Wtopa River, pobudka Godoy Cruz

W niedzielę oprócz tryumfu Boca Juniors przeciwko Banfield przeprowadzono cztery inne pojedynki czwartej kolejki Superligi. Największym ich zaskoczeniem jest domowa porażka River Plate, który na własnym terenie nie dał rady solidnym Talleres. Pierwsze punkty w sezonie podobnie, jak wczoraj Defensa y Justicia uciułał Godoy Cruz. Drugie zwycięstwo z rzędu odniósł Lanús, za to nadal kryzys dręczy Racing Club. Obrońców tytułu najwyraźniej dopadł poważny letarg. Podsumowanie dnia:

Godoy Cruz vs Estudiantes La Plata 2:1 (0:1)

Gole – 0:1 Federico González (14′), 1:1 Santiago García (57′), 2:1 Fabián Henríquez (65′)

Pod wodzą tymczasowego trenera Javiera Patalano „Winiarze” przełamali się, pokonując u siebie Estudiantes opromienionych ostatnim wysokim zwycięstwem nad Independiente. Godoy Cruz w dość krótkim odstępie czasu zdołał odwrócić wynik, zdobywając pierwsze punkty w nowej kampanii ligowej.

To przyjezdni ukąsili jako pierwsi, trafiając przed upływem pierwszego kwadransa. Daleki wyrzut z autu Facundo Sáncheza przejął na boku mierzący się dziś przeciwko byłej drużynie Ángel González. Jego centrę za piątym metrem przejął inny, niespokrewniony z nim González – Federico. Jego pierwsze uderzenie wybił przed siebie goalkeeper Roberto Ramírez, jednakże dobitka doświadczonego napastnika znalazła drogę do siatki.

W 26 minucie zawodów Ángel Gonzalez mógł zadać cios eks-pracodawcy. Po długiej zespołowej akcji otrzymał podanie sprzed linii końcowej boiska od Urusa Diego Garcii, aczkolwiek mierzone uderzenie Angela ze skraju pola karnego jakoś wybił Ramírez.

Okazję do wyrównania miejscowy zespół odhaczył niedługo przed przerwą – blisko bramki laplateńczyków zapuścił się Santiago García, którego zablokował do spółki bramkarz Mariano Andújar z obrońcą. Dobijał jeszcze Agustín Manzur (syn prezesa Godoy Cruz), lecz jego strzał klatą heroicznie zneutralizował eks-rezerwowy bramkarz reprezentacji Argentyny.

„El Morro” García wrócił do strzelania!

 

Estudiantes odpowiedzieli, jednakże uderzenie innego Urugwajczyka – Manuela Castro z boku szesnastki Roberto Ramírez sparował na korner. Ponadto niezłą okazję zanotował Facundo Mura, aczkolwiek ze stosunkowo bliskiej odległości nie umiał znaleźć drogi do bramki – jego próbę ofiarnie wybił defensor gospodarzy.

Zmarnowane okazje bezwzględnie zemściły się na „Los Pincharratas” w drugiej połowie. Godoy Cruz zafundował im błyskawiczną remontadę. W 56 minucie dośrodkowanie lewą flanką Agustína Manzura głową w polu karnym przeciął Santiago García, kierując piłkę do bramki. Król strzelców Superligi sprzed dwóch sezonów wpisał się na listę strzelców pierwszy raz podczas tego czempionatu.

„Winiarze” błyskawicznie podążyli za ciosem. Objąć prowadzenie mogli jedyne kilkadziesiąt sekund później, gdy długą lagę zza połowy boiska przejął Juan Francisco Brunetta, ale następnie zza pola karnego oddał minimalnie chybiony strzał.

Jednakże gospodarze niedługo potem przeprowadzili dość podobną, acz bardziej składną akcję, jaka zakończyła się golem. Tym razem Brunetta przejął daleką centrę zza połowy boiska, następnie podał przed pole karne do Santiago Garcii. „El Morro” wypatrzył na wolnej przestrzeni niekrytego Fabián Henríquez i wyłożył mu asystę. Pomocnik mendoskiego klubu natomiast w akcji sam na sam zza piątego metra skrzętnie pokonał Andújara, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść uczestnika tegorocznej Libertadores.

Z nowym trenerem za sterami Godoy Cruz odbił się od dna, sięgając po pierwsze punkty w Superlidze. Może Javier Patalano powinien na dłużej poprowadzić zachodnioargentyńską ekipę? Estudiantes póki co u siebie wygrywa, na wyjazdach przegrywa – laplateńczycy w dalszym ciągu prezentują poziom typowego średniaka. 

