Determinacja Newell’s, heroizm Tucumánu

W cieniu bezbramkowego El Superclásico niedzielnego dnia rozegrano cztery inne spotkania pod szyldem piątej kolejki Superligi. Do wiwatu dali przebywający dotychczas wśród strefy spadkowej Newell’s Old Boys. „Trędowaci” rozgromili Huracán, dzięki czemu zepchnęli pod czerwoną kreskę swojego największego wroga. Podsumowanie dnia, tabela i klasyfikacja strzelców:

Atlético de Tucumán vs Arsenal de Sarandí 1:0 (1:0)

Gol – Marcelo Ortiz (20′)

Wielki mecz Tucumánu, bowiem zespół ten zdołał pokonać u siebie solidnie prezentującego się dotąd beniaminka i to mimo konieczności toczenia niemal połowy boju w osłabieniu.

Zwycięskiego gola w 20 minucie strzelił Marcelo Ortiz. Obrońca trafił głową w okolicy piątego metra wykorzystując dośrodkowanie z rzutu rożnego Gonzalo Castellaniego.

U progu drugiej części podwyższyć strzałem z rzutu wolnego chciał wyleczony po kontuzji Luciano Fabián Monzón, lecz jego próbę ze stałego fragmentu gry na raty wychwycił Maximiliano Gagliardo.

Od 50 minuty jednak przewaga miejscowych stopniała, albowiem czerwoną kartkę za drugą żółtą wobec brutalnego ataku na rywala w środku pola obejrzał ich napastnik Javier Toledo.

Arsenalowi przewaga liczebna nie pomogła wyrównać strat. Niedawny drugoligowiec stworzył sobie dwie ciekawsze szanse ofensywne, aczkolwiek obrona „El Decano” pomyślnie odparła te ataki. Alejandro Sánchez zastępujący kontuzjowanego Cristiana Lucchettiego znakomicie wychwycił uderzenie z ubocza szesnastki Ezequiela Rescaldaniego, który przedtem heroicznie wyminął trzech obrońców. Ponadto u samego kresu rywalizacji cały zespół wyśmienicie odpadł żywiołowy atak gości.

Dzięki drugiemu podczas tejże kampanii domowemu zwycięstwu 1:0 Atlético de Tucumán wzbogacił dorobek do sześciu punktów, w tabeli osiadając na piętnastej lokacie.

Będący liderem do trzeciej kolejki Arsenal spadł teraz na siódmą lokatę – „El Viaducto” uciułał trzy oczka więcej od swoich wczorajszych pogromców, a do liderującego San Lorenzo traci już cztery punkty.

*****************************************************************************

Colón vs Rosario Central 1:1 (1:1)

Gole – 1:0 Rodrigo Aliendro (19′), 1:1 Claudio Riaño (41′)

Nasuwa się pytanie, kto może bardziej ubolewać nad tym remisem? Colón, który przez częste straty punktów niebezpiecznie przybliżył ku lokatom zwiastując degradację? A może jednak tkwiący już w strefie spadkowej Rosario Central? Prawdę powiedziawszy oba zespoły powinny czuć niedosyt.

Ekscytująca okazała się pierwsza połowa, w której padły dwa gole, a mogło być ich jeszcze więcej. Colón mógł ukąsić po rozegraniu rzutu rożnego, kiedy obrońca przyjezdnych Miguel Barbieri nie zdołał wybić piłki, a po chwili uderzał Marcelo Estigarribia. Niemniej Jeremías Ledesma obronił strzał Paragwajczyka.

Zagrożony spadkiem Rosario Central bynajmniej nie pościł od ofensywy. Leonardo Gil uderzył z rzutu wolnego tuż zza linii końcowej szesnastki sprawiając multum trudności Leonardo Buriánowi. Urugwajski bramkarz ledwie sparował futbolówkę na korner.

