Victoria beniaminka, wpadka Tucumánu

Poniedziałkowe dwa spotkania zwieńczyły pierwszą kolejkę Superligi. Arsenal de Sarandí po dyskusyjnym rzucie karnym pokonał Banfield zwycięstwem inicjując swój wielki powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Natomiast Atlético de Tucumán uległ na własnym stadionie aktualnie zagrożonemu spadkiem Rosario Central. Żaden piłkarz w inauguracyjnej serii spotkań nie zdobył więcej, aniżeli jednego gola.

Arsenal de Sarandí vs Banfield 1:0 (1:0)

Gol – Ezequiel Rescaldani (44′ – pen.)

Tegoroczny mistrz drugiej ligi zapoczątkował kampanię od ważnego, aczkolwiek fartownego tryumfu. Decydującego gola „El Viaducto” strzelił z rzutu karnego, którego tak naprawdę nie powinno być!

Podczas ataku w końcówce pierwszej odsłony Jesús Soraire został sfaulowany tuż przed polem karnym przez Sergio Vittora, ale umknęło to uwadze arbitra Hernána Mastrangelo, który wskazał na wapno. Jedenastkę z kapelusza wykorzystał doświadczony Ezequiel Rescaldani, trafieniem z niej przesądzając o trzech punktach dla beniaminka.

W drugiej połowie podwyższyć mógł stoper Fabio Pereyra, aczkolwiek minimalnie chybił strzałem głową przecinając dośrodkowanie z narożnika boiska. Trochę później ów defensor Arsenalu zrehabilitował się za rzeczone pudło i zapobiegł wyrównującej bramce wybijając sprzed linii bramkowej strzał przeciwnika oddany z ubocza 16-tki.

Oprócz tego pod koniec rywalizacji jedni i drudzy próbowali szczęścia uderzeniami dalekiego zasięgu. U miejscowych podczas kontry tym sposobem zaskoczyć chciał Nicolás Giménez, aczkolwiek futbolówkę po jego przymierzeniu wyłapał urugwajski weteran bramki Esteban Conde. Podczas dodatkowego czasu natomiast dla Banfield wyrównać z rzutu wolnego chciał Claudio Bravo – niestety lewy obrońca minimalnie spudłował obok słupka ze stałego fragmentu gry.

Arsenal de Sarandí w ciągu dnia awansował z samego dna tabeli spadkowej na jej szczyt (współczynnik punktowy urósł mu z 0,0 na 3,0).

Beniaminki notują gwałtowne zmiany tego współczynnika po każdym meczu, więc „El Viaducto” powinien uniknąć trzech spadkowych miejsc, jeśli przynajmniej będzie solidnym średniakiem takim, jak Aldosivi podczas ubiegłej kampanii.

*****************************************************************************

Atlético de Tucumán vs Rosario Central 1:2 (0:1)

Gole – 0:1 Ciro Rius (27′), 1:1 Nahuel Molina Lucero (55′ – samobój), 1:2 Leonardo Gil (67′)

Póki jest zbyt wcześnie, aby oceniać komu przyjdzie walczyć w tej kampanii o najwyższe cele można spoglądać na mecze pod kątem rzeczonej tabeli spadkowej. W niej niebezpiecznie nisko sklasyfikowany jest Rosario Central, który przecież rok temu zdobył Copa Argentina, zaś niedawno (wprawdzie z marnym skutkiem, ale jednak) uczestniczył w fazie grupowej Libertadores.

Gdyby „Canallas” nie zdołali wznieść się na wyżyny swoich możliwości i nie wygraliby teraz w Tucumánie, wówczas teraz wobec zwycięstwa Arsenalu znajdywaliby się pod czerwoną kreską. Na własne szczęście drużyna kierowana dziś przez Diego Coccę zmotywowała się, zdobywając ten niezwykle gorący Estadio Monumental José Fierro.

U progu spotkania obie ekipy zanotowały po jednej szansie do trafienia. Ze strony Rosario bezpośrednie uderzenie z centrum pola karnego obstawionego przez obrońcę Claudio Riaño wyłapał 41-latek Cristian Lucchetti.

