Bezbramkowy remis w starciu „Azulgranas”

Boca Juniors jako jedyny argentyński klub wygrała pierwszą konfrontację 1/8 finału Copa Libertadores. Pozostałe trzy ekipy musiały zadowolić się remisami. Szczególny niedosyt ze względu braku zwycięstwa może odczuwać San Lorenzo de Almagro. Papieski klub zaliczył bezbramkowy rezultat na własnym terenie z Cerro Porteño, chociaż przez ostatnie półgodziny grał w przewadze liczebnej.

Copa Libertadores:

San Lorenzo de Almagro [ARG] vs Cerro Porteño [PAR] 0:0

Mimo wszelkich starań ulubieńcy papieża Franciszka nie potrafili wygrać pierwszej odsłony dwumeczu między drużynami o takich samych barwach. Redebiut Pizziego na stanowisku trenera „Cuervos” się nie powiódł. Posiadający aktualnie pokaźną argentyńską kolonię Cerro Porteño potrafił wywalczyć bezbramkowy remis na Estadio Nuevo Gasometro.

Paragwajczycy ze stadionu Nueva Olla są dowodzeni przez trenera z kraju srebra – Miguela Ángela Russo (ostatni szkoleniowiec, który zdobył Copa Libertadores z Boca Juniors). Zaś ich bramki strzeże Juan Pablo Carrizo, czyli eks-River Plate. Ponadto tę ekipę stanowią inni Argentyńczycy – Federico Carrizo, Joaquín Larrivey, Diego Churín oraz Luis Fariña.

Są także Paragwajczycy z przeszłością w lidze argentyńskiej tacy, jak Mathías Villasanti, Salustiano Candia, Juan Patiño tudzież Marcos Cáceres. „Club del Pueblo” reprezentują ponadto Kolumbijczyk i Wenezuelczyk występujący niedawno temu w Superlidze – odpowiednio Juan Camilo Saiz, a także Fernando Amorebieta. Piłkarzy z argentyńskim akcentem Cerro ma więc od groma.

Minionej nocy jednym z głównych bohaterów spektaklu okazał się wiekowy goalkeeper Carrizo, który kilkukrotnie zatrzymymał groźne strzały miejscowych.

Cerro Porteño utrzymał korzystny dla nich bezbramkowy remis mimo konieczności radzenia sobie w osłabieniu w 64 minuty spotkania. Wówczas prawy obrońca gości Alberto Espínola obejrzał czerwoną kartkę za brutalne wejście w nogi Héctora Fertoliego.

Jednakże Paragwajczycy nawet z jednym zawodnikiem mniej na murawie solidnie obronili dostępu do własnej bramki. Czasem nawet potrafili wykonać jakąś kontrę. Przy jednej mógł trafić Federico Carrizo, aczkolwiek uderzenie „Pachi’ego” z okolicy szesnastego metra w polu bramkowym wybił głową Fabricio Coloccini.

Tak czy inaczej tej nocy na Estadio Nuevo Gasometro nikt bramki nie zdobył, wobec czego losy awansu rozstrzygną się za tydzień w Asunción.

Na pocieszenie dla San Lorenzo bramkowy remis za tydzień wystarczy do wyjścia zwycięsko z dwumeczu dwóch czerwono-niebieskich ekip.

Skład San Lorenzo de Almagro: Sebastián Torrico – Víctor Salazar, Fabricio Coloccini [C], Marcos Senesi, Bruno Pittón – Gerónimo Poblete (75′, Nicolás Reniero), Lucas Menossi – Ezequiel Cerutti (69′, Nahuel Barrios), Fernando Belluschi, Héctor Fértoli – Adam Bareiro (81′, Nicolás Blandi)

Sędziował: Roberto Tobar (Chile)

Rewanż 31 lipca

Pozostałe środowe mecze 1/8 finału Libertadores:

Nacional [URU] vs Internacional [BRA] 0:1 (0:0)

Gol – José Paolo Guerrero (90′)

Potyczka Nacionalu z Internacionalem brzmi całkiem dźwięcznie. W jej pierwszej części górą okazał się faworyzowany Internacional. „Colorados” pokonali Urugwajczyków w Montevideo dzięki trafieniu w ostatniej regulaminowej minucie. Szalę zwycięstwa na rzecz teamu z południa Brazylii przechyliło trafienie niekwestionowanej legendy peruwiańskiego futbolu – José Paolo Guerrero.

Klub mający siedzibę w Porto Alegre przyszłej środy będzie bronił jednobramkowej zaliczki przed trybunami swojej twierdzy o nazwie Beira-Rio.

Rewanż 31 lipca

*****************************************************************************

Emelec [ECU] vs Flamengo [BRA] 2:0 (1:0)

Gole – Wílmer Godoy (10′), Romario Caicedo (79′)

Obie ekwadorskie drużyny wywalczyły sobie dwubramkową przewagę przed wyjazdowymi rewanżami. Wczoraj LDU Quito ośmieszyło u siebie Olimpię Asunción. Dzisiaj natomiast Emelec, któremu dla odmiany nie przyświecała przewaga górskich wysokości nadspodziewanie pewnie dokopał solidnie wzmocnionemu Flamengo.

„Los Electricos” zwyciężyli 2:0, chociaż przez niemal połowę spotkanie radzili sobie w osłabieniu (argentyński obrońca Leandro Vega obejrzał czerwoną kartkę w 54 minucie). Nota bene drugą bramkę Emelec zdobył właśnie mając 10-ciu piłkarzy na boisku! „Fla” jako gospodarz i tak będą faworytem do awansu, lecz czeka ich trudne zadanie nadgonienia dwubramkowego deficytu.

Rewanż 31 lipca

Copa Sudamericana:

Botafogo [BRA] vs Atlético Mineiro [BRA] 0:1 (0:1)

Gol – Vinícius (36′)

Jedyny środowy pojedynek Sudamericany stoczony pomiędzy dwoma brazylijskimi zespołami dla Atlético Mineiro. „Galo” sprawił psikusa w Rio da Janeiro miejscowym, pokonując ich na Engenhão. Tutaj również czerwoną kartkę obejrzał argentyński obrońca – Joel Carli, osłabiając „Botę” w końcowych minutach konfrontacji.

Victorię odnieśli goście, jednak póki co nikt nie powiedział, że ten dwumecz musi potoczyć się po myśli tryumfatorów Libertadores z 2013. W Belo Horizonte pokonana dziś drużyna Botafogo na pewno nie sprzeda tanio swojej skóry.

Rewanż 31 lipca

Swoją drogą aż trzy z pięciu środowych pucharowych meczów w Ameryce Południowej zakończyło się zwycięstwami 1:0 przyjezdnych.

Comments are closed.