Colón zadał cios w 19 minucie zawodów po długiej akcji pozycyjnej. Dogranie Luisa „Pulgi” Rodrígueza odbiło się od obrońcy, po czym przejął je Rodrigo Aliendro. Były pomocnik Atlético de Tucumán oddał niski strzał z centrum pola karnego, trafiając przy bliższym słupku. Jednocześnie zdobył swojego pierwszego gola dla nowej drużyny.

Podwyższyć gospodarze mogli po rozegraniu kornera w 33 minucie spotkania, aczkolwiek wówczas strzał Federico Lértory z centrum 16-tki, przedłużony na piątym metrze przez Wilsona Morelo ofiarnie zablokował Ledesma.

Nie dali rady „Sabaleros” podwyższyć prowadzenia, a na domiar złego stracili je na własne życzenie u epilogu pierwszej odsłony. Burián popełnił kretyński błąd. Urus wybiegł poza własne pole karne przejąwszy wycofaną mu futbolówkę. Niestety, chcąc wykonać daleki wykop, stracił ją na rzecz nadbiegającego doń napastnika Lucasa Gamby („de facto” nastrzelił go).

Gamba przejął futbolówkę i podał ją znajdującemu obok koledze z ataku – Claudio Riaño. Byłemu atakującemu Boca pozostało wbiec w pole karne, a następnie bez trudu trafić do bramki, przed którą stał wyłącznie jeden obrońca.

Podczas drugiej części starcia działo się niewiele. Ledesma natomiast pokazał swojemu vis-a-vis jak należy poczynać sobie poza własną szesnastką – wybiegłszy z bramki bohatersko zahamował szarżę nadciągającego przeciwnika.

Colónowi brakuje dobrych napastników. Może ten niekorzystny dla nich stan ulegnie zmianie po wypożyczeniu z Paragwaju 28-letniego Jorge Ortegi występującego nominalnie dla Olimpii Asunción.

Rosario Central pozostało jedną z czterech drużyn, które w tej Superlidze jeszcze nie zaznały smaku porażki (innymi są Boca Juniors, San Lorenzo oraz Argentinos Juniors). W klasyfikacji ligowej „Canallas” są dziewiąci, ale wśród tabeli spadkowej niestety znów okupują lokatę zwiastującą bezpośredni spadek do Primera Nacional.

Colón niemalże szura po dnie stawki – jest dopiero 21. uciuławszy ledwie cztery punkty. Jeśli nie zdobędą Copa Sudamericana (a w półfinale tam będą mieli do złupienia mocniejszy od siebie brazylijski Atlético Mineiro), wówczas niewątpliwie pożegnają trenera Pablo Lavalléna.

*****************************************************************************

Newell’s Old Boys vs Huracán 4:1 (2:1)

Gole – 1:0 Mauro Formica (6′), 1:1 Fernando Coniglio (29′), 2:1 i 4:1 Cristian Lema (33′, 90+5′ – pen.), 3:1 Angelo Gabrielli (68′)

Gdzie Central traci, tam jego odwieczny rywal korzysta. Newell’s Old Boys dla kontrastu bezlitośnie rozbili Huracán, gramoląc się ponad czerwoną kreskę.

Kanonadę „La Lepra” zainicjowała raptem sześć minut od pierwszego gwizdka arbitra, kiedy wyprowadziła dynamiczny kontratak. Podanie Jerónimo Cacciabue z połowy boiska zawędrowało w pole karne, gdzie bezpośrednim, niskim uderzeniem w długi róg formalności dopełnił doświadczony Mauro Formica.

Kilka minut później podwyższyć mógł Lucas Albertengo, aczkolwiek nieprzemyślaną bombą zza pola bramkowego huknął wysoko nad poprzeczką, wręcz Panu Bogu w okno. Podobny był efekt akcji przeprowadzonej krótko później, aczkolwiek tym razem pudłującym okazał się Luis Leal.

