Męczarnie River z drugoligowcem

Krok od sensacji w 1/16 finału Pucharu Argentyny, gdzie wielkie River Plate otarł się o odpadnięcie z rozgrywek w bitwie przeciwko drugoligowcowi. Aktualni mistrzowie kontynentu zaledwie zremisowali 1:1 ze zdecydowanie słabszą od siebie Gimnasią de Mendoza, aby wywalczyć awans dalej dopiero podczas konkursu rzutów karnych.

Estadio Único (Villa Mercedes, prowincja San Luis)

Gimnasia de Mendoza vs River Plate 1:1 (0:0), rzuty karne – 4:5

Gole – 0:1 Exequiel Palacios (66′), 1:1 Renzo Vera (70′)

Podczas zgrupowania przedsezonowego w USA drużyna Marcelo Gallardo osiągała wprost fenomenalne wyniki przeciwko meksykańskim gigantom. Teraz przyszedł czas na mecz oficjalny i machina ze stadionu El Monumental już nie funkcjonowała tak prężnie. Ledwie remis ze średniakiem Primera B Nacional to mimo końcowego zwycięstwa wręcz powód do wstydu dla „Millonarios”.

Do przerwy bezpłciowa gra River, która przyniosła bezbramkową pierwszą połowę. Zdarzały się nawet sytuacje, w których to mendoski outsider mógł zadać cios. Jednakże piłkarzom Gimnasii wyraźnie brakowało zimnej krwi w polu karnym znacznie mocniejszego oponenta.

Co gorsza dla „Milionerów”, po pierwszym kwadransie zawodów kontuzjowany zszedł kapitan drużyny Leonardo Ponzio. 37-latek nabawił się jakiegoś urazu mięśnia uda.

Natomiast w drugiej części krezus miał olbrzymiego farta, że nie stracił gola na 0:1. Fabrizio Angileri sfaulował we własnej szesnastce nacierającego Ignacio Moralesa, za co sędzia podyktował rzut karny. Sprawdziło się jednak przysłowie, iż poszkodowany nie powinien egzekwować wapna – Morales sam podszedł do karniaka. Jego niski strzał w środek bramki odbity od nóg Germána Luxa obił poprzeczkę. Próba dobitki nie powiodła się Moralesowi, po czym Lux złapał piłkę.

Dopiero w 66 minucie potentat przełamał impas, obejmując prowadzenie dzięki nieco przypadkowemu trafieniu. Centrostrzał młodego Benjamína Rollheiseira ze skraju pola karnego za polem bramkowym głową przeciął Exequiel Palacios – zmylił tym sposobem nieuważnego goalkeepera, pakując futbolówkę do siatki.

Młody, uzdolniony pomocnik, którego przez kontuzję ominął udział w Copa América wykurował się szybciej, aniżeli wskazywała pierwotna diagnoza i szybko wraca do łask.

Jednakże ubiegłoroczni zdobywcy Libertadores krótko cieszyli się prowadzeniem. Zaledwie cztery minuty później dla Gimnasii wyrównał wiekowy obrońca ze sporym pierwszoligowym doświadczeniem – Renzo Vera. Były stoper Patronato także celną główką doprowadził do remisu, w polu bramkowym tą częścią ciała skutecznie przecinając dośrodkowanie z narożnika boiska.

Wynik 1:1 nie uległ zmianie, więc River musiał denerwować się podczas ostatecznej próby nerwów. W niej jakoś zdołał przypieczętować zwycięstwo przez regulaminowe pięć serii. Faworyci wykorzystali każdą swoją jedenastkę, zaś rywal raz się pomylił – ten jeden raz zaważył na uniknięciu przez CARP totalnego blamażu.

Nota bene, decydującego karnego wykorzystał wspomniany młodzieniaszek Rollheiser. 19-letni atakujący pewną nogą wszedł do dorosłej ekipy ze stołecznej dzielnicy Núñez.

W 1/8 finału Copa Argentina spotkają się więc dwaj uczestnicy tego samego etapu rozgrywek w bieżącej Libertadores. Chłopcy Marcelo Gallardo sprawdzą bowiem umiejętności Godoy Cruz, który w ostatni weekend także zremisował 1:1, ażeby awansować po karnych przeciwko Huracánowi.

Przypomnijmy na koniec drabinkę turniejową trwającego Pucharu Argentyny, ponieważ już w ćwierćfinale tegoż turnieju może dojść do El Superclásico między Boca, a River!

Comments are closed.