San Lorenzo zdetronizował lidera

Czwartą kolejką Superligi rozpoczęło piątkowe spotkanie właściwie na szczycie. Dotychczasowy lider Arsenal de Sarandí podejmował u siebie goszczący w czołówce San Lorenzo de Almagro. Ulubieńcy papieża Franciszka sprezentowali psikusa dotychczasowemu przodownikowi tabeli, dokopując mu 2:0 na jego obiekcie.

Arsenal de Sarandí vs San Lorenzo de Almagro 0:2 (0:2)

Gole – Juan Ramírez (33′), Nicolás Blandi (44′)

Aktualnie kibiców gości wpuszcza się na niektóre mecze Superliga Argentina. Tutaj akurat służby bezpieczeństwa oraz zarząd ligi nie widziały przeszkód, aby na trybuny Estadio Julio Grondona mogli wejść sympatycy San Lorenzo. Przybyli licznie – zgromadziło się ich więcej, niż kibiców gospodarzy.

Powrót Juana Antonio Pizziego na stanowisko trenera „Cuervos” po 5,5 latach rozbratu z dzielnicą Boedo rozpoczął się od goryczy w postaci odpadnięcia w 1/8 finału Copa Libertadores. Jednakże kampanię ligową San Lorenzo rozpoczął naprawdę przyzwoicie. Minęły cztery serie spotkań, a jego podopieczni uciułali już trzy zwycięstwa. Tryumf nad beniaminkiem pozwolił przynajmniej na chwilę posiąść fotel lidera.

U progu goście mogli objąć prowadzenie, aczkolwiek uzdolniony obrońca Marcos Senesi minimalnie chybił nad poprzeczką strzałem głową otrzymawszy dośrodkowanie z kornera. Wspomnijmy, iż 22-latek może jeszcze opuścić San Lorenzo przed końcem sierpnia, ponieważ ofertę wartą 7 milionów euro złożył za niego holenderski Feyenoord.

Arsenal również notował swoje szanse, ale w pierwszej odsłonie zagrażał rywalom jedynie dalekosiężnymi uderzeniami. Warto odnotować, iż swoje debiuty w CASLA zanotowali dziś paragwajscy bliźniacy – Ángel i Óscar Romero. Oni jednak nie wznieśli większego nakładu do victorii „Azulgrany”.

Bramkarz Nicolas Navarro musiał sparować próby dalszego zasięgu w wykonaniu piłkarzy niechcianych wśród kordobańskich teamów. Najpierw wybił torpedę z dystansu Gastóna Álvareza Suáreza, eks-Belgrano. Nieco później przerzucił nad poprzeczką mierzony strzał z rzutu wolnego Nicolása Giméneza wypożyczonego z Talleres.

Jednakże od 33 minuty prowadzenie dzierżył San Lorenzo. Lucas Menossi ofiarnie przedarł się przez gąszcz oponentów, zza szesnastego metra podając na teren pola karnego. Tym samym umożliwił atak Juanowi Ramírezowi, który zostawiony samopas pokonał Maximiliano Gagliardo niskim uderzeniem w długi róg.

Blandi to niesamowity piłkarz! Pierwotnie odstawiony na boczny tor przez starego/nowego trenera, który dawał mu wolną rękę w poszukiwaniu innego klubu. Mimo wszystko został i nadal strzela dla San Lorenzo!

 

Pomocnik Menossi kupiony od przebojowego spadkowicza Tigre chwilę potem mógł podwoić zaliczkę „Kruków”, aczkolwiek swoją torpedą z dalszej odległości nieznacznie spudłował nad poprzeczką.

Papieska drużyna dopięła swego tuż przed przerwą. W przedostatniej regulaminowej minucie pierwszej odsłony Víctor Salazar ofiarnie zgarnął futbolówkę przy linii autowej, aby zaszarżować na teren szesnastki.

Tam prawy defensor oszukał dwóch obrońców i mając przed sobą trzeciego podał w centrum, skąd niekryty kapitan Nicolás Blandi bezpośrednim strzałem przy słupku spowodował drugą kapitulację miejscowego goalkeepera. Wychowanek Boca Juniors zdobył drugiego gola podczas tejże kampanii.

Arsenal został rozklepany po zaledwie połowie spotkania. U wstępu drugiej odsłony próbowali zredukować deficyt bramkowy i mieli ku temu jedną obiecującą akcję zainicjowaną dośrodkowaniem z rzutu wolnego. Dogranie głową z boku przed piąty metr chcieli spożytkować dwaj stoperzy gospodarzy – ostatecznie uderzył Franco Sbuttoni po palcach Navarro ostemplowując słupek. Za moment jeden z wracających obrońców wykopał piłkę poza obszar zagrożenia.

Od 55 minuty przegrywający „El Viaducto” na domiar złego musiał radzić sobie osłabiony. Gastón Álvarez Suárez za niesportowe zatrzymywanie kontrataku Fernando Belluschiego w środku pola obejrzał drugą żółtą kartkę, wobec czego wyleciał z boiska. Tej nocy podopieczni Sergio Rondiny nie mieli argumentów.

Uspokojeni przewagą liczebną przyjezdni nie chcieli dotkliwiej upokarzać beniaminka, który tak znakomicie rozpoczął sezon. Pod koniec zawodów jedynie wiekowy Belluschi podjął próbę dobicia Arsenalu, acz minimalnie spudłował nad poprzeczką wyegzekwowawszy rzut wolny zza linii końcowej szesnastki.

Ostatecznie San Lorenzo tryumfuje 2:0 w Sarandí i wzbogacił się do 10 punktów, zluzowawszy Arsenal na szpicy klasyfikacji.

Jak długo chłopcy Pizziego nacieszą się fotelem lidera? Przecież niedługo mogą zostać dogonienia przez wielką dwójkę. Boca i River już zacierają sobie ręce na mistrzowskie trofeum.

Comments are closed.