Ze strony gości niewykorzystaną setkę odhaczył Andrés Chávez, który po idiotycznej stracie bramkarza gospodarzy Alana Aguerre dostąpił ciekawej okazji – aczkolwiek „El Torito” przejąwszy podanie z boku miał przed sobą nieco ostry kąt od bramki, a ponadto bramki strzegł obrońca. Efektem był strzał tylko w poprzeczkę.

Indolencję gospodarzy zamierzali wykorzystać przyjezdni. Sprawy w swoje ręce wziął Fernando Coniglio. Przy pierwszym podejściu zazwyczaj rezerwowy napastnik minimalnie spudłował głową z okolicy piątego metra otrzymawszy wrzutkę z ubocza od Andrésa Cháveza.

Za drugim razem natomiast Coniglio przejął w środku pola złe wybicie Cristiana Lemy, aby popędzić w stronę szesnastki – tuż za nią oddał strzału, który rykoszetem odbił interweniujący wślizgiem Santiago Gentiletti. Piłka przeleciała łukiem, myląc Aguerre i zawędrowała do bramki. Zrobiło się 1:1.

Radość delegatów ze stolicy jednak trwała krótko. Cztery minuty później NOB odzyskali prowadzenie. Urugwajski prawy defensor Angelo Gabrielli dośrodkował prawym skrzydłem przed piąty metr, gdzie Lema wykazał się celną główką, przywracając miejscowym prowadzenie. Błyskawicznie naprawił swój błąd w defensywie, przez który jego drużyna gola straciła.

U progu drugiej części podwyższyć powinien był Lucas Albertengo, który także został obsłużony dośrodkowaniem z prawej flanki Gabrielliego. Niestety, szczupły napastnik fatalnie chybił głową zza linii pola bramkowego.

Gabrielli był niekwestionowanym bohaterem tej potyczki. W 68 minucie Urus postanowił osobiście rozwiać resztkę wątpliwości rywala i bezlitosną torpedą z okolicy narożnika pola karnego huknął tak mocno, że bramkarz bezradnie odprowadził wzrokiem futbolówkę do siatki.

Pod sam koniec batalii Newell’s dobili Huracán. Obrońca delegatów Walter Pérez niesportowo zahamował atak wybiegającego na czystą pozycję Albertengo, co przypłacił czerwoną kartką dla siebie oraz rzutem karnym dla oponenta.

Piłkę na jedenastym metrze ustawił defensor Cristian Lema. Wypożyczony z portugalskiej Benfiki stoper pewnie wykorzystał wapno, zaliczając swoje drugie tego dnia trafienie. Tak oto podopieczni Franka Kudelki uświetnili demolkę, jaka pozwoliła im opuścić strefę spadkową.

Drużyna z Rosario, jak mówiliśmy prześcignęła w tabeli „descenso” lokalnego wroga. Natomiast wśród ligowej stawki awansowała na szóstą lokatę. Jeśli NOB wygraliby zaległy bój przeciwko Independiente, wówczas zostałby nowym wiceliderem!

Huracán prezentuje się strasznie przeciętnie u progu kampanii – uciułał raptem pięć oczek, okupując dopiero 16. miejsce.

*****************************************************************************

Talleres vs Aldosivi 2:1 (2:1)

Gole – 0:1 Nazareno Solís (1′), 1:1 Nahuel Bustos (17′), 2:1 Jonathan Menéndez (37′)

Drugie konsekutywne zwycięstwo Talleres, jakie pozwoliło kordobańskiej ekipie wstąpić na najniższy stopień podium. Podopiecznym urugwajskiego trenera Alexandra Mediny udało się po męczarniach ograć przeciętny, acz wymagający ostatnimi czasy Aldosivi.

Starcie jednak rozpoczęło się dramatycznie dla gospodarzy. Padł drugi najszybszy gol tego sezonu, zanotowany już w 38. sekundzie zawodów! Otrzymali bowiem Talleres bolesny cios od swojego byłego zawodnika Nazareno Solísa u samego wstępu zawodów.