Natomiast „El Decano” odpowiedział dwiema dalekosiężnymi bombami grającego przeciw byłemu klubowi José Luisa Fernándeza. Obie jego próby zostały obronione przez Jeremíasa Ledesmę.

Pierwszy raz od 2013 roku Rosario Central wyjechał z tarczą z tego miasta na północnym-zachodzie Argentyny. Wynik na korzyść gości otworzył ich nowy napastnik Ciro Rius. W 27 minucie były piłkarz Defensa y Justicia pokazał Fernándezowi jak strzela się z dalszych odległości – efektownie huknął pod poprzeczkę z niecałych 30. metrów kompletnie zaskakując wiekowego Lucchettiego.

Co gorsza, „Tucumanos” podczas pierwszej części stracili nie tylko gola, ale również jednego piłkarza. W 33 minucie murawę kontuzjowany opuścił ich nowy lewy obrońca Luciano Fabián Monzón (nota bene eks-Boca).

Central pełną pulę miał niemalże na tacy. Jednakże sam sobie odebrał prowadzenie w minucie 55, gdy Nahuel Molina Lucero wpakował pierwszego w nowym czempionacie samobója. Tak niefortunnie przeciął strzał Ramiro Carrery w szesnastce, że osobiście skierował futbolówkę do własnej bramki.

Tak czy inaczej popularne „Kanalie” nie zamierzały przegrywać 1:2 w Tucumánie, jak miało to miejsce w poprzednich ligowych rozgrywek. Dla odmiany tym razem pokonali Atlético identycznym rezultatem. W 67 minucie jeden z najlepszych środkowych pomocników Superligi – Leonardo Gil rozstrzygnął bój na korzyść aktualnego zdobywcy Copa Argentina. Rudowłosy pomocnik niskim uderzeniem w długi róg przypuszczonym zza pola karnego ustalił rezultat na 2:1 dla Central.

W 88 minucie zgasło stadionowe oświetlenie, co przerwało mecz na kilka minut. Nota bene lampy zgasły w momencie, kiedy Ledesma w okolicy linii bramkowej wyłapywał centrostrzał zmiennika Lucasa Melano. Zdążył jednak!

U samego kresu spotkania delegaci mogli dobić „El Decano” po kontrataku, zaś Gil mógł stać się pierwszym zawodnikiem, który zdobędzie więcej, niż jednego gola w nowym sezonie. Jednakże „Colo” paradoksalnie blisko bramki czuje się gorzej, aniżeli poza polem karnym – przejąwszy dośrodkowanie był niepilnowany w centrum szesnastki i kuriozalnie chybił obok słupka.

Cóż, gdyby Rosario Central wygrał tu 3:1, byłby liderem tabeli. A tak po pierwszej kolejce ze szczytu klasyfikacji spogląda ich…. lokalny rywal – Newell’s Old Boys.

Dzięki niespodziewanemu tryumfowi Rosario Central w tabeli spadkowej okupuje trzecią od końca lokatę ex-aequo ze swoim odwiecznym wrogiem (oba rosarimskie teamy mają współczynnik punktowy 1,150).

Gdyby taka sytuacja miała miejsce po zakończeniu sezonu, wówczas doszłoby do derbów Rosario w ramach dodatkowego barażu o utrzymanie! Niżej w zestawieniu „descenso” są tylko Gimnasia La Plata i Central Córdoba de Santiago del Estero.

Atlético de Tucumán póki co spadku obawiać się nie musi, aczkolwiek wyraźnie widać, iż wielkie dni tej ekipy nieubłaganie mijają. „El Decano” ciągle dowodzeni przez Ricardo Zielinskiego wprawdzie dokonali wielu wzmocnień podczas tego mercado, ale szczerze mówiąc nowi piłkarze raczej nie zastąpią odeszłej starej gwardii.

Średnia bramek na mecz w pierwszej kolejce: 1,58.

Comments are closed.