*****************************************************************************

Unión vs Lanús 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Carlos Auzqui (28′), 0:2 Lautaro Acosta (58′), 1:2 Yeimar Gómez Andrade (74′)

Drugie pod rząd ligowe zwycięstwo Lanús. Chłopcom Luisa Zubeldii powiodło się na stadionie 15. kwietnia, gdzie przybyszom wojuje się naprawdę trudno. Odchodzący od stanu przeciętności „El Granate”, jednak wspiął się na wyżyny swoich możliwości, dokopując solidnemu Uniónowi.

Delegaci z południowego Buenos Aires od samego początku narzucili warunki gry miejscowym. U samego wstępu mogli uzyskać prowadzenie, niemniej po dośrodkowaniu Nicolása Pasquiniego z kornera uderzenie głową tylko w słupek zaliczył obrońca Ezequiel Muñoz. Były zawodnik włoskich klubów, m.in. Genoa CFC znalazł się krok od swojej pierwszej bramki w bordowych barwach. Za chwilę defensor Uniónu wykopał futbolówkę poza teren zagrożenia.

Następnie dwukrotnie strzałami z ubocza pola karnego szczęścia próbował José Sand, aczkolwiek jedną próbę wiekowego snajpera sparował na rzut rożny bramkarz Sebastián Moyano, zaś druga minęła się z celem (po drodze, w okolicy piątego metra lecącej futbolówki nie sięgnął będący nieopodal atakujący).

Przed upływem półgodziny zawodów Lanús wreszcie przełamał impas, lecz jednocześnie miał olbrzymie szczęście do nieporadności arbitra. Ten puścił grę kiedy obrońca gospodarzy Claudio Corvalán został sfaulowany przez rywala przy wybijaniu piłki głową. Futbolówkę za polem karnym przejął Carlos Auzqui.

Wypożyczony do „El Granate” z River Plate napastnik przymierzył zza szesnastki, a jego uderzenie odbiło się rykoszetem od leżącego Corvalána i wleciało do siatki…. Ależ złośliwość losu dla Uniónu!

Trudny do zdobycia stadion w Santa Fe nie był straszny teamowi Lanús. Wśród „El Granate” mogą jednak mówić o fartownych okolicznościach tego zwycięstwa

 

Chwilę później wyrównać straty chciał Ezequiel Bonifacio, aczkolwiek jego mocny strzał zza pola karnego po przejęciu piłki z nieudanego wykopu obrońcy wybił na korner bramkarz Agustín Rossi.

Krótko przed kwadransem odpoczynku Bonifacio ponownie zapragnął zniwelować stratę Uniónu, aczkolwiek tym razem jego strzał w wysokości pola bramkowego odbił się od nogi obrońcy, a następnie Rossi przerzucił piłkę nad poprzeczką.

Zaprzepaszczone szanse Bonifacio obróciły się przeciwko Uniónowi u progu drugiej części. Wprawdzie dalekosiężny strzał Lucasa Very na niemal pustą bramkę po nieodpowiednim wybiciu bramkarza urządzającego sobie rajd poza pole karne został wybity głową sprzed linii bramkowej przez obrońcę, niemniej przyjezdni summa summarum chwilę później zdołali podwyższyć.

W 58 minucie złe wybicie Yeimara Gómeza Andrade z własnej szesnastki przejął Auzqui. Autor gola numer jeden następnie podał do Lautaro Acosty. Doświadczony napastnik przejął futbolówkę, uporał się z obrońcą pilnującym go i niskim uderzeniem w długi róg oddanym w centrum 16-tki spowodował drugą kapitulację Moyano.

Iskierkę nadziei dla „Tatengues” zaświecił ten sam piłkarz, który zawinił przy drugiej straconej bramce. W 74 minucie Gómez Andrade dał sygnał do gonitwy – dośrodkowanie Juana Ignacio Cavallaro z rzutu wolnego ciemnoskóry Kolumbijczyk przejął w okolicy pola bramkowego, głową zdobywając kontaktowe trafienie.

Drużynie z Santa Fe niestety nie powiodło się gonienie rezultatu. Na zakończenie rezerwowy Franco Troyansky oddał dalekosiężny strzał rozpaczy, który minimalnie przeleciał nad bramką Rossiego.

Unión musiał pogodzić się z porażką doznaną przed własnymi trybunami – podczas bieżącego roku zespół ten zaledwie trzykrotnie wtopił u siebie uwzględniając wszystkie oficjalne rozgrywki. Zawodnicy Leonardo Madelóna przegrali drugi mecz pod rząd, więc w tabeli spadli na odległą szesnastą lokatę.

Przy okazji Lanús zrewanżował się na blamaż 0:3 na Estadio 15. de Abril poniesiony w marcu, pod koniec ubiegłej kampanii. Dla porównania „El Granate” dopiero trzeci raz w 2019 wygrał oficjalne spotkanie na terenie rywala. Ekipa dowodzona przez Luisa Zubeldię aktualnie jest siódma ze zdobytymi siedmioma oczkami.