Wypożyczony do Mar del Platy z Boca skrzydłowy wybiegł w polu karnym sam na sam z Guido Herrerą przejąwszy „asystę” głową od Andrésa Cubasa (której nie zdołał przejąć gapowaty Juan Cruz Komar), nie omieszkawszy spożytkować prezentu. Wszystkimi głównymi autorami tejże akcji byli eks-piłkarze Boca Juniors! W tej kolejce padło sporo goli spowodowanych infantylnymi błędami goalkeeperów lub obrońców.

Później obie strony zaprzepaściły po jednej interesującej okazji. Wśród kordoban Jonathan Menéndez przestrzelił tuż obok słupka z centrum pola karnego, natomiast ze strony Aldosivi niewypał odnotował Federico Andrada, którego uderzenie zza piątego metra heroicznie zablokował Herrera.

Ta zaprzepaszczona szansa obróciła się przeciwko gościom. W 17 minucie „La T” wyprowadził szybki kontratak – Jonathan Menéndez ze środka boiska podał Nahuelowi Bustosowi. Wracający do Córdoby z Meksyku młody napastnik popędził jeden na jednego naprzeciw Luciano Pocrnjicia, pokonując go na terenie szesnastki efektowną podcinką.

Najpierw dla gospodarzy strzelił Bustos, aczkolwiek to właśnie Menéndez został MVP spotkania. W 37 minucie do asysty dołożył własnego gola – otrzymał dośrodkowanie zza linii bocznej szesnastki od Enzo Díaza, ażeby w polu bramkowym z najbliższej odległości skierować piłkę do siatki. Bramkarza Aldosivi o chorwackich korzeniach nie można winić za te gole. To pierwsza linia „Rekinów” zaspała przy obu.

Jeszcze podczas premierowej odsłony delegaci mogli wyrównać, aczkolwiek równie świetne, co Menéndez notował Herrera. Utalentowany podstawowy goalkeeper Talleres, przymierzany od dłuższego czasu do Europy wybitnie sparował uderzenie w akcji sam na sam Gonzalo Veróna niechcianego w Independiente.

Podczas drugiej odsłony miejscowi zmarnowali dwie klarowne szanse. Najpierw pomylił się bohater tej konfrontacji Menéndez, który obsłużony dograniem ze środka Dayro Moreno wybiegł sam na sam z bramkarzem i na szesnastym metrem fatalnie chybił tuż obok słupka.

Natomiast w 73 minucie niewypał stał się udziałem Franco Fragapane (kolejnego eks-Boca), bowiem napastnik poprzedniego występujący dla Uniónu de Santa Fe przymierzywszy technicznie z ubocza pola karnego nieznacznie spudłował obok słupka. Obie strony zmarnowały tutaj kilka klarownych okazji, a summa summarum Talleres wypadł lepiej, wygrywając jedną bramką.

Victorie nad River Plate oraz wczorajsze jak wspomnieliśmy wypromowały aktualnie jedynych przedstawicieli zarówno miasta, jak i prowincji Córdoba na trzecie miejsce.

Dla porównania Aldosivi generalnie rozczarowuje podczas bieżącego czempionatu. Tydzień temu rozbił 3:0 u siebie Atlético de Tucumán, acz ogółem uciułał dotychczas zaledwie cztery oczka. Wobec generalnie kiepskich wyników klub z Mar del Plata okupuje dopiero 18. lokatę, a także znajduje się blisko strefy spadkowej wśród tabeli „descenso”.

