległa w rzutach karnych

 

Chłopcy Ricardo Zielinskiego czuli się pewni zwycięstwa, a właśnie nadmierna pewność ich zgubiła. Zapomnieli, że Copa Argentina to turniej sensacji i tutaj wszystko jest możliwe. Nota bene, wcale nie odpuścili ataków, ale wielokrotnie marnowali kolejne okazje strzeleckie. Niewykorzystane sytuacje zemściły się.

Krótko po 70 minucie starcia Boca rozpoczęła udany pościg za mocniejszym od siebie rywalem. Trzecioligowiec w dziesięć minut odrobił 0:2 na 2:2. Najpierw w 73 minucie jedenastkę wykorzystał Antonio Medina, zaś 10 minut później trafieniem w akcji dwóch na jednego wyrównał Cristian Núñez. 39-letni już napastnik zdobył gola przesądzającego o konkursie rzutów karnych.

Regulaminowe pięć serii rozstrzygnięcia nie przyniosło. W tej piątej awans Tucumánowi zapewnić mógł Gonzalo Castellani, aczkolwiek fatalnie chybił nad poprzeczką.

Na szczęście pierwszoligowców on był jedynym z drużyny, który się pomylił przy wapnie. Pozostali jego koledzy wytrzymali napięcie, zaś w szóstej serii Alejandro Sánchez obronił rzut karny autorstwa Fernando Alloco (byłego obrońcy greckiego Asterasu Trypolis), przypieczętowując kwalifikację Atlético de Tucumán do 1/8 finału. Boca Unidos łącznie zmarnowała tu dwa wapna, co kosztowało ją odpadnięcie z rozgrywek.

Oponentem „El Decano” w bitwie o ćwierćfinał będzie Colón. Już za niecały tydzień, 10 września na stadionie Patronato w Paranie im. Bartolomé Grelli dojdzie zatem do interesującego pojedynku między ćwierćfinalistą ubiegłorocznej Libertadores, a półfinalistą trwającej Sudamericany.

Comments are closed.