*****************************************************************************

Central Córdoba vs Racing Club 0:0

Ten remis należy uznać za olbrzymi sukces, a zarazem za okropny blamaż Racingu Club. Nie przystoi mistrzowi Argentyny tracić punktów przeciwko anonimowemu beniaminkowi nawet w dalekiej delegacji na północ kraju.

Co więcej, początek spektaklu w Santiago del Estero zdecydowanie należał do Central Córdoba! Na samym jego wstępie Racing mógł mówić o szczęściu, ponieważ sędzia nie zauważył dotknięcia piłki ręką przez defensora Lucasa Orbána we własnym polu karnym. Później torpedę z dystansu kapitana lokalnej ekipy Cristiana Vegi ledwie nad poprzeczką wypiąstkował chilijski reprezentant Gabriel Arias.

Dopiero podczas drugiej odsłony delegacja z Avellanedy odkleiła się od przysłowiowej ściany. Augusto Solari zanotował minimalnie chybiony nad bramką strzał głową zza piątego metra, a ponadto w trakcie rozegrania kornera Matías Zaracho przypuścił wymierzony minimalnie za wysoko centrostrzał z boku pola karnego.

Central Córdoba także natarł groźniej za pośrednictwem kornera, po którym odruchowy strzał zza pola bramkowego oddał Jonathan Herrera także nieznacznie myląc się nad poprzeczką. Ponadto dwukrotnie głową z bardzo bliskiej nad poprzeczką pomylił się joker Lisandro Alzugaray – raz kozłowanym strzałem „z dyńki” wymierzył futbolówkę zbyt wysoko, a następnie zza piątego metra posłał futbolówkę obok celu.

Central Córdoba urwał punkty mistrzowi kraju, ale trudno mówić o zaskoczeniu zważywszy na katastrofalną formę Racingu u wstępu tej kampanii

 

Ze strony Racingu niskim uderzeniem zza pola karnego obok słupka spudłował najskuteczniejszy strzelec poprzedniego sezonu, a mianowicie Lisandro López. Ponadto mierzonym uderzeniem z ubocza szesnastki w środek bramki próbował trafić Zaracho, aczkolwiek bramkarz z przeszłością w Independiente (odwiecznym wrogu Racingu) Diego Rodríguez pewnie zatrzymał futbolówkę.

Najgorzej dla „La Academii”, iż straciła ona istotnego gracza swojego wyjściowego składu Augusto Solariego. Pomocnik ten w 63 minucie opuścił murawę kontuzjowany. Okazało się, że zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Czeka go więc minimum półroczna przerwa od czynnego uprawiania futbolu.

W trakcie drugiej połowy obie strony sytuacji podbramkowych stworzyły sobie wiele, ale goli zabrakło. Upust indolencji strzeleckiej piłkarze dali podczas doliczonego czasu, gdyż puściły im nerwy, wskutek czego arbiter Mauro Vigliano pokazał dwie czerwone kartki. Obie ekipy dokończyły mecz osłabione.

Najpierw za faul drugą żółtą kartkę obejrzał pomocnik gości, reprezentant Argentyny – Zaracho. Natomiast minuty później jego śladem podążył paragwajski obrońca gospodarzy Hugo Vera Oviedo, który także został ukarany drugim „żółtkiem” za powalenie przed własnym polem karnym atakującego Darío Cvitanicha. W najważniejszej statystyce jednak zakończyło się 0:0.

Aktualnie Central Córdoba okupuje wśród klasyfikacji przyzwoite trzynaste miejsce ze zdobytymi pięcioma punktami. „El Ferroviario” póki co nie przegrali u siebie, a co istotniejsze trzymają się daleko od strefy spadkowej.

Racing uciułał dotąd ledwie trzy oczka, ciągle nie zaznał smaku zwycięstwa podczas bieżącego półrocza, wobec czego sensacyjnie okupuje lokatę dramatycznie niską – dopiero trzecią od dołu. A przecież to jest bieżący mistrz Argentyny! 

*****************************************************************************

River Plate vs Talleres 0:1 (0:0)

Gol – Nahuel Bustos (63′)

Wiekopomny tryumf Talleres na El Monumental! Pierwszy raz od 1990 roku, a dopiero trzeci w historii kordobański „La T” ogołocił River Plate w wyjazdowej konfrontacji!

