Boca wkracza na fotel lidera!

FrancoGol

Po czterech kolejkach na czoło Superligi wysuwa się Boca Juniors! Minionej nocy „Xeneizes” pokonali 1:0 na wyjeździe Banfield. W południowej Buenos Aires błyskawicznie strzelili gola, a następnie właściwie przez całe spotkanie rozpaczliwie bronili się przed atakami przeciwnika. Ostatecznie mimo końcówki na Estadio Florencio Sola granej w osłabieniu najpopularniejszy argentyński klub dowiózł cenne prowadzenie do końca. Podsumowanie:

Ponieważ dzisiejszej nocy trenera Gustavo Alfaro wystawił kompletnie inną jedenastkę, niż w środowym starciu ćwierćfinału Libertadores przeciwko LDU Quito (jedynie Esteban Andrada pozostał w bramce), to drużyna ze świeżymi siłami ruszyła na Banfield.

„Xeneizes” strzelanie rozpoczęli od razu po rozpoczęciu gry od środka pola. Szybka akcja, którą należycie zwieńczyli już w 19. sekundzie meczu! Podanie młodego Agustína Obando z lewej strony boiska chciał wybić Sergio Vittor, aczkolwiek jego interwencja okazała się nieudana, gdyż skierował piłkę na kres własnej szesnastki. Tam jego błąd spożytkował Franco Soldano.

24-latek zostawiony samopas na krańcu pola karnego bezpośrednim, niskim strzałem w długi róg trafił do siatki po palcach Estebana Conde. Napastnik wypożyczony z greckiego Olympiakosu Pireus zdobył więc swojego pierwszego gola w drugim starciu w granatowo-żółtych barwach. Tym samym zanotował jedno z najprędszych trafień w historii Superligi, a póki co najszybsze podczas tejże kampanii.

Jednakże Boca po zdobytym golu oddała inicjatywę gospodarzom. Dalsza część pierwszej połowy należała do podrażnionego zespołu Banfield. Około 10 minuty wyrównać mógł Juan Álvarez, który przedarł się przez obronę w szesnastkę przyjezdnych – jednak z trudnej pozycji oddał uderzenie, które po palcach Andrady obiło jedynie słupek. Nieco minut podczas rozegrania kornera o ekwilibrystyczny strzał przewrotką pokusił się Sergio Vittor, aczkolwiek pomylił się nieco, pudłując obok bramki.

FrancoSoldano

Ábila strzela, Soldano strzela – nikt w Boca nie zamierza płakać po Benedetto!

 

Tuż przed finiszem pierwszej odsłony dalekosiężną torpedę posłał młody talent lokalnej ekipy Agustín Urzi – tutaj Andrada miał małe problemy, aczkolwiek jakoś wybił futbolówkę. Ponadto w doliczonym czasie bramkarz będący reprezentantem Argentyny musiał interweniować przy mierzonym strzale z rzutu wolnego wykonywanego za linią boczną szesnastki.

Druga połowa nie inaczej należała do „El Taladro”. Szczególnie we znaki przyjezdnym dawał się Vittor. Wypożyczony z Racingu Club obrońca był niesamowicie aktywny, jak na piłkarza o defensywnym usposobieniu. U progu drugiej części obił poprzeczkę strzałem z woleja, kiedy przejął narożne dośrodkowanie. Natomiast pod sam koniec huknął nisko z dalszej odległości, motywując do wysiłku Andradę. Bramkarz Boca przy olbrzymim trudzie zdołał sparować futbolówkę na korner.

Warto podkreślić, iż „Bosteros” utrzymali prowadzenie walcząc przez ostatnie niemal dwadzieścia minut w osłabieniu. Czerwoną kartkę w 78 minucie za brutalne, chamskie wejście w nogę Urziego obejrzał młody Agustín Almendra. Niestety, sędzia słusznie wyjął czerwony kartonik z kieszonki, ponieważ utalentowany defensywny pomocnik Boca takim atakiem ryzykował poważną kontuzję oponenta.

Ku wielkiej uldze drużyna Alfaro nie zapłaciła za lekkomyślność niedoświadczonego kolegi. Jak „Bosteros” całym zespołem bronili się skutecznie w kompletnym składzie tak dowieźli skromne prowadzenie w dziesięciu. Dzisiaj potwierdziło się, iż Banfield to dla Boca Juniors zaiste szczęśliwy rywal (nie przegrali z nimi od dziesięciu oficjalnych spotkań – 6 wygranych i 4 remisy).

Raz podczas walki w środkowej strefie boiska zapomniał się Daniele De Rossi. Włoch bowiem chcąc odebrać piłkę stojącemu nieopodal rywalowi przypadkiem kopnął w brzuch kolegę z drużyny Paolo Goltza. Kapitanowi na szczęście nic złego się nie stało.

Witamy zatem „Azul y Oro” na czele tabeli ze zdobytymi dziesięcioma punktami. Identyczną liczbę oczek zgromadził San Lorenzo, jednakże papieski klub dysponuje gorszym bilansem bramkowym.

Boca ciągle jest jedyną drużyną bez straconego gola w bieżącej kampanii Superligi. Natomiast Esteban Andrada jest bliski pobicia klubowego rekordu, ponieważ zanotował swój siódmy konsekutywny oficjalny bój bez kapitulacji. Nie wyciągał piłki z siatki od 688 minut. Aby prześcignąć legendarnego goalkeepera „Xeneizes” z lat 60-tych – Antonio Romę i ustanowić własny rekord musi wyśrubować tę passę o 93 minuty!

Banfield vs Boca Juniors 0:1 (0:1)

Gol – Franco Soldano (1′)

Skład Boca Juniors: Esteban Andrada – Julio Buffarini, Paolo Goltz [C], Junior Alonso, Frank Fabra – Emanuel Reynoso (87′, Alexis MacAllister), Daniele De Rossi, Agustín Almendra, Agustín Obando (79′, Jorman Campuzano) – Jan Hurtado (83′, Lisandro López), Franco Soldano

Sędziował: Fernando Echenique

Żółte kartki: Urzi (Banfield) – Hurtado, Buffarini, Alonso (Boca)

Czerwona kartka: Almendra (Boca – w 78′ za chamski faul)

Za pół tygodnia, w środę Boca zostaje spokojnie przypieczętować awans do półfinału Puchar Wyzwolicieli. Rewanż u siebie przeciwko LDU Quito będzie tylko formalnością, ponieważ „Bosteros” praktycznie awans zapewnili sobie w pierwszym meczu na górskich wysokościach – tam efektownie rozbili Ekwadorczyków 3:0. Możliwe, iż ten pojedynek na La Bombonera potraktowany zostanie ulgowo.

Teraz cała La Boca żyje EL SUPERCLÁSICO przeciwko River Plate, które czeka w przyszłą niedzielę na El Monumental podczas piątej ligowej kolejki! Czy vendetta za ubiegłoroczny Superfinał Libertadores stanie się faktem?

Comments are closed.