Tabela Superligi po pięciu kolejkach:

# Drużyna M. Z R P Gole +/- Punkty
1 San Lorenzo, Argentina San Lorenzo de Almagro 5 4 1 0 10:5 +5 13
2 Boca Juniors, Argentina Boca Juniors 5 3 2 0 5:0 +5 11
3 Talleres de Córdoba, Argentina Talleres 5 3 1 1 5:3 +2 10
4 Lanús, Argentina Lanús 5 3 1 1 7:6 +1 10
5 Patronato de Paraná, Argentina Patronato 5 3 1 1 5:4 +1 10
6 Newell's Old Boys, Argentina Newell’s Old Boys 4 3 0 1 9:4 +5 9
7 Arsenal de Sarandí, Argentina Arsenal de Sarandí 5 3 0 2 6:3 +3 9
8 Rosario Central, Argentina Rosario Central 5 2 3 0 7:5 +2 9
9 Argentinos Juniors, Argentina Argentinos Juniors 5 2 3 0 5:3 +2 9
10 River Plate, Argentina River Plate 5 2 2 1 10:3 +7 8
11 Vélez Sarsfield, Argentina Vélez Sarsfield 5 2 1 2 7:7 0 7
12 Estudiantes, Argentina Estudiantes (LP) 5 2 0 3 5:4 +1 6
13 Independiente, Argentina Independiente 4 2 0 2 3:4 -1 6
14 Racing Club, Argentina Racing Club 5 1 3 1 6:9 -3 6
15 Atlético Tucumán, Argentina Atlético de Tucumán 5 2 0 3 3:6 -3 6
16 Huracán, Argentina Huracán 5 1 2 2 4:6 -2 5
17 Central Córdoba SdE, Argentina Central Córdoba 5 1 2 2 2:4 -2 5
18 Aldosivi, Argentina Aldosivi 5 1 1 3 4:5 -1 4
19 Banfield, Argentina Banfield 5 1 1 3 3:5 -2 4
20 Unión de Santa Fe, Argentina Unión (SF) 5 1 1 3 4:7 -3 4
21 Colón de Santa Fe, Argentina Colón (SF) 5 1 1 3 3:7 -4 4
22 Defensa y Justicia, Argentina Defensa y Justicia 5 1 1 3 2:6 -4 4
23 Godoy Cruz, Argentina Godoy Cruz 5 1 0 4 5:10 -5 3
24 Gimnasia de La Plata, Argentina Gimnasia (LP) 5 0 1 4 2:6 -4 1

Do Copa Libertadores 2021 zakwalifikują się zwycięzca Superligi, zdobywca Copa de La Superliga, tryumfator przyszłorocznej Copa Argentina oraz trzy najlepsze drużyny łącznej tabeli Superligi oraz fazy grupowej Copa de La Superliga (nie licząc zwycięzców wymienionych turniejów).

Do Copa Sudamericana 2021 wejdą drużyny z miejsc 4-8 rzeczonej łącznej tabeli oraz przegrany finalista Copa de La Superliga (jeśli ten awansował już do Libertadores lub Sudamericany, wówczas jego miejsce zajmie 9. drużyna klasyfikacji generalnej).

Klasyfikacja strzelców:

3 gole – Rafael Santos Borré i Matías Suárez (obaj River Plate), Nicolás Domínguez (Vélez Sarsfield), Bruno Pittón (San Lorenzo de Almagro)

2 gole – Carlos Tévez i Eduardo Salvio (obaj Boca Juniors), Lucas Albertengo i Cristian Lema (obaj Newell’s Old Boys), Nahuel Bustos i Jonathan Menéndez (obaj Talleres), Ciro Rius i Claudio Riaño (obaj Rosario Central), Nicolás Blandi (San Lorenzo de Almagro), Damián Batallini (Argentinos Juniors), Joel Soñora (Arsenal de Sarandí), Wilson Morelo (Colón), Yeimar Gómez Andrade (Unión), Carlos Auzqui (Lanús), Santiago García (Godoy Cruz), Fernando Coniglio (Huracán), Nazareno Solís (Aldosivi).

Najbliższy tydzień zostanie poświęcony meczom reprezentacji narodowych. Następna kolejka odbędzie się dopiero za dwa tygodnie.

Comments are closed.