Jednocześnie warto zaznaczyć, iż victoria ekipy dowodzonej przez urugwajskiego szkoleniowca Alexandra Medinę nie była przypadkową. To Talleres rzucili się na poświęcającego się turniejowi Libertadores giganta od początkowych minut zawodów. Już w drugiej minucie spotkania goście przeprowadzili akcję, podczas której Franco Armani najpierw musiał wybić przed siebie sprytny strzał Juana Ignacio Méndeza.

Szczęście w nieszczęściu, iż czołowy bramkarz argentyńskiej drużyny narodowej sparował ją przed siebie, a piłka wpadła pod nogi stojącego przed bramką Nahuela Bustosa – ten jednak nie umiał złożyć się do uderzenia, a czując oddech defensora na swoich plecach jedynie zdążył podać piętką Tomásowi Pochettino, który z trudniejszej pozycji pomylił się obok słupka.

Niedługo potem Bustos zanotował kolejną szansę – na uboczu pola karnego powstrzymał go wybiegający doń Armani, który ofiarnie wybił futbolówkę poza pole karne. Zza linii bocznej 16-tki napastnik delegatów spróbował więc z ostrego kąta. Jego próba wkrętu niewiele minęła bramkę „Milionerów”.

W 22 minucie pierwszy raz zrobiło się gorąco pod bramką Talleres. Dośrodkowanie Cristiana Ferreiry z rzutu wolnego, po którym głową uderzał debiutujący dziś w River ich nowy chilijski obrońca Paulo Díaz. Na posterunku znalazł się jednak Guido Herrera, który ofiarnie zablokował jego główkę.

Javier Pinola (z numerem 22) nawrzucał sędziemu pod koniec meczu

 

Nahuel Bustos wykazał się tej nocy wyjątkową determinacją. U kresu pierwszej odsłony wypożyczony z meksykańskiej Pachuca CF napastnik będący wychowankiem kordobańskiego teamu posłał z boku pola karnego mierzone uderzenie w środek bramki, które Armani przy wielkim trudzie wypiąstkował nad poprzeczką.

Już w drugiej części 21-letni atakujący szarżował z niezwykle obiecującą akcją w centrum pola karnego, podczas której już zdążył wyminąć Armaniego – lecz w nadmiernym pośpiechu potknął się, źle złożył do uderzenia i kuriozalnie spudłował mając przed sobą wyłącznie pustą bramkę.

Nareszcie Bustos dopiął swego w 63 minucie, kiedy otrzymał asystę od Pochettino (nota bene wychowanka Boca!), a następnie wybiegł jeden na jednego z Armanim – genialnie przelobował go, ale nie skierował piłki w światło bramki. Delikatnie podciął futbolówkę, po czym jeszcze przed linią końcową boiska odzyskał ją, skręcił w stronę bramki, aby z absolutnie najbliższej odległości trafić do „pajęczyny”.

Podrażniony River nie zdołał ponieść się z klęczek. Mógł nawet otrzymać drugi cios w plecy, aczkolwiek doświadczony kapitan przyjezdnych Javier Gandolfi podczas kornera uderzył głową prosto w interweniującego Armaniego.

Jedną ciekawszą okazję „Millonarios” wykombinowali wznowiwszy atak po rozegraniu kornera – niemniej podczas niej strzał głową Lucasa Pratto poszybował w sam środek bramki i został bezproblemowo wychwycony przez goalkeepera Herrerę.

Na domiar złego dla River u samego kresu rywalizacji, już w doliczonym czasie Javier Pinola osłabił swój zespół. Łysy stoper zarobił czerwoną kartkę za drugą żółtą, ponieważ rzucił jakimś pikantnym „epitetem” pod adresem rozjemcy Néstora Pitany. Najgorszy dlań wobec tej sankcji jest fakt, iż przez tę czerwień idiotycznie wykluczył się z udziału w nadchodzącym El Superclásico!

Dzięki pierwszemu od niemal 30 lat tryumfowi na El Monumental nad River Plate drużyna Talleres dogoniła punktowo ekipę Marcelo Gallardo. Jedni i drudzy zgromadzili po siedem oczek – teraz stołeczny potentat plasuje się wyżej, bo na piątej pozycji tylko dzięki lepszej różnicy bramek.

River noga się potknęła, bowiem przed nimi zaiste napięty harmonogram. Nim dojdzie do przerwy reprezentacyjnej najpierw ostatni zdobywca Pucharu Wyzwolicieli w czwartek rozegra rewanżowy ćwierćfinał Libertadores na ziemi paragwajskiej przeciw Cerro Porteño. Tam zapewne przyjdzie jeszcze pomęczyć się o awans mimo dwubramkowej przewagi wywalczonej u siebie dzięki rzutom karnym i VAR-owi.

Natomiast w niedzielę 1. września o godzinie 22:00 naszego czasu pod szyldem piątej kolejki Superligi czekają najgorętsze derby na świecie!

Comments are closed.